12 kwietnia 2011

Rywale - rozdział 34


To już drugi tekst, który wklejam na blog dzisiaj:) Zapraszam do czytania. A jak przeczytacie, to na forum sasunaru.xn.pl – stworzone przez blogerki i fanów sasunaru.

Blue Boy – cieszę się, że podoba się nowy wygląd bloga.
Daimon – oj, będzie miał wesoło, to nie ulega wątpliwości:) A tak w ogóle, to muszę kiedyś spróbować tego likieru.
Ikuko - ;) - nic dodać, nic ująć.
Aga20tkaaa – w każdym związku przychodzi czas na kłótnie. Zwłaszcza między dwoma tak różnymi charakterkami:) Nie martw się. Nie zrobię z tej pary ciepłych kluch, a przynajmniej nie mam takiego zamiaru.
Kuroneko – naprawdę miło czytać coś takiego od studentki filologii:)
Hachisu – odnośnie gg odpowiedziałam na twoim blogu. Cieszę się, że Rywale powodują u ciebie takie reakcje :P
Argentine – Itachi z natury jest wścibski, a zapach perfum łatwo wyczuć:)
Koko – masz rację, rozbieżność widać na pierwszy rzut oka, ale tak to już jest z blogspotem. Poza tym wolę dziesięć komentarzy z analizą rozdziału niż sto o treści ”boskie, pisz nexta”. O scenę z Kibą miałam największe obawy, jak zostanie odebrana, cieszy mnie więc to, że ci się podobał humor;)
Sake – tak, wiem, jak zakończę Rywali. Co do 4-rozdziałowego ff, póki co nic takiego nie planuję.
Wegetatywna – zaczynasz współczuć Sakurze? Cieszę się, że patrzysz na wykreowaną przeze mnie postać, a nie stereotyp Sakury.
Thefunandthefiction – nie sądziłam, że słowo blog kojarzy się tak negatywnie. Zresztą, nie znam jakiegoś większego portalu z publikacjami Sasunaru, no może poza yaoi.pl, ale tam administratorka ma się chyba za literackiego boga, bo próbuje zmieniać każdy tekst pod własne widzimisię.
Mushu – witam nową czytelniczkę:)

Beta - Alien

______________________________________


Kiba Inuzuka obudził się z okropnym bólem głowy, który spotęgowało jeszcze głośnie chrapanie z sąsiedniego łóżka. Z miną człowieka cierpiącego podniósł się do siadu i chwytając swoją poduszkę, rzucił nią w Shikamaru. Niestety, nie trafił, a Nara, jakby w nieświadomym odwecie, chrapnął jeszcze głośniej.
Szatyn westchnął i opuścił nogi na podłogę z zamiarem wstania, ale rozmyślił się i tylko podparł głowę na rękach. Mokry i zimny nos Akamaru, trącił go w stopę.
- Brutus – mruknął Inuzuka, patrząc na szczeniaka z dezaprobatą. – Zmienię ci imię na Brutus, zdrajco – powtórzył, na co pies tylko szczeknął radośnie.
No cóż, Kiba miał pełne prawo obrazić się na swojego pupilka, który wczorajszego wieczoru po prostu go olał. I dosłownie, i w przenośni. Nie dość, że Akamaru poczuł jakąś wielką i szczerą, choć nieodwzajemnioną, chęć nawiązania więzi z Uchihą, to jeszcze zupełnie nie reagował na polecenia swojego pana. Cały czas kręcił się koło nóg Sasuke, co rusz gryząc w geście przyjaźni jego sznurówki, a kiedy w końcu Inuzuka wziął go na ręce i zmusił do usadowienia się na jego kolanach, szczeniak obsikał mu spodnie.
- Oddam cię do schroniska. – Kiba w końcu jednak podniósł się z łóżka i wygrażając Akamaru, powlókł się do łazienki. Kac zdecydowanie przyćmiewał mu w tym momencie umysł, ale nie na tyle, by nie pamiętać o wczorajszych rewelacjach. Paradoksalnie, to właśnie one były odpowiedzialne za jego obecne samopoczucie, bo gdyby Naruto i Uchiha nie zjawili się wczoraj z radosną nowiną, to nie zaczęliby pić, a gdyby nie zaczęli pić, to nie… Inuzuka poczuł, jak ogarniają go mdłości i ledwo zdążył dobiec do toalety.
- Więcej nie piję – obiecał sobie solennie kilka minut później, siedząc na posadzce i opierając czoło o zimne, jasnobeżowe kafelki.
 
