6 maja 2011

List


Zanim wyjedziesz, przeczytaj to uważnie. Wiem, ze może być już za późno, ale przynajmniej przeczytaj…
Zawsze wydawało mi się, że miłość musi być romantyczna, pełna wzniosłych uczuć i górnolotnych słów. No i oczywiście musiał być jeszcze ten ideał, rycerz na białym koniu. Tak to sobie wmawiałam od lat -  od zawsze, odkąd tylko sięgam pamięcią. Ubzdurałam sobie, że to on jest moim ideałem. Ubóstwiany przez wszystkie koleżanki, nie mógł pozostać mi obojętny. Zakochałam się w jego czarnych oczach i zwinnych ruchach. Tak, to byłaby miłość idealna. On, najpopularniejszy i najprzystojniejszy chłopak w Konoha i ja… Mogłabym spoglądać z wyższością na inne dziewczyny, mogłabym z dumą nosić tak sławne nazwisko – Uchiha.
Wiesz, kiedy zdałam sobie sprawę, że coś jest nie tak? Kiedy dostrzegłam szczęście innych. Shikamaru był dumnym ojcem, Kiba ciągle w kimś zadurzony, nawet u Nejiego dostrzegłam zmiany. Ludzie wokół wiązali się z innymi, tylko nie ja. Odkąd Sasuke odszedł, utrzymywałam jego obraz w pamięci - obraz ideału. Choć ideałem już od dawna nie był. Wmawiałam sobie, że jest inaczej, ale tak naprawdę wiedziałam, że on już zawsze będzie ranił swoich bliskich. Jeżeli ktokolwiek wydawał mu się jeszcze bliski. Patrząc na przyjaciół, zrozumiałam, że miłość to nie durne, romantyczne uczucie, ale to, że czujemy się dobrze w czyimś towarzystwie, przekomarzamy się na dowolny temat i potrafimy się pokłócić o swoje racje. Na tym polega prawdziwa miłość, idealna harmonia to zwyczajny wymysł. Patrząc na to z perspektywy kilku lat, widzę, że z tobą jak z nikim innym potrafiłam znaleźć wspólny język. Czasami wyżywałam się na tobie, nieraz miałeś przeze mnie podbite oko – ale nie zrobiłabym tego, gdyby mi na tobie nie zależało. Uświadomiłam sobie, że cię kocham, Naruto. Chcę z tobą być, kiedy masz koszmary, chcę cię trzymać za rękę, gdy znów przesadzisz na misji i wylądujesz nieprzytomny w szpitalu, chcę ci się rzucać na szyję, kiedy czegoś dokonasz, chcę się z tobą pokłócić jak każdy normalny człowiek… Proszę, wróć…
- Sakura, masz rację. Tylko taka miłość jest warta czegokolwiek. - Naruto zgniótł w dłoni list i ruszył przed siebie. - Odnajdę cię, Sasuke…

9 komentarze:

Anonimowy pisze...

Powtórzę to, co Ci napisałam w gg i jeszcze coś dodam. Ten tekst ma moc. Najpierw myślałam, że zdradziłaś temat i przeszłam zawał na widok narusaku. Ale czytając dalej, czułam jak wzrasta napięcie. Końcówka mnie rozłożyła całkowicie. O to chodzi, to są nasi chłopcy. A raczej nasz jeden, niezmordowany blondas.
Co do Sakury. Wczytałam się jeszcze raz w tekst. Odnoszę wrażenie, że napisała ten list i wyznała uczucia tylko dlatego, że wszyscy dookoła się ustatkowali, są szczęśliwi a ona jedna, biedna czeka na księcia z bajki. Jako, że książę nie wraca, to zwraca swoją uwagę na następnego w kolejce. No takie odnoszę wrażenie.
Ale Naruto jest wierny. Ostatnie zdanie jest świetne i podsumowuje wszystkie uczucia, jakie Uzumaki żywi do Sasuke.
Wena moja kochana, na dalsze perełki :*
Daimon

Anonimowy pisze...

Kliknęłam "beznadziejne", ale tylko ze względu na to, że nienawidzę Sakury i jakiegokowiek połączenia jej z innym bohaterem anime.

Anonimowy pisze...

Ej, ej Anonimowy nade mną : przeczytałeś do końca? Bo chyba trochę się pospieszyłeś ;) Skoro nie lubisz Sakury, to zdecydowanie powinno Ci się to spodobać, bo ostatnie zdanie to jeden wielki wrzut do niej. Rozpisuje się o swoich uczuciach, a Naruto raz ciach daje jej kosza i idzie do Sasuke.
Mi się podobało xD

bumbum

Tequila pisze...

Jakby to powiedział Naruto "To miało głębie..."
Podoba mi się. ^^

Sasame pisze...

A ja, powiem ci szczerze, zawsze gdy idzie o parę hetero w Naruto z Konoha(bo OGÓLNIE widzę ShikaTema), ale gdybym MUSIAŁA już jakąś wybrać, wybrałabym NSh. Wiem, wiem. Wiele osób by mnie za to zlinczowało, zwłaszcza że myślę, iż wszystko opierało się na akceptacji, jednak wiele związków opartych na trosce, jest lepszych aniżeli te zrodzone z płomiennej pasji, która kończy się w zgliszczach.

