20 kwietnia 2009

SasuNaru - mimo wszystko 10. Gdzie diabeł nie może, tam Hokage pośle

Przyciśnięty do ściany Naruto wstrzymał oddech. To, co się przed chwilą stało, wywróciło cały świat do góry nogami. Na moment. Już wracał do równowagi. Blondyn szeroko otwartymi oczami gapił się na czarnowłosego, który najwyraźniej był z siebie zadowolony. Zszokowanie powoli ustępowało miejsca złości…

Trzask! Pięść Uzumakiego wylądowała idealnie na twarzy stojącego przed nim chłopaka.

- Ałłłła… Odbiło ci, młotku? – krzyknął zaskoczony Uchiha, jedną ręką chwytając krwawiący już nos, drugą łapiąc blondyna za koszulkę.

- Mi odbiło? Mi? – Naruto aż się trząsł z wściekłości – A co ty przed chwilą zrobiłeś, co?

Co on zrobił? Do Sasuke właśnie powoli docierało, co takiego przed chwilą zrobił. Pocałował najlepszego kumpla, przyjaciela, rywala. Tylko dlaczego? Brunetowi zaczynało się robić gorąco, twarz go paliła.

- Nic takiego – Uchiha uznał, że najlepszą obroną będzie w tej sytuacji atak. – Musiałem ci jakoś zatkać usta, bo miałem dość twoich wrzasków.

- I musiałeś to zrobić w taki sposób? Ty, ty…

- A co, nie podobało się? – czarne oczy zmrużyły się złośliwie, ale cały efekt popsuł grymas bólu, gdy właściciel rozbitego nosa próbował zatamować krwawienie.

- Co ty wygadujesz! – pieklił się blondyn, uznając, że rozważania filozoficzne w kwestii: czy sie podobało, czy też nie, zostawi na później. – I co sobie w ogóle wyobrażasz? Pocałowałeś mnie!

- Nic sobie nie wyobrażam – Uchiha starał się mówić spokojnie, bo wiedział, że Uzumakiego wyprowadza to z równowagi. – Jesteśmy kwita. Ty mnie pocałowałeś pierwszy raz w klasie, a ja teraz, żebyś się przestał drzeć.

- Co??? Wtedy to był przypadek. Przypadek, rozumiesz? Ktoś mnie popchnął – niebieskooki tupnął ze złości. – Nie moja wina, że wpadłem akurat na ciebie.

- Dobra, dobra, nie tłumacz się. Jeszcze powiedz, że to ja kazałem ci wejść na stolik i gapić się na mnie – Sasuke uśmiechnął się ironicznie, unikając drugiej pięści blondyna, chcącego mu tym razem uszkodzić inną część ciała.

- Ty draniu! – Naruto aż się gotował w środku. Rzucił się na na Uchihę, prowokując go do walki.

- Co tu się dzieje? – Tsunade wpadła do pokoju jak tajfun. Złapała obu narwańców za koszulki i z właściwą sobie siłą, cisnęła bruneta na łóżko, a blondyna pod ścianę. Obaj dyszeli, spoglądając na siebie z wściekłością. – Pytam, co się dzieje?

- Nic, tylko ten drań… znowu mnie… eee… po..a..ował – wymamrotał niewyraźnie Naruto, czerwieniąc się i trzymając za rozcięty łuk brwiowy.

- Znowu cię pocałował?! – kpiła Hokage, ignorując ciche „wcale nie znowu” czarnowłosego. - Mów głośniej, Naruto! Chyba się nie wstydzisz, co? Przed chwilą żaden z was jakoś nie miał oporów. Darliście się tak, że słyszał was cały szpital i zapewne pół Konohy – krzyczała. - I nie obchodzi mnie, czy Uchiha cię pocałował po raz pierwszy, ósmy czy dziesiąty. To jest miejsce dla chorych, a nie pole bitwy.

- Ale on… - zaczął Uzumaki, jednak ucichł pod groźnym spojrzeniem Piątej.

- Jak chcecie się całować, to róbcie to po cichu, a nie stawiając wszystkich na nogi i demolując pokój!

- My wcale się nie…

- Cisza! Teraz ja mówię! Zachowujecie się skandalicznie!

- Dobra, pójdziemy gdzie indziej – Sasuke już podnosił się z łóżka.

