2 października 2016

Rywale - rozdział 44


Kakashi jak zagroził, tak zrobił. Całe pozostałe czterdzieści pięć minut treningu wyżywał się na swoich studentach, wymęczając ich niesamowicie. Siedząc już jednak teraz w szatni, Sasuke zauważył jeden plus tej sytuacji. Wszyscy byli tak wyczerpani, że nawet nie chciało im się plotkować. Czasem tylko łapał jakieś spojrzenie, ale postanowił się tym nie przejmować.
Kierowali się właśnie do auli, kiedy zobaczyli Hinatę. Naruto uprzedzał już Sasuke, że musi z nią porozmawiać, więc machnął mu tylko ręką, żeby poczekał i podbiegł do dziewczyny. Sasuke oczywiście nie zamierzał czekać i też zaczął iść w ich kierunku.
– Hinata, poczekaj. – Naruto pociągnął ją za rękaw i gestem pokazał, żeby zeszli ze środka holu gdzieś pod ścianę. Zdziwił się, widząc jej reakcję. Nie zaczerwieniła się jak zawsze, raczej zbladła. Ale w końcu skinęła głową.  – Słuchaj, chciałbym z tobą porozmawiać.
– Zaraz mamy wykład – spuściła wzrok.
– Nie, to znaczy nie teraz i nie tutaj, raczej w jakimś spokojniejszym miejscu. Wiem, że jestem ci winien wyjaśnienia, dlatego czy możemy spotkać się jutro po zajęciach? – Hinata podniosła głowę i spojrzała na niego, a zaraz potem ponad  jego ramię. Odwrócił głowę. To był Sasuke, a jego słynne uchihowe spojrzenie nie sprawiało raczej, że wyglądał miło i sympatycznie. Dziewczyna zerkała zdezorientowana raz na jednego, raz na drugiego. Wyraźnie się zdenerwowała. – Przyjdę sam – uspokoił ją Naruto. Akurat do tej rozmowy nie był mu potrzebny ani Sasuke, ani jego odstraszający wzrok.
– Do… – otworzyła usta, ale w tym momencie jakiś chłopak popchnął z całej siły  Naruto, który wpadł na Sasuke, a Sasuke na ścianę.
– Pedał –  mruknął chłopak w stronę Naruto. To był jego błąd, bo zanim zdążył zrobić choćby kilka kroków, pięść Sasuke wylądowała na jego twarzy, zwalając go z nóg. Chłopak padł, trzymając się za nos, który dość mocno krwawił. Sasuke podszedł i chwycił go za koszulę. – Przeproś – syknął. W jego czarnych oczach można było dostrzec furię. – Przeproś Naruto, albo złamię ci coś jeszcze oprócz nosa – wykręcił mu rękę.
– Przepraszam – jęknął z bólu, próbując wstać, ale Sasuke trzymał go mocno.
– Daj spokój, Sasuke, nie warto, to jakiś idiota – zareagował Naruto, próbując odciągnąć swojego chłopaka.  – Przestań, bo zaraz ktoś z wykładowców zobaczy i będziesz miał kłopoty.
– Hinata, co tu się stało? – To Ino, Neji i Tenten, widząc przyjaciół, podeszli sprawdzić, co się dzieje, a zaraz za nimi przybiegli jeszcze Kiba i Shikamaru. – Ten chłopak nazwał Naruto, no wiesz… – Pokazała na niego i Sasuke, sugerując, że resztę mają sobie dopowiedzieć.
– Teraz posłuchaj mnie, gnojku. Jeszcze raz nazwiesz mojego chłopaka w ten sposób, to cię kurwa tak urządzę, że nie wstaniesz z tej podłogi. Dotarło to do ciebie?
Chłopak tylko pokiwał głowa. Kiedy w końcu Sasuke go puścił, zabrał szybko swój plecak i uciekł.
– Wszystko w porządku? – zapytał Shikamaru, podchodząc do nich. Hinata stała nadal zszokowana tym, co się stało, a Neji był zaskoczony tak jawnym przyznaniem się Sasuke do związku z Naruto.
– Nie przejmujcie się, wszędzie znajdą się kretyni. Ale to tylko kretyni – uśmiechnęła się Ino, a Tenten jej przytaknęła.
– Nic takiego się nie stało, chodźmy może w końcu na ten wykład. – Naruto spojrzał na  Sasuke, a ten tylko kiwnął głową. Jednak zanim weszli do auli, pociągnął go za rękę. – Dzięki. – Pocałował go krótko, co nie uszło uwadze wyszczerzonej w uśmiechu Ino.
Po zajęciach Naruto został chwilę, żeby się konkretnie dogadać z Hinatą, co do miejsca spotkania, a Shikamaru dogonił Sasuke.
– Czekaj, stój. – Chwycił go za kaptur kurtki. – Nie możesz tak robić.
– To znaczy jak? – Sasuke spojrzał na niego zdziwiony.
– Lać każdego, kto obrazi Naruto. Za takie coś możesz wylecieć z drużyny i dobrze o tym wiesz. Całe szczęście, że staliście z boku.
–  Znasz w ogóle tego chłopaka? Bohater się znalazł. Ciekawe, dlaczego nie powiedział tego do mnie, gnojek – Sasuke prychnął z pogardą. Tak naprawdę domyślał się, dlaczego chłopak nie zaczepił jego, tylko Naruto. On sam miał zbyt wysoka pozycję w na uczelni i mało kto pozwalał sobie na bezpośrednie ataki w jego kierunku. Druga opcja była taka, że być może nawet go nie zauważył, kiedy wyszedł zza zakrętu korytarza, bo wtedy pewnie zastanowiłby dwa razy, zanim cokolwiek by powiedział.
– Nie, nie znam go, ale czy to istotne? Taka sytuacja na pewno się powtórzy, chyba nie masz co do tego złudzeń, więc postaraj się opanować. W końcu ludzie przywykną, nie jesteście pierwsi ani ostatni
– Shikamaru ma rację, Sasuke. – To Naruto złapał ich już w drzwiach wyjściowych. – Możemy o tym nie gadać? Nie chcę psuć sobie popołudnia. – Zarzucił im obu ramiona na szyję i ścisnął. Chwilę później Shikamaru się pożegnał, bo szedł do akademika, a oni w stronę parkingu. – Jedziesz do domu czy do mnie?
– Do ciebie. Musze co prawda napisać pracę z metodyki, żeby zaliczyć te zajęcia, na których mnie nie było, ale wziąłem laptopa, więc mogę to robić gdziekolwiek.

