11 stycznia 2014

Szpieg, który nosił szpilki - rozdział 5

Właścicielem głosu okazał się młody mężczyzna. Był nawet przystojny, ale Naruto nie zwrócił na to uwagi, zainteresowały go jedynie włosy nieznajomego — szare z lekkim fioletowawym połyskiem. Przypomniał sobie, że kiedyś, buszując po łazience Tsunade (sytuacja była naprawdę awaryjna!), znalazł w jednej z szafek opakowanie z fioletową płukanką do siwych włosów. Rozumiał, że Tsunade z racji wieku mogła się już zacząć interesować podobnymi specyfikami, ale ten facet? Chociaż, jakby się zastanowić, Kakashi też osiwiał w młodym wieku...
— Hidan — przedstawił się mężczyzna, skłaniając się po dżentelmeńsku.
— N... — zaczął Naruto, ale w porę się opamiętał. — Nimfadora — wymyślił na poczekaniu.


— Miło cię poznać, Nimfadoro. — Hidan schylił się, chcąc pocałować go w rękę, ale Naruto odskoczył jak oparzony. Facet miał jakiś źle wróżący błysk w oku. 
— Muszę do toalety — stwierdził szybko i pobiegł z gracją słonia na obcasach szukać Sasuke.
Ledwo dostrzegł jego czarną perukę, gdy potknął się i próbując odzyskać równowagę, złamał obcas w prawym bucie.
— Niech to szlag — zaklął zupełnie nie po dziewczęcemu, co zdaje się usłyszało kilku gości. Uśmiechnął się do nich tylko i zatrzepotał rzęsami, ale wściekła mina wyraźnie odstraszyła potencjalnych kandydatów do wygrania zakładu.
— Młotku, co ty wyprawiasz? — Sasuke, którego uwagę zwróciło to zamieszanie, chwycił go za ramię i pociągnął w stronę korytarza z lustrami.
— Czekaj! — Naruto, kuśtykając w jednym kompletnym bucie, nie mógł nadążyć. W końcu zatrzymał się i z siłą naprawdę nie pasującą do blond panienki odłamał obcas w drugim pantoflu. — No, tak o wiele lepiej — westchnął z ulga.
— Cholera, jak ty wyglądasz — syknął Sasuke, patrząc na sponiewieranego Uzumakiego. Misterny makijaż rozmazał się, przez co chłopak wyglądał jak postać z horroru, na domiar złego te obcasy i, jeszcze tego brakowało, poszło oczko w rajstopach, odsłaniając kawałek owłosionej łydki. Mogliśmy się przed tym jeszcze ogolić, tak na wszelki wypadek. A te idiotyczne pończochy miały być super wytrzymałe!, pomyślał z rozdrażnieniem i niewiele myśląc, ponownie pociągnął go w stronę toalety. Jeszcze dwie wizyty w niej i zacznie się to robić podejrzane! 

Naruto, nie do końca zdając sobie sprawę z tego, że jego nogi już nie są tak idealnie gładkie, jak wcześniej się mogło zdawać, paradował dumnie przez połowę sali, uśmiechając się do wszystkich promiennie. Jego krok na powrót stał się pewny i teraz nawet mógł kręcić biodrami, czym ściągał na siebie jeszcze więcej wygłodniałych męskich spojrzeń. A najlepsze w tym wszystkim było to, że szedł z tyłu i mógł sobie popatrzeć na papierową dupę Uchihy, która podskakiwała pociesznie przy każdym topornym kroku stawianym przez niego. 