- Siadaj! – chwyciła go za ramię i siłą przywróciła do poprzedniej pozycji. - Jak cię wypuszczę ze szpitala, to możecie iść się nawet pozabijać – wrzeszczała. – Ale póki co, jesteś moim pacjentem! I czy ci się to podoba, czy nie, masz mnie słuchać. A ty – zwróciła się w stronę blondyna – Czy ja ci już przypadkiem nie mówiłam czegoś na temat panowania nad sobą? Więc do cholery, zachowuj się, jak przystało na twój wiek. Doprowadźcie do porządku siebie i to pomieszczenie! – wyszła, trzaskając drzwiami.

- I ona mi robi wykłady na temat panowania nad sobą! - Naruto podniósł się na kolana i wystawił głowę na korytarz, sprawdzając, czy na pewno już poszła. – Straszna jest – oparł się o ścianę i odetchnął z ulga, widząc, że Tsunade nie ma w pobliżu.

Uchiha nic nie powiedział, starając się ocenić rozmiar zniszczeń pokoju i swój własny uszczerbek na zdrowiu. Blondyn wstał i zmoczył ręcznik.

- Przepraszam, za ten rozbity nos, Sasuke – powiedział, podchodząc i delikatnie przykładając do twarzy przyjaciela zimny okład.

Czarnowłosy zerknął na niego groźnie, ale kiedy zorientował się, że tym razem Uzumaki nie ma zamiaru uszkodzić mu niczego, oparł głowę na poduszce i przymknął oczy.

- Ja też przepraszam – westchnął. – Nie powinienem był… no wiesz. Nie wiem, co mnie podkusiło.

- Nieważne, draniu – Uzumaki roześmiał się.

- Z czego się tak cieszysz, młotku?

- Taka walka, po prawie trzech miesiącach siedzenia i nic nierobienia, była tym, czego potrzebowałem – położył drugi mokry ręcznik na swoim czole, zasłaniając przy okazji pół twarzy.

- Taaa, ale następnym razem może wybierzmy lepsze miejsce, bo ten pokój wygląda, jakby przeszedł przez niego huragan – stwierdził fakt Uchiha. - Ty zresztą też – dodał, po dokładniejszych oględzinach.

Naruto, nie zdejmując okładu, pokazał mu język, każąc tym samym się wypchać.

Uchiha leżał na łóżku i gapił się w sufit. Następnego dnia miał zostać wypisany do domu. Jednak odkąd dowiedział się, że Naruto wrócił do siebie i nie ma właściwie żadnych podstaw, żeby znowu zamieszkał z nim, przestało mu się to uśmiechać. Uparciuch za Chiny Ludowe nie poprosiłby blondyna wprost, żeby ten przeniósł się znowu do rezydencji. Zastanawiał się więc, co zrobić, aby wszystko wróciło do stanu sprzed misji, ale jednocześnie, żeby nie stracić swojej dumy. Do tego geniusz potrzebował podstępu.

Okazja nadarzyła się, kiedy Tsunade zajrzała do pokoju.

- Na pewno mogę wrócić do domu sam? – zagadnął medyczkę.

- Nie widzę żadnych przeciwwskazań – spojrzała na niego z dziwnym uśmieszkiem.

- Ale ja nie czuję się jeszcze najlepiej.

- Nie? Jakoś ci to nie przeszkodziło wczoraj w zdemolowaniu pokoju razem z Naruto.

- A jak będą jakieś komplikacje, czy coś?

- Poproszę Sakurę, żeby do ciebie zaglądała od czasu do czasu.

- A jak coś się stanie, kiedy jej nie będzie? – brunet nie ustępował.

- Uchicha, czy ty mi chcesz powiedzieć coś konkretnego?

- Ja? Nie? To tylko czysto teoretyczne rozważania – Sasuke zaklął pod nosem, kiedy poczuł, że się czerwieni.

- Tak więc, panie teoretyku, myślę, że jakby pan - tak czysto teoretycznie - poprosił Naruto, żeby panu towarzyszył w czasie rekonwalescencji, to on by się – czysto teoretycznie, rzecz jasna - zgodził.

- Co? Ale to …

- Przyjdę później – Hokage, nie zwracając uwagi na słowa bruneta, wyszła.

- …nie o to chodzi – dokończył czarnowłosy już do ściany.

- Cześć, Sasuke – Naruto, który przyszedł po raz ostatni odwiedzić Uchihę w szpitalu, wtargnął do pokoju bez pukania.

- A to ty, młotku – czarnowłosy udawał niezainteresowanego. Uznał, że skoro na Tsunade nie można pod tym względem liczyć, to sam musi jakoś ściągnąć blondyna do rezydencji. Tylko tak, by ten idiota nie domyślił się, że mu na tym zależy.

