22 lutego 2011

Rywale - rozdział 30

Skąd na następny dzień pół uczelni wiedziało o ciąży Sakury, pozostawało słodką tajemnicą. Przeciek z sekretariatu, gdzie taką informację zapewne zgłosiła, decydując się na urlop dziekański, czy może ktoś podsłuchał rozmowę Naruto z Sasuke? Nie wiadomo. Wiadomo za to, że kiedy tylko Sasuke przekroczył próg auli, na której miały odbyć się zajęcia z Asumą, został zewsząd zaatakowany rozczarowanymi spojrzeniami dziewczyn z roku. Patrzyły na niego z takim wyrzutem, jakby…
– Co jest, do cholery? – Złapał Naruto za kaptur kurtki, patrząc na niego zdezorientowany, ale ten tylko wzruszył ramionami i pokręcił głową w odpowiedzi.
Oczywiście, też to widział, ale nie miał pojęcia, co się dzieje. Przeciskali się właśnie do jednego z tylnych rzędów, starając się ignorować fakt, że wszyscy nadal patrzą w ich stronę, jednak w pewnym momencie Naruto zagapił się i wpadł na jakąś koleżankę z roku. Kojarzył ją tylko po kolorze włosów, były prawie czerwone. Czerwone...  Coś go tknęło. Taki, no dobra prawie taki sam kolor, miała też kelnerka z „Wyjście Ewakuacyjnego”. Widziała, jak się całowali, a Sasuke nie najlepiej ją potraktował. W jednej chwili zrobiło mu się niesamowicie gorąco, a serce zaczęło bić tak szybko, jakby miało wyskoczyć z piersi. Pociągnął Sasuke za rękaw i spojrzał na niego przerażonym wzrokiem.

– Czy oni dowiedzieli się o nas?  – wyszeptał, prawie że niesłyszalnie. Skoro  informacja o Sakurze rozeszła się w tak szybkim tempie, to co, jeżeli tamta dziewczyna zna kogoś z ich roku? Rozejrzał się dookoła, szukając Kiby i Shikamaru. Jeżeli będą wiedzieć, o co chodzi, wyjaśnią, zamiast bezczelnie się gapić. Jednak przyjaciół jeszcze nie było.
Sasuke przełknął nerwowo ślinę, też skojarzył sytuację z klubu. Naruto mógł mieć rację. Tylko że nie byli jeszcze gotowi, aby ujawnić się znajomym, a co dopiero wszystkim tym, bądź co bądź, obcym ludziom. Poza tym jego rodzice akurat byli w domu. Kiedyś by się dowiedzieli, ale nie teraz... Nie teraz, kiedy nie był jeszcze pewien... Zaraz... Nie dokończył zdania nawet w myślach. Czego on właściwie nie był pewien? Siebie? Naruto? W tym momencie chwycił go za rękaw i wyciągnął z powrotem z auli.
– Zaraz zajęcia. – Naruto nie miał pojęcia, o co chodzi, ale poszedł za nim.
 Chwilę po wyjściu z auli skręcili w korytarz prowadzący do szatni, które znajdowały się obok holu na parterze. Zazwyczaj mało kto z nich korzystał, bo większość studentów przemieszczała się w ciągu dnia między budynkiem głównym, a pływalnią czy halą sportową.
– Naruto… – Sasuke znalazł kąt w głębi pomieszczenia i zatrzymał się pod jednym z okien między wieszakami. Wisiało tu kilka kurtek, poza tym nikogo nie było. – A co, jeżeli wiedzą? – spytał, twardo akcentując pierwszą cześć wypowiedzi. Przyglądał się swojemu chłopakowi uważnie.
Naruto oparł  się o ścianę i zdjął z jednego z wieszaków metalowy, okrągły krążek z numerem. Zaczął przekręcać go w palcach, intensywnie nad czymś się zastanawiając.
– Co masz na myśli? – odezwał się w końcu.
Sasuke podszedł bliżej i wyjął mu ten krążek z rąk, rzucając go na parapet obok.
– Będziesz chciał zaprzeczyć? – spytał tym razem wprost. Sam nie wiedział, co robić, ale wolał znać jego zdanie.
Naruto  spojrzał na niego dopiero po chwili, jednak, ku zdziwieniu Sasuke, tym razem w niebieskich oczach była pewność i stanowczość.
– Nie – powiedział. Właśnie przed chwilą podjął taką, a nie inną decyzję. Jeżeli o niego chodzi, nie będzie wypierał się tego, co sprawia, że wreszcie czuje się szczęśliwy. – A ty? – Uniósł brwi pytająco. Jego własna decyzja  niczego przecież jeszcze nie zmieniała, sprawa dotyczyła ich obu.
Sasuke nie odpowiedział, zamiast tego przyciągnął go do siebie i pocałował. Naruto nie zastanawiając się zbytnio, oddał pocałunek, wplatając ręce w czarne włosy. Wyczuł, że kąciki ust lekko się uniosły.
– Z czego się śmiejesz? – Przejechał nosem po bladym policzku, zostawiając chwilowo usta w spokoju.
– To miejsce publiczne, a ty nie protestujesz – stwierdził Sasuke, nadal jednak nie wypuszczając go z rąk.
– Skoro i tak chyba już wiedzą. – Naruto uśmiechnął się rozbrajająco. – Zresztą, przypominam ci, że ostatnio w klubie też wykazałem inicjatywę.
Obaj parsknęli śmiechem, na wspomnienie miny kelnerki, choć tak naprawdę właśnie tamta piątkowa „inicjatywa” postawiła ich dzisiaj przed dosyć trudnym wyborem. Wyborem, którego jednak obaj już dokonali, a teraz będą musieli zmierzyć się z konsekwencjami.
– Chodź. I tak jesteśmy spóźnieni. – Sasuke niechętnie puścił Naruto, a ten sięgnął  po leżące na parapecie metalowe kółko.
– Jaka jest twoja szczęśliwa liczka – spytał.
– Nie wierze w takie bzdury. – Sasuke wzruszył ramionami.
– Ja też nie, ale wiesz, tak na wszelki wypadek, niech to może dzisiaj będzie trzydzieści siedem. – Pokazał mu numer wyryty w metalu i odwiesił kółko na wieszak. Odetchnął głęboko. Teraz czekała ich konfrontacja z resztą szkoły.

Spóźnili się na wykład, więc po wejściu do auli zajęli pierwsze lepsze miejsca, nie chcąc się niepotrzebnie rzucać w oczy. Choć, zdaniem Sasuke, to i tak było bez znaczenia, bo jeśli ich domysły były słuszne, stanowili teraz naczelną atrakcję bez względu na to, gdzie usiedli. Westchnął, chcąc się dyskretnie rozejrzeć, ale Neji, który siedział rząd niżej, właśnie odwrócił głowę i spojrzał w dziwny sposób.
– No co? – Sasuke niemal na niego warknął.
– Nic. – Ten wzruszył ramionami. – Tylko nie wiem czy mam gratulować, czy raczej... – zastanowił się chwilę – składać kondolencje – dokończył.
Naruto ogarnęło znajome uczucie kulki w żołądku. A więc zaczyna się – pomyślał. Ciekawe tylko, czy po tak dosadnym stwierdzeniu, inne okażą się tak zwana pestką, czy wprost przeciwnie – będzie jeszcze gorzej.
Sasuke spiorunował Nejiego wzrokiem. Sugerowanie, że fakt bycia z innym facetem jest jak kopanie grobu dla siebie samego, to była przesada. Mimo wszystko nie spodziewał się takich słów od kumpla, którego znał od dziecka.
– Możesz mi pogratulować – syknął.
– W takim razie, gratuluję… tatusiu. – Neji wzruszył ramionami i odwrócił się do nich plecami.
– Tatusiu? – Naruto z wrażenia upuścił długopis.


– Niech to szlag! – Sasuke z całej siły kopnął w oponę swojego samochodu. W uszach wciąż dźwięczały mu słowa: „ojcem dziecka Sakury jest Uchiha”.
Mało kto wiedział, że Sakura spotykała się z Itachim, za to chyba każdy na uczelni pamiętał, jak latała za nim. Więc, jakby nie patrzeć, kojarząc nazwisko, dopowiedzieli sobie całą resztę i wymyślili ciekawą historyjkę. Albo nawet kilka historyjek, bo przez kilka kolejnych godzin zdołał ich usłyszeć co najmniej tuzin. Nawet przestał w końcu cokolwiek tłumaczyć, bo i tak nikt nie wierzył. W pewnym momencie miał ochotę rozkwasić gębę chłopakowi, który z ironicznym uśmieszkiem zapytał, czy teraz zamieni dziewuszki na pieluszki.
Naruto stał obok, jednak wolał w tym momencie nic nie mówić. Dziwnie się czuł. Z jednej strony trochę mu ulżyło na myśl, że jeszcze przez jakiś czas będą mogli cieszyć się prywatnością, bo to nie ich sekret wyszedł na jaw. Z drugiej strony jednak rozumiał Sasuke. Miał prawo być wściekły. Ciągle ktoś coś insynuował, więc w końcu się wściekł. Gdyby nie jego interwencja, pewnie rozwaliłby jednemu studentowi nos. Niestety, mało kto kojarzył fakty tak jak Shikamaru, który od razu sprowadził na ziemię Kibę, kiedy tamten zaczął snuć domysły, na temat rzekomego ukrywanego związku Sasuke i Sakury. Neji poczuł się naprawdę głupio, że tak od razu uwierzył w rewelacje Tenten, przecież znał Sasuke tyle czasu. Uświadomił błąd zarówno swojej dziewczynie, jak i kilku innym osobom, jednak wiedział, że ciężko będzie teraz wytłumaczyć wszystkim, że mylą osoby.
– Skąd oni do cholery wiedzą! – Sasuke chwycił komórkę, wybierając z listy numer Itachiego. Kiedy po sześciu sygnałach brat nadal nie odbierał, rozłączył się. – Chcesz jechać ze mną? – zwrócił się do Naruto, chowając telefon, a wyjmując kluczyki od samochodu.
– Gdzie?
– Do Sakury! – Otworzył drzwi auta i usiadł za kierownicą.

Przez całą drogę Naruto próbował wyperswadować Sasuke ten pomysł, zwłaszcza że ten nadal był wściekły. Bez skutku. Sasuke nie dał sobie nic powiedzieć, uparł się jak osioł, więc ostatecznie Naruto mógł tylko czekać na rozwój wydarzeń. A te, coś mu się wydawało, będą naprawdę burzliwe.
– Skąd wiesz, gdzie ona mieszka – zdziwił się tylko, gdy Sasuke zaparkował tuż przed domem Sakury.
– Kiedyś byłem zmuszony ją odprowadzić – zaakcentował słowo „kiedyś” i spojrzał na niego wymownie. Naruto zrozumiał, że chodziło o sytuację, w której „odbił” mu dziewczynę. – Poczekaj tu na mnie, okej? – bardziej poinformował, niż spytał.
– Lepiej pójdę z tobą – Naruto chciał odpiąć pas bezpieczeństwa, ale Sasuke mocnym uściskiem ręki na ramieniu go powstrzymał.
– Nie, chcę załatwić to sam. – Tym razem głos zabrzmiał stanowczo.
Naruto tylko wzruszył ramionami. Patrzył jak Sasuke otwiera furtkę, a pod chwili podchodzi do drzwi małego domku w kolorze piasku.
– To po co chciałeś, żebym z tobą jechał? – westchnął tylko i oparł się wygodniej na fotelu. Zanosiło się na to, że trochę tu poczeka.
           
Wysoka, zielonooka blondynka, najwyraźniej matka Sakury, otworzyła drzwi, a po krótkiej chwili rozmowy, zaprosiła Sasuke do środka. Przyglądała mu się chwilę, jakby się nad czymś zastanawiając.
– Jesteś bratem Itachiego? – zapytała w końcu, wyraźnie zaskoczona jego obecnością.
Sasuke skinął głową. Pomyślał też z przekąsem, że Itachi musiał często tutaj bywać, skoro pani Haruno go tak dobrze kojarzy.
– Sakura jest na górze. – Wskazała schody i poinformowała, że to pokój na końcu korytarza. – Napijesz się czegoś? – zaproponowała, ale grzecznie odmówił.
Wszedł na piętro i zapukał. Po krótkim „proszę”, otworzył drzwi. Już od wejścia uderzył go bladoróżowy kolor ścian.
Sakura siedziała na łóżku z podkulonymi nogami i pisała coś na klawiaturze laptopa. Na widok młodszego Sasuke drgnęła.
– Co tu robisz? – zapytała szorstko, marszcząc brwi.
– W co ty pogrywasz? – Sasuke nie zamierzał odpowiadać pytanie, tylko od razu przeszedł do rzeczy. Odpowiedziało mu zdziwione spojrzenie. – Rozpaplałaś, że jesteś w ciąży z Uchihą, a cała akademia myśli, że to moja sprawka – warknął podniesionym tonem.
– Bzdura! – Spojrzała na niego z wściekłością. – O tym wiedzą tylko w dziekanacie i uwierz, nie prosili mnie tam o podanie nazwiska ojca. – Wstała i podeszła do niego. – A ty nie masz prawa przychodzić do mojego domu i mnie obrażać. Wyjdź.
– Wyjdę, ale najpierw powiesz mi, dlaczego tak potraktowałaś mojego brata? – Sasuke nie cofnął się nawet o milimetr. Był zaskoczony. Skoro to nie ona rozpowiedziała, to kto?
– Ja? Ja go potraktowałam? Dał do zrozumienie, że nie chce tego dziecka, więc nie waż się mówić, że to moja wina. – Zacisnęła ręce z bezsilnej złości. – Myślałam, że jest zupełnie inny niż ty. Tak, ty – powtórzyła, widząc zaskoczone spojrzenie Sasuke. – Byłam w tobie tak ślepo zakochana, że nie docierało do mnie to, kim ty w ogóle jesteś. Teraz widzę, jak traktujesz ludzi. Umawiasz się z dziewczynami, spędzasz z nimi noc i znikasz bez słowa, nie zaszczycając ich na korytarzu nawet zwykłym „cześć”. Wiesz, że jedna twoich ofiar omal nie wpadła przez ciebie w depresję?  – wyrzuciła oskarżycielsko. – Nie, oczywiście, że nie wiesz, bo co cię to obchodzi – mruknęła kpiąco, nie czekając nawet na odpowiedź. – Wiem, co o mnie sądzisz, ale ty sam nie jesteś lepszy – stwierdziła dobitnie.
– To nie ma teraz nic do rzeczy – odparł Sasuke, chociaż poczuł się trochę głupio, gdy wypomniała jego dawne przygody. Jasne, nie był święty. Tylko że on nigdy nikomu niczego nie obiecywał. Zawsze stawiał sprawę jasno. I… To było zanim zaczął spotykać się z Naruto.
– Wam, facetom, wydaje się, że kiedy wy robicie takie rzeczy, to jest wszystko w jak najlepszym porządku, prawda? Ale kiedy dziewczyna popełni błąd, to jest puszczalska, tak?
No cóż, niestety, trafiła w sedno. Spora część mężczyzn tak właśnie uważała, choć Sasuke ani myślał przyznawać jej racji. Chciał coś powiedzieć, ale nie dala mu dość do słowa.
– Widziałam, jak starałeś się rozwalić mój związek z Itachim. – Wskazała go palcem. – I wiesz co? Udało ci się. Więc zostaw mnie w spokoju.