Sasuke doznał szoku na widok mieszkania Naruto, w którym panował – jak to określił – nieziemski burdel. Stanowczo wymusił na chłopaku chociaż pozmywanie naczyń i uprzątnięcie blatu kuchennego. Naruto jeszcze w geście dobrej woli pozbierał z podłogi i łóżka swoje notatki, stanowczo jednak odmawiając sprzątania generalnego. Od tego, jak twierdził, jest sobota. Sasuke zdążył przez ten czas napisać może pół strony swojej pracy.
– Nudzę się. – Naruto zajrzał mu przez ramię, żeby sprawdzić postępy. Chciał, żeby jak najszybciej skończył, bo wtedy mogliby porobić coś razem. Może pójść do kina? Albo na pizzę?
– To się czymś zajmij, nie wiem, poczytaj – mruknął Sasuke. –  Nie, nie Harrego Pottera, tylko notatki na kolokwium – stwierdził, gdy zobaczył, że Naruto podszedł do biurka i sięgając mu nad głowa, ściągnął z półki jedną ze swoich ulubionych książek.
– E tam, mam jeszcze cały weekend. – Rozłożył się wygodnie na łóżku, poprawił poduszkę pod głową i otworzył tom na stronie zaznaczonej zakładką.
– Pamiętaj, że masz też do zaliczenia konsultacje, na które zaprosił cię Asuma za flirt z Yamanaką – przypomniał mu Sasuke. – Ja z tamtego wykładu też nic nie zapisałem, za bardzo mi podnosiłeś ciśnienie, więc lepiej wyślij sms-a do Nary, żeby ci jutro na zajęcia przyniósł swoje notatki.
– Wcale z nią nie flirtowałem – zaprotestował Naruto, ale wziął telefon i napisał do Shikamaru. – Po prostu ją lubię, jest ładna i inteligentna.
– Tak, zwłaszcza ten jej pomysł na pogodzenie nas był wybitnie inteligentny. No, ale czego się spodziewać, w końcu to blondynka.
– Masz cos do osób z jasnymi włosami? – Naruto wstał i podetknął mu własną czuprynę przed nos.
– Mam, zwłaszcza do jednej. – Sasuke wplótł palce we włosy, przyciągnął go i pocałował. – A teraz już się zamknij, bo nie mogę się skupić. – Odwrócił się z powrotem w stronę komputera.