- Nie idę na zajęcia – oświadczył Naruto, nie otwierając oczu, tylko po omacku szukając na nocnej szafce butelki z wodą. Zahaczył o kubek po kawie, którego tradycyjnie  nie chciało mu się wczoraj umyć. Naczynie spadło na podłogę, rozbijając się na kilka kawałków.
- Dlaczego? – Sasuke, który właśnie bez cienia skrępowania otworzył jedną z szuflad komody i pożyczył sobie kolejne bokserki  blondyna, spojrzał na niego kpiąco. – Wczoraj twierdziłeś, że to dobrze tak napić się w męskim gronie – przypomniał.
Uzumaki tylko jęknął i nie znalazłszy jednak wody, nakrył głowę poduszką.
- Mówiłeś też… – brunet wsunął na siebie jasnoniebieskie bokserki i podszedł do łóżka – …że męska przyjaźń jest bardzo ważna. – Usiadł obok Naruto, unosząc poduszkę i nachylając się nad rozczochraną blond czupryną. – A na koniec zaproponowałeś im czworokącik – zakończył, patrząc z satysfakcją na Naruto, który momentalnie podniósł głowę i otworzył w przerażeniu oczy.
- Kłamiesz! – krzyknął zachrypniętym głosem, panicznie próbując przypomnieć sobie końcówkę wczorajszego wieczoru, a właściwie to już nocy, ale ostatnie, co z całą pewnością pamiętał, to to, że rozmawiał z Kibą na temat swojej orientacji seksualnej. Inuzuka najwyraźniej potraktował jego związek z Sasuke jako pourazową depresję po Sakurze, więc musiał mu kilka rzeczy wyjaśnić. Nadal nie był pewien, czy szatyn do końca zrozumiał…
- Tego nie możesz wiedzieć – Uchiha uśmiechnął się prowokująco i chwycił leżącą w nogach łóżka butelkę wody, której przed chwilą bezskutecznie szukał jego chłopak. Odkręcił zakrętkę i upił łyk. – Chcesz? – zapytał blondyna, który machinalnie wyciągnął rękę.  – To się po nią rusz. – Wstał i odstawił butelkę na biurko.
Naruto mamrocząc kilka przekleństw pod adresem czarnowłosego podniósł się z łóżka. Chwycił butelkę, pijąc łapczywie. Strużka wody pociekła mu po brodzie, potem wzdłuż szyi i torsu. Sasuke, widząc to, nie mógł się powstrzymać. Przysunął się i językiem powiódł po ścieżce spływających kropel. Naruto mimowolnie spiął się, czując łaskotanie. Mimo teorii, które kiedyś snuł Uchiha na temat pozbycia się łaskotek, nie zdecydował się zostać królikiem doświadczalnym. Taka już jego natura, trudno, brunet musi to zaakceptować.
- Draniu, przestań! -  Odsunął się, omal nie dławiąc się ostatnim łykiem wody. Rzucił pustą butelkę na podłogę i spojrzał na bruneta. – Żartowałeś z tym czworokącikiem, co? – zapytał, jeszcze nie do końca pewien odpowiedzi.
-  Tego dowiesz się od swoich przyjaciół. – Sasuke zmrużył oczy i wskazał drzwi łazienki. – Podobno prysznic robi dobrze na kaca, choć nie wiem, czy moralnego też – zakpił i cofnął się w stronę kuchni. Naruto, racząc go morderczym spojrzeniem, zabrał bieliznę na zmianę i trzaskając drzwiami, poszedł się wykąpać.

- Jesteś potworem. Jesteś sadystą. Jesteś… - Uzumaki nie zdążył wymyślić kolejnego określenia, bo Sasuke zatkał mu buzię swoimi ustami.
- Zamknij się – wymruczał, odwieszając kurtkę i prowadząc gościa przez kuchnię do salonu. Naruto westchnął, dając sobie chwilowo spokój z obrażaniem chłopaka, który wbrew jego woli wyciągnął go z mieszkania. W tym momencie przyszło mu do głowy, że ostatnio jego życie przypomina film Dzień Świstaka. Sasuke spędza u niego noc, pożycza jego bieliznę, a potem jadą do jego domu po resztę ubrań na zmianę . Jedyna różnica, że teraz przyjechali taksówką, bo honda stała nadal pod akademikiem.
- Cześć. – Itachi, który siedział akurat przy stole w salonie nad stertą jakichś papierów i laptopem, uniósł głowę na widok wchodzących i przywitał się.
No tak, Naruto zapomniał o tym małym szczególe, a mianowicie o tradycyjnym spotykaniu brata Sasuke.
- Fajne, że jesteście! – Długowłosy poderwał się i chwycił dwa leżące na stole wydruki komputerowe, unosząc je w górę.  – Który lepszy? – zapytał. – Nie mogę się zdecydować – dodał, patrząc z nadzieją na chłopców.
 Naruto spojrzał na dwie, czerwono-białe wersje projektu.
-  Co to za paletka? – spytał, przyglądając się obrazkom. -  Gdzieś już to widziałem – próbował sobie przypomnieć.
- Jaka paletka?  - Sasuke spojrzał zdegustowany na chłopaka. – To nie paletka, tylko wachlarz – pokręcił głową. Jak Naruto mógł nazwać logo jednego z dobrze znanych producentów gier  paletką!
- Mi też to zawsze przypominało paletkę do ping-ponga - odezwał się wesoło Itachi. – A widziałeś ją pewnie w grach komputerowych. Tym właśnie zajmuje się nasza rodzina, Sasuke ci nie powiedział? – zdziwił się.
Teraz Naruto już skojarzył. Sam co prawda nie był fanem rozrywek komputerowych, ale Kiba namiętnie grał w różnego rodzaju strzelanki czy strategie. Fakt, brunet nigdy o tym nie wspominał.
- Jakoś nie było okazji – burknął młodszy Uchiha i zerknął na projekty. – Ten – wskazał jeden  z wydruków. Itachi kiwnął głową, w pełni zgadzając się z wyborem brata.
- Zaraz, zaraz. – Naruto wydawał się zdezorientowany. – Te wszystkie gry są twoim dziełem?
Itachi roześmiał się.
- Nie, ja tylko tworzę grafikę. To, że postać ruszy nogą, ręką, zrobi zeza czy wybije komuś zęby, to już robota programistów – wyjaśnił.
- Ty też masz swój udział w tych grach? – Naruto spojrzał pytająco na Sasuke.
- Sasuke nie przeszedł testów charakteru – wyrwał się z odpowiedzą Itachi. – Gdy w wieku dwunastu lat miał przetestować najnowszą wersję „Sharingana”, to chronił bandytów, a strzelał do cywili. Przyczepił też sojusznikom do kamizelek ładunki wybuchowe, więc stwierdziliśmy, że lepiej trzymać tego małego socjopatę z dala od takich rozrywek – dodał, mrugając wesoło do zaskoczonego Naruto.
Młodszy Uchiha spojrzał na brata jak na kompletnego idiotę.
- Z twoją głową naprawdę jest coś nie tak – stwierdził, po czym skinął na Uzumakiego, kierując się z powrotem w stronę kuchni.
- Naruto – zawołał jeszcze Itachi, zanim obaj wyszli. – Wpadnij kiedyś do mnie jak nie będzie Sasuke, to opowiem ci  o nim kilka ciekawych historii i…
Reszty blondyn nie usłyszał, gdyż brunet zdecydowanym ruchem zasunął drzwi do salonu.

Osoba Itachiego miała niekwestionowany wpływ na humor Naruto, który z marudzącego cienia samego siebie, stał się na powrót zadowolonym z życia chłopakiem. Jedna tylko rzecz go zastanawiała.
- Naprawdę byłeś takim sadystą? – spytał bruneta, kiedy wchodzili na uczelnię i kierowali się na wykład.
- Nie – mruknął Sasuke. - Itachi cię wkręca, a ty łykasz wszystko jak młody pelikan – westchnął, poprawiając pasek sportowej torby na ramieniu.
- Poprawił mi humor – uśmiechnął się Uzumaki, zastanawiając się, jakie to wydarzenia z życia Uchihy chciał mu zdradzić jego brat.
- Szkoda, że to nie ja ci go poprawiam – burknął brunet i skręcił w stronę drzwi auli wykładowej.
- Ależ Sasukeee – blondyn sparodiował zakochane w jego własnym chłopaku dziewczyny. – Czy ty jesteś zazdrosny? – szturchnął bruneta łokciem.
- Zazdrosny? – Sasuke zatrzymał się i spojrzał na Uzumakiego mrużąc oczy. – A co to takiego? – uśmiechnął się kpiąco.
- Na… naruto… – Hinata Hyuuga, która zupełnie niespodziewanie zaszła im drogę, spojrzała na blondyna niepewnie. – Możemy porozmawiać? –  wyszeptała i zawstydzona spojrzała w dół.
- Jasne. – Naruto z premedytacją objął dziewczynę ramieniem i idąc z nią w stronę korytarza, odwrócił się i spojrzał przez ramię. – Właśnie to jest zazdrość – zdołał odczytać z ruchu jego warg wściekły Uchiha.

Itachi, skończywszy pracę, wysłał wybrany projekt mailem i zamknął laptopa. Skierował się do przedpokoju, gdzie ubrał kurtkę, ignorując zupełnie szalik, mimo że na dworze było już bardzo zimno i chwytając kluczyki od samochodu, wyszedł z domu. Za niecałą godzinę powinni być w domu rodzice, a on miał im do zakomunikowania ważną wiadomość.
Droga do domu Sakury zajęła mu niespełna piętnaście minut. Nie było żadnych korków, a i światła, jakby mu sprzyjając, zmieniały się w odpowiednich momentach na zielone. Odetchnął głęboko, sam tak naprawdę nie wiedząc, czego się obawia. Przecież najgorszy stres miał już za sobą.
Wczoraj Sakura nie dała się łatwo przekonać. Była na niego zła, a że nie grzeszyła łagodnością, Itachi usłyszał to, co mu się należało. No dobra, usłyszał może nawet trochę więcej, a z kwiatów w bukiecie zostały ostatecznie same łodygi i przekrzywiona kokarda, jednak w końcu, gdy dziewczyna wyładowała swoją złość, udało mu się z nią porozmawiać. Wiedział, jak do niej dotrzeć, a i matka Sakury, rozanielona dżentelmeńską postawą Itachiego, który również jej podarował kwiaty, miała swój udział w ich pogodzeniu. Dziewczyna mu wybaczyła, a on sam obiecał, że nigdy więcej nie zachowa się jak gówniarz.
- Gotowa? – spytał, wysiadając z samochodu i otwierając drzwi z drugiej strony. Sakura już na niego czekała na podjeździe.
- Nie. – Haruno zajęła fotel pasażera, poprawiając nerwowo włosy.
Itachi zamknął drzwi i usiadł z powrotem na miejscu kierowcy, przekręcając kluczyk w stacyjce.
- Będzie dobrze. – Uśmiechnął się pokrzepiająco.

Pół godziny później, stojąc w salonie domu państwa Uchiha, przedstawił dziewczynę swoim rodzicom.
- Mamo, tato, to jest moja narzeczona, Sakura Haruno.

19 komentarzy:

  1. Oooch jak miło, że rozdział jest :) Myślałam, że jak wrzucisz shrekową parodię, to trochę poczekamy na rozdział, a tu taka siurpryza :D
    Taaak nie ma to jak męskie popijawy. Ja z trzema znajomymi też takie popijawy organizowałyśmy. Ech, nie ma to jak babskie spotkania. Stare, dobre czasy.
    No ale co ja tu tak z prywatą, jak rozdział czeka. Mamy ranek i kaca. Niedobrze ;) Oczywiście wielki pan Uchiha jest innym gatunkiem człowieka i nie zniża się do wypicia upokarzającej ilości alkoholu, która skutkowałaby kacem ;) I gnębi biednego Naruto, ech.
    Itachi, mi też poprawia humor :D A zazdrość Sasuke jest urocza. HAHA Naruto go załatwił Hinatką na cacy :D Bardzo mi się podobała ta scena.
    I na końcu mamy Itachiego przedstawiającego NARZECZONĄ! ŁAŁ! No jestem ciekawa reakcji biologicznych na tę rewelację.
    Wena moja kochana :*
    Ściskam :*
    Daimon