13 komentarzy:

  1. O a ja znowu pierwsza:) Na prawdę myślałam, że tajemnica chłopaków wyjdzie na jaw... szkoda, że tak się nie stało. Do do Sakur(w)y to niech ją pochłonie piekło i szatani. Nie wiem jak można było stworzyć takie różowe coś Ble... mam nadzieję, że zniknie i już jej nie będzie lecz coś podejrzewam, że napsuje chłopakom jeszcze sporo krwi;/ Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale że jak to...? Ona jest zuuaa!!! A w ogóle to Itachi może i jest nieodpowiedzialny ale on jest ta częścią rodziny odpowiedzialna za serce.
    Ale ładnie Neji pojechał ^ ^ No i oczywiście Shikamaru ratuje sytuacje :3

    shadowstar

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz jak to przeczytałam, zrobiło mi się żal Sakury ;( a przecież jej nie lubię... Itachi zachował się jak rasowy facet, zrobił dziecko i go nie chce, wstręciuch. Biedny Sasuke, teraz ma przechlapane, no chyba, że wyda że jest gejem :D
    Czekam na ciąg dalszy ;p
    Pozdrawiam,
    kauru

    OdpowiedzUsuń
  4. Szybko się uwinęłaś z nowym rozdziałem :) Jest trochę błędów, jeśli chodzi o pominięcie jakiegoś wyrazu lub literki. Podobało mi się, choć krótko :<
    bumbum

    OdpowiedzUsuń
  5. Wrauuu ;D Rozdział świetny! Aż mam chętkę na następny ;3 Nie powiem, miłą niespodziankę mi nim sprawiłaś. Wena ogromnego życzę, a skoro jak widać już sie pojawił, to ściskaj go i duś!
    ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ ! KOCHAM CIĘ !

    OdpowiedzUsuń
  7. To było dobre :D Padające dookoła zdania bardzo pasujące do ich związku. Dobrze, że nie wykrzyczeli, że mają się odpieprzyć od nich, bo i tak to nic między nimi nie zmieni ;D Ale myślę sobie, że pewnie i tak wyjdzie to szybko, bo nikt nie będzie chciał wierzyć, że to Itachi jest ojcem. A tak w ogóle to zgadzam się z Kauru. Niektórzy faceci są okropni. I też zgadzam się z Sakurą
    "Wam, facetom, wydaje się, że w momencie, gdy wy robicie takie rzeczy, jest ok, ale kiedy dziewczyna popełni błąd, to jest dziwką, tak?"
    Zawsze mnie to wkurzało. Facet skacze od laski do laski i nikt mu nic nie powie, a dziewczynę to od razu od dziwek i puszczalskich wyzywają :/ Gdzie tu sprawiedliwość? Kobiety jak zawsze pokrzywdzone.
    Bardzo się cieszę, że Sakura tak mu dogadała. O! I też mi jej żal, trochę. Jak już pisałam zrobiła co zrobiła ale przecież kiedyś trzeba iść dalej i ona poszła, tyle że powinna Uchihów omijać z daleka. Ciekawa jestem jak to dalej będzie. Co zrobi Itachi, wydawało się na początku, że coś z tego będzie. Czekam.
    Wracając do chłopaków, bardzo podobała mi się scena w szatni. Chwila prawdy i zapewnienie, że brną razem dalej, co by się nie działo.
    I Neji HAHA! Świetna wymiana zdań.
    Sanu kochana moja :* Niech wen dalej Ci służy ku naszej radości :*
    Daimon

