31 maja 2009

Rywale - rozdział 11


Zapukał. Cisza. Stwierdzając, że pewnie Naruto jeszcze śpi, chwycił za klamkę i wszedł najciszej, jak się dało. Wczoraj zostawił drzwi otwarte, co było trochę ryzykowne, ale przecież nie mógł go tu zamknąć i zabrać kluczy. Tak jak się spodziewał, jego rywal leżał wtulony w poduszkę, jednak po chwili mruknął coś nerwowo, przekręcając się na drugi bok. Widać było, że nie jest to spokojny, przyjemny sen. Sasuke dotknął ręką jego czoła. Nie było takie rozpalone jak wczoraj, ale zdecydowanie wskazywało na stan podgorączkowy. Westchnął i poszedł do kuchni, wstawiając wodę. Po kilku minutach z parującym kubkiem w ręku usiadł na brzegu łóżka, delikatnie potrząsając śpiącym chłopakiem.
– Naruto… Naruto…
– Mm?–  Chłopak odwrócił głowę, otwierając oczy, po chwili jednak powieki opadły ciężko z powrotem. – Razi – cichy, lekko zachrypnięty głos wyraził niezadowolenie.
Sasuke wstał i opuścił rolety w oknach tak, że teraz w mieszkaniu panował lekki półmrok.
– Lepiej?
Powieki uniosły się po raz kolejny, ukazując niesamowicie błękitne tęczówki.
– Sasuke? – Wyraz zdziwienia, pomieszany ze zmęczeniem.
– A spodziewałeś się kogoś innego?
Delikatny ruch głowy stanowił zaprzeczenie. Po chwili Naruto jakby sobie coś przypomniał.
– Ty… byłeś tu wczoraj… czy mi się śniło? – spytał niepewnie.
– A co, tak często miewasz o mnie sny, że mylisz je z rzeczywistością? – Ledwo dostrzegalny uśmiech pojawił się na twarzy Sasuke.
– Dra…niu – Naruto zmarszczył czoło, co jednak poskutkowało bólem w okolicach zatok. Skrzywił się.
– Byłem. – Sasuke podał mu kubek i kolejną tabletkę. – Połknij to.
Chłopak powoli podniósł się do pozycji siedzącej i wziął z jego rąk lekarstwo. Gorący napój parzył go w usta, które wydawały się być coraz bardziej czerwone i spuchnięte. Sasuke obserwował je kątem oka i próbował z całej siły nie myśleć o tym, że znowu ma ochotę go pocałować. To zdecydowanie nie był czas na tego typu rzeczy. Chyba… Zabrał pusty kubek, muskając przy tym dłoń Naruto. Nie mógł się powstrzymać. Odstawił naczynie na nocną szafkę i spojrzał prosto w błękitne oczy. Policzki chłopaka były lekko zaczerwienione, ale nie wiedział, czy to przez dotyk, czy po prostu na skutek podwyższonej temperatury.
– Naruto… – szepnął tak jakoś ciepło, zupełnie bezwiednie dotykając blond kosmyków, będących aktualnie w wielkim nieładzie.
– Mm? – Chłopak drgnął. To było naprawdę przyjemne uczucie. Powiedziałby nawet, że nie miałby nic przeciwko, żeby to trwało choć odrobinę dłużej.
– Muszę iść na zajęcia. Potrzebujesz czegoś?
Zastanowił się chwilę i pokręcił przecząco głową.
– Nie, i tak dużo dla mnie zrobiłeś. – Opadł na poduszki. – Jak coś poproszę Kibę albo Shikamaru. – Zamknął oczy.  Nie dostrzegł jak wyraz twarzy Sasuke się zmienia.
– Kibę albo Shikamaru? – głos momentalnie znów stał się zimny i jakby kpiący. – Jak wolisz. – Wstał i ruszył w stronę przedpokoju. – Muszę iść.
– Sasuke? – Naruto podniósł się, zdziwiony tą nagłą zmianą tonu, ale ten był już przy drzwiach.
– Cześć – rzucił na odchodne i nie odwracając się w stronę właściciela mieszkania, po prostu wyszedł.
– Sasuke… –  Naruto wpatrywał się w drzwi, jakby one miały mu wszystko wyjaśnić. Czy powiedział coś nie tak?  Znów poczuł pulsujący ból głowy. Zacisnął powieki, zdecydowanie nie myślał w tym momencie jasno i klarownie. Przycisnął policzek do poduszki, stwierdzając, że później wszystko przemyśli, teraz musi się jeszcze przespać.

