5 listopada 2017

Rywale - rozdział 52

Rozdział nie do końca wyszedł tak, jakbym chciał, ale wklejam już bez przeciągania. Jak się zacznę nad nim zastanawiać, to nic nie wrzucę.
Wiem, że przerwa była długa, następne – już końcowe – postaram się dodac dużo szybciej.
Miłego czytania – o ile ktoś to jeszcze tutaj czyta:)


Styczniowe dni mijały bardzo szybko. Nie dość, że codziennie rano mieli dodatkowe treningi, to jeszcze musieli to pogodzić z nauką do sesji, na co Naruto codziennie narzekał. Kilka przedmiotów było jego zdaniem zupełnie zbędnych i gdyby nie Sasuke, ślęczałby bezproduktywnie nad notatkami z jakimiś wykresami. Na szczęście Sasuke był i póki co nie wspominał o wyprowadzce. Zwłaszcza po tym, jak w Nowy Rok Naruto, widząc jego na wpół spakowaną torbę, zrobił mu o to awanturę. I tego dnia nie było seksu nawet na zgodę…
Mimo że wszystko układało się naprawdę dobrze, to jednak z tygodnia na tydzień obaj czuli, że w tej malutkiej kawalerce zaczyna się robić za ciasno. Sasuke przywiózł więcej swoich rzeczy, na które zwyczajnie brakowało już miejsca w szafie, a książki i notatki leżały porozwalane dosłownie wszędzie. I to tak, że ciągle się o nie potykali. Ciągle też kłócili się o jedzenie, bo Naruto był przyzwyczajony do żywienia się zupkami instant i pizzą, a Sasuke wolał coś bardziej zróżnicowanego.

Żaden jednak nie zaczynał tematu. Sasuke dlatego, że mimo iż ten bałagan naprawdę działał mu na nerwy, przyzwyczaił się do mieszkania i codziennego spania z Naruto w jednym łóżku, Naruto – bo nie wyobrażał sobie, że Sasuke mógłby zostawić go tu samego. Mała bo mała kawalerka, po jego wyprowadzce na pewno sprawiałaby wrażenie pustki.
– Naruto, do cholery – warknął Sasuke, gdy po otworzeniu szafy kilka rzeczy spadło mu na głowę. – Miałeś składać swoje rzeczy!
Ile razy jeszcze miał tłumaczyć, że upychanie byle jak i na siłę rzeczy jest beznadziejnym rozwiązaniem. Gdyby wszystko było poskładane i uporządkowane, od razu zrobiłoby się więcej miejsca. Niestety, Naruto zazwyczaj tylko kiwał głową, gdy mu to mówił, a potem i tak robił po swojemu.
– Ty mnie w ogóle słuchasz? – Sasuke zirytował się jeszcze bardziej, gdy zobaczył Naruto siedzącego na łóżku przed komputerem i to w słuchawkach na uszach.
– Co? – Naruto zareagował dopiero, gdy Sasuke zatrzasnął mu laptopa przed nosem. – Draniu, co ty robisz. W końcu mamy dzień wolnego, a ty marudzisz od samego rana.
– Właśnie. Mamy dzień wolnego. Co mieliśmy zrobić w pierwszy wolny dzień? – Sasuke zdjął mu słuchawki.
– Pranie? – Naruto wzruszył ramionami. Jego zdaniem Sasuke naprawdę przesadzał. Powinien trochę wyluzować, zwłaszcza że niedługo sesja i zawody, a wtedy stresu będzie aż nadto. A on od tygodnia zawracał mu głowę porządkami. Jakby to naprawdę było najważniejsze.
Sasuke tylko pokręcił głową i wrócił do przedpokoju. Po chwili, już ubrany w kurtkę, z torbą w ręku, poinformował Naruto, że jedzie do domu.
– Co? – Naruto skoczył, jak oparzony.
– Jadę do domu – powtórzył Sasuke, ubierając buty.
– Draniu, jak ja ci zaraz…
– Jadę po resztę rzeczy – Sasuke westchnął cierpiętniczo. Ten młotek naprawdę go nie słuchał, bo mówił o tym już wczoraj. Miał w domu jeszcze kilka rzeczy, jak choćby zimowe bluzy, więc bez względu na brak miejsca, musiał je sobie przywieźć. Mróz w tym roku był wyjątkowo dokuczliwy, a biorąc pod uwagę, że codziennie rano musiał skrobać szyby w samochodzie, ciepłe ubrania były niezbędne. – Jak chcesz, możesz jechać ze mną.
Naruto zmarszczył nos, stając boso i w samych spodniach od pidżamy w przedpokoju. Ostatnia wizyta w domu państwa Uchiha skończyła się niezbyt przyjemnie. Ojciec Sasuke się wściekł, a on czuł, ze nigdy nie będzie tam mile widzianym gościem.
– Nie martw się, nikogo tam nie ma – mruknął Sasuke, kiedy zauważył jego minę.
Wiedział, że jego rodzice jeszcze nie wrócili z kampanii promocyjnej. Matka ostatnio zaczęła wykazywać przesadne zainteresowanie jego życiem i dzwoniła zdecydowanie zbyt często, jakby chcąc tym nadrobić te wszystkie lata.
– Dobra, czekaj, ubiorę się.