Naruto zamknął trzymaną w rękach książkę i odłożył na bok. Skończył właśnie rozdział i jakoś nie miał ochoty czytać dalej.
– Wiesz co, Sasuke, tak sobie myślę, że Malfoy to taki dawny ty. Złośliwy, wredny, zimny drań. Przydał by mu się kawał porządnego seksu, to może by zmienił nastawienie.
Sasuke syknął i wcisnął ctrl z, bo przez przypadek usunął kawałek zdania. Naruto rozwalony na łóżku i mówiący o seksie, trochę go rozpraszał.
– Jak się dalej nudzisz, to weź jednak posprzątaj resztę tego bałaganu, bo on drażni mój zmysł estetyczny – zaproponował.
– A wiesz, co drażni mój zmysł estetyczny? To, że wciąż masz na sobie ubrania. – Naruto przeciągnął się leniwie i przewrócił się na brzuch. Czy on go właśnie prowokował? – W sumie to trochę za ciepło jest. – Zdjął z siebie koszulkę, zostając w samych spodniach od pidżamy, w które przebrał się po wzięciu prysznica. Twierdził, że są wygodne i lubi w nich chodzić po domu.
Sasuke uparcie starał się patrzeć w monitor laptopa, ale widok Naruto za bardzo go dekoncentrował. Kiedy po raz kolejny uświadomił sobie, że zaczyna znów to samo zdanie, poddał się, zamknął komputer i podszedł do chłopaka.
– Prosisz się o kłopoty. – Stanął obok łóżka z założonymi rękami.
Naruto podniósł się na kolana i chwycił Sasuke za pasek od spodni. Tym razem to on chciał uwieść swojego chłopaka, nie na odwrót. Włożył mu ręce pod koszulkę i zaczął gładzić brzuch, plecy i klatkę piersiowa. Rozpiął pasek i guzik dżinsów, już wyczuwając wypukłość. Zsunął spodnie, a potem bokserki i przesunął nosem, a potem językiem po jego męskości. A potem wziął ją do ust. Sasuke westchnął i wplótł palce w jasne włosy, chcąc nakierować Naruto na odpowiedni rytm. Ten nie protestował, pozwolił mu na to, podniósł jednak lekko głowę i spojrzał w oczy Sasuke. Chciał, by widział ekspresję na jego twarzy, kiedy to robi, miał nadzieję, że to na niego podziała. I nie mylił się. Wypieki na twarzy Sasuke, kiedy obserwował to, co robi z nim Naruto, mówiły same za siebie. Patrzył tylko w dół i oddychał coraz szybciej i szybciej, dostosowując rytm do własnych potrzeb. Jak on go w tej chwili pragnął! W pewnym momencie, gdy już czuł, że zaraz dojdzie, Naruto odsunął się i pociągnął go na łóżko. Pozbył się jego ubrań i teraz leżał na nim, uśmiechając się. Sasuke pocałował go i sięgnął ręką pod spodnie pidżamy między jego pośladki, ale Naruto pokręcił odmownie głowa.
 –  Po tym, jak mnie zgwałciłeś, masz bana na moje tylne części ciała, aż do odwołania. Wszystko mnie jeszcze boli – mruknął i zrobił coś, czego Sasuke się nie spodziewał. Tym razem to on włożył rękę między jego pośladki.
– Co robisz? – spytał zdezorientowany, choć doskonale wiedział, co to oznacza. Naruto chciał dominować! A na to nie mógł się zgodzić.
– Myślę, że będzie ciekawie, jak tym razem zamienimy się rolami. – Chłopak spojrzał mu w oczy poważnym wzrokiem. – Chcę zobaczyć, jak to jest.
– Nie ma mowy! – Sasuke zerwał się gwałtownie i zrzucił go z siebie. – Co to w ogóle za pomysł. Źle ci było do tej pory?
– Nie, ale chce zobaczyć, jak to jest – powtórzył Naruto. – I naprawdę nie rozumiem, dlaczego to ty zawsze musisz być na górze.
Dlaczego? No właśnie, dlaczego? Sasuke nie miał żadnego logicznego wytłumaczenia. Obaj byli podobnej postury, prawie tego samego wzrostu, obaj mieli zdecydowane charaktery, więc dlaczego? No bo… po prostu nie. Nie zgodzi się na to. Co mu w ogóle przyszło do głowy?
– Więc jak będzie? – Naruto patrzył na niego, oczekując odpowiedzi.
– Nie. – Sasuke nie spojrzał mu w oczy, tylko wlepił wzrok w jakiś nieokreślony punkt. Wiedział, że Naruto się wkurzy, no ale do cholery, co mu do tego łba strzeliło?
– Nie? Jak chcesz. Ale pamiętaj, że jestem twoim chłopakiem i rywalem, a nie twoją panienką – burknął i podniósł się z łóżka, zabierając swoją książkę.