Sasuke dotarł na uczelnie w zdecydowanie złym humorze. Ten młotek musiał wszystko popsuć. Kiba i Shikamaru… Aż prychnął ze złości.
– A tobie co? – zagadał Neji, lokując się na miejscu obok. Sam nie wyglądał najlepiej, niedawno Tenten urządziła mu awanturę za to, że na imprezie zostawił ją samą.
– Nic – warknął Sasuke, dając do zrozumienia, że nie chce o tym rozmawiać. W myślach wciąż, nie wiadomo dlaczego, wygrażał Narze i Inuzuce.
– Tobie też impreza nie wyszła na dobre? – Neji westchnął i oparł głowę na blacie stolika. Tak strasznie chciało mu się spać.
Sasuke wzruszył tylko ramionami. Akurat co do sobotniej nocy nie miał zastrzeżeń, w końcu osiągnął swój cel. Tylko dlaczego ten Naruto nic nie rozumie? W jaki jeszcze sposób ma mu to wszystko wytłumaczyć? Czy pocałowanie go nie było wystarczającym określeniem tego, czego chce? – Kiba i Shikamaru…syknął, prawie niedosłyszalnie.
– Co? – Neji odwrócił głowę, najwyraźniej myśląc, że to do niego.
– Nic.
– To co tak syczysz? – spytał szeptem, bo właśnie wykładowca zaczynał zajęcia.
Sasuke tylko pokręcił głową. Nie, do cholery, nie zamierzał pozwolić, aby ten idiota zapomniał o pocałunku lub – co gorsza – uznał go za przypadek. Zdecydowanie na to nie pozwoli. Uzumaki, będziesz mój, czy ci się to podoba, czy nie. – pomyślał. – I ja ci dam Kibę i Shikamaru… – prychnął pod nosem.

