19 sierpnia 2010

Rywale - rozdział 28

Kto nigdy nie był o drugiej w nocy na pływalni należącej do Akademi Wychowania Fizycznego – ma czego żałować. Niby to samo pomieszczenie: dwa baseny: jeden pełnowymiarowy, drugi mały, po obu stronach zamiast ścian – szyby sięgające aż po sufit. A jednak nikt za dnia nie odniesie tego niesamowitego wrażenia, jakie robi światło księżyca, odbijając się od wody i rzucając tak zwane zajączki na ściany.
Naruto usiał na krawędzi basenu i pomachał nogami, mącąc idealnie gładką taflę. „Światło” zafalowało. 
- Fajnie jest zrobić coś nielegalnego. – Odwrócił głowę w stronę stojącego obok Sasuke. – Poza tym wszystko tu wygląda jak z innej planety.
- Tak myślałem, że ci się spodoba – Sasuke przykucnął za nim i przesunął nosem po jego szyi. Raz, drugi... Przy trzecim Naruto spiął ramiona i roześmiał się.
- Łaskocze.
- Ty i te twoje łaskotki. – Sasuke nic sobie z tego nie robiąc, ponowił próbę dobrania się do szyi chłopaka, ale ten  go odepchnął.
- Przestań, draniu.
- Chciałbyś. – "Drań" uśmiechnął się, pochylając głowę tak, by widzieć twarz Naruto. - Do tego można się przyzwyczaić, będę cię łaskotał do skutku, aż w końcu przestaniesz reagować – stwierdził tonem znawcy.
- No ty chyba sobie jaja robisz! - Blondyn zerwał się gwałtownie i usiłował wstać, ale praktycznie wiszący mu na plecach Uchiha skutecznie to uniemożliwił.
- Jak miałem kilka lat, byłem uczulony na truskawki, nie mogłem zjeść nawet jednej. A mój mało rozgarnięty brat drażnił się ze mną, specjalnie przynosił je do domu. I któregoś razu tak się wściekłem, że zjadłem wszystkie z koszyka naraz. – Brunet przypomniał sobie historię sprzed lat -  I wiesz co? Odchorowałem to, ale pozbyłem się też alergii. 
- Niby jak? – Uzumaki już wyczuwał jakiś podstęp.
- Nie wiem, ale chyba się uodporniłem – Sasuke objął siedzącego chłopaka rękoma w pasie. - A teraz czas uodpornić ciebie na łaskotki – stwierdził, wprowadzając swoje słowa w czyn, jednocześnie zamykając blondynowi usta swoimi własnymi, żeby tylko nie śmiał się za głośno. 
Naruto rzucał się i próbował wyrwać, ale dopiero dość mocne ugryzienie w język przyniosło jakiś skutek. Jakimś cudem udało mu się nawet podnieść z brzegu basenu i przewrócić Uchihę na plecy. Usiadł na jego biodrach, trzymając za nadgarstki i przyciskając je do zimnych kafelków. 
- Ty... Ty jesteś jakimś sadystą! -   Pochylając się, łapał oddech tak, jakby przed chwilą skończył uprawiać wyczerpujący seks.
Sasuke uśmiechnął się tajemniczo, ten obraz dawał do myślenia. W świetle księżyca doskonale widział sylwetkę Uzumakiego, jego spadające na oczy kosmyki, unoszące się i opadające ramiona i klatkę piersiową. Im dłużej przypatrywał się Naruto w taki sposób, tym bardziej szalała wyobraźnia, a i inne części ciała zaczynały reagować. Bliskość chłopaka tym bardziej robiła swoje. Tak było mu dobrze. Gdyby dodać do tego…
Uzumaki jakby odgadł jego myśli, bo po chwili wstał i z miną wyrażającą coś w stylu:chciałbyś, zszedł do basenu. 
Woda była chłodna, chłodniejsza o kilka stopni od tej, którą zwykle mieli w dzień. Zanurzył się na chwilę, żeby ochłonąć. Nie tylko Sasuke zaczynał reagować, zachowanie jego własnego organizmu też pozostawiało dużo do życzenia. Przynajmniej w tej chwili. Bo teraz chciał całkowicie panować nad sobą, przecież drań musiał ponieść karę za te łaskotki. Niestety, to nie było takie proste. Sam widok tego ideału w bokserkach rozbudzał w nim masę uczuć, a co dopiero jego dotyk…
Obiekt rozmyślań zszedł po drabince, dołączając do niego.
- Wiesz, że igrasz z ogniem? – Podpłynął bliżej, łapiąc go za ramię. – Najpierw mnie napastujesz, a potem co? – Zmrużył oczy.
- Myślałem, że przyszliśmy popływać .– Naruto roześmiał się, znów chowając głowę pod taflę. Jednak to chyba przestało działać. Może i sama woda chłodziła, ale w połączeniu z bliskością Sasuke, oddziaływała zupełnie na odwrót.
- Przestań, bo się utopisz. Wypiłeś kilka piw – Uchiha zmusił go do wynurzenia.
- Nie przesadzaj.
- Nie przesadzam. A jak będziesz dalej tak robił, to popływasz, ale w brodziku – wskazał ruchem głowy na mały basen mieszczący się na prawo od głównego. Uśmiechnął się przy tym jednak tak jakoś nie złośliwie, nie kpiąco, ale... łagodnie? 
Przez to Naruto nawet już nie protestował, co w każdym innym przypadku zapewne by nastąpiło. Gdyby miał czas się nad tym dłużej zastanowić, doszedłby do wniosku, że znajomość z Sasuke go zmienia. Doszedłby do wniosku, że przy nim czuje się tak, jak nie czuł się jeszcze nigdy przy żadnej innej osobie. Doszedłby jeszcze pewnie do wielu innych wniosków, gdyby miał czas się zastanawiać, ale czasu nie miał, bo Uchiha przycisnął go do ściany basenu i pocałował tak, że po raz kolejny świat wywrócił się do góry nogami.

- Wow, to było... - tym razem te słowa padły z ust Naruto, gdy w końcu oderwali się od siebie, łapiąc oddech. – Nieoczekiwane! – Roześmiał się, na wspomnienie sytuacji w klubie.
- Tylko tyle? - Sasuke zmarszczył brwi, łapiąc jednak grę Uzumakiego.
- Nie... - Niebieskie oczy błysnęły radośnie. - Ale nie wiedziałem, że stać cię na taką namiętność.
- Mało jeszcze o mnie wiesz – chłopak wplótł palce w jasne, mokre kosmyki.- A uwierz mi, potrafię o wiele więcej.
- Tak? - Naruto brnął dalej, chyba nie do końca świadomy, jak prowokacyjnie brzmią jego słowa. - Na przykład co jeszcze potrafisz?
Brunet uśmiechnął się tylko w odpowiedzi, co zdecydowanie nie wystarczyło Uzumakiemu.
- Wiedziałem, że tylko gadać... 
Sasuke westchnął. Och, jak on go prowokował. Czy on naprawdę musiał go tak prowokować? Ale skoro tak… No cóż., sam się prosi. Teraz najchętniej pokazałby mu, co sądzi o takiej impertynencji, ale nie mógł sobie na to pozwolić, jeszcze musiał się hamować. Chciał, żeby Uzumaki dobitnie dał mu do zrozumienia, czego chce. I jak bardzo tego chce!
- No więc, panie Uchiha? - Blondyn otarł się prowokacyjnie o najwrażliwsze części ciała. 
- Słucham?
- Powiesz mi, co potrafisz? - Ręce pod wodą zawędrowały w okolice brzucha bruneta i przesuwały się po nim wolno, ale systematycznie w dół. Sasuke przymknął oczy, teraz  palce muskały okolice gumki bokserek. 
- A jesteś pewien, że tego chcesz? – Czuł narastające pożądanie. Naruto radził sobie naprawdę świetnie w uwodzeniu go.
- Tak, powiedz! – Przesunął palcami po jego przyrodzeniu.
Dość! Chwycił Uzumakiego i wyszeptał wprost w jego ucho wibrującym od emocji głosem. 
- Nie tylko powiem... Ja ci to udowodnię.  - Wbił się ustami w jego szyję, na co chłopak tylko jęknął. To już go zdecydowanie nie łaskotało. To nie był tamten delikatny dotyk, ten był o wiele bardziej brutalny. Wywoływał lekki ból, dreszcze i podniecenie. Odchylił głowę do tyłu, dając czarnowłosemu większe pole manewru. Pożądanie wręcz paliło go od środka. Jak mógł wcześniej pomyśleć, że woda była chłodna? To jakiś absurd.
Usta Sasuke zjechały na obojczyk, dalej musiałby już zanurkować, a wtedy na pewno nie byłby  tak skuteczny. Po chwili podniósł głowę i spojrzał na Uzumakiego z niemym pytaniem w oczach. Gdy ten tylko skinął głową,  pozbył się jego bokserek, rzucając gdzieś za siebie, a chwilę później podniósł i posadził go na brzegu basenu, na wprost siebie. 
Jego głowa znajdowała się teraz mniej więcej na wysokości klatki piersiowej blondyna, który poruszył się sugestywnie, dając do zrozumienia, żeby Uchiha w końcu brał się do roboty. 
- Ty zawsze jesteś taki niecierpliwy – brunet próbował zażartować, ale przez buzujące emocje nie wyszło do końca tak, jak chciał. 
Uzumaki tylko uśmiechnął się słabo, a już po chwili, gdy usta Sasuke spełniły jego niemą prośbę, ten wyraz twarzy został zastąpiony przez błogie uniesienie. O tak, Uchiha wiedział, jak spełnić jego pragnienia. Bawił się z nim, doprowadzając do ostateczności i wycofywał, by po chwili rozpocząć wszystko od nowa. Przez ten cały czas blondyn siedział lekko odchylony, podparty na rękach. Było mu cholernie niewygodnie, ale nie zamierzał zmieniać pozycji. Chciał widzieć Sasuke, chciał na niego patrzeć. Jeszcze chwila... Jeszcze moment... Wszystko dookoła zaczęło się rozmazywać. Był w niebie...

Do rzeczywistości przywrócił go oczywiście nie kto inny tylko Uchiha, wciągając z powrotem do basenu. Jego oczy cały czas wyrażały pożądanie. Naruto uśmiechnął się i objął chłopaka za szyję, całując najpierw wargi, potem schodząc niżej. Czuł, jak bardzo Sasuke jest podniecony, więc uważał, że teraz jego kolej, aby się wykazać. Bokserki chłopaka już wylądowały na brzegu, a Naruto  przez chwilę zastanawiał się, ile czasu zdoła wytrzymać pod wodą, bo chciał to zrobić właśnie w ten sposób. Brunet jakby odgadł jego myśli.
- Możemy to zrobić inaczej – szepnął mu do ucha i przesunął palcami wzdłuż kręgosłupa. – Albo możemy z tym jeszcze poczekać – dodał, kiedy nie doczekał się ze strony chłopaka żadnej odpowiedzi.
- Sasuke…
- Naruto, ok., nic na siłę.
- Sasuke, ale ja chcę się z tobą kochać – Uzumaki podniósł głowę i spojrzał na bruneta. Niebieskie oczy wyrażały zdecydowanie i pewność właściciela.  – Naprawdę chcę, tylko… - urwał, a Uchiha przysiągłby, że twarz Naruto pokryła się rumieńcami. Czyżby się go wstydził? – Sasuke wydawał się zdezorientowany. Niemożliwe, mieli już za sobą pierwszą noc, wówczas nic takiego nie miało miejsca. Ale wtedy też nie posunęli się aż tak daleko. Wtedy nie… No tak, oczywiście. Więc o to chodzi. Uzumaki, choć pewnie nigdy by się do tego wprost nie przyznał, zwyczajnie się bał. To miał być jego pierwszy raz, a w dodatku dość nietypowy… 
- Zaufaj mi. – Wiedział, że musi przejąć inicjatywę. – Dobrze?
Uzumaki pokiwał głową w odpowiedzi.
Przez wyporność wody Naruto wydawał się niesamowicie lekki. Teraz oparty plecami o chropowatą ścianę basenu, objął nogami biodra Sasuke, a ręce wplótł w jego włosy. Uchiha się nie spieszył, mimo że pożądanie rozsadzało go od środka. Wiedział, że jeżeli teraz zawiedzie blondyna, może to zaważyć na ich przyszłych relacjach. Musiał go przygotować, choć wymagało to niesamowicie silnej woli.
- Ok.? – spytał zachrypniętym głosem po dłuższej chwili. Nie mógł już dłużej się kontrolować. Nie mógł się hamować. Tak bardzo go pragnął.
Odpowiedziało mu jedynie westchnięcie, ale to wystarczyło.
- Ty mnie kiedy doprowadzisz do szaleństwa – wyszeptał, patrząc w zamglone oczy Uzumakiego.
- Myślałem, że już to zrobiłem – chłopak uśmiechnął się, ale już po chwili ten uśmiech został zastąpiony przez grymas bólu. 
Naruto właśnie przestał być prawiczkiem.