W rezydencji, jak się spodziewał Sasuke, nie zastali nikogo. Poza Akamaru, rzecz jasna, który okłaczył im spodnie i obślinił ręce. Był już naprawdę wielkoludem. Kiba dzwonił czasami do Itachiego zasypując go gradem pytań o swojego pupila. Nadal nie mógł przeżyć tego, że musiał go oddać.
– Co to za pudła? – zapytał Naruto, rozglądając się po salonie. Stało tam kilka kartonów różnych rozmiarów, zaburzając tym samym idealny zwykle porządek.
– Nie wiem. Jakbyś nie zauważył, nie mieszkam tutaj ostatnio – mrknął Sasuke, wchodząc na górę.
Tam też stało kilka pudeł. Sądząc po oznaczeniach, były ze sklepu meblowego. Czyżby Itachi też potrzebował nowych szafek? Oby musiał je składać sam, tak jak on ostatnio.
Wszedł do swojego pokoju, gdzie wszystko było tak, jak to zostawił. Brakowało kilku rzeczy, które zazwyczaj miał na biurku i półkach, ale już wcześniej zabrał je go Naruto. Przez to pokój wydał mu się dziwnie pusty. A może nie przez to, tylko przez fakt, że ostatnio miał na co dzień do czynienia z bałaganiarstwem Naruto?
– Brakuje ci domu? – usłyszał za plecami.
To Naruto przyszedł na nim i stał teraz w drzwiach.
– Nie wrócę tu. Nie, kiedy… – Sasuke zaczął wyjmować z szafy swoje ubrania i pakować je do torby. Będzie musiał jeszcze przejrzeć książki i zabrać te, które były mu potrzebne. Nie miał pojęcia, gdzie to wszystko zmieszczą w mieszkaniu Naruto, ale wolał już to, niż mieszkać w jednym domu z ojcem. Choć ostatnio chodziła mu po głowie pewna myśl…
– Ja nie pytam, czy tu wrócisz, tylko czy brakuje ci domu. – Naruto objął go od tyłu i położył mu głowę na ramieniu. – Spędziłeś tu całe swoje życie. – Pocałował go w kark i przesunął po nim nosem.
Widział wzrok Sasuke, kiedy tu weszli. Mógł udawać sam przed sobą, że go to nie obchodzi, ale Naruto zdążył poznać go już na tyle, żeby domyślić się jego prawdziwych uczuć. Mimo że wiedział już, jak wyglądały jego relacje z rodzicami, to przecież musiał mieć jakieś miłe wspomnienia z dzieciństwa.
– Przestań teraz o tym gadać. – Sasuke odwrócił się i wsunął rękę w jego włosy.
Naruto miał często irytujący zwyczaj wypytywania go o rzeczy, o których on nie chciał rozmawiać. Tak było i tym razem. Bo co miał mu powiedzieć? Owszem, od zawsze był przyzwyczajony do wygodnego życia, kiedy chciał zamykał się w swoim pokoju i faktycznie, brakowało mu tej swobody. W kawalerce Naruto byli skazani na siebie praktycznie przez cały czas, poza wyjściami do toalety, bo nawet prysznic czasami brali wspólnie. Nie, żeby przeszkadzała mu obecność Naruto, ale bywały chwile, gdy chciał pobyć sam. Przez tą ciasnotę i wszechobecny bałagan coraz częściej się kłócili. Nie były to żadne poważne kłótnie, ale jednak. Zdecydowanie brakowało im przestrzeni. Dwa zupełnie przeciwstawne charaktery na tych kilkunastu metrach kwadratowych… Było jasne, że w końcu zacznie być to trochę męczące.
– Ty nigdy nie chcesz rozmawiać – burknął Naruto.
– Za to ty byś paplał dzień i noc.
Naruto zmarszczył brwi i już chciał coś odpowiedzieć, ale Sasuke zatkał mu usta pocałunkiem.
– Cicho, młotku – mruknął i znów go pocałował. Powoli, leniwie, jakby chciał jak najdłużej przedłużyć tę chwilę  milczenia ze strony Naruto.
Po chwili poczuł ręce, które najpierw go objęły, a zaraz potem zaczęły przesuwać się po jego plecach. To było naprawdę bardzo przyjemne.