- A co, spodziewałeś się kogoś innego? – wyszczerzył zęby Uzumaki.

- Niekoniecznie – brunet nie za bardzo wiedział, jak zrealizować swój plan. – Wiesz, że jutro wracam do domu? - zaczął ostrożnie.

Naruto pokiwał głową.

- Wiem, wiem - spojrzał na przyjaciela, złośliwie się uśmiechając. – Ale nie tylko ja zostałem o tym poinformowany. Przechodziłem dzisiaj obok twojej posiadłości. Wygląda na to, że fan-club też już się dowiedział. Chyba szykują ci jakieś przywitanie – Naruto złożył ręce w pieczęć i po chwili zmienił się w długonogą blondynkę.

- Sasuke-kuuun – pomachał ręką i zatrzepotał rzęsami. – Sasuke-kuuun to ja, twoja Inoooo…

Czarnowłosemu żołądek podjechał do gardła. Nie dość, że pewnie koniec końców nie poprosi młotka, żeby został i będzie tam sam, to jeszcze te wariatki…

- Sasuke- kuuun – blondynka dalej zawodziła słodkim głosikiem.

- Naruto - jęknął brunet – zamknij się, chociaż ty!

- Ale Sasuke-kuuuun... Ałłłaaaa. – poczuł pięść na swojej głowie – Draniu, co ty do cholery robisz, bijesz kobietę? – głos blondynki przestał być już taki słodki.

- Nie jesteś kobietą, tylko młotkiem – warknął. – I skończ już z tą techniką, na mnie ona nie działa.

- Bo jesteś zimny jak lód, obojętny jak głaz la la la la – zaintonował Uzumaki, już w swojej normalnej postaci.

- Być może. A teraz zamknij się i słuchaj, bo zapytam tylko raz – Uchiha uznał, że w tej sytuacji nie ma jednak wyjścia i musi schować dumę do kieszeni. – Co byś powiedział, gdybym cię poprosił, abyś zamieszkał w rezydencji jakiś czas? - powiedział to najszybciej jak mógł, patrząc na swoje ręce.

- Powiedziałbym, że to miłe z twojej strony, ale niepotrzebnie prosisz – Naruto się roześmiał.

- Co?

-Niepotrzebnie prosisz, bo babcia Tsunade już dwa dni temu zarządziła, że mam się do ciebie przenieść i pomóc ci.

- Dwa dni temu? – czarnooki wyglądał, jakby w niego piorun strzelił.

- No tak. A co?

– A mi dzisiaj powiedziała… Co za wredna małpa!!! Co za babsztyl. Jak ja jej nie znoszę, przez nią musiałem… Cholera!!!

Hokage, przechodząc obok pokoju, z którego dobiegały krzyki, zachichotała złośliwie pod nosem i w dobrym humorze wróciła do gabinetu.

1 komentarz:

  1. Komentarze przeniesione z http://sasunaru-drogapowrotu.blog.onet.pl

    Heh, to było dobre. Tsunade to jednak małpa jest ^^ ale dobrze mu tak. as always świetnie. oby tak dalej.
    ~Green, 2009-03-28 19:35

    Nie stać mnie na nic konstruktywnego, z góry (i z dołu) przepraszam:
    aaaaleeeee faaaajnieeeee.
    no, rozładowałam emocje.
    ~Kichisame, 2009-03-28 20:01

    Heh XD rozwalił mnie "zimny jak lód, niedostępny jak głaz" Sasuke XDDD i w ogóle ta jego duma... on się ubezwłasnowolnia.
    Przepraszam za króciznę ale jestem padnięta. W każdym razie notka mi się bardzo podobała i koniecznie czekam na następną.
    ~Lloyd, 2009-03-28 20:01

    To było genialne ty masz mega talenta bardzo kocham twojego bloga po nim mam zawsze lepszy chumor i n astrój. Gorące pozderki i życzę dużo wany i szybkich notek na blogu. :*:*:*:*:*:*:*:*
    ~Cloud, 2009-03-28 23:37

    ha! czyli jedna z moich opcji się sprawdziła xD dostał w twarz (dobrze mu tak *złowieszczy usmiech)
    Nie nie to było wspaniałe (oj!uzyla innego słowa innego od ,,boskie")
    A tsunade...tak trzymać (owieram fan-club XDXDXD)
    nie moge się doczekać nestępnej noci
    Oj jak ja duzo tu napisałam chyba poraz pierwszy xD
    podro szisz szybko *zniecierpliwiona* ^^
    ~Klaudyna, 2009-03-29 01:03

    hehe. dobre. to było dobre. xD aż ta wredna baba tak Saska męczyć xD ale dobrze mu tak :P pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy :) Z Panem Bogiem ^^
    ~hayashi, 2009-03-29 11:26