Po dłuższej chwili leżenia i gapienia się w sufit, Sasuke uniósł się na łóżku i popatrzył na Naruto. Stał tyłem do niego, oparty o blat kuchenny i czytał albo udawał, że czyta. Jego pośladki odznaczały się pod cienkim materiałem spodni od pidżamy. Sasuke zastanawiał się, czy Naruto aby specjalnie nie stanął w takiej pozie, żeby go sprowokować, nie wiedząc jednocześnie, na jakie niebezpieczeństwo sam siebie naraża. Bo jedyne, o czym on sam w tej chwili marzył, to żeby ściągnąć te spodnie i wbić się pomiędzy te pośladki nawet bez uzyskanej zgody. Ale nie mógł tego zrobić. To by już oznaczało, że ma jakieś zapędy sadystyczne, poza tym obawiał się, że w przypadku takiego rozwiązania Harry Potter zamieniłby się w rękach Naruto w narzędzie zbrodni. Największy problem stanowiło w tym momencie to, że nadal był cholernie pobudzony. Pozostawało więc chyba tylko jedno…
– Naruto – podszedł i objął go, kładąc podbródek na barku. – Niech ci będzie – westchnął mu do ucha zrezygnowany.  Odwrócił go w swoją stronę i wcisnął mu do ręki tubkę z żelem, którą jak zwykle znalazł w szufladzie szafki nocnej. Spodziewał się, że chłopak zacznie się głupio szczerzyć w poczuciu triumfu, ale on tylko patrzył na niego w niedowierzaniu i nie odzywał się. Sasuke pocałował go mocno i chciał pociągnąć w stronę łóżka, ale Naruto zatrzymał go. Miał zamiar zrobić to inaczej.
– Odwróć się – mruknął i przesunął się tak, że teraz to Sasuke opierał się o blat. Naruto zaczął całować go po karku i szyi, a jego ręka powędrowała do przyrodzenia. Odkręcił zębami tubkę z żelem i nalał sporą ilość na palce. Nigdy nie robił tego w ten sposób, to był jego pierwszy taki raz, działał więc intuicyjnie. Oczywiście wiedział mniej więcej co i jak, Sasuke przecież nie raz już go w taki sposób przygotowywał, ale nie miał pojęcia, jakie to będzie uczucie.
 – Rozluźnij się – szepnął mu do ucha i rozsunął trochę nogi.
Sasuke jednak, czując chłodne palce w miejscu, gdzie jeszcze nikt go nigdy nie dotykał, spiął się jeszcze bardziej. To chyba jednak nie był dobry pomysł. Czuł, że twarz pali go z zażenowania, jakby to, co robili, było co najmniej niestosowne. Chwilę później poczuł w sobie drugi palec i syknął cicho. Musiał jednak przyznać, że Naruto obchodził się z nim naprawdę delikatnie. Po tym, co sam mu zrobił, miał obawy, że teraz będzie próbował się odegrać w ten sam sposób, ale nic z tych rzeczy. Druga ręka Naruto cały czas przesuwała się na jego penisie, więc zaczynał powoli się rozluźniać i nawet odczuwać małą przyjemność.
– Gotowy? – spytał Naruto, nabierając jeszcze trochę żelu i upuścił trzymaną nadal w zębach tubkę na podłogę. Sasuke tylko mruknął i skinął głową, potwierdzając. Chwilę później poczuł ból, ale tylko zacisnął szczęki. Nie miał najmniejszego zamiaru tego okazywać.
Naruto starał się robić wszystko powoli i delikatnie, ale gdy tylko wsunął się lekko, poczuł, jak ogarnia go pierwsza fala przyjemności. To było niesamowicie ekscytujące, tym bardziej, że miał na wszystko widok z góry. Westchnął i wsunął się dalej, nadal powoli, spokojnie, starając się przy tym stać pewnie na nogach i się nie ruszać. Jęknął, gdy w końcu cały znalazł się w środku. Ciasne i gorące wnętrze aż się prosiło, żeby zacząć już całą zabawę. Dużo wysiłku kosztowało go takie stanie w bezruchu.