Naruto, który zwykle bywał narwany, teraz, o dziwo, oddawał pocałunki równie spokojnie. Już dawno nie całowali się w taki sposób. Ostatnio nawał treningów i nauki sprawiał, że albo to był zwykły buziak, albo trochę ostrzejsze pocałunki prowadzące zazwyczaj do tego, że lądowali w łóżku. A teraz. To było takie jakieś emocjonalne, takie…
– No, no… – usłyszeli i gwałtownie oderwali się od siebie. Co prawda byli ze sobą już od kilku miesięcy, ale nigdy nie obnosili się z tym publicznie.
Itachi, który właśnie wrócił do domu, zobaczył otwarte drzwi do pokoju Sasuke i stwierdził, że zajrzy. No i zajrzał. Uśmiechnął się do siebie. Nigdy nie widział ich w takiej sytuacji, Sasuke zwykle był bardzo powściągliwy. A tu proszę… Ta jego powściągliwość najwyraźniej nie dotyczyła sytuacji sam na sam. Jednak jego brat jak chciał, potrafił wykrzesać z siebie emocje.
– Co ty tu robisz? – Sasuke zmarszczył brwi. Był zły, że Itachi znów wlazł do jego pokoju bez pukania. Choć, prawdę mówiąc, sami zostawili drzwi otwarte, nie spodziewając się nikogo.
– Mieszkam. – Itachi uśmiechnął się szerzej. Bo czy mu się tylko wydawało, czy naprawdę dostrzegł na policzkach Sasuke ledwo widoczne zaczerwienienie? Czyżby tak bardzo zawstydziła go ta sytuacja? Głupek. Choć twarz Naruto też nabrała trochę kolorów.
– Myślałem, że będziesz w pracy. – Sasuke znów próbował przybrać swój kamienny wyraz twarzy, ale nie do końca mu wyszło, przez co Itachi miał ochotę roześmiać się na głos. Jego młodszy braciszek był czasami tak zabawny. Zwłaszcza, kiedy próbował ukryć emocje.
– Wziąłem urlop, muszę przygotować pokój. – Itachi wzruszył ramionami i wskazał na korytarz. – No wiecie, meble, łóżeczko…
– Będziecie tu mieszkać? – Sasuke zmarszczył brwi.
Tego się nie spodziewał. Sakura w ich domu? No jeszcze tego brakowało.
– Tylko przez jakiś czas. Rozglądam się za czymś innym. Ale póki co… – Itachi zerknął na korytarz. Trochę tego było. – Jak już jesteście, to może pomożecie? Trzeba wnieść jeszcze kilka kartonów i złożyć te meble.  
– Sam sobie składaj – warknął Sasuke, przypominając sobie, w skręcanie jakiego mebla wrobił go ostatnio jego kochany, starszy brat. Miał ochotę go za to wtedy zabić.
– Ja ci mogę pomóc – zaoferował się Naruto.
Nadal było mu trochę głupio, że Itachi zastał ich w takiej sytuacji, ale widać było, że taka pomoc naprawdę by mu się przydała. Tym bardziej, że gdy wnieśli już wszystko, stanął bezradnie wśród tych pudeł, nie wiedząc od czego zacząć.
Itachi uparł się, żeby ten pokój urządzić samemu, ale to wszystko zaczynało go przerastać. Rozpakowali z Naruto już kilka kartonów, a teraz trzeba było poskładać te wszystkie meble. Łóżko, szafki, łóżeczko… Co prawda nie było to tak skomplikowana do zmontowania szafka, jaką w przejawie dobrego humoru kupił wtedy do pokoju Sasuke, ale i tak… To była chyba kara za tamten żart.
– Wiesz, Naruto, chyba źle się do tego zabieramy – mruknął, gdy części ni cholera nie chciały do siebie pasować. – Mogliśmy nie rozpakowywać wszystkiego naraz. Teraz nie wiem, co do czego – westchnął, nieco zniechęcony.
– Damy radę – Naruto, który zapalił się do pomysłu poskładania wszystkiego – w końcu była to odskocznia od nauki – nie miał zamiaru się poddawać. – O, patrz, to pasuje do tego. A przynajmniej tak jest na tym rysunku…