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję, że tym razem się wyśle ^^'
    Do podsumowania mam dwa rozdziały, a godzina późna, wiec szybciutko: Saukra będzie mieć dziecko, o! Chce urodzić i chwała jej za to, silna kobitka, co faceta nie potrzebuje ;) Itachi z kolei nie stanął na wysokosci zadania, no ładnie, ładnie. A taki sympatyczny się wydawał. Jeśli się nie ogarnie, straci fanki ;D
    Główna para zdecydowała, że chce być razem i guzik ich obchodzi, co inni pomyślą. Good :) Coming Out w ich przypadku to nie lada wyzwanie, dobrze, że są siebie pewni :) Ha! Sasuke posądzony o bycie ojcem! :D Myślałam, że padnę. Biedny Naruto, musiał się czuć jak niedoszły macoch ;D Dobrze, że sprawa zaczęła się wyjaśniać.
    Na koniec znów wracamy do Sakury, silnej, zdecydowanej kobiety, która wygarnęła uczelnianemu bożyszczu, co o nim myśli. Sasuke musi się teraz czuć naprawdę głupio. Powinien, przynajmniej. Stoję w tym momencie murem za dziewczyną, i życzę jej bezbolesnego rozwiązania... nie, nie tego XD Rozwiązania sprawy z Itachim (choć tego post dziewięciomiesięcznego też). Mam szczerą nadzieję, że pozwolisz jej być szczęśliwą :) Czekam z niecierpliwością na następny rozdział.
    alien

    OdpowiedzUsuń
  9. :p Ah! Sakura jest okropna! Ale co do tego miała racje. facet sobie moze skakac z kwiatka na kwiatek natomiast dziewczynie nie wolno bo odrazu jest dziwką... Ale i tak jej nie lubie!!! :P To kto rozpowiedział te plotki? hmmm .
    a ITAŚ juz nie odbiera? podejrzane, podejrzane :D
    czekam na nexta :) I pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. O.O Czuję, jakbym była skonfundowana.
    Sakura... jest normalna? Przyznam rację jej słowom w całości, chociaż sprawia mi to umysłowy dyskomfort (ona ma RÓŻOWE włosy, na litość Boską!).
    Nom, to by było na tyle. Obawiam się, że po takim szoku, to jedyne na co mnie stać.
    pozdrawiam i weny życzę

    OdpowiedzUsuń
  11. Wcześniej nie miałam czasu więc dopiero teraz przeczytałam 29 i 30 rozdział pod rząd. Kurdę,tu mnie naprawdę zaskoczyłaś. Nie myślałam, że Sakura zajdzie w ciąże. Spostrzegłam ją nagle w innym, lepszym świetle (o zgrozo!). Zgodzę się z jej słowami. Gdy facet sypia z każdą napotkaną laską to jest ok, ale jak laska tak zrobi to już jest dziwką. Sama podobnych dylematów nie mam (i chwała za to), ale nie lubię takiego toku myślenia u innych ludzi. Ciekawi mnie co będzie z Itachim. Myślałam, że to raczej typ, który podszedłby do sprawy bardziej dojrzale. No ale to facet jak każdy inny więc nie ma co się dużo dziwić. Haha no to Sasuke ma teraz domniemane dziecko. Jak przeczytało to "tatuśku" to nie mogłam się przestać głupio uśmiechać jak mysz do sera.
    Co tu dużo mówić, świetne rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dwa rozdziały w tak krótkim czasie, nie spodziewałam się tego. Cieszę się, że wena dopisuję :)

    Co do rozdziałów, najbardziej co mnie ruszyło to motyw z Sakurą i chyba należę do mniejszości bo mówię: Tak, tak! Nareszcie, poszła sobie głupia Haruno...
    Oczywiście to niedojrzałe z mojej strony i doskonale rozumiem, że powinnam zupełnie inaczej reagować oraz spojrzeć na to wszystko jako kobieta, a nie yaoistka. Niestety, jestem taka, a nie inna :)

    Ucieszyłam się, że Sakurcia zostawiła Itachiego, fakt, że jest w ciąży nie poruszył we mnie jakiś hm, negatywnych uczuć do Uchihy- żadnego z nich ;)
    Szkoda mi starszego z braci, lecz uważam, że na dobre mu wyjdzie i znajdzie sobie lepszą połówkę.