Naruto obudził się około trzeciej po południu. Czuł się już trochę lepiej, choć nadal  bolała go głowa. Przynajmniej światło dzienne nie oślepiało, bo Sasuke zostawił zasłonięte okna. Właśnie, Sasuke… Był tu wczoraj, był dzisiaj rano…  Naruto nagle przyszło do głowy, że chciałby, aby jego rywal siedział tu także teraz.  Przy nim czuł się tak jakoś… Zastanowił się chwilę. Nie wiedział jak opisać to uczucie, ale na pewno było to coś miłego i przyjemnego.
– Jasne – mruknął sam do siebie. –  Na pewno nie ma nic lepszego do roboty, niż zajmować się mną – westchnął.  I w ogóle dlaczego miałby to robić, nie miał żadnego konkretnego powodu. Chyba…
Zwlekł się z łóżka i ignorując lekki zawrót głowy, spowodowany zmianą pozycji na stojącą, poszedł do łazienki. Stanął przed lustrem, oglądając krytycznie swoje odbicie. Zdecydowanie nie wyglądał w tym momencie zbyt pociągająco. Blady, niezdrowe cienie pod oczami, spierzchnięte usta. Oblizał wargi językiem, po chwili znów stały się wilgotne. Tak wilgotne jak wtedy… W jego głowie, wbrew woli, pojawiał się obraz pocałunku. Włosy Sasuke na jego policzku, jego cichy głos, słowa „tym razem skup się”… Znów ogarnęło go to uczucie w dolnych częściach brzucha. Motylki. Eh… Uchiha był tak cholernie przystojny. Dlaczego był tak przystojny? To niesprawiedliwe, że ktoś może samym wyglądem powodować u niego zaćmienie mózgu. Właśnie przed chwilą przyszło mu do głowy to określenie i uznał, że idealnie tu pasuje. Tak, zdecydowanie to jakieś zaćmienie mózgu, nie ma innego wyjaśnienia. Odkręcił kran i przemył twarz zimną wodą. Musi przestać o tym myśleć.
Dzwonek do drzwi, jak zawsze głośny i wyrywający z otępienia. Czy ludzie nie mogą po prostu zapukać? – pomyślał, zastanawiając się kto to. Miał cichą nadzieję, że może jednak Sasuke.
– Dzień dobry, Naruto. – W drzwiach stała sąsiadka z jakimiś papierami w rękach. – Listonosz u nas zostawił, gdy byłeś w szkole. – Dopiero teraz ogarnęła wzrokiem sylwetkę chłopaka, ubranego w coś podobnego do piżamy. – Spałeś? – spytała zaskoczona.
– Tak, nie najlepiej się czuję – odpowiedział, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że nie powinien był tego mówić.
– Co się stało? Jesteś chory? – Starsza pani wyraźnie się zaniepokoiła. – Wracaj do łóżka. – Popchnęła chłopaka w głąb jego własnego mieszkania, sama wchodząc do środka. – Gdybym wiedziała, że ty tutaj tak sam się męczysz… – Pokręciła głową, jakby na usprawiedliwienie.
– Nie byłem sam. – Naruto próbował rozpaczliwie wybrnąć z tej sytuacji, nie miał najmniejszej ochoty być niańczonym przez sąsiadkę. – Kolega mi pomaga. – To było pierwsze, co mu przyszło do głowy.
– Ach, kolega – wyraziła dezaprobatę. – Ugotuję ci rosołku, od razu lepiej się poczujesz. – Kobieta pokręciła się chwile po mieszkaniu, po czym uzyskując zapewnienie Naruto, że nie wyjdzie z łóżka, poszła po zakupy.
– Ale się wkopałem – jęknął. Naprawdę czuł się już lepiej, a znając sąsiadkę to nie da mu teraz spokoju. Zdecydowanie wolał, żeby był tu Sasuke.

Sasuke wyszedł spod prysznica, wycierając włosy ręcznikiem. Kakashi przedłużył dzisiejszy trening, co nie do końca mu pasowało, bo zdecydował, że jednak odwiedzi Naruto. Wcześniej długo się nad tym zastanawiał, bo mimo wszystko nie zamierzał pokazywać chłopakowi, że się o niego martwi. Wczoraj miał wymówkę – komórka. Tak szczerze mówiąc, to gdy tylko zauważył, że chłopakowi w taksówce wypadł telefon, zabrał go i schował do własnej kieszeni. Chciał mieć pretekst. A teraz? Naruto rano dał do zrozumienia, że sobie poradzi, a w razie czego poprosi przyjaciół. Znów prychnął, rzucając mokry ręcznik do torby. Drażniło go to. Od czasu pocałunku rościł sobie jakieś niewyjaśnione prawo do tego chłopaka i żadni jego kumple nie byli tu potrzebni. W ogóle nikt inny nie był im do niczego potrzebny!
– Jedziesz do domu? – pytanie Neji’ego wyrwało go z zadumy.
– Nie, muszę coś załatwić – odpowiedział, zakładając bluzę.
– No to, do jutra.
– Do jutra. – Wyszedł z szatni, kierując się na parking.