Sasuke, który nie miał najmniejszego zamiaru pomagać, po godzinie stanął w drzwiach meblowanego pokoju. To był jeden z dwóch pokojów gościnnych, dość duży, z oknami wychodzącymi na ogród.
– Widzę, że nieźle wam idzie – zakpił, patrząc z satysfakcją na ich mozolne próby złożeni łóżeczka. Jedyne, co było już w całości, to niska szafka, a oni obaj byli już zgrzani i chyba lekko zirytowani.
– Pomógłbyś, draniu, a nie… – burknął Naruto. Miał ochotę rzucić to wszystko w cholerę, ale czuł się trochę winny. To ona zaproponował, żeby rozpakować wszystko od razu, bo tak będą mieli wszystko pod ręką. Nie przewidział, że te deski, śrubki i szczebelki pomieszają się.
– Nie mam najmniejszego zamiaru – Sasuke upił łyk z kubka, który trzymał w ręku. Już dawno sięspakował i zaczynał się nudzić. – Jedziemy do domu? – zapytał.
– Chciałbym zauważyć, że jesteś w domu, Sasuke. – Itachi podniósł się z podłogi, rozprostowując kości. Chyba jednak na dzisiaj powinni dać sobie spokój. W końcu do ślubu było jeszcze trochę czasu. – Nie zamierzasz tu wrócić? – podszedł do niego.
– A jak ci się wydaje? – Sakuke, skrzywił się. – Mam tu mieszkaś, jak gdyby nigdy nic i udawać szczęśliwą rodzinkę? Z podejściem ojca…
– Sasuke – przerwał mu Itachi. – Ja wiem. Ale może powinniście porozmawiać tak na spokojnie?
– Po co? Mam znów nasłuchać się… czekaj… jak to było? A, że jestem nienormalny i mam skończyć ten chory związek?
Naruto mimowolnie drgnął, kiedy to usłyszał. Mimo że wiedział, jak mniej więcej przebiegała tamta rozmowa, to znów poczuł się naprawdę źle. Nigdy nie chciał być powodem kłótni Sasuke z ojcem.
– Może gdyby lepiej poznał Naruto… – zasugerował Itachi. – Wiesz, każdy może zmienić zdanie.
– No ty chyba kpisz. Sam dobrze wiesz, że tu nie o Naruto chodzi. Chodzi tylko i wyłącznie o to, że on jest facetem!
– Jakbyście nie zauważyli, to ja tu ciągle jestem – wtrącił się Naruto. Miał zmarszczone brwi, a w jego wzroku nie było już nawet odrobiny tej radości, jaką miał, gdy zaczynali z składać meble. Wyglądał na trochę… zrezygnowanego?
– Naruto, posłuchaj… – Itachi też zmarszczył brwi. Głupio wyszło. Tę rozmowę powinien odbyć z Sasuke na osobności, a nie tak… – Nasz ojciec jest trudny. Konserwatywny. Bardzo konserwatywny. – Westchnął, gdy przypomniał sobie ich rozmowę. Sam został wówczas nazwany osłem. –  Ale ja jestem po waszej stronie. Mam też, choć nie mówi tego na głos. Ale cały czas próbuje przekonać ojca, a ona potrafi czasem zdziałać cuda – uśmiechnął się do niego pokrzepiająco.
Itachi kiedy tylko zauważył, jakie zmiany zachodzą w Sasuke, odkąd spotyka się z Naruto, całym sercem był za tą znajomością. Oczywiście, na początku myślał, że są po prostu znajomymi, a Sasuke ceni go jako rywala. Ale potem… Zawsze był bystrym obserwatorem. Tu coś zobaczył, tu coś podsłuchał… Powoli zaczął zdawać sobie sprawę, że Naruto nie może być dla Sasuke tylko kolegą. Czasami wystarczyło jego spojrzenie, jakiś, niemal nieznaczący gest, kilka słów za dużo, by zorientował się, że coś było na rzeczy. Nigdy ich nie przyłapał, Sasuke bardzo się pilnował, ale w końcu małymi kroczkami, prawda wyszła na jaw. I bardzo dobrze, że wyszła. Itachi, widząc swojego odmienionego brata, był szczęśliwy.
Sasuke zawsze był trudny, nawet jako dziecko. Powściągliwy, zarozumiały, arogancki. Już jako sześciolatek uważał, że gry dla dzieci są głupie, a bajki to strata czasu. Może miało to związek z tym, że wówczas rodzinna firma zaczęła się rozwijać, a rodziców praktycznie nie było w domu? Itachi próbował go zachęcać do różnych form rozrywki, ale to było na nic. Dopiero, gdy zaprowadził go na basen, na którym w innym sektorze trwał trening, Sasuke się ożywił. W końcu coś go na poważnie zainteresowało. Zaczął chodzić na pływalnie prawie codziennie. Najpierw to było tylko takie sobie pływanie, ale kiedy Itachi zauważył, że Sasuke naprawdę świetnie sobie radzi, porozmawiał z rodzicami i zapisali go na kurs. A potem poszło już dalej. Sasuke żył pływaniem. Trener mówił, że tylko patrzeć, jak zmiecie konkurencję. I tak się stało. Sasuke z każdych zawodów przywoził medal, był najlepszy. Nikt nie zdziwił się, kiedy wybrał Akademię Wychowania Fizycznego. Tam mógł się rozwijać. I osiągnąć w tym sporcie naprawdę dużo.
– Dobra, koniec tej rozmowy – rzucił Sasuke, widząc, że Naruto jest jakiś nieswój, a Itachi się jakby zawiesił. – Idziemy, jutro rano mamy trening.
Naruto już nie protestował. Obiecał jedynie Itachiemu, że wpadnie jutro pomóc z tymi meblami.
Teraz, gdy już dotarli do jego mieszkania, marzył tylko o tym, żeby wziąć prysznic i iść spać. Trochę bolały go mięśnie od dziwnych pozycji, w jakich trzeba było montować różne elementy.
– Idź, ja musze coś jeszcze sprawdzić – powiedział Sasuke, siadając przed komputerem.
Ledwo Naruto zniknął z drzwiami łazienki, otworzył przeglądarkę. Po tym, gdy dzisiaj znów odwiedził swój dom, wiedział, że musi to zrobić. Tu, w kawalerce, było naprawdę za mało miejsca dla nich obu. Jeszcze trochę i zaczną się kłócić o naprawdę każdą pierdołę. A tego nie chciał.
Wszedł na stronę, szukając odpowiednich ofert.

