29 kwietnia 2010

Rywale - rozdział 25

– Nie mogę, jestem już umówiony z Temari.  – Shikamaru pokręcił głową. Co prawda już od jakiegoś czasu chciał wyskoczyć gdzieś tylko z kumplami, ale jego dziewczyna była bardzo apodyktyczna i nawet nie chciała słuchać o żadnych „męskich wieczorach”. Kiba zawsze z tego powodu mu dokuczał, twierdził, że kompletnie dał się zdominować i w sumie miał trochę racji. Shikamaru westchnął. Zawsze, obserwując relacje swoich rodziców obiecywał sobie, że nie da się wcisnąć pod pantofel, tak jak ojciec, a tu proszę… – Wiecie, jakie są baby. – Machnął ręką ze zrezygnowaniem.
Naruto pokiwał głową. Od razu na myśl przyszła Sakura i jej zachowanie, kiedy byli razem. Też zawsze stawiała na swoim i zazwyczaj po prostu dostawała to, czego chciała. Naruto dopiero po pewnym czasie, kiedy już odchorował ten związek, zdał sobie sprawę, że tak było, bo on jej po prostu na to pozwalał. Ale no cóż… Był zakochany, a przynajmniej tak mu się wydawało, więc chętnie ustępował jej w większości rzeczy. Z Sasuke było zupełnie inaczej… Jemu nie ustąpiłby choćby dla zasady. Uśmiechnął się sam do siebie. Byli rywalami i to się nie zmieniało nawet w najbardziej intymnych momentach.