Zaczął się poruszać, najpierw wolno, bardzo wolno, wręcz w ślimaczym tempie. Nie chciał sprawiać Sasuke bólu, sam dobrze wiedział, jak to wygląda w praktyce, ale tamten miał chyba na ten temat inne zdanie, bo po kilku dłuższych chwilach sam poruszył się niecierpliwie.
– Możesz przyśpieszyć – mruknął, opierając głowę na łokciach.
– Jesteś pewien?
– Tak, inaczej do wieczora nie skończymy. No bierz się do roboty.
– Jak sobie życzysz. – Naruto nie dał się nabrać się nabrać na ten złośliwy ton. Z własnego doświadczenia wiedział, że skoro Sasuke o to poprosił, to znaczy, że powoli ból przeradzał się w przyjemne doznania. Zaczął poruszać się szybciej, dostosowując rytm do rytmu ręki, ciągle spoczywającej między nogami drugiego chłopaka. Widok samego siebie, jak wchodzi i się wysuwa, działał na niego niewyobrażalnie. Co prawda nie mógł jednocześnie całować się z Sasuke, ale to, co obserwował, rekompensowało mu wszystko. Nie widział jego twarzy i czuł, że ten raczej nie chciałby, żeby ją teraz oglądał, dlatego właśnie zaproponował taką, a nie inną pozycję. W końcu dla niego ta sytuacja musiała być dość krępująca, skoro tak się przed tym wzbraniał. Jakby nie było, chłopak, którego zwykle on posuwał, teraz posuwa jego. Dla nich obu był to pierwszy raz w ten właśnie sposób, ale Naruto już teraz był pewien, że nie pozwoli, by okazał się ostatni. I Sasuke może mówić sobie co tylko chce, a on i tak postawi na swoim. To było zbyt przyjemne, zbyt ekscytujące, żeby odpuścił. Nie ma mowy! Pchnął mocniej i usłyszał zduszone westchnięcie z gardła swojego chłopaka. Poczekaj! Zaraz zobaczysz, na co mnie stać!
Poruszał się coraz szybciej i gwałtowniej, pochylił się i przywarł do pleców Sasuke, dysząc mu ciężko w kark, szyję, ucho. Sam Sasuke natomiast, mimo że najwyraźniej usilnie starał się nie wydawać żadnych dźwięków, nie do końca panował nad ogarniającymi go falami przyjemności. Co jakiś czas stłumiony, nie do końca określony odgłos wydobywał się na zewnątrz, co nakręcało Naruto jeszcze bardziej. To było tak dobre, tak podniecające i tak wariackie, że sam teraz zachowywał się jak wariat, ani na chwile nie tracąc tempa. Czuł, że zaraz dojdzie, ale fala kulminacyjna nastąpiła dopiero w momencie, gdy z gardła Sasuke wydobył się dużo głośniejszy dźwięk, cos pomiędzy uhh i agh, a w ręce poczuł gorącą kleistą maź. Zadziałało to na niego tak bardzo, że potrzebował już tylko kilku pchnięć, żeby poczuć, jak orgazm wstrząsa też jego ciałem. Drżąc jeszcze z przyjemności, objął Sasuke i musnął  ustami jego kark. Chwile później chłopak odwrócił się i pocałował go mocno w usta. Twarz miał całą zarumienioną, kropelki potu odznaczały się wyraźnie, a oczy błyszczały.
– Chyba nie było ci tak źle, co? – Wymamrotał Naruto, nie odrywając się od warg chłopaka.
– Hn – mruknął tylko w odpowiedzi, ale Naruto był przekonany, że wyczuł, jak jego usta rozciągają się w lekkim uśmiechu.
– To dobrze, bo od dzisiaj będziemy się zamieniać. Raz ty, raz ja. Odpowiada ci to? – Odsunął się lekko i spojrzał z przekorą.
– Chyba śnisz. Chodź tu. – Sasuke złapał go za włosy i powrócił do przerwanej czynności. Nie zamierzał teraz się przyznawać, że doznania z dzisiejszej zabawy były na początku może trochę dziwne, ale ostatecznie niesamowicie przyjemne. Pierwszy raz tak się czuł i to było naprawdę niespotykane. Coś zupełnie innego niż zazwyczaj. Jednak to nie zmieniało faktu, że nie zamierzał zgodzić się na tak absurdalny układ. To on będzie dominował w tym związku, czy się to Naruto podoba, czy też nie.

Sasuke wyszedł pierwszy z łazienki i nie pytając nawet o zgodę, odsunął szufladę komody i zaczął szukać sobie jakichś bokserek. Wybrzydzał, rozrzucając wszystkie pomarańczowe i w jakieś dziwne wzory, aż w końcu znalazł czarne. Co prawda z małym motywem lisa, ale uznał, że to już ostatecznie ujdzie.
– Wszystko mi porozwalałeś – Naruto, wycierając włosy ręcznikiem podszedł i zerknął do szuflady.
– Sugerujesz, że wcześniej był tu porządek? – Sasuke uniósł powątpiewająco jedną brew.
Naruto wzruszył ramionami i wziął pierwsza z brzegu bieliznę dla siebie.
– A tak w ogóle, to czemu nie przywieziesz kilku swoich na zmianę. Przez ten twój tyłek moje są później porozciągane. Oczywiście nie, żebym miał coś przeciwko twojemu tyłkowi – uśmiechnął się zadziornie na wspomnienie wydarzeń sprzed niecałej godziny, za co został uraczony morderczym spojrzeniem – no ale sam rozumiesz.
Rozległ się głośny dzwonek do drzwi. Jeden, potem drugi.
– Spodziewasz się kogoś? – Sasuke zaczął szybko się ubierać, a Naruto założył tylko swoje spodnie od pidżamy i poszedł sprawdzić kto to. Zerknął przez wizjer i zobaczył Shikamaru z zeszytem w ręku. Sprawdził, czy Sasuke się już ubrał i otworzył drzwi.
– Cześć. – Shikamaru wszedł do środka, a zaraz za nim Kiba, którego Naruto nie zauważył wcześniej na korytarzu. – Sorki za najście, ale odprowadzaliśmy Temari do jej babci, więc przy okazji przyniosłem ci te notatki. Shikamaru od razu zorientował się, że chyba przyszli nie w porę. Miał pewność, że przed chwilą była tu jakaś akcja, obaj mieli mokre włosy, a koszulka Sasuke była założona na lewą stronę. Oczywiście nie zamierzał tego komentować, to nie była jego sprawa. Niestety, jak zwykle Kiba wykazał się wrażliwością ameby.
– Byliście jeszcze na basenie? – spytał i rozwalił się na łóżku Naruto, jakby był u siebie. – A ty, Uchiha, chyba się po ciemku przebierałeś, bo masz koszulkę na lewa stronę – zaczął się śmiać.
Shikamaru tylko pacnął się ręką w czoło. Kiba był jego przyjacielem, uwielbiał go, ale rozumiem ani taktem to on nie grzeszył. Naruto tylko się uśmiechnął pod nosem i założył na siebie koszulkę.
– Inuzuka, wypieprzaj z tego łóżka! –  Sasuke pokazał mu gestem kierunek.
– Odczep się, to łóżko Naruto, a on mi zawsze pozwalał. – To był fakt. Zawsze kiedy przychodzili do niego, mogli leżeć, gdzie chcieli.
– Ale teraz ja też tu śpię, więc albo zejdziesz, albo cię zrzucę. – Sasuke wstał, a to zrobiło już o wiele większe wrażenie na Kibie, który od razu się ewakuował i przysunął się do Naruto, który stał przy blacie w kuchni.
– Aaaa… Ja wiem, dlaczego mnie wyganiasz! – Kiba nagle jakby doznał olśnienia. -  Wy chcecie tam zrobić TO! – Wyszczerzył się, zachwycony swoją domyślnością.
Naruto poczerwieniał, Sasuke wyglądał jakby go piorun strzelił, a Shikamaru, załamując się mentalnie, chwycił współlokatora za rękaw i pociągnął do drzwi.
– Ej, poczekaj. – Kiba zrobił krok i poślizgnął się na czymś. Spojrzał na podłogę. – Jogurt wam się rozlał – poinformował tylko i umknął przed Sasuke, który chyba naprawdę miał zamiar wybić mu wszystkie zęby.