Naruto dość długo siedział w łazience, co zwykle wydawałoby się Sasuke nie do pomyślenia, ale w tym momencie było mu to na rękę. Cały czas przeglądał różne strony, dopiero, kiedy usłyszał otwierające się drzwi łazienki, wstał i chwycił bokserki, w których zazwyczaj spał. Był zadowolony, bo znalazł kilka ciekawych ogłoszeń, ale wolał póki co nigdzie nie dzwonić. Nie dość, że było już późno, to jeszcze Naruto mógłby go usłyszeć. A nie chciał kolejnej kłótni. Porozmawiają o tym jutro, na spokojnie.
– Co robisz? –  Naruto, który miał jeszcze mokre i rozczochrane włosy, położył się obok.
– Nic – Sasuke szybko zamknął laptopa. – Idę się wykąpać i chyba idziemy spać, co? Kakashi znowu nas jutro wymęczy.
– Jasne, draniu – mruknął Naruto i wsunął się pod kołdrę.
Po chwili przypomniał sobie, że miał sprawdzić coś do jednej z prac zaliczeniowych. Komputer Sasuke leżał na łóżku, a jemu nie chciało się wstawać. Otworzył laptopa, było otwartych kilka stron. Już miał je wyłączyć, gdy jego wzrok przykuła jedna z nich. Kliknął. „Mieszkania do wynajęcia”.
Naruto w jednej chwili zrobiło się gorąco i poczuł, jak serce zaczyna mu bić z zawrotną prędkością. Sasuke… Sasuke chciał się… wyprowadzić.

12 komentarzy:

  1. W końcu! Tyle czekania *-*
    Ale kolejny rozdział to nie będzie ostatni prawda?! Chciałabym przeczytać o ślubie Itachi'ego no i zawodach, kto co kiedy, który byl...
    Czy Sasuke wróci do domu? Czy Naruto zrobi mu awanturę stulecia za te ogłoszenia? Sasuke jaki rozsądny~ Mistrz dyskrecji! Mógłby chociaż wyłączyc te strony internetowe, ale nie!
    No i co teraz, biedny Narucia,. Szykuje się kolejne nieporozumienie.
    Biedny Itachi z tymi meblami, doskonale to rozumiem xD

    Ale jeszcze wracajac do początku rozdziału... Za spakowaną torbę awantura, że nawet seksu na zgodę nie było?! Oburzające XD Biedny Sasuke.
    A Itachi, który ich przyłapał, no po prostu... Też bym chciała *-* XDDD Ale akurat to by się skończyło w moim przypadku śmiercią lub kalectwem ^^"

    Wspaniały rozdział, może i bardzo wiele się nie wydarzyło, ale czytało się go z prawdziwą przyjemnością i bardzo zachęca do czekania na więcej <3
    No i tak naprawdę wiele wniósł, a teraz tylko wyczekiwać kłótki stulecia, lub ,,cichych dni". Nie wiem, co by było gorsze, ale gdyby Naruto je miał, to uch... Lekarza?

    Pozdrawiam serdecznie i życzę weny!
    ~ Wege

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no nie ostatni. Trzeba jakoś zakończyć wszystkie wątki:)
      A dlaczego w Twoim przypadku skończyłoby się śmiercią lub kalectwem? Tak z ciekawości pytam ;)

      Usuń
  2. Aj, aj, będzie się działo... No ale bez emocji i nieporozumień opowiadania byłyby... nudne :) Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział!!! Miła odmiana od Hidena. Podobał mi się rozdział, choć nie za wiele się w nim działo. Naruto jak zwykle wszystko rozumie na opak. Oby szybko Sasuke wyprowadził go z błędu.
    I nie martw się. Będę to czytać do końca opowiadania, choćbym nawet musiała czekać bardzo bardzo długo (jednak mam nadzieję że nie będziesz wystawiać mojej cierpliwości na próbę). Bardzo podoba mi się twój sposób pisania i to że historia jest realistyczna. No i też opisy dzięki którym wszystko ładnie obrazuje mi się przed oczami.
    Dużo weny i szybkiej kontynuacji.
    Juliet

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nadal się podoba:)

      Usuń
  4. A kiedy bedzie następny rozdział Lovers?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będzie, niestety. Po dokończeniu Rywali i Hidena kończę z fanfikami.

      Usuń
    2. Szkoda trochę. Ale mam nadzieję, że cokolwiek będziesz pisać, bo szkoda, żeby twój talent się marnował, a tak to dajesz uciechę nam czytelnikom jak i (mam nadzieję) sobie.
      Juliet

      Usuń
    3. Tak, mam coś w planach, ale to już żadne yaoi (choć będzie tam taki wątek). Fantasy.

      Usuń
  5. Hej,
    droga autorko, choć jeszcze mam zaległości ale to już kilka rozdziałów, niestety nie mam tyle czasu jak bym chciała, a i też chcę na Twoich innych blogach też trochę nadrobić, bo zrobiło się dość dużo rozdziałów już do czytania, ale przychodzę z takim zapytaniem, bo na stronie innego bloga na który czasami zaglądam, jest właśnie, nie wiem jak to nazwać, ale jest informacja, że kilka dni temu pojawił się tutaj 53 rozdział "Rywali", ale właśnie nie odnajduje tej strony... czemu?
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, opublikowałam rozdział, ale zaraz potem jednak zmieniałam zdanie co do fabuły i go poprawiam. Tak czy inaczej pojawi się:)

      Usuń
    2. Witam,
      dzięki za tak szybka odpowiedź, teraz to będę spokojna, bo akurat teraz zdarzyło się, że właśnie na jeszcze kilku blogach jest podobna sytuacja co tutaj, ale już chociaż tutaj jestem spokojna...
      nie wiem czy już wcześniej mówiłam, ale mam zamiar zabrać się ponownie a „Rywali” tym bardziej, że nie wszystkie rozdziały czytałam...
      Dużo weny życzę Tobie...
      Pozdrawiam serdecznie Basia

      Usuń