    OdpowiedzUsuń
  2. No w końcu! ^^ Hehe, coś czułam, że Sakura w takim klimacie powitała Itachi'ego, który odważył się do niej zawitać xD Wyobrażałam sobie latające wazony i talerze ^^
    Co ta niedobra Hinata knuje?! Sasuke, do boju! Broń blondyna! >< No nie... Mam nadzieję, że Uzumaki niczego nie wykręci Dx No, że nie pójdzie w ślady Itachi'ego xD Chociaż nie wyobrażam sobie takiego rozwoju sytuacji, ale kto Cię tam wie xD
    Kiba mnie rozwalił xD I ta "radosna nowina" <- świetne xD
    Przyjemnie się czytało! Odczuwam niedosyt xDD Ale to dobrze ^^
    Pozdrawiam i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział był super! ^^
    Uwielbiam, kiedy partner w związku jest zazdrosny o tego drugiego. Chociaż w przypadku Hinaty to nie jestem pewna czy jest się czym przejmować. XD
    Ciekawe jak państwo Uchiha zareagują na tą radosną nowinę? Mam nadzieję, że wszystko bedzie dobrze. Może dzięki temu będą przyszykowani do poznania jeszcze jednej dobrej nowiny? ^^

    A co do gg to ostatnio internet mi nawala i niestety nie moge na nie wejść. ;(
    (Komentarz dodaje z komórki)
    W każdym razie pozdrawiam i wena życzę! XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie rozdział... wyczekałam się na niego.. Już powoli traciłam nadzieję na jego pojawienie się ^^
    Po przeczytaniu czuję lekki niedosyt, ale ogólnie bardzo fajny i przyjemny ;)

    No, no czyżby Hinatka ruszyła w bój? ^^
    Narzeczeństwo fiu fiu :D
    Ciekawe czy dobrze zareagują?

    Itachi zawsze jest taki radosny, cudowny człowiek. Uwielbiam go :D

    Życzę weny i pozdrawiam :D
    Czekam cierpliwie na następny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydawało mi się bardzo krótkie, ale może wszystko co czytamy z taką przyjemnością maleje w oczach. No nic, mogę tylko czekać na następny rozdział :)

    bumbum

    OdpowiedzUsuń
  6. O jak ja uwielbiam twojego Itasia! Jest wprost cudowny!
    A Naruto z tym swoim „draniu” jest rozbrajający.
    Przyznam się, że od dłuższego czasu sprawdzam regularnie czy coś dodajesz, i w końcu zobaczyłam nowy, rozdział a oczy mi zaświeciły się z uciechy...
    Ah... Kiba, myślę sobie, że jego obietnica co do picia ni wypali, on bez procentów??? To jak nie Kiba...
    Ale zakończyłaś w takim momencie, że aż czuje się fatalnie... tak mnie zżera w środku aby dowiedzieć się co będzie dalej, jak postąpi Hinata, dlaczego chciała porozmawiać z Naruto, czy Sasuke im przeszkodzi, okaże jakoś bardziej swoją zazdrość i co powiedzą rodzice mojej Łasicy (Itasiowi) jak się dowiedzą o ciąży... Ah, to takie lekkie niezaspokojenie chorej ciekawości...
    Ale pięknie... Weny życzę

    Mushu

    OdpowiedzUsuń
  7. miluuuuusio :) z wyjątkiem koncowki. SZOOOOK. nienienienienie a myslalam ze sakura juz zniknie z tej planety -,-

    OdpowiedzUsuń
  8. W następnej chwili w salonie państwa Uchiha rozległ się głośny łomot i trzask tłuczonego szkła. Zapadła martwa cisza przerywana tylko bzyczeniem muchy usiłującej wyrwać się na wolność przebijając się przez 2centymetrową szybę.