Jestem po przeczytaniu op u Dream i powiem, że TU podoba mi się właśnie to, że Naruto się nie poddał.

Poza tym...Nie chcę być wredna wobec różowej, jednak pozwalam sobie wątpić w szczerość jej uczuć. To coś w rodzaju epizodu, gdzie Sakura mówi Naruto, że go kocha, tylko po to, aby go zatrzymać.
dodatkowym motywem może być jej niezdolność( w tym opie) do tak zwanego stanu 'niekochania', czyli pozostania bez ukochanego. Cały czas wielbiła Uchihę, a teraz nagle pojawia się luka, którą trzeba zapełnić...Choćby na siłę. Haruno, patrząc na ten list, nie ma pojęcia, czym jest prawdziwa miłość. =.='

Ale ogólnie tekst ładny i cieszę się, że odblokowałaś mi dostęp. Pozdrawiam,

Hotaru pisze...

Mi tam się strasznie podobało :) Oczywiście ostatnie zdanie <3 Całość zresztą też mimo iż Sakury nie znoszę. Tutaj jednak nie była najgorsza biorąc pod uwagę to co zrobił blondyn po przeczytaniu listu :]

Saori-san pisze...

Ładnie napisane. Jak większość też nie lubię Sakury, ale to przedstawienie jej osoby jest bardzo realistyczne. Podobny wątek był w opowiadaniu Kejko-san, ale broń boże o plagiat nie posądzam. ;) Chodzi o przedstawienie Sakury jako zdesperowanej, pragnącej kochanka, dziewczyny. Pod ręką nie ma Uchihy? A kto jest drugi w kolejce? Uzumaki. No właśnie. Spodobało mi się ostatnie zdanie, gdzie Naruto nie ulega jej propozycji. Mógł zrobić to co ona -poddać się,zapomnieć. Ale nie, on dalej szuka Sasuke, dalej mu na nim zależy, co oznacza, że nie traktuje go przedmiotowo jak różowo włosa. Ona widzi w nim idealny "okaz" na kochanka, ponieważ mogła by się nim pochwalić w wiosce i tu cytuję: "mogłaby nosić tak dumne nazwisko-Uchiha". Tam przyjął się on jako idealny obraz ideału, jeżeli któraś dziewczyna obrała sobie innego jako obiekt swoich westchnień, nie jest już ideałem dla innych. Jest tu jeszcze pokazane jak ludzie szukają substytutów: Uchihy nie ma i co? Kto jest godny wejść na jego pozycję ideału? Musi być silny,odważny, oczywiście też przystojny. a może by tak Uzumaki? Jest silny,odważny,przystojny, a do tego miły,zawsze uśmiechnięty, wieczny optymista. I tak oto Sakura"uświadomiła" sobie, że kocha blondyna tak zwaną miłością"nie chcem,ale muszem". Się trochę rozpisałam, ale wzięło mnie na analizowanie ^^ oczywiście mam nadzieję że ci to nie przeszkadza. Tak poza tematem, czytam twoje opowiadanie od dłuższego czasu i naprawdę mi się podobają. Od teraz pomęczę cie trochę swoimi komentarzami ;). Mam nadzieję, że uznasz mnie za oficjalną czytelniczkę bloga. Pozdrawiam.

ikuko pisze...

Własnie zauważyłam, że mój komentarz się nie dodał.Tak myslalam, ze tak bedzie, bo jakis błąd z netem miałam... w każdym razie to brzmiało mniej więcej tak :

Jak zwykle wykonałas swietną robotę, baaaardzo lubię jak wrzucisz cos zupełnie innego niż rozdział, bo zawsze warto sprawdzać się w innych tekstach :) Pozdrawiam~

Virus Ci pisze...

Sakura? O rety : D Widzisz, jej nie da się w dobrym świetle przedstawić! :D
Jak już ktoś napisał na forum odnoszę wrażenie, że Haruno napisała ten list z nieco samolubnej przyczyny - nie chciała w rezultacie zostać sama, podczas, gdy wszyscy ich znajomi dobierali się w związki. Nie dość, że skrzywdziła by siebie, to jeszcze najbliższego sobie człowieka (bo mam wrażenie, że taką osobą jest dla niej Naruto, mimo, że nie na tle romantycznym) Pokrywa się to również z wydarzeniami (no powiedzmy ostatnimi :D) w mandze, gdzie Sakura też postanowiła wyznać miłość Uzumakiemu : D Dziewczyna nie umie kłamać, no :c
Przepraszam, że tak ciągle porównuje, ale przymomniał mi się również pewien tekst pufka, też podobny motyw był, tylko, że Naruto u niej dał się na krótki czas zamotać w ten pseudo związek. U Ciebie zakończenie dużo bardziej mi się podobało : ) Chyba właśnie reakcja Naruto była najlepsza. Przyjemny tekścik, w ciekawej formie (list, tego jeszcze w SN chyba nie było :D) czytało się bardzo fajnie : )