27 lutego 2011

Rywale - rozdział 31



Lady Butterfly – co ty się tak na tą Sakurę uparłaś:) Nikt nie jest tylko zły albo dobry.

Aris013 – masz rację co do Itachiego, jeżeli chodzi o drugą część wypowiedzi.
Kauru – rasowy facet:) No dużo osób tak właśnie to postrzega.
Bumbum – ciekawi mnie, kim jesteś, ze względu na nick.
Kuroneko – wena jest.
Ikuko – za co? :P
Daimon – jako jedna z niewielu osób zwróciłaś uwagę na scenę szatni. Cieszy mnie to.
Alien – niedoszły macoch? Powaliłaś mnie ty stwierdzeniem :)
Dżem – pewnie jakby Sakura została świętą i tak byś jej nie lubiła :P
Argentine – no taki kolor wymyślił jej twórca mangi :)
Revira – musze sprawdzić, jak uśmiecha się mysz do sera :)
Pazurek – chyba się jednak rozczarujesz.
Koko – też lubię niepewnego Uzumakiego. Ale to nie była Karin, tylko ktoś o podobnym kolorze włosów.

Co do rozdziału napiszę tylko, że miał wyglądać zupełnie inaczej. Ale wyszło jak wyszło.
Betowała Kuroneko

______________________________________


Uchiha Itachi prowadził samochód spokojnie, trzymając obie ręce na kierownicy. Nie włączył radia i nie nucił pod nosem, jak to miał w zwyczaju. Tym razem wolał skupić się na drodze oraz na tym, co powiedzieć Sakurze. Nie było to łatwe zadanie, tym bardziej, że nie wiedział, czy dziewczyna nie wyrzuci go z domu, zanim w ogóle zdąży otworzyć usta.  Haruno była porywcza, z czego Itachi doskonale zdawał sobie sprawę, ale między innymi za to ją właśnie lubił. Choć „lubił” to chyba zbyt mało powiedziane. Uchiha zredukował bieg, bo właśnie wjeżdżał na rondo. Zachował się jak bałwan, to nie podlegało dyskusji. Choć Sasori był zdania, że taka jest normalna reakcja każdego faceta na wieść o nieplanowanej ciąży,  dla Itachiego nie stanowiło to żadnego usprawiedliwienia. On, zawsze odpowiedzialny za innych, tym razem zwyczajnie „dał plamę”. Zatrzymał się na czerwonym świetle i przymknął oczy. Wczorajszy wieczór spędził w towarzystwie znajomych i poinformował ich o tym, że zostanie ojcem. Początkowe reakcje były różne, ale po którymś z kolei drinku wszyscy zgodnie przyznali, że nie będzie tak źle. W końcu każdy mężczyzna musi kiedyś, jak stwierdził nie najtrzeźwiejszy już Deidara, „zasadzić dom, spłodzić drzewo  i wybudować syna”. Uchiha mimo wszystko uśmiechnął się na wspomnienie tamtych słów i skręcił w uliczkę domków jednorodzinnych. Parkując przed domem Sakury, z wrażenia omal nie uderzył w żywopłot, widząc na miejscu obok hondę Sasuke. Zgasił silnik i chwytając z siedzenia pasażera kurtkę, wysiadł z samochodu. Rzucił okiem na tablicę rejestracyjną, nie mogło być mowy o pomyłce. To na pewno było auto jego brata, tylko co on tu robił?