Zapukał i otworzył drzwi, spodziewając się, że Naruto śpi, jednak to co zobaczył, omal nie zwaliło go z nóg. Chłopak nie spał, a na krześle obok łóżka siedziała starsza kobieta z talerzem jakiejś zupy i próbowała go karmić. Na nic zdawały się zapewnienia, że może wstać i jeść sam, bo uznała, że chory, w dodatku z ręką w gipsie, sobie nie poradzi. Sasuke odkaszlnął lekko, zwracając uwagę na swoją obecność i jednocześnie ukrywając rozbawienie całą sytuacją.
– Co? O nie… – Naruto jęknął. Jeszcze tego brakowało mu do szczęścia, żeby rywal oglądał go w tej, i tak już wystarczająco krępującej, sytuacji. Jego twarz przybrała barwę dojrzałego pomidora, a oczy zdradzały zażenowanie.
– Naruto, musisz jeść! – Sąsiadka nic sobie nie robiła z obecności jeszcze jednej osoby w pokoju. Jej obowiązkiem było pomóc temu biednemu, choremu chłopcu, który zawsze był dla niej taki miły i którego najchętniej widziałaby na ślubnym kobiercu ze swoją jedyną wnuczką.
– Zjem, ale naprawdę mogę to zrobić sam. – Na Naruto obecność Sasuke podziałała jak płachta na byka, wziął z rak kobiety naczynie i odstawił na nocną szafkę. – Przepraszam, ale kolega przyniósł mi notatki – wymyślił na poczekaniu.
Starsza pani pokiwała tylko głową i wstała.
– Zajmij się nim – poprosiła, mijając tego wysokiego, przystojnego bruneta, jak go określiła w myślach..
– Zajmę się, zajmę – mruknął z uśmieszkiem zadowolenia na ustach. O tak, on się zaraz nim zajmie…
Naruto naciągnął kołdrę na głowę. Przez pół dnia myślał o Sasuke, a teraz nie wiedział, co ma zrobić, w dodatku ten zobaczył go w tak kompromitującej sytuacji. Mógł tylko dziękować szczęściu, że nie było go tu pół godziny temu, gdy sąsiadka chciała pomóc mu się przebrać, widząc, że przez gips ma problem z założeniem swetra.
– No, no, Uzumaki. – Sasuke szybkim ruchem pozbawił chłopaka tego „schronienia”. Teraz patrzył na rozczochraną blond czuprynę i zaczerwienioną twarz.  – Nie za dobrze ci?
Naruto tylko wzruszył ramionami, odwracając głowę w stronę okna.
– Czemu nie jesz? –  Sasuke zerknął na talerz z rosołem. Nawet nie był do połowy opróżniony.
– Nie jestem głodny.
– A może myślisz, że ja cię będę karmił? – zakpił.
– Bardzo śmieszne! – Naruto próbował udawać oburzonego, ale zdradzały go rumieńce wstydu. Dlaczego? Dlaczego musiał go zobaczyć w takiej sytuacji? No dlaczego?
– Kto to był? – Sasuke zmienił ton, siadając na krześle.
– Sąsiadka. Jest trochę męcząca, ale chyba zależy jej na mnie, to miłe. – Naruto odruchowo spojrzał na zdjęcia stojące na komodzie. Sasuke poszedł za jego wzrokiem.
– To twoja rodzina? – spytał, podchodząc do szafki i biorąc do ręki fotografię.
– Tak. – potwierdził. – Rodzice zginęli w wypadku, a dziadek zmarł, kiedy miałem osiemnaście lat – dodał w odpowiedzi na nieme pytanie.