– Nie wiem, z czego ty się tak cieszysz, młotku. – Sasuke wzruszył ramionami. Chcą nie chcąc, przypomniał sobie te wszystkie sytuacje z początków zeszłego roku. Naruto chodził nieprzytomny i nie skupiał się wystarczająco na treningu. I ciągle gapił się na Sakurę jak cielę na malowane wrota. To jego zauroczenie naprawdę go wtedy irytowało. No zachowywał się jak zakochany kretyn, inaczej tego nazwać nie było można. Co prawda niektórzy uważali ich za bardzo ładną parę, ale Sasuke wiedział swoje. Dał się omotać i tyle. On sam w życiu nie dopuściłby, żeby jakaś dziewczyna wlazła mu na głowę. Nigdy do tej pory nie był w prawdziwym związku, nigdy też nic nikomu nie obiecywał. No dobra, obiecywał. Świetny seks, nic więcej.
– Może faktycznie lepiej zostać gejem? – Shikamaru zastanowił się na głos. – Chociaż w sumie nie. Biorąc pod uwagę zachowanie takiego Kiby, czy choćby twoje, Naruto,  to byłaby prawdziwa trauma – bardzo szybko się rozmyślił.
– Coś ty powiedział?! – zareagował gwałtownie Naruto, marszcząc nos. Że niby jego zachowanie? A co z nim było nie tak?
– Nic, nic! – Shikamaru podniósł ręce w geście obronnym, widząc morderczą intencję w spojrzeniu niebieskich oczu przyjaciela. – Tyle tylko, że czasem jesteście gorsi niż zaraza morowa – mruknął pod nosem. To była szczera prawda. Jeszcze w odosobnieniu dawka ich „świetnych pomysłów” była dopuszczalna, ale razem stanowili chodzącą katastrofę.
Naruto burknął coś tylko się i spojrzał na Sasuke, który nawet nie stwarzał pozorów zachowania powagi. Opierał się tylko nonszalancko o stół i uśmiechał się ironicznie.
– Ty też masz mi coś do powiedzenia? – zapytał, patrząc na niego spod byka.
– Ja? Skąd. –  Sasuke  najwyraźniej nie zamierzał się na ten temat wypowiadać.
Naruto prychnął. No co za drań! Mógłby stanąć w jego obronie, końcu byli razem. Powinien… Taa, powinien…. Sasuke chyba nigdy nie robił tego, co powinien, a tylko to, co chciał. I choć Naruto nie przyznałby tego głośno, to mu się chyba nawet podobało. W końcu oni nigdy nie byli i nie będą normalną parą. Bo kto normalny związałby się z takim draniem?!
Chciał już coś powiedzieć na ten temat, ale nim zdążył otworzyć usta, rozległ się kolejny dzwonek do drzwi. Zdezorientowany spojrzał najpierw na Sasuke, potem na Shikamaru – jakby to oni mieli mu coś wyjaśnić – a dopiero na końcu przez wizjer.
– To Kiba – poinformował zdumiony i po chwili otworzył drzwi. No to już było dziwne. Nagle każdy, ot tak, postanowił go odwiedzić? Zwykle zgadywali się najpierw przez telefon, niezapowiedziane wizyty były naprawdę rzadkością.  
– Cześć, Nar… Eee? – Kiba otworzył usta i stanął w przejściu z niezbyt inteligentną miną. Owszem, Naruto w jego własnym mieszkaniu był widokiem jak najbardziej oczywistym, ale co to robił Shikamaru, który ponoć miał być teraz na randce. I jeszcze Uchiha do kompletu. No to już w ogóle wprawiło go w konsternację.  – A to co, jakieś tajne spotkanie? – Zmarszczył brwi i popatrzył z wyrzutem na swojego współlokatora, który bezczelnie go okłamał. Już on się z nim policzy!
– Jasne – mruknął Sasuke. – Zastanawiamy się jak wyrzucić z reprezentacji Neji’ego, a zamiast tego wziąć ciebie.
– Serio? – Kiba chyba nie dostrzegł kpiny w głosie, bo zaaferowany szybko wszedł do środka i zamknął drzwi.
– A jak myślisz? – Sasuke spojrzał ironicznie i pokręcił głową. Może i Inuzuka był przyjacielem jego chłopaka, ale przede wszystkim był idiotą. – Oczywiście, że nie!
– Nie dokuczaj mu. – Naruto stanął w obronie Kiby. – Shikamaru wpadł na chwilę, bo go prosiłem o notatki.  A tak poza tym to właśnie chcieliśmy go namówić, potem zadzwonić do ciebie i pójść gdzieś razem – wymyślił na poczekaniu, również po to, żeby odegrać się na Sasuke za to, że wcześniej w ogóle nie zareagował. Doskonale przecież zdawał sobie sprawę, że ten wolałby wyjść tylko we dwójkę. Jednocześnie obiecał sobie niedawno, że będzie musiał popracować nad jego aspołecznością, więc dlaczego nie zacząć dzisiaj?
– O, tak! – Kibie bardzo spodobał się ten pomysł. – Chodźmy do „Wyjścia”. Spotkałem po drodze Hinatę, mówiła, że idą tam dzisiaj z Nejim i Tenten.
Sasuke, na dźwięk imienia Hinata, drgnął nerwowo, ale się nie odezwał.