    Buuu! A miało być tak pięknie T.T
    Kiedy będzie jakiś porządny pocałunek? *pyta z nadzieją w głosie*
    Odcinek fajny, trochę się przekomarzali, kłócili etc. no ale najważniejsze, że Naruto nadal będzie mieszkał w domku Sasuke (<3)
    Najlepsza akcja z czającym się Sasuke, który dopytywał się hokage o swój stan zdrowia. To było nieziemskie xD aż normalnie się uśmiechałam do monitora xD
    Mam nadzieję, że niedługo między Uzumakim a Uchihą będzie jakieś większe zbliżenie lepsze niż zbliżenie pięści Uzumakiego do nosa Sasuke xd
    Pozdrawiam ^-^
    ~Honou, 2009-03-29 16:37

    Młe he he... ZUOO... Ja na miejscu Czcigodnej padłabym ze śmiechu ( zły błysk w oku ) Możesz mnie już zaliczyć do grona stałych czytelników!
    ~lanjeli, 2009-03-30 23:36

    Haa! Widzę, że mnie wyprzedziłaś z komentarzem ;]
    Dosłownie parę dni temu trafiłam na Twojego bloga i zabrałam się za czytanie. Właśnie przed chwilą skończyłam nadrabiać zaległosci no i (Co ja chciałam napisać? Hmm..) No dobra mniejsza z tym ^^''
    Opowiadanko bardzo ładne, z akcją nigdzie się nie spieszysz i bardzo dobrze, w końcu nie chodzi o to, zeby od razu trafili do łóżka. Mimo, że smutny to szczególnie podobał mi się rozdział 7. Popłakałam się jak małe dziecko xdd ale mi się humorek poprawił. Chyba tego mi właśnie bylo wtedy trzeba ;3
    No ja czekam na nexta i dodaje do swoich skromnych linków XD (jak to brzmi)
    Pozdro.. ;)
    ~Ivepter, 2009-03-31 14:25

    Żadnych zaproszeń, bo uznam to za spam, I'm so strict about it.
    Wystarczy zostawić adres pod koniec komentarza, no need to write more :)
    Dziękuję ślicznie za wszystkie komplementy, komentarza zdecydowanie podniósł moją dumę pisarską do góóóóry, w chmury. Jeszcze trochę i odzyskam wenę (z drugiej strony, to jej brak czy nie spowodowany jest natłokiem szkolnym zajęć).
    Cóż, ja Twojego bloga czytam już od dłuższego czasu, ale mi się zwyczajnie komentować nie chciało/nie miałam ochoty/wpisz cokolwiek.
    Powiem Ci, że wyniuchałam u Ciebie naprawdę dużą inspirację tekstami mojego ulubionego autora - viatora. Twój styl jakby w małym stopniu odzwierciedla jego, nie twierdzę jednak, że plagiatujesz - po prostu uważam, że ma duży wpływ na Twoją twórczość - i to wcale nie źle, inspiruje Cię wspaniała osoba, tak trzymać, bo piszesz nieprzeciętnie I think :) No i fabuła ciekawa, wpasowana bardzo dobrze w realia Naruto.
    A to w ramce obok - czyżbyś i Ty czytała fake or not wywiad z Kishimoto?
    Pozdrawiam i... cóż, dodaję w linki! :D
    ~Hitokage, 2009-03-31 20:19

    Co do wywiadu z Kishimoto: tak czytałam i podobało mi się co powiedział;:)
    A odnośnie do Homoviatora... Swego czasu naczytałam się masę jego tekstów, uważam że są wspaniałe i faktycznie może nieświadomie do niego nawiązuje...
    ~SaNu, 2009-03-31 20:33

    Tak myślałam, od razu rozpoznałam tekst po prawej, hi hi hi :)
    Szkoda, że wywiad był prawdopodobnie fake... Chociaż, bo obejrzeniu KGD, i tej SasuNaru'towej końcówki... nigdy nic nie wiadomo.
    AWWW, Saskie mówiący 'Jesteś moim jedynym...' do Naruto, w deszczu, brudny, ledwo żyjący jest EPIC! To najbardziej SasuNaru OVA evah! <3
    ~Hitokage, 2009-03-31 23:58

    OdpowiedzUsuń