– Masz jeszcze kogoś? – Sasuke spojrzał uważnie w niebieskie tęczówki.
Chłopak pokręcił głową.
– Zostałem sam – uśmiechnął się smutno. – Ale co zrobić, takie rzeczy się zdarzają – stwierdził już trochę innym tonem. – Nie można się poddawać.
Sasuke drgnął.  Samotność… Naruto nie miał nikogo, a mimo wszystko jego optymizm zarażał innych. Dlaczego taki był? Przecież samotność raczej zabiera całą radość życia. Znał to uczucie. Miał kompletną rodzinę, jednak tylko w teorii, tak naprawdę to wychowywał się sam, rodziców odkąd pamiętał nigdy nie było w domu. Wiecznie w rozjazdach – pieniądze, firma, pieniądze, spotkania, pieniądze… Tylko to się liczyło. Sasuke miał wszystko czego zapragnął w sensie materialnym, ale nie miał pojęcia co to znaczy ciepło bliskich osób. Swego czasu brat próbował zastępować mu mamę i tatę, ale jego wysiłki nie dawały rezultatów. Zresztą, co on mógł o tym wiedzieć, jego dzieciństwo wyglądało zupełnie inaczej, był długo oczekiwanym synem i poświęcano mu o wiele więcej uwagi. Wtedy firma nie była jeszcze tak duża i rodzina spędzała więcej czasu razem. To pewnie dlatego tak bardzo różnili się od siebie. Itachi był osoba sympatyczną, ciepłą, z niesamowitym poczuciem humoru, Sasuke stanowił jego odwrotność – zimny, ironiczny, odpychający od siebie ludzi. Wydawało mu się, że każdy na jego miejscu byłby taki. A jednak nie… Ten blond młotek był inny, mimo że miał w życiu zdecydowanie gorzej.
– Sasuke… – cichy głos wyrwał go z zamyślenia.
– Mm? – mruknął, odkładając zdjęcie na miejsce.
– Dlaczego mi pomagasz? – spytał Naruto, nie patrząc na niego, tylko na swoje ręce.
Sasuke podszedł i chwycił go stanowczo za jeden z nadgarstków. Niebieskie oczy spojrzały na niego zaskoczone, lekki rumieniec wypłynął na policzki.
– Mógłbym powiedzieć, że to chwilowa niepoczytalność z mojej strony… – zawahał się przez moment.
Naruto poczuł, jakby coś szarpnęło się w jego klatce piersiowej. Co to było? Rozczarowanie? Podświadomie nie takiej odpowiedzi się spodziewał.
– …ale tego nie zrobię – dokończył spokojnie pewnym siebie tonem.
– Nie rozumiem.
Sasuke zastanowił się chwilę. Mógł mu co prawda wytłumaczyć wszystko w tej właśnie chwili, ale to chyba nie byłoby najlepsze rozwiązanie. Przede wszystkim do Naruto musiało dotrzeć to, czego on sam chciał. Nie mógł mu w tak oczywisty sposób sugerować odpowiedzi.
– Poczekam, aż zrozumiesz – stwierdził w końcu. – A teraz nie udawaj już chorego i zjedz zupę. – Pociągnął go do góry.
– Draniu, ja niczego nie udaję! – Naruto skoczył na równe nogi, przez co znów zakręciło mu się w głowie, więc ostatecznie usiadł zrezygnowany i wziął talerz.
– Jasne, że udajesz, żeby wzbudzić współczucie biednych sąsiadek.
– Sasuke!