– Fajna laska się z tej Hyuugi zrobiła, szkoda, że leci na Naruto, a nie na mnie – ciągnął Kiba, nie zwracając najmniejszej uwagi na irytację ich jeszcze do niedawna wspólnego wroga. – A żebyście widzieli jej zdjęcie z podstawówki. Miała koszmarną fryzurę i wyglądała jak strach na wróble – roześmiał się.
– Teraz wcale nie jest lepiej – warknął Sasuke, próbując uciąć temat. Nie miał ochoty na jakiekolwiek rozmowy o tej dziewczynie. Zresztą, znał ją dobrze, mieszkali przecież po sąsiedzku, więc pamiętał, jakim była kiedyś czupiradłem.
– Co ty gadasz? – Kiba wytrzeszczył oczy. Nie miał pojęcia, jak ktoś mógł nie doceniać jej walorów. Nie dość, że bardzo ładna, to jeszcze miała chyba najlepsze cycki ze wszystkich dziewczyn na uczelni.  – Co ty pedałem jesteś? – palnął, nie zdając sobie kompletnie sprawy, że trafił w sedno.
Shikamaru wbił wzrok w sufit, jakby nagle zauważył tam coś bardzo interesującego, a  Naruto dostał jakiś niezdrowych rumieńców, jednak Kiba tego nie zauważył, ponieważ w obecnej chwili całą jego uwagę zaabsorbował wściekły wyraz twarzy Sasuke.
– Ups… – Przełknął nerwowo ślinę. – Ja… Eee… Żartowałem.
 Zrobił krok do tyłu, ale dalej były już tylko drzwi. Wymacał za plecami klamkę.
– Dajcie spokój! – Shikamaru w końcu uznał, że wypada zainterweniować. A dokładnie w momencie, kiedy Sasuke zbliżył się do Kiby na bliżej niż dwa kroki. Trzeba było ratować przyjaciela. – Jesteście strasznie kłopotliwi, wyluzujcie… – Podrapał się po głowie. Cholera, oj będzie z nimi trochę problemów. Westchnął zrezygnowany. Za jakie grzechy to właśnie on musiał się o nich pierwszy dowiedzieć?
Sasuke w końcu też dał sobie spokój, bo posłał Kibie jeszcze jedno groźne spojrzenie i odwrócił się od niego. Naruto odetchnął z ulga. No cóż, na pewno kiedyś powie o nich przyjacielowi, ale jeszcze nie teraz. Póki co lepiej, żeby ich związek pozostał tajemnicą, tym bardziej, że spotykali się przecież od niedawna i nie wiadomo, jak to wszystko będzie dalej wyglądało. Tak naprawdę nie miał pojęcia, jak zareagowałby Sasuke, gdyby to, co jest między nimi, się wydało. On przecież zawsze dbał o swoją reputację. Naruto usilnie próbował odepchnąć od siebie myśl, że Sasuke mógłby się wszystkiego wyprzeć. Ludzie potrafią być naprawdę okrutni dla kogoś, kto jest choć trochę inny. Naruto nie znał nikogo z Akademii poza Saiem, kto zupełnie otwarcie przyznawał sie do odmiennej orientacji seksualnej. Zresztą, pamiętał też te śmiechy i gwizdy na początku roku, kiedy  odegrał  swoje przedstawienie. Wtedy odczuwał satysfakcję z udanego planu, bo tak naprawdę wiedział, że to wszystko fikcja, ale teraz… Teraz niezrozumienie otoczenia mogło zranić zarówno jego, jak i – już tak bardzo mu bliskiego – Sasuke. Poza tym byli jeszcze jego rodzice. Czy zrozumieliby? Naruto szczerze w to wątpił. Który ojciec chodził dumny jak paw, gdy dowiadywał się, że jego syn jest gejem?  Naruto nie znał takiego przypadku. Co prawda nie znał też rodziców Sasuke, ale coś podpowiadało mu, że ten nie miałby z nimi łatwej przeprawy.
– Wiecie co, może faktycznie chodźmy do „Wyjścia”. Nie ma jak zimne piwo na rozluźnienie atmosfery – zaproponował Shikamaru po chwili niezręcznej ciszy. – Zadzwonię do Temari, nie powinna mieć nic przeciwko, w końcu będzie tam Tenten.
– Masz rację! – Naruto wyraźnie się ożywił. – Sasuke? Kiba? – Posłał im pytające spojrzenie.
– Ja zawsze chętny! – Kiba wyszczerzył się po swojemu. Już myślał, że wynudzi się w piątkowy wieczór w akademiku, a tu proszę. Szykowała się porządna impreza.
Sasuke tylko kiwnął głową, ale chwilę później, kiedy już założyli kurtki i wychodzili, złapał Naruto za nadgarstek i cofnął do przedpokoju. Widział jego minę chwilę wcześniej i miał pewne przypuszczenia, nad czym się tak zastanawiał. Ten kretyn Inuzuka użył słowa pedał i to chyba trochę wytrąciło go z równowagi.
– Naprawdę masz jakieś wątpliwości?  – szepnął mu do ucha i musnął ustami jasne kosmyki. – Pamiętaj, że… – zawahał się i nie dokończył, bo usłyszał ponaglające krzyki z korytarza. Westchnął z irytacją i zablokował drzwi nogą. Czy oni zawsze musieli przeszkadzać? Przyciągnął Naruto bliżej i wplatając palce w jego włosy, pocałował go. I to tak, żeby raz na zawsze wybić mu z głowy wszystkie głupie myśli.
Klub „Wyjście Ewakuacyjne” nie cieszył się zbytnią popularnością wśród mieszkańców miasta, głównie dlatego, że był oddalony spory kawałek drogi od centrum, jednak usytuowany niedaleko akademików, nadawał się idealnie na miejsce spotkań braci studenckiej,  a już na pewno tej części, która lubiła imprezy we własnym gronie.
Sasuke, jako że nie mógł oczywiście wracać samochodem po alkoholu, zostawił Hondę pod blokiem Naruto. I tak zamierzał u niego spać, więc tak było najwygodniej. Kiba zaczął narzekać, że mógłby ich zawieźć i zaparkować pod akademikiem, ale wystarczyło jedno spojrzenie, żeby zamknąć mu usta.
Pogoda nie zachęcała do spacerów, więc w końcu uznali, że pojadą autobusem. Sasuke skrzywił się, bo nie korzystał z tego typu środków transportu, ale napotykając wzrok Naruto, powstrzymał się od komentarza. Niech już będzie. Ten jeden raz może się poświęcić. Shikamaru, który właśnie skończył rozmawiać przez telefonu, mruknął tylko, że Temari dołączy do nich już na miejscu. W końcu mieszkała w akademiku i dojście do klubu zajmowało jej w najgorszym wypadku pięć minut.
Mieli szczęście, bo dosłownie chwilę po tym, jak dotarli na przystanek, podjechała „ósemka”, którą mogli dojechać bezpośrednio pod samą uczelnie. Niestety, była ona prawie do granic możliwości wypchana ludźmi.
– Cholera – jęknął Naruto. Strasznie nie lubił tłoku w autobusach, dlatego kiedy tylko mógł, jeździł na zajęcia rowerem. Spojrzał na Sasuke, którego mina wyrażała coś w rodzaju: „chyba sobie kpicie”.
– To może jednak pójdziemy pieszo? – zaproponował Naruto, patrząc sceptycznie na jakąś starszą babę, która awanturowała się o miejsce siedzące..
– Daj spokój, przeżyjesz. – Kiba już stał na stopniu, a Shikamaru przepychał się do automatu z biletami. – No właźcie, bo zaraz zamkną się drzwi.
Ostatecznie chyba pierwsze krople deszczu zachęciły ich do podróży w tym tłoku. Co, jak się potem okazało, nie było dla Sasuke takie najgorsze, bo w tłumie, popychany z każdej strony, był tak blisko Naruto, że praktycznie czuł jego oddech na swojej szyi.
Klub, do którego przed chwilą weszli, składał się z dwóch sal. W pierwszej, znacznie większej, mieścił się bar z kilkoma wysokimi krzesłami, stół bilardowy i kilka boksów w kształcie beczek. Na jednej ze ścian umieszczona była tarcza do gry w darta, jednak w taki sposób, aby rzucający nie przeszkadzali pozostałym.  Było tu dość jasno i głośno. Do drugiej sali wchodziło się po trzech schodkach. Jej wystrój stanowiły dość spore, wysokie boksy. Większość z nich była prostokątna, ale w rogu znajdował się też okrągły, chyba największy ze wszystkich. W tym właśnie miejscu siedzieli już Temari, Tenten, Hinata,  Neji oraz Ino. Temari pomachała przywołując i wszyscy przesunęli się, aby zrobić miejsce nowoprzybyłym. Ino starała się tak manewrować, żeby Sasuke usiadł obok niej, ale ostatecznie ulokował się tam Kiba, potem Naruto i dopiero na samym brzegu on. Shikamaru usiadł z drugiej strony, przy Temari.
Nikt nie skomentował głośno obecności Sasuke, choć niewątpliwie było to zaskoczenie, bo rzadko z kimś gdzieś wychodził. Choć w sumie na ostatniej imprezie w akademiku też był, więc może zmienił nastawienie. Tak, czy inaczej, ktoś musiał iść po alkohol, a że właśnie Sasuke siedział na samym brzegu, zaoferował się, a zaraz za nim poszedł Naruto, bo pięciu pełnych pokali piwa w dwóch rękach nawet on by nie przyniósł.
– Wiesz, że tu robią pizzę? – Naruto wyjrzał mu przez ramię, kiedy stali w kolejce do baru. Było sporo ludzi, więc barmanki miały pełne ręce roboty.
– Głodny jesteś? – Sasuke odwrócił się do niego i oparł się łokciami o blat. Ktoś przed nimi zamówił jakieś wymyślne drinki, więc musieli chwilę poczekać.
– W sumie to nie. – Naruto wzruszył ramionami, rozglądając się po lokalu. – Tak tylko mówię.
Sasuke, który przesunął się właśnie na początek kolejki, złożył zamówienie.
– A ja to nawet miałbym na coś ochotę… – szepnął sugestywnie i z satysfakcją zauważył, że Naruto przełyka ciężko ślinę, a po chwili bezwiednie oblizuje wargę. Chyba ta sytuacja w autobusie zadziałała na nich obu... – Ale to później… – dodał, wciskając mu w ręce dwa kufle, które przed chwilą postawiła na blacie barmanka. Sam wziął pozostałe trzy i ruszył do stolika.

20 komentarzy:

  1. No, no... Mam wrażenie że będzie się coś działo^^ Sasuke pobije się z Hinatą o Naruto? Fajnie, że tak szybko napisałaś. I ogólnie rozdział jak zwykle wspaniały;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra. błyskawicznie, bo 3 dni do matury( A ja dalej w lesie - nie chce mi sięęęęęęęęęę).

    Moim zdaniem wszyscy( poza Shiką) będą pchali Naruto w ramiona Hinaty, Sas się wścieknie i
    a) uchleje się, żeby nie patrzeć na to, co się wyprawia...I po pijaku zacznie zachowywać się OTWARCIE, zły, że Naru się do niego nie przyznaje, albo
    b) Będzie się wściekał cały wieczór, aż w końcu wyjdzie, lub nie wytrzyma...Ino dostawia się do niego, Hinata nieśmiało będzie ją-kkkkaaaaćććć do Naruto( no comment -.-'')

    Mam nadzieję, co prawda, że będzie coś w rodzaju 1 mojego domysłu, ale w końcu Twój op, twój świat fikcyjny...I twoje flamastry ;)

    Pozdrawiam, Sasame

    OdpowiedzUsuń
  3. no, no końcówka oczywiście the best ];> a ja mam inną wizję ;D
    a) Sasuke się powstrzyma od komentarzy w towarzystwie, a po powrocie do domu ukarze Naruto ];>
    b) Wkurzy się, dojdzie do wniosku, że prędzej czy później i tak sie wszyscy dowiedzą i podjudzany przez Kibę, że zachowuje się jakby był zazdrosny... pocałuje Naruto ;D
    Ale ja mam wyobraźnię xD
    Pozdrawiam cieplutko, życzę weny na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wcale nie było cukierkowe, a tak mi się spodobało..^^
    Choćby to ' Zależy mi na tobie' - no świetne :)
    Naprawdę bardzo fajna notka i cieszę się bardzo, że tak szybko.
    A co do tego, co może się zdarzyć w klubie, kiedy Kiba na pewno będzie rzucał jakieś aluzje i sugestie, a Hinata postara się zrobić coś w stronę zeswatania się z Naruto, to Sasuke..hmm..nie, nie będę gdybać :) niech to będzie niespodzianka.
    Na zakończenie jeszcze raz powtórzę, świetna notka i zarąbiście, że tak szybko :)
    Pozdrawiam i życzę weny.
    Tarquin-chan

    OdpowiedzUsuń
  5. Nooo, taki wypad + alkohol, to wszystko się może zdarzyć ;) Ja nie będę tu tworzyć swoich teorii, gryząc pazury poczekam do kolejnego rozdziału :D Bardzo jestem ciekawa jak się rozwinie sytuacja.
    Cieszę się, że tak szybko uraczyłaś nas kolejną częścią.
    Pozdrawiam i niech wen będzie z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  6. O jaa.. Aż zaczełam mieć nieprzyzwoite myśli O.O *ma chcice* XDDD Ouuu, ale zapowiada sie ciekawie. Bedzie bijąca się Hinata ? *q* Z Sasukiem jak napisała Shiwase XD Byłoby.. pro O.o Nyaaaa.. !! Nakręciłaś mnie. Chce dalej :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Och i ach !
    Jak zwykle świetnie :D
    Uwielbiam Saska i te jego teksty :DDD
    Kiba i jego inteligencja również są super :DD
    Mam nadzieję, ze po tej imprezie będzie się coś działo ;))

    Pozdrawiam i czekam na new :))
    A tak wgl to bardzo się cieszę, że tak szybko napisała pani nową notkę :*

    PS. Dziękuję bardzo za powiadomienia :)


    Arika-chan

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się,że o mnie pamiętałaś:hug:bo ja to mam sklerozę i zapominam zaglądać;p
    Ooo super notka,cieszę się,że napisałaś:DCoś czuję,że Sasek może nie pohamować zazdrości o Naruto:)a koniec najlepszy:3,,A ja bym coś zjadł...Najlepiej Ciebie'':D:D:DMrrrrrr
    Będę czekać z niecierpliwością na C.D Niech Wena będzie z Tobą:D
    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  9. Łaaa, lecisz jak torpeda z rozdziałami. Jestem jak najbardziej za żebyś dodawała częściej a krótsze.

    Rozdział bardzo przyjemny i przezabawny. Uśmiech nie mógł zejść mi z ust, gdy go czytałam. Ależ oni są fajni! I Shikamaru z tym swoim 'może lepiej zostać gejem?' i Kiba ze swoją naiwnością, a przede wszystkim Sasuke i Naruto z... hm, no ze wszystkim :D

    Cieszę się, że nie było przeskoku, rozdział zyskał na płynności :)

    Zapowiada się baaardzo ciekawie. Mam nadzieję, - boże! Błagam xD - żeby Hinata zaczęła akcję 'podryw' to byłoby takie zabawne ^___^

    Och, no tak. Jedna rzecz mi się rzuciła w oczy. Nie jestem pewna, ale wspominałaś chyba, że Sasuke jest sierotą. I wydaje mi się, że Naruto chyba o tym wiedział. Chyba, hmm... chociaż Uzumaki nie przyjaźnił się z nim aż tak, żeby znać szczegóły z jego życia. Ale równie dobrze większość w uczelni mogła o tym wiedzieć.
    Aaaa, pogubiłam się.

    Jezu współczuję ci, że będziesz musiała ten chlew czytać od początku. Tam to pewnie dopiero jest byków! ;) No nic, życzę powodzenia w przeprawie przez moje bagno ^-^

    To chyba tyle. Pozdrawiam serdecznie, życzę weny i z niecierpliwością oczekuję nowego rozdziału, który mam nadzieję, pojawi się tak szybko jak poprzednie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzisiaj właśnie wróciłam z tygodniowego wyjazdu i dopiero co usiadłam by przywitać się z moim ukochanym internetem i muszę powiedzieć, że bardzo ale to bardzo się zdziwiłam widząc na twoim blogu aż dwie notki których jeszcze nie widziałam. Niesamowicie miła niespodzianka ^^. Dziękuję też za komentarz na moim blogu, swoją drogą postaram się na nim niedługo coś wstawić, bo strasznie głupio się czuję go zaniedbując. Opornie idzie, niestety. W każdym razie pozdrawiam ^^".
    P.S. Co do tych dwóch notek, oczywiście są świetne. Pochłonęłam je w rekordowym tempie i bynajmniej mnie nie zawiodły, ale muszę przyznać, że już się nie mogę doczekać kiedy między Sasu i Naru stanie się coś konkretniejszego. A już szczególnie, że po prostu lubię sposób w jaki opisujesz tego typu sceny. :P

    Yukami

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurde, wiem, że zbyt często nie komentuję Twojego bloga, za co przepraszam. Jednak czas mi na to nie pozwala, ponieważ ostatnio mam nawał pracy. Jednak, mimo to niecierpliwie wyczekuję na kolejne boskie rozdziały tego opowiadania. ;) Wiesz, najbardziej w tych rozdziałach lubię momenty takiej czystej, niekiedy skrywanej namiętności między Sasuke i Naruto. Te ich podchody, jakieś głupie tekściki Sasuke, które czasami są urocze... Ich otwarte uczucie. To naprawdę magiczne, uwielbiam to czytać. Dlatego tak bardzo lubię Twoje opowiadanie. Piszesz tak lekko, czytanie kolejnego rozdziału jest czystą przyjemnością, a na końcu zawsze pozostaje pewien niedosyt i natychmiastowa chęć przeczytania kolejnej części. Kiedy możemy liczyć na ciąg dalszy? Już nie mogę się doczekać! Powodzenia w dalszym pisaniu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już widzę rumieniec Naruto ^^. Wchodze sobie po weekendzie na kompa i myślę: Niemożliwe, żeby była już nowa notka... Wchodzę i co!? I jestem mile zaskoczona :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapraszam na nowe PRG yaoi ;)
    http://www.whitestone.fora.pl/

    Przepraszam za spam, jakoś musimy zaistnieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak tak nee zauważyłam tej notki więc skomentowałam wszystko w 24 XD Ale myśle że w 26 COŚ się wydarzy *___*

    OdpowiedzUsuń
  15. Sasuke jest strasznie monotematyczny. No bo naprawdę ile można o tym samym?
    Przebieg tego spotkanie będzie co najmniej interesujący, więc mam nadzieję, że następny rozdział będzie o wiele dłuższy.
    Trochę mnie dziwi, że Sasuke nie rozerwał na strzępy Kiby, gdy tamten mówił o Hinacie.
    Czy Sasuke i Shikamaru, śa teraz prawie-przyjaciółmi? Wydaje mi się, ze dosyć dobrze się dogadują.
    Sasuke + komunikacja miejska <- to mnie rozwaliło.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam niezły poślizg czasowy - ale niestety eseje do szkoły same się nie napiszą (chociaż ja tak właściwie nie miałabym nic przeciwko ^^).
    Ale mi się to fajnie czytało - normalnie przez cały czas miałam na twarzy coś z grubsza podobnego do banana.
    Strasznie podobała mi się ta scenka z "Zależy mi na tobie", "Mi na tobie też" - taka delikatna, ale wyrażająca bardzo dużo.
    Sasuke mimo że nie korzysta z komunikacji miejskiej, potrafi bardzo dobrze wykorzystać panujący tam tłok XD
    Ja też mam wrażenie, że Hinata zacznie podrywać Naruto. O szlag, ja panienki Hyuugi (dziewczyny bez praktycznie żadnych oznak posiadania charakteru) nienawidzę. Mdleje toto, rumieni się, jąka i rozpływa w uwielbieniu dla Naruto, a nie robi nic sensownego (przynajmniej w mandze, bo Hinata u Ciebie jakoś nie rzuciła mi się za bardzo w oczy).
    Końcówka jest mrrau! No i Sasuke ma zostać na noc u Naruto, czyli... ;>
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na nowy rozdział,
    mechalice

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo chwalę sobie twój styl. Pięknie piszesz z chęcią dodam Cię do ulubionych linków i bardzo był bym zaszczycony jeśli mogłabyś mnie informować o nowych postach ;)
    goraco pozdrawiam i zapraszam do siebie.
    Aleks
    http://back-to-konoha-sasunaru.blog. onet. pl/

    OdpowiedzUsuń
  18. Em, zacznę od tego, że ten portal jest mu zupełnie obcy i nie dość, że nie wiem co, gdzie i jak, to jeszcze mój komputer straszliwie przez to 'zamula'. No, ale cóż, ważne, że znalazłam opowiadanie i okazało się ono być jednym z lepszych jakie czytałam. Och, ja się jeszcze nie przywitałam!