5 komentarzy:

  1. Tak sobie wymyśliłam, że ten komentarz będę pisać na bieżąco, zobaczymy jak wyjdzie:)

    "w tym momencie jakiś chłopak popchnął mocno Naruto, który wpadł na Sasuke, a Sasuke na ścianę." "Pedał – mruknął chłopak w stronę Naruto".
    Oho! i Ja już czuję co to będzie.

    "– Teraz posłuchaj mnie, gnojku. Jeszcze raz nazwiesz mojego chłopaka w ten sposób, to cię kurwa tak urządzę, że będziesz miał poważne problemy ze wstaniem z podłogi. Dotarło to do ciebie?"
    Tak, brawo Sasuke. I o to chodziło. Żadnego cackania się. Mrrr, uwielbi ma takiego Sasuke, uwielbiam po prostu. Zamawiam jednego dla siebie.

    „– To się czymś zajmij, nie wiem, poczytaj – mruknął Sasuke. – Nie, nie Harrego Pottera, tylko notatki na kolokwium”
    Lubię takie smaczki. Ach, no i jeszcze oczywiście:
    „– Wiesz co, Sasuke, tak sobie myślę, że Malfoy to taki dawny ty. Złośliwy, wredny, zimny drań. Przydał by mu się kawał porządnego seksu, to może by zmienił nastawienie.”
    Tak, słuszna uwaga, Naruto. Może Malfoy zmieniłby nastawienie, a nawet orientację. Chociaż cholera go tam wie, jaką tak naprawdę ma.

    Ok, ok. No a teraz po małej akcji Naruto, który „aż się prosił o kłopoty” mamy zwrot o 180 stopni w ich układzie. No nie powiem, obawiałam się. I to bardzo, nie przepadam za narusasu. Ale… Biorąc pod uwagę, tą ich rozmowę, te wszystkie argumenty Sasuke przeciw, w końcu to „nie chcę, ale muszę”, a potem ten opis, muszę przyznać, że mi się podobało. I co najważniejsze. Sasek został Saskiem. Od początku do końca. A Naruto miał swoje 5 minut. Chce się teraz zamieniać? Już widzę jak mu Sasuke pozwala, to była chwila desperacji :D

    No i mamy końcówkę. Już abstrahując od tego braku taktu Kiby, on jest jednak najbardziej naiwnym człowiekiem jakiego znam. A właściwie to postacią. Jogurt? Jogurt, Kiba, really?!!! Face palm, jak Shika. A potem umarłam ze śmiechu.
    I koniec. Nawet mi Word ładnie literówki podkreślił. Cały rozdział był świetny, ale teraz cały czas w głowie mam tą scenę z Sasuke i rozbitym nosem:) Idę sobie dalej pomarzyć.

    Dei


    OdpowiedzUsuń
  2. Jej, bardzo się cieszę! <3
    Bardzo dobrze opisana scena erotyczna! Bez ochów, achów i głośnych jęków bohaterów, którzy rozwodzą się tylko nad tym, jak im cudownie. Dzięki temu zyskała sporo na realizmie :-)
    Zastanawiałam się, czy spróbować znowu coś wykrakać, ale... ;p no dobra! Ciekawa jestem, czy dojdzie do przedstawienia Naruto rodzicom Sasuke :D nie ukrywam, że ten temat mnie ciekawi i chętnie poznałabym ich reakcję na wieść, że ich syn ma chłopaka ;p
    Pozdrawiam,

    Dynia

    OdpowiedzUsuń
  3. Umieram ze śmiechu... :) Fantastyczne. Musiałabym z pół rozdziału skopiować, bo co chwila to lepszy kawałek.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Dynia, tak, będzie konfrontacja z rodzicami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trafiłam na ten blog przez spis. I jestem po prostu zachwycona. To jedno z najlepszych ff jakie czytałam. Pełne humoru, jak trzeba emocji i to ma zajebistą fabułę. To się czyta po prostu na wdechu, a dopiero potem wypuszcza powietrze.

    Aż jestem w szoku, że masz tak mało komentarzy.

    Obiecuję, że jak będę miała więcej czasu, to napiszę dużo dłuższy komentarz.

    Widzę, że piszesz błyskawicznie i to jeszcze tak dobre rozdziały.
    Jestem pod wrażeniem.

    Hachi

    OdpowiedzUsuń