    Rozmowa Sasuke z Sakurą. Muszę przyznać, wytoczyła ciężkie działo i oczywiście z zgadzam się z nią, w wielu sprawach- niestety nie mogę zaprzeczyć. Wydaję mi się, że powinna odwrócić medal i dostrzec, że ona też nie jest bez winy. Teraz ma konsekwencje.
    Mam nadzieję, że Sasuke tylko zirytuję się- jak to facet( jak grochem o ścianę)- i nie będzie miał żadnych wyrzutów, ani jakiś głupich pomysłów na rekompensat.

    Ogólnie->
    Jak zwykle Kiba rozbraja mnie, nie wiem skąd, ani jak wymyśliłaś takiego imbecyla ( w pozytywnym znaczeniu), wygrywa :)

    Motyw z odkryciem przez studentów sekretu Sasu i Naru, genialny. Neji, rozłożył mnie, gdybym trzymała kubek z ciepłą herbatą zapewne także upuściłabym go jak Uzumaki ołówek ;)

    Dużo weny życzę :*


    By Pazurek

    OdpowiedzUsuń
  13. O kurde, no to pojechałaś :D Informacja, że Sakura jest w ciąży była naprawdę zaskoczeniem, nie spodziewałam się tego! A takie zaskoczenia, oczywiście uwielbiam, dlatego tym głośniejsze brawa dla ciebie. Kiedy Sasuke powiedział, że Sakura zostawiła Itachiego, byłam pewna, że dlatego, ponieważ chce sobie zrobić skrobankę, ale w sumie, jeśli by chciała, nie musiałaby przecież mówić o tym dyrekcji, chyba.
    Hehe, Naruto miał pietra, kiedy Sasuke się przez weekend nie odzywał, drań go olał ;D Strasznie lubię takiego Uzumakiego, nieco niepewnego, przecież nigdy nie wiadomo co może zrobić Sasuke, prawda?
    No, ale przede wszystkim, haha, no scena w auli wymiata. Wiesz, kiedy tak weszli do auli i wszyscy zaczęli się na nich gapić, moja pierwsza myśl była: och pewnie myślą, że Sasuke jest ojcem', a wyskoczyła Karin :D Świetna scena na korytarzu, widać, że chłopcom na sobie zależy :) I to tylko świadczy o ich dojrzałości, że byliby w stanie już powiedzieć o swoim związku, znaczy, nie wstydzić się i nie zasłaniać kłamstwami, o.
    W przeciwieństwie do niektórych nie pragnę śmierci Sakury. Uważam, że to naprawdę dobra postać, nie jest głupia i pusta, ale jednocześnie ma na uprzykrzenie życia bohaterów. Najlepszym momentem w opowiadaniu było chyba wyciągnięcie grzeszków Sasuke na światło dzienne, to jakim był draniem i ogólnie łamaczem damskich serc, lubię go takiego i może będę okrutna, ale nie mam nic do tego, żeby płeć piękna wpadała przez niego w depresję. To po prostu pasuje mi do jego obrazu zimnego dupka. Ale największą zagadką jest oczywiście Itachi. Nie chce tego dziecka, a może jednak chce? Kurcze, nie będę gdybać, pozostaje mi tylko czekać do następnego rozdziału i przekonać się, jak to wszystko będzie. Mam nadzieję, że opublikujesz coś równie szybko jak te dwa :)
    Pozdrawiam Koko

    OdpowiedzUsuń