23 komentarze:

  1. hehe coraz bardziej współczuje Uzumakiemu... i równocześnie zazdroszcze... ale takiej sąsiadki to bym nie chciała. nie wiem co wiecej napisac... podobalo mi sie;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie poprawił ci się styl :) Notke czytało się lekko i przyjemnie i szczerze powiem - jestem ciekawa co będzie w następnym rozdziale. I wielki plus za dość regularne dodawanie notek @w@
    Sasuke się zrobił zazdrosny? Ye, uwielbiam ten wątek (:
    Babunia - taki radosny akcent :D Też chcę mieć takie sąsiadki : } Rosołu ugotują :D
    Także, pisz, pisz, piszpiszpisz dalej, bo zaczyna mnie to wciągać

    ~Ci

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne, nooo nie, Naruto myśli. Jak ja jestem chora to nawet nie próbuję xDD. Ale Uchiha to od kiedy się stał taki opiekuńczy, no naprawdę, a co do sąsiadki - to ja dziękuję ^^".

    Ceres

    OdpowiedzUsuń
  4. Piszesz coraz lepiej. Z każdym kolejnym postem poprawia ci się styl, co mnie bardzo cieszy :) Kiedy odpalam komputer pierwsze co robię, po zalogowaniu do sieci to sprawdzam, czy nie napisałaś jakiejś nowej notki. Czytałam wszystkie twoje opowiadanie, krótsze, czy dłuższe, jednak najbardziej podobają mi się Rywale. Naprawdę są niezwykli. Czytałam wiele opowiadań w podobnym klimacie, ale twoje jest czymś zupełnie innym. Powiem nawet, że bardziej dojrzałym. W większości, bowiem blogów bohaterowie są jeszcze niedopracowani i dziecinni. Sprawiają wrażenie jakby im czegoś brakowało. Twoje opowiadanie jest zupełnie inne. Masz przyjemny, lekki styl i jak czytam posty to po prostu wpadam w letarg. Nie stosujesz żadnych udziwnień, patosów, czy poezji. Piszesz normalnie, a jednocześnie tak, że jest w tych opowiadaniach coś niezwykłego :)
    No i co mogę jeszcze powiedzieć? Współczuję ci, że musiałaś przeczytać tego chaotycznego i długiego komentarza. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i pozdrawiam cię serdecznie życząc ci dalszych pomysłów i takiej weny, jaką masz teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ehhh... wszystko cudne, piękne tylko szkoda, że tak krótko T__T
    Naruto nam się rozchorował, do akcji wkraczają starsze sąsiadki siłą perswazji (a może i nie) wmuszając w Uzumakiego ciepły rosołek, ogólnie notka sympatyczna (każde są sympatyczne, potrafisz stworzyć klimat). I nawet zrozumiałam Sasuke z tą jego zazdrością, po prostu chciałaś ukazać jak bardzo mu na Naruto zależy i jak jest zazdrosny o każdego, kto tylko się obok niego kręcił. Mam nadzieję, że teraz już wszystko powiedzie się wedle planu Sasuke, który w końcu bądź co bądź zawsze dostaje to czego chce (ba! To w końcu Pan Uchiha Sasuke). Co do osób, które się nie wypowiadają a ścigają na gadu, cóż... na własnej skórze przekonałam się jakie to straszne, kiedy osoba, która nie kiwnęła nawet palcem aby coś napisać wyrzuca ci, że nie potrafisz, czegoś napisać, albo robisz coś źle, albo jej zdaniem powinno być tak, a tak. Trochę kultury ludzie O-O.
    Ok, czekam na następny rozdział, i dziękuję bardzo za komentarz u mnie. Cieszę się, że przypadło Ci do gustu : D
    Ps: Mam takie pytanie, ile jeszcze masz zamiar napisać rozdziałów Rywali?

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobała mi się ta zazdrość Uchihy ^^. W ogóle uwielbiam, kedy Sasuke jest zazdrosny :D. Tylko... hmmm ja bym tam się nie wściekała na Kibę i Narę... co to za konkurencja? Poza tym... kocham tą twoją sąsiadkę! Taka zatroskana o Naru ^^. Hehe... biedaczek spalił buraka przy brunecie. W sumie... trochę nachalna, ale jak to babcia. Przez chwilę myślałam, że Uzumaki powie Sasuke, że babunia chciała go przebrać, ale nic takiego się nie stało.. a szkoda. Wyobrażałam sobie piękną scenkę *.*
    A co do osób, które wymagają, a nie komentują. Ja mam coś "podobnego". Powiadamiam osoby na gg, a one mi nie komentują. Więc ostanio zrobiłam protest i ich nie powiadomiłam XD. A niech mają. Ja się trudzę, powiadamiam, a nic z tego nie mam. Lubię czytać komentarze. Wiem wtedy, że kogoś interesuje moje opowiadanie.

    DarkLady(Zgred-chan)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kim przeprasza, że nie pisał komentarzy.. Ale jak za pierwszym razem próbowałam, to mi nie wyszło. Boje sie tego bloga T.T Mimo wszystko, musisz wiedzieć, ze naprawdę lubię twoje opowiadania i to jak piszesz. Pomagają mi często, w tym trudnym czaie gdy staram się zdać do klasy maturalnej.. *-* No i.. doprowadzają mnie do lez.. Bo o strasznie urocze.. To jak łapie go za dłonie, czy mówi, ze poczeka aż zrozumie *wyciera łezki z kącików oczu* Tak więc, przepraszam jeszcze raz. Postaram sie poprawić T.T [Kimi - Karori]

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zwykle nie wiem od czego zacząć.^^" Jeśli chodzi o pisanie komentarzy, wena mi jakoś nigdy nie służy. Jeszcze raz powtórzę że na każdą twoją notkę czekam z niecierpliwością i sprawiają mi one niekłamaną przyjemność. Podoba mi się i kreacja Sasuke i kreacja Naruto, który jest taki z lekka ciapowaty, jak mi się wydaje :D Sasuke natomiast to chłodny, elegancki jegomość- lodowa skorupa, pod którą buzuje lawa .
    Motyw z sąsiadką przedni, co za wścibska, dobra dusza.
    Chciałabym ,żeby wywiązała się między nimi jeszcze jakaś walka ^.^

    Lloyd

    OdpowiedzUsuń
  9. Haah, cieszę się, że nie zrobiłaś z tego takiej ckliwej telenoweli i że pod koniec obu wrócił ich, dobrze wszystkim znany specyficzny charakterek. ;]
    ogólnie fajne - jak zwykle. Znalazłam chyba ze dwie literówki, ale to nic. :) Czekam na ciąg dalszy. Weny życzę.

    Greenuś.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ufff...już myślałam, że Uchiha się wykręci po prostu. Cieszę się, że tego nie zrobił i powiedział prawdę. No i jakoś tak zadowoliło mnie to, że nie wyjaśnił mu tej całej sytuacji.
    W końcu Naruto powinien sam do tego dojść, mądry z niego facet :D:D
    Cieszy mnie fakt, że Sasuke nie wykorzystał jego choroby do niecnych celów...mwahaha xD I nie zdziwiło mnie jego rozczarowanie gdy blondyn wspomniał i Kibie i Narze, poczuł się niepotrzebny.
    Ummm dziwnie w mojej wyobraźni wyglądał Sasuke trzymający dłoń Uzumakiego ale jakoś to stało się realne po taktownej zmianie tematu na zupę..:D
    Czekam na dalsze losy Rywali...xD
    Cya..:*

    OdpowiedzUsuń
  11. heh, ta końcówka był naprawdę rozczulająca. uwielbiam takie zachowania ze strony Uzumakiego. nie mogę się już doczekać momentu, w którym Sasuke w końcu powie Naruto wprost, co do niego czuje. :>
    Kichisame

    OdpowiedzUsuń
  12. WoW to było coś, Sasuke jaki hm mocny xD jak sobie powiedział że Naru będzie jego. Dawaj Sasuke do boju. Ciekawe co jest w liscie =). No i jestem ciekawa kiedy Naruto wyzdrowieje-). Czekam już na niusa. Pozderki :*:*:*:*:*:*
    By: Cloud

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj droga Sanu:)

    Mam nadzieję, że i ja należę do tych znanych Tobie czytelników...
    Jednak do rzeczy. Kolejna notka, kolejne kilka minut spędzone w krainie marzeń(szkoda, że to tylko parę chwil ;p). Mimo, że uwielbiam czytać Twoje teksty staram się nie poganiać lub Bóg wie co jeszcze, chociaż czasem jest bardzo trudno wyczekać do następnej części. O błędach nie będę mówił, bo i tak żadnych nie wyłapałem hehe... co do treści to mógłbym pisać i pisać, lecz Ty wiesz jakie jest moje zdanie na ten temat :)
    Na zakończenie życzę rzeczy najważniejszej, a mianowicie aby wena nigdy Ciebie nie opuściła!

    Pozdrawiam serdecznie.
    SasuNaru_HoroRen~

    OdpowiedzUsuń
  14. yeeaaah :33 Jak zwykle zajebiste ofkors :3 końcóweczka dobra :DD No i superbabcia xD Czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Bogowie, jak ja uwielbiam takiego Sasuke. *___* Takiego zaborczego, zazdrosnego, zimnego i wrednego... *rozpływa się*
    Mnie się rozdział bardzo podobał. Błędów żadnych nie wyłapałam, więc albo ich nie było, albo tak się wciągłam, że nie zauważyłam nic. W każdym razie i tak i tak dobrze. xPP
    No i ogólnie muszę powiedzieć, że bardzo się rozwinęłaś pisarsko. Jak już kiedyś mówiłam, "Rywale" są na zupełnie innym poziomie. Dialogi się poprawiły i są bardzo naturalnie, nie ma w nich żadnej sztuczności czy coś. No i opisy są też bardzo dobre. I jak ktoś już wyżej wspominał, Twoje opowiadanie ma klimat. Naprawdę, można się niesamowicie wciągnąć. Bardzo też mi się podoba, że postacie są ładnie wykreowane. Sas to Sas - zimny i cyniczny, a Naruto jest jak zwylke chodzącą endorfinką. xP Żadnych ckliwych scenek i miłości na zabój tak słodkich, że aż mndli.
    No, to jestem na tak. xDDD

    Hibari.

    OdpowiedzUsuń
  16. Miło było to czytać( szczególne dyż jestem chora ;( )
    Może w koncu Naruto nazwie to uczucie do Sasuke i będą razem.
    Podobało mi się to zachowanie siąsiadki heh.
    Czekam na next
    pozdrawiam X3

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiedziałam, że będzie sąsiadka i na dodatek była taka jak sobie ją wyobrażałam. Kochana, pomocna i upierdliwa starsza pani. Ale domowej roboty rosołek.. No ja bym chyba nie pogardziła hihi. Kiba i Shikamaru.. Taa to był najlepszy objaw zazdrości Sasuke jaki mógłby być. I ponownie ten odruch moje nie oddam, zakaz wstępu, ale cóż ja też to kocham:) Przy okazji w końcu się dowiedzieliśmy, czemu Sasuke jest taki, a nie inny. Eh można i to zrozumieć, ale mając takiego brata, to ja wiem, czy gościu powinien czuć się samotny. Biedny Itachi, coś mu nie wyszło zapewnianie tego ciepła rodzinnego. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Już lubię tę sąsiadke. Mam nadzieję, że jeszcze się pojawi ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. Ślicznie :) wierzę, że włożyłaś w to dużo pracy dlatego nie narzekam że notki są rzadko. Jestem bardzo szczęśliwa, że w ogóle piszesz ;)
    Ja niestety nie należę do stałych komentatorów...
    Gomen ^^' ale czytam każdą notkę z największym szacunkiem XD
    Pozdrawiam *:

    OdpowiedzUsuń
  20. http://naruto-hentai-yaoi-yuri.blog.onet.pl/4 czerwca 2009 17:48

    No supcio , Uzumaki ma fajną są sąsiadkę opiekuje się nim i w ogóle , no zastanawiam się tylko co zrobi Uchiha ;]

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja to bym sobie przyczytała kolejną część... *pogwizduje, kiwając się na piętach*

    Hibari.

    OdpowiedzUsuń
  22. Och och och ! Jaka ta notka śliczna ! *__* Taka słodziutka ! x33 Slicznie się Sasiu opekuje Narusiem xD Oby tak dalej ];-) Idę czytań next ! :**
    A i chciałam przeprosić, że komentuje dopiero teraz ale nie miałam internetu :(
    Pozdrawiam ;**

    Arika-chan

    OdpowiedzUsuń
  23. Sorki że wcześniej nie komentowałam. Naprawde podobają mi się Rywale. :D

    OdpowiedzUsuń