- Nawet nie było tak źle – Naruto, nadal oparty o ścianę basenu, obejmował Sasuke, którego głowa leżała oparta na jego ramieniu.
- Pięć minut temu co innego wyrwało ci się z gardła. – Uchiha podniósł głowę i zmrużył oczy. Widać było, że jest zmęczony, ale szczęśliwy.
- Ja coś mówiłem? Nic nie możesz mi udowodnić.
- Dobrze, następnym razem nagram cię. Jak jęczysz i jak wzdychasz. I jak w końcu krzyczysz moje imię, bo jest ci tak dobrze.
- A skąd wiesz, że w ogóle będzie jakiś następny raz? – O dziwo, Naruto miał jeszcze w sobie wystarczająco dużo energii, by dokuczać brunetowi. 
- Bo… - wargi Sasuke musnęły szyję - …bez tego…- przeniosły się wyżej, gryząc ucho - …uschniesz – wyszeptały prosto w usta Uzumakiego, a pocałunek skutecznie zablokował wszelkie riposty, które cisnęły się chłopakowi do głowy.
Naruto chcąc nie chcąc, uległ.
 – A teraz chyba pora się stąd zmyć, zanim znajdą nas z samego rana sprzątaczki. – Uchiha skorzystał jeszcze raz z okazji, gryząc blondyna w język i podciągnął się na brzeg basenu. Wziął swoją mokrą bieliznę i czekał, aż Uzumaki się wygrzebie. Ten jednak rozglądał się dookoła.
- Sasuke, gdzie moje bokserki? – spytał zdezorientowany.
- Chyba gdzieś w wodzie. – Czarnowłosy powiódł wzrokiem po tafli, ale nigdzie ich nie zauważył. 
- No to pomóż mi szukać.
- Ty to nawet własne gacie potrafisz zgubić – westchnął, zupełnie pomijając fakt, że to on przecież gdzieś je rzucił. – Twoje, to ich szukaj.
- Ja ci dam „następny raz”, draniu – mruknął Naruto sam do siebie i odpłynął.
Sekundę później Uchiha wskoczył do wody. 
Najwyraźniej to usłyszał.

17 sierpnia 2010

Rywale - rozdział 27



- Wow, to było... - Sasuke zastanowił się chwilę, patrząc w nienaturalnie błyszczące oczy Naruto, który zaledwie przed sekundą oderwał się od niego. - Nieoczekiwane – stwierdził, a na jego ustach pojawił się słaby uśmiech.
- Tylko tyle? - Uzumaki zmarszczył brwi w udawanym gniewie.
- Nie... - Uchiha rozejrzał się po sali. - Tylko nie sądziłem, że stać cię na taki gest w miejscu publicznym – dodał, odwracając blondyna w stronę baru, gdzie niezbyt delikatnie potraktowana rudowłosa kelnerka szeptała coś koleżance. Obie wpatrywały się w nich, nawet nie próbując zachować pozorów dyskrecji. Pozostałe osoby obecne w dużej sali były zajęte głównie swoim towarzystwem lub grą w darta i chyba nie zwróciły na nich uwagi, ale Naruto poczuł jak robi mu się gorąco i wcale nie był pewien czy to kwestia namiętnego pocałunku, czy ogarniającego go w tym momencie przerażenia. Pocałował Sasuke impulsywnie, nie myśląc o konsekwencjach. Mógł sobie to tłumaczyć zazdrością, ale przecież byli wśród obcych ludzi. Spojrzał niepewnie na bruneta, ale ten tylko pokręcił głową  i biorąc do ręki swój kufel, pociągnął chłopaka za sobą w stronę baru.
- I jak, podobało się przedstawienie? - zapytał złośliwie, stając bez cienia zakłopotania na twarzy przed kelnerkami i odstawiając na blat  pustą szklankę.
Uzumaki spojrzał na niego z niezrozumieniem, ale Uchiha nie reagował.
- Wołałabym być na jego miejscu – ruda najwyraźniej nie miała skrupułów, jeżeli chodzi o podryw, zwłaszcza, że nie ukrywała, iż Sasuke jej się podoba. - Jestem Karin – przedstawiła się, jak gdyby nigdy nic.
- A ja jestem klientem lokalu i nie lubię nachalnych dziewczyn - czarnowłosy momentalnie zmienił ton. - A teraz poproszę dwa piwa. Dla mnie i dla Naruto – ostatnie słowo dość ostro zaakcentował.
Karin wzruszyła ramionami i przystawiła pokal do nalewaka. Kiedy złoty płyn napełniał już drugie naczynie, nie omieszkała zapytać, czy dla szanownych klientów dolać do alkoholu soku i podać słomki, co było jawną kpiną, bo zwykle to płeć żeńska zamawiała piwo w ten sposób.

Wrócili do małej sali, gdzie towarzystwo studentów nieźle się już rozkręciło. Raczej nikt nie mógł widzieć ich pocałunku, no chyba że akurat wybrał sobie tamten moment na wycieczkę do toalety znajdującej się w pomieszczeniu z barem. Jednak sądząc po zachowaniu, nic takiego nie miało miejsca.
Naruto, patrząc na nich wszystkich, siedzących przy jednym stole, dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, jak dużo w ostatnim czasie się zmieniło. Zwykle wychodził tylko z Kibą i Shikamaru. A teraz? Znajomość Nary z Temari zaowocowała tym, że do grona znajomych dołączyła Ten-Ten i Neji, z którym, mimo że byli w jednej drużynie, nie rozmawiali prawie wcale. Hyuuga przyprowadził dodatkowo Hinatę, a ona Ino. No i był z nimi jeszcze Sasuke. Naruto uśmiechnął się do swojej szklanki, kopiąc pod stołem Uchihę. Ten, nie bardzo wiedząc o co chodzi, odwdzięczył mu się tym samym akurat w momencie, kiedy blondyn podniósł pełny pokal i chciał się napić. Piwo pociekło mu po brodzie.
- Może jednak przynieść ci tą słomkę? – zaproponował, patrząc jak Naruto szuka w kieszeni chusteczek, żeby się wytrzeć. – Albo nie, lepszy byłby śliniaczek – szepnął po chwili zastanowienia.
- Spadaj, Uchiha – odgryzł się blondyn.
- Uchiha? A jeszcze przed paroma minutami byłem Sasuś...
- Co? Ja tak nie powiedzia... – Uzumaki odwrócił głowę, ale widząc ledwo powstrzymującego śmiech chłopaka, zorientował się, że tamten zwyczajnie sobie z niego żartuje. - Jesteś wredny – mruknął.

Wyjście Ewakuacyjne nie posiadało żadnego parkietu, ani niczego w tym stylu, jednak zwykle po północy ludzie byli już na tyle rozluźnieni alkoholem, że co niektórzy zaczynali podrygiwać między boksami w rytm jakichś lepszych utworów. Nie  miało to co prawda porównania z okresem sesji, gdzie taniec na stołach po zdanych egzaminach był czymś normalnym, ale i tak zachęcało do przyłączenia się.
Ten-Ten usiłowała wyciągnąć Nejiego, ale ten tylko kręcił głową, powtarzając w kółko: - Ja nie tańczę. Podobnie było z Shikamaru, który uznał to za zbyt kłopotliwe. Jeżeli chodzi o Sasuke, za odpowiedź wystarczyło jedno spojrzenie.
Nie wiadomo kiedy i jak na stole pojawiła się Tequila i dziewięć kieliszków. Chyba był to pomysł Kiby, a może i nie...
- No to za udaną imprezę – wzniosła toast Ino.
- Jest Kiba, jest impreza – zarechotał Inuzuka.
Chyba tylko Hinata nie piła wcześniej tego typu alkoholu, bo spojrzała pytająco, kiedy ktoś nasypał jej odrobię soli na rękę.
- Musisz polizać – wyrwał się Naruto, demonstrując dziewczynie, co ma zrobić.
Zabrzmiało i wyglądało to tak dwuznacznie, że całe towarzystwo dostało nagłego ataku śmiechu.
- A potem zagryźć... - no tego było już za dużo dla biednego Inuzuki z bujną wyobraźnią, który aż dostał czkawki – … cytryną - dokończył Uzumaki, widząc, jak twarz dziewczyny robi się coraz bardziej czerwona. - Nie zwracaj na nich uwagi – mrugnął do niej porozumiewawczo, co nie uszło uwagi Uchihy. Aż syknął, kiedy Naruto posłał Hinacie promienny uśmiech. Cholera, on naprawdę robił się zazdrosny!
- Nie pij więcej – nachylił się i szepnął blondynowi do ucha.
- Dlaczego – Naruto odwrócił się zaskoczony. Wyjął komórkę i zerknął na wyświetlacz. – Dopiero po dwunastej…
- Wiem, ale nie pij – Sasuke spojrzał na niego, a coś w jego wzroku sprawiło, że posłuchał.

Niecałą godzinę później obaj kierowali się w stronę uczelni.
- Nie mogłeś wymyślić czegoś lepszego? – Sasuke skrzywił się na wspomnienie ostatnich kilkunastu minut. Jego spodnie i bluza były mokre się od drinka Ino, którego Uzumaki niby przypadkiem na niego wylał.
- Nie mogłem, jak jesteś taki mądry, to sam mogłeś coś zrobić – Naruto wzruszył ramionami. Drań się czepia, a przecież jego koszulka też nosiła ślady soku. Zresztą, co miał wymyślić, żeby wyjść wcześniej? Powiedzieć, że maja randkę? – Tak w ogóle, to gdzie idziemy – przystanął i rozejrzał się dookoła. Po prawej stronie był akademik, a kilkanaście metrów dalej, naprzeciwko nich mieścił się budynek akademii i basen.
- Właśnie tam – Sasuke uśmiechnął się i pociągnął blondyna za sobą.

Wejście na pływalnie o tej porze było dość ryzykowne i Uchiha, decydując się na to z własnej woli,  sam siebie nie poznawał. Gdzie się podział ten poprawny ideał?
- Przez tego młotka głupieje – mruknął sam do siebie, otwierając drzwi boczne.
Wejścia na basen były chroniony kamerami, jednak – o czym Sasuke doskonale wiedział – dało się je spokojnie ominąć. Nie monitorowały na przykład cały czas drzwi, ale obracały się o sto osiemdziesiąt stopni. Jako licealista był tu kiedyś w nocy z Itachim i Sasorim. Ci dwaj wiedzieli chyba jak obejść wszystkie zakazy, nakazy i zabezpieczenia na terenie uczelni. Zresztą, nie przesadzajmy, to tylko szkoła, nie żaden bank.
- Wiesz co, myślałem, że tylko ja mam takie pomysły – Uzumaki spojrzał na bruneta z podziwem. – No dobra, może jeszcze Kibie się czasem zdarza. Ale ty?
- Wypiłbyś chociaż kieliszek Tequilli, a siedziałbyś teraz w barze – stwierdził Uchiha, obserwując  kamerę. – Ok., chodź – ruszył, kiedy przesunęła się odpowiednio.
Weszli do obszernego korytarza, w którym panowały kompletne ciemności. Nie było mowy o zapalaniu światła. Poruszali się po omacku, z jednej strony doskonale znali budynek, z drugiej – teraz wszystko wydawało się inne.
- Dobra, mam – po niecałych pięciu minutach dotarli do drzwi szatni, przynajmniej tak im się wydawało. Sasuke wyjął komórkę i oświetlił nią pomieszczenie. Teraz już mógł sobie na to pozwolić, tu nikt nie mógł ich z zewnątrz zobaczyć. Zdjął mokrą jeszcze bluzę i rzucił ją na ławeczkę.
- Pomóc ci, lisie? – Zbliżył się do Naruto, owiewając oddechem jego usta. Oczy zaczęły przyzwyczajać się do ciemności, widział blond włosy wyróżniające się na tle sylwetki chłopaka.
- Skoro tak bardzo chcesz… - Uzumaki nie pozostał mu dłużny, przesuwając palcem wzdłuż jego torsu.
Brunet chwycił brzeg koszulki i zaczął podwijać ją w górę, łaskocząc przy okazji jej właściciela.
- P…przestań – blondyn parsknął śmiechem i odepchnął Uchihę. Sam pozbył się t-shirta i spodni. – Nie mam nic na zmianę – stwierdził, kiedy został już w samych bokserkach.
- Możesz pływać nago – Sasuke odpiął pasek i zsunął dżinsy.- Ja nie mam nic przeciwko temu – dodał z pozoru beztroskim tonem.
- Nie wątpię – Uzumaki pokazał mu język i ruszył w stronę wyjścia z szatni. – Ała – nie zdążył zrobi kilku kroków, gdy wpadł na otwartą szafkę. Uchiha poświecił jeszcze raz telefonem ogarniając wzrokiem całe pomieszczenie i poszedł za chłopakiem, omijając jednak pechowe drzwiczki.
______________________________________
Kończę w tym momencie, ponieważ nad tym, co wydarzy się w basenie, musze się zastanowić:) I chce temu poświecić więcej niż końcówkę rozdziału.