Znudzony Naruto zmienił stację radiową, jak na złość nic ciekawego nigdzie nie mógł znaleźć. Westchnął i obrócił głowę w lewo, chcąc po raz któryś z kolei sprawdzić, czy Sasuke przypadkiem nie wraca. Jednak tym razem, zamiast drzwi domu państwa Hauno, zobaczył głowę drugiego z Uchihów. Itachi, także zdziwiony widokiem blondyna w samochodzie, otworzył drzwi i zajrzał do środka.
- Cześć, gdzie Sasuke – spytał.
- Cześć. - Naruto, którego okrycie wierzchnie leżało z tylu, zadrżał lekko przez powiew zimnego powietrza. Brunet, widząc to, usiadł na miejscu kierowcy i zatrzasnął drzwi.
- No więc? – ponaglił.
- U Sakury. – Uzumaki wzruszył ramionami, nie było sensu kłamać.
Itachi zmarszczył brwi.
- Po co tam poszedł? – Nie rozumiał, dlaczego jego brat miałby rozmawiać z  Haruno.
- Mieliśmy pewien problem – odparł blondyn, chwilę później dopiero zdając sobie sprawę z tego, że w tym wypadku dziwnie zabrzmiało użycie liczby mnogiej. Mając nadzieję, że Itachi nie zwróci na to uwagi, streścił w kilku słowach dzisiejszą sytuację.
- Żartujesz, prawda? – Długowłosy chłopak oparł łokcie na kierownicy, przypatrując się Naruto uważnie. – Nie żartujesz – odpowiedział po chwili sam sobie, widząc, jak blondyn przecząco kręci głową. – Sasuke musi być wściekły – mruknął. Tym razem niebieskooki kiwnął potakująco.
Itachi westchnął i utkwił wzrok w desce rozdzielczej. Ktoś z jego znajomych musiał wypaplać.
- Może lepiej zobacz, co się tam dzieje – zaproponował niepewnie Uzumaki, widząc, że Itachi się zamyślił.
- Racja. – Uchiha otworzył drzwi, ale zanim wysiadł, coś mu się przypomniało.
- Naruto – zwrócił się do blondyna – dlaczego powiedziałeś, że wy mieliście problem? – Czarne oczy spojrzały przenikliwie.
Uzumaki czuł, że tym razem, mimo otwartych drzwi, zaczyna robić mu się gorąco.
- Tak jakoś. – Wzruszył ramionami, chcąc dać do zrozumienia, że to błahostka, ale nie do końca wyszło tak, jak chciał.
- Aha… – Itachi mimowolnie uniósł kąciki ust i wysiadł. – Do zobaczenia – krzyknął jeszcze, machając mu przez szybę, po czym  ruszył w stronę furtki.

Sasuke i Itachi minęli się prawie że w wejściu. Młodszy Uchiha ledwo zdążył zamknąć drzwi, gdy dostrzegł przed sobą brata.
- Mamy do pogadania – rzucił na dzień dobry.
- Wiem, Naruto mi powiedział o co chodzi. – Długowłosy zastanowił się chwilę.  – Obiecuję, że jakoś to odkręcę, tylko daj mi dzień lub dwa – zapewnił.
Sasuke tylko skinął głową na znak, że zrozumiał, i wyminął Itachiego. Dzisiaj  miał już dość całej  sytuacji z nim związanej. Wieczór zamierzał spędzić tylko i wyłącznie z Uzumakim.

- Przepraszam, że czekałeś. – Zapiął pas i wrzucił bieg, by po chwili wycofać samochód z parkingu. Powoli zaczynało się już ściemniać, grudniowe dni były zdecydowanie za krótkie.
- Nie szkodzi. – Naruto uśmiechnął się ciepło. – Pojedziemy gdzieś? – spytał, jak zwykle chcąc wyciągnąć Uchihę na pizzę.
- Do ciebie. Marzę o łóżku i o kimś do towarzystwa – odpowiedział brunet, nie do końca umiejętnie dobierając w tym momencie słowa.
- A czy ja wyglądam na osobę do towarzystwa do łóżka? - Uzumaki uniósł brwi, ale wydawał się być rozbawiony niefortunnym stwierdzeniem.
- Nawet jeśli tak, to obiecuję, że powiem ci jutro cześć – Uchiha żartobliwie odniósł się do słów Haruno na swój temat. Sakura może sobie mówić co chce, ale i tak nie ma pojęcia, kim jest dla niego Naruto.
- Że co?  - blondyn nie do końca rozumiał oświadczenie chłopaka.
- Nic, nic – Sasuke wyłapał wzrok Naruto w lusterku.
- Bredzisz – Uzumaki  wzruszył ramionami. – Tylko nie licz na cokolwiek, nie zamierzam codziennie chodzić z poobijanym tyłkiem. Tym bardziej, że trzeba się przyłożyć do treningów – stwierdził.
- Dzisiaj będę grzeczny – obiecał Sasuke. – Zamówimy pizzę, obejrzymy film i pójdziemy spać – dodał, zauważając jak słowo „pizza” wywołuje uśmiech na twarzy Naruto.


Sasuke obudził się, czując dreszcze zimna przenikające jego ciało. No tak, nic dziwnego. Nie dość, że spał jedynie w bokserkach, to jeszcze nie był niczym przykryty. Przewrócił się na lewy bok, twarzą do śpiącego, całkowicie zawiniętego w kołdrę blondyna. Chciał wysupłać chociaż trochę nakrycia dla siebie, ale Uzumaki mruknął coś niewyraźnie przez sen i odwrócił się do niego plecami.
- Naruto – szepnął, poruszając lekko chłopakiem. Ten w odpowiedzi przesunął się odrobinę, co brunet wykorzystał i wślizgnął się pod pościel, dotykając zmarzniętą stopą rozgrzanego ciała blondyna.
- Zimny jesteś. – Niebieskooki wzdrygnął się, nieco już rozbudzony i obrócił głowę, patrząc z wyrzutem.
- To mnie rozgrzej. – Brunet przylgnął do chłopaka całym ciałem, muskając lodowatym nosem jego szyję.
Naruto podniósł się i zerknął na stojący na nocnej szafce budzik. Podświetlone na czerwono cyfry wskazywały drugą jedenaście.
- Draniu, jest środek nocy, a ty chcesz mnie molestować? – jęknął, opadając z powrotem na poduszkę. – Dzisiaj mieliśmy nie…
- Nic nie poradzę, że tak na mnie działasz. – Sasuke przerwał i  przesunął dłonią wzdłuż kręgosłupa chłopaka, po chwili przewracając go na plecy. – Poza tym to było wczoraj. Teraz mamy już wtorek. -  Uniósł się na rękach, pochylił nad Uzumakim i musnął jego usta. Jeżeli Naruto miał jeszcze jakiekolwiek złudzenia, że spokojnie wyśpi się tej nocy, to odebrał mu je chwilę później język bruneta, który zaczął obrysowywać jego wargi, przyprawiając tą pieszczotą o przyjemne dreszcze. Blondyn nie miał wyjścia. Rozchylił wargi, pozwalając by język Uchihy wkradł się głębiej, a sam wplótł palce w czarne włosy. Sasuke mruknął, lubił kiedy Naruto to robił. Pogłębił pocałunek, gryząc lekko język chłopaka, by tym samym zmusić go do aktywności.
- Jesteś strasznie niecierpliwy. – Naruto odsunął się trochę, patrząc w czarne oczy, które już powoli zasnuwała mgiełka pożądania. – Co ciekawe, zawsze mi to zarzucałeś. – Uśmiechnął się łobuzersko. Uwielbiał droczyć się z Sasuke bez względu na porę dnia czy nocy i czynności akurat wykonywane. – Zresztą, miałem cię tylko trochę rozgrzać, a ty już prawie płoniesz. – Przesunął ręką w okolicach dolnych części ciała Uchihy, wyłapując ledwo słyszalne westchnienie.
- Ciężko mieć pretensję, że coś płonie, kiedy samemu się to podpaliło. – Sasuke na powrót pochylił się nad Naruto. Pocałował go tak mocno i zachłannie, jakby chciał uniemożliwić chłopakowi oddychanie. Ulokował się wygodniej, tak, że teraz prawa noga leżała między udami blondyna, a ręka przytrzymywała jego dłoń na poduszce. Chwilę później Naruto poczuł, że bokserki stają się odrobinę za ciasne, kiedy Uchiha  wbijał się w jego usta, gryząc od czasu do czasu wargi i język. Nie pozostawał mu już dłużny, nie miałby siły się opierać, nawet gdyby chciał. Ale nie chciał. Rozgorączkowany wzrok bruneta, palące pożądanie w jego oczach, sprawiało, że Naruto zapragnął więcej.
- Kakashi nas jutro zabije – na pół jęknął, na pół krzyknął prosto w usta Sasuke, gdy tamten poruszył się, drażniąc jego erekcję.
- Kakashi jest w tym momencie twoim najmniejszym problemem. – Uchiha przesunął z premedytacją palcami wzdłuż przyrodzenia blondyna. Czuł, że jego oddech staje się coraz szybszy. Zsunął się ustami niżej, pieszcząc każdy centymetr ciała swojego kochanka. Nie spieszył się, wodząc językiem wzdłuż jego obojczyka i klatki piersiowej, przez co Uzumaki aż drżał z podniecenia. Kiedy dotarł do linii bokserek, chwycił ją zębami, unosząc głowę i patrząc na Naruto.
- Sasuke, proszę… - wymamrotał tylko blondyn, który miał wrażenie, że jeżeli Uchiha w końcu nie zacznie działać na serio, to eksploduje.
Czarnowłosy, pomagając sobie rękami, pozbawił Naruto „piżamy”, na którą składały się tylko i wyłącznie jasnoniebieskie bokserki. Teraz, gdy już nie było żadnej przeszkody, całe ciało kochanka zdawało się wręcz domagać większej uwagi. Sasuke przesunął językiem po przyrodzeniu chłopaka, na co ten wygiął się w lekki łuk.
- Nie baw się ze mną, draniu. – Dla Naruto w tym momencie delikatna pieszczota to było zdecydowanie za mało. Chciał poczuć Sasuke w sobie.
Uchiha, jakby odczytując jego myśli, podniósł się i wstał z łóżka.
- Co ty wyprawiasz? – blondyn oparł się na łokciach, niezadowolony z takiego obrotu sprawy. – Wracaj i dokończ, co zacząłeś.
Sasuke uśmiechnął się tylko i po omacku, uważając żeby nie potknąć się o rzeczy Uzumakiego zostawione na dywanie, podszedł do krzesła przy blacie kuchennym. Zostawił tam plecak, w którym był żel. Kupił go wczoraj, tak na wszelki wypadek. Prychnął  na wspomnienie młodej sprzedawczyni z marketu, która na początku obdarzyła go uwodzicielskim uśmiechem, ale kiedy tylko zorientowała się, co kasuje, spochmurniała.
- Jest. – Wyjął z bocznej kieszeni plastikową buteleczkę. Jeszcze tylko jedna rzecz. Podszedł do laptopa Uzumakiego, włączył go i ustawił jakąś pierwszą z brzegu playlistę. Parsknął śmiechem, gdy okazało się, że trafił na balladę.
- No nie mów, że potrzebujesz muzyki. – Blondyn już wyciągał rękę w kierunku chłopaka.
- Ja nie, ale twoi sąsiedzi zapewne to docenią. – Stwierdził brunet, pochylając się nad niebieskookim i pozbywając się własnych bokserek. W niebieskawym świetle padającym z komputera, widział wyraźnie pragnienie w oczach Naruto. Chwycił jego rękę  i nalał na nią sporą ilość żelu.
- Nie jesteśmy już w wodzie, bez tego byłoby nam trudno – wyjaśnił.
Uzumaki roztarł specyfik w dłoniach, a potem nałożył go na męskość Sasuke, nie spuszczając z niego wzroku. Brunet przymknął oczy, dotyk był niesamowicie przyjemny. Jednak nie tego obaj chcieli.
- Zrób to. Teraz.
 Sasuke już nawet nie wiedział, czy to zabrzmiało jak prośba, czy jak rozkaz. Nie miał ochoty zastanawiać się nad takimi drobiazgami, nie w tym momencie.
Uzumaki prawie krzyknął, gdy poczuł bruneta w sobie, nie mieli zbyt dużo czasu, na odpowiednie przygotowanie. Uchiha przylgnął do chłopaka, starając się przez chwilę nie ruszać, co było niesamowicie trudne. Pragnął Naruto tak bardzo, że gdy tamten w końcu skinął głową, zaczął poruszać się w nim niezbyt delikatnie. Zwyczajnie nie potrafił. Jednocześnie pieścił erekcję blondyna, starając się dać mu jak najwięcej przyjemności. W tle rozbrzmiewała muzyka, najpierw łagodna, potem nieco bardziej dynamiczna,  tłumiąc niektóre głośniejsze jęki. W takim stanie, w jakim obaj obecnie się znajdowali, nie myśli się logicznie. Nie myśli się o tym, że jutro jakaś sąsiadka może patrzeć krzywo, o tym, że…
- Ahh – krzyknął Naruto, czując, że osiąga spełnienie. Sasuke zaczął poruszać się jeszcze szybciej. Jego urywany oddech, wilgotne włosy i rozgorączkowane spojrzenie świadczyły o tym, że jemu też niewiele już potrzeba. W końcu opadł na Naruto i schował twarz w jego szyi. W tym momencie nie był w stanie się ruszyć.  Czuł tylko szybko bijące serce Uzumakiego.


11 komentarzy:

  1. O tym, że co?? No co?? Ktoś ich podgląda? Robi im zdjęcia?
    Poniosła mnie wyobraźnia...nie ważne. Zaślepiła mnie scena łóżkowa, w Twoim wykonaniu.
    Parsknęłam śmiechem na przybliżenie sceny zakupu w wykonaniu Uchihy XDD
    Biedne te wszystkie pracownice, jak nie kelnerka to farmaceutka, każda w zamian za uśmiech otrzymuje rozczarowanie.
    No ale najważniejsze, że Uzumaki nie jest rozczarowany, bo kto by był po seksie z Uchihą?
    Pewnie te wszystkie, którym na drugi dzień nawet 'cześć' nie mówi ^^
    Ale mnie zaintrygowałaś teraz tym całym "o tym, że..." Będzie w ogóle jakieś "że"??
    Itachi bierze odpowiedzialność na barki? No i to się nazywa facet, nie ważne, że najpierw stchórzył.
    Ważne, że ma zamiar naprawić swój błąd.
    Myśli mi szaleją, Sanu napisała harda XDD
    Dobra, kończę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ok, nie mam zielonego pojęcia dlaczego "sprzedawczyni z marketu" stała się nagle "farmaceutką"..no ale pomijając ten drobny błąd z mojej strony, też była kobietą. XD

    OdpowiedzUsuń
  3. No to Itachi ma teraz zabawę ^ ^I jeszcze mamusi to musi wytłumaczyć XP ...ale ja chce Itasia ale nie chce tej zołzy :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, było gorąco ;P domagam się większej ilości takich scen, nie dużo, ale trochę więcej :D
    Hmm...nie wyobrażam sobie Itachi'ego jako ojca, jakoś tak nie pasuje mi do niego ta rola... Ale poczekam na opis, może mi się odmieni ^^
    Pozdrawiam i niech wena dalej będzie z Tobą ;p
    kauru

    OdpowiedzUsuń
  5. Zakupy Uchihy, bezcenne. Idealnie pasowałoby do reklamy :)

    Sasuke to zły chłopak, nie ładnie tak budzić ludzi w środku nocy,a później ich wykorzystywać.

    Ogólnie rozdział bardzo pozytywny^^ Wiele śmiesznych elementów umieszczonych, później intymnych. Podobał mi się :)
    Życzę dużo weny :)
    By Pazurek

    OdpowiedzUsuń
  6. No to ładny prezent na urodziny dostałam :D
    Co do szatni, no jak mogłam nie napisać, skoro scena była cudowna!
    No to teraz od początku.
    „zasadzić dom, spłodzić drzewo i wybudować syna” dobre :D Z tym wybudowaniem syna, to nie takie głupie, bo moja przyjaciółka cały czas powtarza, że moje męże zostało poskręcane przez tatę ze śrubek, w piwnicy. Taki prywatny cyborg ;)
    "Aha… – Itachi mimowolnie uniósł kąciki ust i wysiadł" - no to Uzumaki zabłysnął :D Itachi pewnie już się domyśla o co kaman ;)
    No i właśnie w końcu się obudziła odpowiedzialność. NO! Grzecznie mi tu.
    I chłopcy, rozmowa z towarzystwem do łóżka świetna i końcowe "powiem ci jutro cześć" uśmiało mnie :D I wisienka na koniec. Nie ma to jak dogodzić sobie w środku nocy. Każda pora dobra :D I przyłączam się do Siruwii: że co...? Też mam już wizje wszelkie, Sasuke włączając muzę, trącił paluszkiem jakąś kamerę netową? Coś? ;> A może nic, a my tu mamy już wizje astralne ;D
    -> Pazurek
    Nie ładnie to byłoby obudzić, pobudzić i zasnąć ;) A tak wyszła nam gorąca scena. Wszyscy zadowoleni. I chłopcy i my ;D
    Wena, wena i jeszcze raz wena i czasu :*
    Ściskam mocno, ała nie mogę mocno, bo trochę połamana jestem po szalonym weekendzie. Jednak wiek robi swoje, co tu dużo gadać, gdy człowiek był młodszy był bardziej beztroski ;D
    Ściskam więc w miarę możliwości :*
    Daimon

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział bardzo dobry. Kurde! Uwielbiam Twoje kreacje naszych gołąbeczków. Itachi nie jest taki zły na jakiego go kreują, wystraszył się, jak typowy samiec, ale na szczęście ogarnął się i zamierza naprawić swój błąd. Panowie! Brać z niego przykład! Baaardzo podobała mi się scena w samochodzie. Niby niewiele znacząca pomyłka Naruto, a starszy Uchiha już wyczuł, że coś się święci. I dobrze. Tak jak scenie w szatni w poprzednim rozdziale, tak w tym, scenie w samochodzie mówię głośne TAK! TAK! TAK! Wrauuu ;D A skoro jesteśmy przy samochodzie to... nie, nie, nie o tym myślę zboczuchy! Rozmowa pomiędzy Naruto i Sasuke. "Nawet jeśli tak, to obiecuję, że powiem ci jutro cześć" to było takie.... mrrrrrrrrrrrrr <3 *cieszy się jak głupia na myśl, że Sasuke wpadł jak przysłowiowa śliwka* A zarazem cholernie szczere :) I like it! Nie no chwila. Nie tylko sceny w samochodzie. Ta przed "daniem głównym" również była mrrr. Mam na myśli żebranie o kawałek pościeli oczywiście. Ech jak czytam to opowiadanie wszystko wydaje sie w nim tak cholernie naturalne. To dobrze. Aż chce się czytać więcej i więcej. Niby zwykłe życie, a jak świetnie przedstawione. Zdecydowanie zaliczę ten rozdział do ulubionych. Mam już kilka. Takie moje osobiste perełki z róznych względów ; ) No i oczywiście scena końcowa. Taaak lubię kiedy Naruciak sie "niby opiera". ;DDD Świetne zwieńczenie 31 rozdziału. 31. Matko jak ten czas leci ; D
    Trzymaj wena mocno i nie puszczaj!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  8. I chciej tu pierwsza wystawić komentarz - no nie realne marzenie. :D

    „zasadzić dom, spłodzić drzewo i wybudować syna” - powaliło mnie na czoło. Aż zaryłam głową w biurko. :P Ge-nia-lne. !

    Niesamowite jak ty wszystko potrafisz doskonale zilustrować. !

    KOBIETO - gdyby to nie było 'zwykłe' yaoi NaruSasu , zgłosiłabym Cię do wielkiego wydawnictwa i zdobyłabyś większą popularność niż cała saga 'Zmierzchu'. :DD
    Ja już cię kocham i ta ostatnia scena... ;D Coś pięknego. ^w^


    Kylaan

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej... co się tak do tej sakury przyczepiłam.... no cóż po prostu jej nie znoszę uważam, że jest zbędna i zupełnie niepotrzebna. Drażni mnie jak mało kto i wkurza jak nikt. Jeżeli Cię uraziłam to bardzo przepraszam nie to mi chodziło... tylko czasem pod wpływem emocji nie zastanawiam się głębiej nad postępowaniem bohaterów i pisze co myślę i czuję "na świeżo". Dopiero potem przychodzi refleksja i zastanowienie. Obiecuję, że na następny raz ochłonę zanim coś napiszę:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Och, to była prawdziwa rewelka (uczepiło się mnie to durne słowo i odejść nie chce). Mistrzostwo normalnie :D Jeden z moich ulubionych rozdziałów tego opowiadania (póki co), chociaż rozdział z nocną nauką pływania też uwielbiam xD (nie no, zboczeniec ze mnie i tyle - wreszcie dojrzałam do tego żeby się przyznać). Lol. No sąsiedzi na pewno docenią muzyczkę. O ile zdołała zagłuszyć te wszystkie jęki, oczywiście. Jestem tylko ciekawa rozmowy Itachi'ego z Sakurą. Co prawda to tylko postacie drugoplanowe, ale i tak mnie to zaciekawiło. Wreszcie Itachi się zrehabilitował. Aa tekst Deidary mnie rozwalił. Gdzieś słyszałam podobny, równie śmieszny. No nic, czekam na kolejny rozdział (ostatnio piszesz częściej, czyżby napływ weny?).
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wybacz, że bardzo krótko, ale dorwałam się na chwilę do kompa,czasu mało a pora późna i mózg już zlasowany. Więc ograniczę się do pytania - Czy Sasuke pomyślał, że jeśli w klasie przyzna się do związku Naruto na uczelni, przestaną się 'ograniczać', to plotka o jego rzekomym ojcostwie zostanie samoistnie zdementowana?
    Skoro on i Naru uznali, że im to nie przeszkadza...;)

    BTW. Ładna scena spędzania środka nocy ;)

    Sasame

    OdpowiedzUsuń