    Hey! ^^

    Zapewne zdajesz sobie sprawę z tego, że świetnie piszesz - mówię tutaj o stylu. Z reguły nie popełniasz praktycznie żadnych błędów, z wyjątkiem tych interpunkcyjnych, ale to się zdarza każdemu. Ważny jest fakt, że wiem, co czytam i jaki jest sens czytanego zdania, prawda?

    Powiem szczerze, że nie oczekiwałam tutaj gorącego seksu. Od razu gdy zwróciłam uwagę na Twojego bloga pomyślałam, że to będzie coś typu nastoletnia, szczeniacka miłość. Pod względem seksualnym - chyba się nie pomyliłam, ale nie wiem, nie oceniam.

    Na temat wcześniejszych rozdziałów nie będę się wypowiadała, bo trochę by tego było.

    Interesuje mnie jedno zagadnienie, a mianowicie: co stanie się pomiędzy Hinatą, a Naruto, na którego ewidentnie leci... Mam jednakże nadzieję, że co by to nie było to jej zachowanie nie popsuje relacji pomiędzy Sasuke na Naruto.

    A jeśli chodzi o dalszą fabułę to obstawiam przy wersji Sasame[Bo chyba tak brzmi ten nick] Mam nadzieję, że tak będzie.

    Zauważyłam, że informujesz czytelników o nowych notkach. Nie znalazłam jednak nigdzie konkretnej informacji na temat tego gdzie i czy w ogóle można się zgłaszać. Zostawiam więc tutaj swój numer GG. Jeśli tak to ma wyglądać to super, jeśli nie - trudno, jakoś sobie poradzę. [15848512]

    Zdaje mi się, że nie odpowiadasz na komentarze swoich czytelników na ich blogach. Nie czytujesz też pewno stron, które Cię nie interesują. Mimo to zostawię swój adres... W najbliższym czasie, najpewniej dzisiaj wieczorem, dodam Twojego bloga do linek. : ) [www.FuckCritic.blog.onet.pl]

    Aha, zapomniałabym! Możesz mi powiedzieć, czy znasz jakieś opowiadania, NaruSasu oczywiście, najlepiej zakończone, których akcja nie rozgrywa się w Konoha [Nie jestem pewna, czy tak to się pisze.] Interesuję się tym dopiero od niedawna i jestem, że tak powiem, zielona. Och, a może jakieś forum?

    Oj, coś mi krótko wyszło, wybacz.

    Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nie wiem jak dodać ten komentarz.
    Pokombinowałam i... jest!
    Pozdrawiam
    Poir.

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj!
    Nadrobienie ostatnich czterech rozdziałów poszło mi tak szybko, że nim się obejrzałam, już był koniec. Nawet te krótkie przerwy, by otworzyć kolejną część, nie wyrwały mnie z tego przyjemnego ciągu. Czytałam i nie miałam dość. A teraz cierpię na niedosyt, no. Choć zważywszy na fakt, że u mnie przerwy są o wiele dłuższe, nie będę się czepiać, tylko cierpliwie oczekiwać na nowość. Nie ma to jak nauka cierpliwości ; )

    Zaczynając od początku:
    Mam nadzieję, że Itachi przejrzy na oczy, a jeśli nie, to Sakura go nie zrani. Nie wiem w sumie, co mam myśleć. Nienawidzę jej, o czym już wcześniej niejednokrotnie wspominałam, ale może jej się odmieniło i traktuje związek z Itachi'm na poważnie? Skoro nie mogła mieć Sasuke, odpuściła i zabrała się za jego brata? Choć to również brzmi tak, jakby była zwykłą zdzirą. Ale trudno. Ciekawi mnie, jak to dalej z nimi będzie.
    I hah, czyżby faktycznie starszego Uchihę oświeciło? No mwahaha, w czas: D

    Sytuacja z mdlejącą Hinatą - bezcenna. Odpowiedź Naruto na zaczepkę Kiby: "Bo kiedyś zostanę mistrzem olimpijskim" mnie rozbawiła. Nie no, nie to, że wątpię w blondyna, skąd, kibicuję mu ze wszystkich sił! : D

    Ah, zazdrosny Sasuke, to taki mrau Sasuke <3 Fajnie to przedstawiłaś.

    Moment w szatni - coś, co uwielbiam. Aluzje, aluzje i prowokacja, ha! Uszczypnięcie tyłka bruneta - takie przyjemne zakończenie. Jak miło, naprawdę podziwiam Cię za tą naturalność, jaka bije od postaci. Brakowało mi tego.

    Twojego Kibę to ja uwielbiam, te podejrzenia snute na temat związku Naruto i Sasuke mnie rozbawiły, a szczególnie fragment myśli Shikamaru, odnośnie słupa, w który szatyn by wszedł, tłumacząc, że wcześniej tam nie stał - to mnie ubawiło, tak fajnie została pokazana osoba Inuzuki: D

    Chomik i rozmowa o skarpetkach - haha, mistrzostwo xD

    Mała uwaga - wszelkie cyfry pisze się słownie, tak mi przynajmniej wpajała moja ukochana polonistka. (jej, jak ja żałuję, że już mnie nie będzie uczyć T.T chociaż, jako że liceum kontynuuję w tym samym budynku, będę widywać ją na korytarzach, jak miło xD)

    Kierowca Naruto, krowie placki, krowa jako pierwsza zainteresowana umiejętnościami blondyna za kierownicą - padłam.
    Ale spoko, spoko, wstałam; )

    Oho, spięcie między braćmi. Czemu odniosłam wrażenie, że Sakura naprawdę bierze to na poważnie i żałuje tego, co zrobiła? Tak po części, oczywiście. No nic, mam nadzieję, że jednak między nimi się ułoży, bo nie wybaczyłabym tej różowej landrynie, gdyby ich kontakty się zepsuły. Zważywszy, że i tak nie były jakoś szczególnie silne.

    Dzieci tu zło! Wspomnienie Sasuke mnie rozbawiło - no haha, jak się cieszę, że my nie mieliśmy tak prowadzonych lekcji wychowania do życia w rodzinie. Nie zniosłabym tego - dla przykładu nasze lekcje, prowadzone przez panią od biologi, to tylko i wyłącznie temat anatomii i antykoncepcji, o dzieciach ani słowa, i dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  20. Historia Temari - naprawdę ciekawa. Opisałaś ją bardzo zwięźle, bez nudnych informacji, za co wielki plus. Skupiłaś się na najważniejszych szczegółach, idealnie ją zarysowując. Ale co innego mogłam się spodziewać, skoro to dzięki Shikamaru poznaliśmy jej historię?: D

    Sytuacja w domu Naruto - myślałam, że padnę, gdy blondyn kazał się schować brunetowi do szafy. Nie ma to jak ukrywać kochanków w szafach, uśmiałam się jak nigdy xD Takie fajne nawiązanie do różnych kawałów, które mimowolnie sobie przypomniałam. Czyżby inspiracją do tej sceny była reklama, bodajże, Mc'Donalda ? xD
    I jak ja uwielbiam Shikamaru, tą jego inteligencję - powalił mnie nią na kolana. Ile bym dała, by mieć tak wysoki poziom dedukcji, ahhh. No ale to może pozostać tylko w sferze moich marzeń.

    Uwielbiam jak zarysował postacie bohaterów, a co najważniejsze, że nie zlewają się ze sobą. Wiadomo kto jest kto i jaki ma charakter. Niekiedy to jest bardzo trudne, a Tobie udaje się to bez problemu.

    Dobrze, że Kiba jest taki mało domyślny, nie obrażając go oczywiście, i nie zauważył, iż trafił w sendo ze stwierdzeniem, że Sasuke jest gejem. Choć wydaję mi się, że lada rozdział zostanie w tym uświadomiony - wśród przyjaciół naprawdę trudno cokolwiek ukryć.

    Na sam koniec dodam, że jestem ciekawa jak będzie przebiegać to spotkanie w klubie. Takie sytuacje dają duże pole do popisuje i jestem niezmiernie ciekawa, co takiego wymyślisz: >

    I hej, hej, nie ma Cię już od około trzech miesięcy, co się dzieję?: ((
    Ja tu wracam, a Ty znikasz, trochę dołująca perspektywa na najbliższą przyszłość. Mam jednak nadzieję, że się mylę i lada dzień zaskoczysz nas kolejnym rozdziałem: D A tymczasem bywaj! Niech czas i wena Ci sprzyja, pozdrawiam: *

    P.S. Komentarz dzielony na dwa - nawet blogspot ma swoje ograniczenia.
    P.S. Coś nie mogłam się zalogować na swoje konto.

    OdpowiedzUsuń