    Wybacz XD Nie mogłam się powstrzymać ^ ^'

    shadowstar

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział bardzo ale to bardzo mi i się podobał i nie mogę się już doczekać się następnego. Uwielbiam twój styl pisania. Gorąco pozdrawiam.
    By? Cloud

    OdpowiedzUsuń
  10. Juz od dawna czytam to opowiadanie, ale teraz naszło mnie na komentarz(no i będzie mnie juz nachodzić zawsze^^). Bardzo lubię to opo, relacje miedzy nimi są takie lekkie i fajne), choć teraz jest bardzo sielankowo, hmm, może planujesz jakąś akcje w przyszłości, co ? :D No ale to, to tylko ty już wiesz. Nie wiem czemu, ale bardzo podoba mi się, jak Sasuke jest zazdrosny. W ogóle jak partner jest zaborczy w stosunku do tego drugiego, seksowne to jest ^ ^ Kiba- naiwniak, taki lovelass, a ja go widzę w roli, słodkiego, niedoświadczonego uke, haha, bynajmniej u cb w opowiadaniu. Taki chojrak, kogo on by tu nie zaliczył, a tak naprawdę to dupa wołowa z niego, którą ktoś musi się zaopiekować ;p Shikamaru - uwielbiam, co by nie robił, z kim by nie robił to i tak go uwielbiam jego reakcja "O matko!" we wczesniejszym rozdziale, była rozbrajająca ;D No juz na tym skonczę. Albo nie, nie ! Kocham Itachiego, jest wprost genialny! Mój mistrz(szczególnie po akcji w akademiku) ^^. No to pozdrawiam cieplutko.
    Ashia
    PS Sasuke jaki niewyżyty *.*
    PPS Uwielbiam Twój styl pisania :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Blog Pierwsza Klasa XD. . Przeczytałam wszystkie posty XD

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeden z obecnie moich ulubionych blogów ... muszę przyznać, że jesteś wprost genialna *____* Obecnie nie jestem w stanie wysilić się na dłuższy komentarz, ale mam nadzieję, że w przyszłości to nadrobię ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. I w końcu zabieram się za skomentowanie tego opowiadania!
    Na początek tak... od początku. Mimo że preferuję fanfiki, w których Naruto się zakochuje w Sasuke, to jestem zachwycona Twoim pomysłem na tekst. To pierwszy plus. Drugi to Itachi. Jest on moją ulubioną postacią, a polubiłam go jeszcze bardziej w "Rywalach". Cała jego postawa rozkłada mnie na łopatki. Miło, że zostanie tatusiem. Z przyjemnością będę mu się przyglądać.
    Trzeci plus - zazdrość. Osobiście uwielbiam zaborczą stronę Sasuke. Tak trzymać!
    Pierwszy minus - krótko-długie notki. Teoretycznie są długie, gdyby policzyć tak ilość słów w nich, ale czyta się je z prędkością światła, serio.
    Życzę weny i czasu, będę odwiedzać Cię tutaj.
    Polen.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy następna notka?

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej ;D 3 dni temu znalazłam twojego bloga i oczu nie mogę oderwać ;D świetnie piszesz a opo "Rywale" jest w tej chwili moim ulubionym dlatego pytam kiedy następna notka bo naprawdę nie mogę się doczekać reakcji rodzicow Itachiego ;D pozdrawiam i życzę weny;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Powinnaś napisać książkę o parringu SasuNaru. To jest aż zbyt świetne, żeby było czytane tylko na blogu przez kilkadziesiąt osób. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Dopiero dwa dni temu natrafilam na ten blog i musze przyznac, ze piszesz wspaniale opowiadanie. Cudownie opisujesz emocji i rozne sceny. Naprawde zaczynam podziac twoja tworczosc :). Mam nadzieje, ze szybko ukaze sie nastepny rozdzial.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzisiaj przeczytałam Twojego całego bloga :D
    Mam nadzieję, że napiszesz niedługo następną część Rywali bo zakochałam się w tym opowiadaniu (pewnie czytałaś podobne komentarze, ale ja uwielbiam Twojego bloga i będę Ci słodzić na każdym kroku xD)
    Tak więc nie przedłużając i tak okropnego komentarza życzę Ci duuużo weny i pozdrawiam ciepło :D
    Sachiko

    OdpowiedzUsuń