— Co się znowu stało? — zapytał w końcu, kiedy znaleźli się w łazience. 
— Mamy problem — powiedział Sasuke, przygryzając wargę. — Rozdarłeś pończochy.
Naruto zerknął na łydkę, gdzie widniała już dość spora dziura. Faktycznie, włosy były widoczne. Co prawda nie wyglądały jak szczecina na wieprzu, jak to zwykł mówić o owłosieniu Sasuke, ale jednak. Nie było szans, żeby w tak opłakanym stanie poderwał kogoś, kto nie byłby dostatecznie pijany.
— Może Sakura ma zapasowe rajstopy. — Zerknął w lustro i zdjął perukę, w której było mu cholernie gorąco. 
Sasuke, rozglądając się dookoła i upewniając, że nikogo nie ma w środku, też rzucił swoje sztuczne loki na umywalkę. Teraz naprawdę wyglądał jak transwestyta. Facet w ubraniu, makijażu i szpilkach...
— Mam dość tych szczudeł — warknął, patrząc z zazdrością na płaskie już w tym momencie buty Naruto. — Naprawdę, jak baby mogą w tym chodzić.
Naruto nie zdążył odpowiedzieć, bo w tym momencie rozległ się odgłos szpilek i obaj chwycili za peruki, zakładając je byle jak na głowę.
— Co jest? — Sakura, która własnie weszła do łazienki, spojrzała zdezorientowana. Sasuke, w krzywo włożonej blond peruce i rozmazany Naruto w czarnych lokach, wyglądali co najmniej podejrzanie. Dziewczyna zmarszczyła brwi i założyła ręce na biodra. 
— Chcecie mi coś powiedzieć? — zapytała ostrym tonem, a Naruto zaśmiał się nerwowo. Zerknął szybko do lustra. 
— Nie jest mi nawet tak źle w czerni — powiedział wesoło, poprawiając swoje loki. — A ty, Sasuke, wyglądasz żałośnie w tym blondzie. To zdecydowanie nie twój kolor. 
Uchiha prychnął głośno, ściągając perukę. 
— Kiedy przyjdzie ten cholerny szef? Mam już dość tej szopki!
— Jest już jedenasta, jeszcze godzina — powiedziała Sakura, wciąż mając rozzłoszczoną minę. — Co wam się stało?
— Pytaj tego idiotę — warknął Sasuke. 
— Ej, no co ja znowu zrobiłem? — zaprotestował Naruto, przerywając w końcu podziwianie własnej twarzy na tle czarnych loków. Najwyraźniej ciemna smuga z kredki do oczu ciągnąca się pod prawym okiem nie bardzo mu w tym przeszkadzała. 
— Tego próbuję się dowiedzieć — stwierdziła rzeczowo Sakura, lustrując go surowym spojrzeniem. — Co z twoim makijażem? 
— Coś z nim nie tak? — zdziwił się Naruto i dokładniej przyjrzał się sobie w lustrze, dopiero teraz dostrzegając ciemny ślad. — A, to? Daj spokój, nic takiego, prawie nie widać — skomentował beztrosko. Liznął jeden ze swoich palców i wytarł się nim. A przynajmniej taki miał zamiar. To, że tylko wszystko pogorszył, to inna sprawa. 
— Zostaw to! — Sakura rzuciła się w jego stronę, zdzieliła go mocno po łapie i wściekle zdjęła z niego perukę. Szybko wyciągnęła z torebki co trzeba, usiłując uratować misterną tapetę. — A co z pończochami i obcasami? — naciskała dalej. 
— Te poń-cośtam to sam nie wiem, a obcas mi się ułamał. Jak szukałem Sasuke, to urwałem też drugi. — Wzruszył ramionami. 
— Po co szukałeś Sasuke, stało się coś? — spytała podejrzliwie, zerkając kątem oka na Uchihę, ale ten tylko pokręcił głową na znak, że nic nie wie. 
— Nie zgadniecie, kogo tu widziałem! — ożywił się po jej słowach Naruto, przypominając sobie, że miał coś do powiedzenia. 
Przy tym nagłym oświeceniu poruszył się niespokojnie, przez co dłoń Sakury źle poprowadziła kredkę. Już miało mu się za to dostać, kiedy drzwi od łazienki otworzyły się. Tym razem nie było szans, żeby w porę chwycić peruki. Oczy skryte za okularami rozszerzyły się wyraźnie, a z wyszminkowanych wyzywająco ust wydobyło się urwane "Trans...!". Sytuację uratowała dłoń Sasuke, który teraz trzymał przerażoną, własnoręcznie zakneblowaną dziewczynę w żelaznym uścisku, nie bardzo wiedząc, co począć. 
— No to pięknie — zagwizdał Naruto.
Dziewczyna starała się wyrwać, ale Sasuke był naprawdę silnym gościem i trzymał ją mocno. 
— Musimy ją zabić — powiedziała grobowym tonem Sakura, przez co nieznajoma zaczęła się szarpać jeszcze mocniej. Zgięła nogę w kolanie i zanim Sasuke zdążył zareagować, cienki obcas znalazł się na jego genitaliach. Jęknął głośno, zginając się w pół i łapiąc za krocze. Nieznajoma zobaczyła w tym szansę na ucieczkę, jednak Naruto, z racji tego, że nie miał obcasów, na powrót stał się bardzo szybki i doskoczył do drzwi, blokując jedyną drogę ucieczki. 
— Cholera — zaklął. 
— Nie możecie mnie zabić — syknęła dziewczyna, zerkając na Sasuke spanikowana. — Pracuję dla Orochimaru. 
— Dla Orochimaru?! — zapytał Uchiha tak wysokim głosem, że teraz, gdyby tylko miał na głowie perukę i nie masował się po jądrach, można by go było śmiało pomylić z kobietą.
— Ej! Ty nie jesteś czasem Uchiha Sasuke, były... — nie udało się jej skończyć. Sakura, marszcząc groźnie brwi, wbiła w udo dziewczyny strzykawkę. 
— Skąd to wzięłaś? — zapytał zaskoczony Naruto, patrząc, jak nieznajoma traci przytomność. 
— Środek usypiający, działa przez trzy godziny. 
— Co z nią zrobimy?
— Może wyrzućmy ją przez okno? — podsunął jak zawsze kreatywny Uzumaki.

1 komentarz:

  1. Witam,
    Nimfadoro co za piękne imię.... i tak na poczekaniu zostało wymyślone ;] no tak ktoś coś może zacząć podejrzewać, że oni tak często znikają w toalecie ;] boska zamiana z perukami, dobrze, że nie wyszli bo to było by już bardzo podejrzane... jak Naruto złamał ten obcas to przypomniała mi sieę reklama mentosa....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń