13 kwietnia 2010

Rywale - rozdział 23

Ostatnio zauważyłam, że czytelników i piszących SasuNaru jest coraz mniej – wnioskuję to po wielu różnych blogach. Czyżby moda na ten parring się skończyła? Tak czy inaczej, ja nadal nie uznaję innego yaoi z Naruto niż SasuNaru, a przyznam też, że ostatnie odcinki mangi (wreszcie ich spotkanie) mnie zmotywowały. Co nie znaczy, że mam więcej czasu. Wiem, że rozdział niesamowicie krótki (nie piszcie mi jak bardzo krótki, bo zdaję sobie sprawę z tego) i dodanie tego czegoś po 3 miesiącach może być parodią, ale mogłam wrzucić to co mam lub nic.

Teraz coś, co musze napisać, bo zbyt mnie to drażni. Kushino, jeżeli to czytasz, czy ja ci przypadkiem już dawno temu nie napisałam, że nie chce żadnych powiadomień od ciebie? Nie cenię pod żadnym względem twojej twórczość napakowanej błędami i nie zawierającej fabuły – zwłaszcza przez twoje podejście, w którym uważasz się za wytrawną yaoistkę (swoją drogą dowiedz się na czym naprawdę polega dysleksja, bo na pewno nie na tym, że ktoś nie zna reguł ortografii). Więc tym bardziej prowadzonej przez ciebie ocenialni nie docenię, bo ktoś, kto pisze m.in. „rególamin” nie jest żadnym autorytetem w ocenie stylistyki ani pisowni.

______________________________________

- Shikamaru, rusz tyłek i chodź, pogadamy z nim – Kiba próbował ściągnąć z łóżka kolegę, który nawet na chwilę nie oderwał wzroku od czytanej książki.

- Daj mi spokój, to takie kłopotliwe – Nara wreszcie uznał, że trzeba jakoś zareagować i podniósł się tak gwałtownie, że szatyn poleciał na swój tapczan po drugiej stronie małego pokoju w akademiku. – Nie lubię wtrącać się w czyjeś sprawy – dodał, jakby na usprawiedliwienie.

- Ale nie uważasz, że to dziwne? – Inuzuka nie dawał za wygraną. – Popatrz – doskoczył znów do długowłosego przyjaciela – nienawidzili się - ok. Niby się coś wyjaśniło – ok. Ale żeby nagle zaczęli spędzać ze sobą tyle czasu? To już nie jest normalne – wyliczał podekscytowany.

- Daj spokój, przecież Naruto razem z nim trenuje – Shikamaru złożył książkę i spojrzał gdzieś w kąt pomieszczenia. Nie zamierzał dyskutować na temat Naruto i Sasuke z Kibą. Już od jakiegoś czasu miał swoje pewne podejrzenia, a niedawno nabrał pewności, gdy zobaczył tę dwójkę razem w centrum handlowym. Stali przed sklepem ze sprzętem pływackim, a Naruto, jakby zupełnie nieświadomy tego, gdzie się znajdują, na krótką chwilę przytulił się do ramienia bruneta. Postronny obserwator zapewnie by tego nie zauważył, ale Nara, czasem ku swojemu utrapieniu, potrafił dostrzegać najdrobniejsze szczegóły.

- Wiem – Kiba skoczyła na równe nogi, a na jego twarz wypłynął cwany uśmieszek.

- Co wiesz? – Długowłosy starał sie zachować obojętny wyraz twarzy.

- Wiem, dlaczego Naruto spędza z Uchihą tak dużo czasu.

- Wiesz?

- Chce go wykiwać i zgarnąć stypendium! – Inuzuka wyglądał jakby właśnie odkrył Amerykę. – Pozna jego słabe punkty i to wykorzysta – ciągnął zadowolony z siebie.

Shikamaru tylko wywrócił oczami, ale w środku odetchnął ulga. Co jak co, ale Kiba i sekret pasują do siebie jak pięść do nosa. Zresztą, czym on się martwił. Szatynowi można postawić słup na środku chodnika , a on w niego wejdzie, tłumacząc się, że przecież wcześniej tam nie stał. Nie to, że Inuzuka był głupi czy coś, ale zwykle jego głowę zaprzątało tak dużo nieistotnych rzeczy, że te mające znaczenie zwyczajnie mu umykały.

- To co, idziesz ze mną do Naruto? – przedmiot rozważań przewał te rozmyślania.

- Nie, jestem już umówiony. – Nara podszedł do szafy i przejrzał zawartość, zastanawiając się, co ubrać na randkę z Temari. Po chwili doszedł jednak do wniosku, że nie chce mu się przebierać, a to co ma na sobie ostatecznie ujdzie. – Twój chomik śpi w moim bucie – zdążył jeszcze zauważyć, zanim przymknął szafę.

- Wiem, widziałem. Ciekawe dlaczego zawsze wybiera twoje – zastanowił się szatyn.

- Bo ja częściej zmieniam skarpetki? – wzruszył ramionami Nara.

- Ej, chcesz mi powiedzieć, że moje buty śmierdzą? – Kiba skoczył jak oparzony.

- Poniekąd. – Długowłosy zdążył zrobić unik przed lecącym w jego stronę, spleśniałym już nieco pączkiem.

- Kierowca raidowy, Naruto Uzumaki, wysuwa się na prowadzenie – wrzeszczał blondyn, nie przejmując się zupełnie tym, że na liczniku ma 60, bo szybciej Sasuke nie pozwalał mu jechać po nierównej polnej drodze. Próbował co prawda kilka razy dodać gazu, ale kiedy widział w lusterku zmrużone oczy bruneta i minę mówiącą: jeszcze raz, a do końca życie będziesz jeździł jako pasażer – rezygnował.

- Uważaj, bo wjedziesz w krowi placek, a ręczę, że nie pojadę wtedy do myjni – skwitował złośliwie Uchiha.

- Czyli że co, sam wyczyścisz? – odgryzł się blondyn.

- Nie, słonko, ty to zrobisz – oparł się wygodnie i popatrzył na drogę.

- Sasuke, a będę mógł pojeździć po mieście? Już od tygodnia wlokę się tylko po tych polach, nawet nie mogę nikomu zaimponować.

- Jak to nie? O, jest już pierwsza zainteresowana, patrzy na ciebie – Sasuke wskazał ręką na stojącą za ogrodzeniem krowę.

- Bardzo śmieszne - Uzumaki tylko prychnął i przez dłuższy czas nie odezwał się już do czarnowłosego.

W końcu jednak jego podejście musiało się zmienić, bo drogę polną zastąpiła już szosa, a niewiele później minęli tabliczkę informująca, że oto właśnie wjechali z powrotem do miasta. Naruto spojrzał niepewnie na Sasuke, a ten tylko westchnął cierpiętniczo.

- Jedź – stwierdził, po krótkiej chwili.

O dziwo, blondynowi udało się pokonać drogę do domu Uchihy nie powodując większych szkód. Przynajmniej dla właściciela Hondy było to dziwne, bo sam Uzumaki wysiadł z samochodu z przekonaniem, że jednak jest świetnym kierowcą, tylko Sasuke się nie zna.

Na podjeździe stał samochód Itachiego, tym razem jednak nie blokował wjazdu. To oczywiście znaczyło, że długowłosy jest w domu. Sasuke otworzył drzwi rezydencji i rzucił kurtkę na wieszak. Niedawno urwał się w niej uchwyt, a nie bardzo miał kto przyszyć. Nie żeby takie sytuacje nie zdarzały się wcześniej, zawsze jednak jakoś przekupywał brata, żeby się tym zajął. Itachi zwykle miękł, kiedy widział Sasuke nie bardzo wiedzącego, co ma zrobić z igłą i nitką. Jemu samemu też nie pasowała rola tymczasowej szwaczki, ale wolał nie narażać swojej młodszej wersji na samookaleczenie.

Naruto wszedł za brunetem do przedpokoju, a potem do kuchni. Zamierzali napić się kawy i pouczyć na test z logiki. Co prawda miał on się odbyć dopiero za tydzień i blondyn mocno protestował przed zaprzątaniem sobie głowy pytaniami tak wcześnie, jednak Sasuke uznał, że warto się porządnie przygotować. Tym bardziej, że osoba, która otrzyma stypendium pływackie, nie może spaść poniżej pewnej średniej. Co zresztą akurat czarnowłosemu nie groziło, ale uparł się i już. Nie potrzebował tych pieniędzy, ale to wiązało się z pewnym prestiżem.

- Rozpuszczalna z mle… - nie dokończył pytania, bo właśnie w tej chwili z salonu rozległ się czyjś śmiech. Tylko to… był śmiech dziewczyny.

Sasuke wyszedł do holu łączącego kuchnię z największym pokojem w domu. Stanął w przejściu, a Uzumaki wyjrzał mu przez ramię. W pokoju na kanapie ustawionej tyłem po nich siedział Itachi i Sakura, a na ekranie telewizora na wprost widać było długowłosego z dezodorantem w ręku. Najwyraźniej udawał jakąś gwiazdę rocka. Itachi show – przemknęło blondynowi przez myśl, przypomniał sobie płytę z takim napisem. Sasuke mówił, ze jego brat udawał Boba Segera. Roześmiał się sam do siebie na widok wygibasów starszego Uchihy . To zaalarmowało siedząca parę.

- O, Sasuke – Itachi odwrócił głowę, a jego mina, która jeszcze przed chwilą wyrażała coś w rodzaju szczęścia, zrzedła. – Miałeś wrócić później – stwierdził.

- Co ona tu robi? – młodszy Uchiha odpowiedział pytaniem na pytanie.

- Ona jest moim gościem – długowłosy nagle wstał.

Sakura, która przed momentem także się odwróciła, teraz utkwiła wzrok w podłodze.

- To ja już pójdę – wymamrotała.

- Nie – Itachi chwycił ją za przegub dłoni. – Nigdzie nie pójdziesz. To tak samo mój dom jak i Sasuke.

- Świetnie! – czarnooki prychnął ze złością i odwrócił się z zamiarem wyjścia. – Widzę, że niektórzy tu zadowalają się resztkami – rzucił jeszcze pogardliwym tonem.

Naruto dostrzegł jak twarz Sakury blednie, a w oczach długowłosego pojawia się wyraz nieudawanego gniewu.

– Tym razem przesadziłeś. Przeproś ja! – krzyknął Itachi.

- Chyba kpisz – Młodszy Uchiha, chwytając blondyna za rękaw, pociągnął go do wyjścia.

26 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ja też zauważyłam, że zainteresowanie SasuNaru jakoś spada, ale chwała za to, że Ty nie porzuciłaś bloga :D
Żeby nie przedłużać, przejdę od razu do rozdziału.
Pomimo tego, że był dość krótki, to mi się podobał :D
Bardzo fajnie się czytało ^^' Nie wiem czy już kiedyś o tym pisałam, ale bardzo podoba mi się Twój styl pisania :)
Wszystko jest lekkie i ciekawe zarazem :D
Życzę Ci dużo czasu i dużo weny, pozdrawiam - Arisa-chan

Kushina w Yakuzie pisze...

***** MAĆ! JAK CI MÓJ BLOG NIE ODPOWIADA TO PO **** SIĘ WYPOWIADASZ! NAPISAŁAM CI ***** MAĆ
"Spam!
Nie chcesz, nie wchodź, usuń![...]"
JAK CI SIĘ DO ***** KASI MOJE BLOGI NIE PODOBAJĄ TO KIEGO GRZYBA TAM W OGÓLE WCHODZISZ?!

Ty mi cały czas wypominasz to, że raz(I to nie ja!! ==) skrytykowałam ci twój ******** rozdział?!!!!!!!!!!!!!!!!

NIE ŻYCZĘ SOBIĘ, TWOJEJ OBECNOŚCI NA ŻADNYM Z MOICH BLOGÓW(Do puki nie przezstaniesz mnie obrażać, że źle piszę! To jest do cholery moja intęcja, jak pisze i co pisze!! =//=), a jak ci się nie podoba to WON!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Anonimowy pisze...

Miejmy nadzieję, że ktoś jednak dalej będzie zainteresowany, bo mi ta 'moda' jakoś nie mija ;]
Co do notki, pomijając, że jest krótka...Żartuję oczywiście. I rozumiem.
A podczas czytania nasunęły mi się pewne myśli, którymi, jakże by inaczej, zaraz się podzielę ;]
Shika ma ciężkie życie. Bycie spostrzegawczym jest już dość upierdliwe...Ale podoba mi się jego podejście do ciuchów, bo ma rację. A co on niby w warsztacie robił, że ma się przebierać? Brawo Shika!
Kiba...Podobała mi się metafora ze słupem. Bardzo obrazowa, a najśmieszniejsze, że Inuzuka serio jest wybitnie podatny na dekoncentrację, więc się nie dziwię;)Jednak jego 'odkrycie'...No comment ;)
Co do Sasuke...Jak na razie widzę, że między nim i Uzumakim nie ma większych zgrzytów, jednak zanim Sakura zasłuży ponownie na zaufanie Uchihy i jego 'przyzwolenie', minie trochę czasu...Myślę, że nawet NARUTO prędzej zaakceptuje dziewczynę ponownie, a niżeli Uchiha junior.
I coś mi się wydaje, że Kibulec złapie ich na małym te ta te, bo teraz wrócą do mieszkania wkurzonego Uzumakiego( jak ty ją potraktowałeś...Nie Sasuke, SERIO, mógłbyś chociaż spróbować dać jej szansę, może się zmieniła...I tak dalej. Gadka a'la naiwny Naruto)


Pozdrawiam i życzę, aby i Twoja miłość się nie wypaliła...Do SN oczywiście ;)


Sasame

Anonimowy pisze...

Kushina w Yakuzie - to internet i każdy wypowiada się otwarcie. SaNu ma do tego prawo, a Ty mogłaś napisać to samo, nie stosując wulgaryzmów. To tylko wskazuje na Twój niski poziom kultury, którego już dysleksją nie zasłonisz oraz ewidentnym brakiem autokrytyki.
Swoją drogą nie uważasz, że to paradoks, że prowadzisz ocenialnie, a sama nie potrafisz znieść najmniejszej krytyki?

Wredna Sprawiedliwa ( xD)

Pico and Chico pisze...

Spadek twórczości związanej z SasuNaru jest rzeczywiście niepokojący. Ja tak bardzo lubię tą parę, że trochę boję się o niej pisać, bo nic nie wydaje mi się dostatecznie dobre. (Zresztą w samej mandze da się wyczuć specyficzną relację między Sasuke i Naruto i to sprawia, że cały czas, może naiwnie, czekam na zakończenie, w którym padną sobie w ramiona.) :P
Uwielbiam twoje opowiadania, więc nie będzie mi przeszkadzać nawet jeśli notki będą się pojawiać raz na rok. (Chociaż mam nadzieję, że tak się nie stanie. :P)
Co do Sakury, to dalej sam nie jestem do niej przekonany, ale chcę wierzyć, że się zmieniła, bo Itachi nie zasługuje na to, żeby być wykorzystanym.
Dobra. Życzę więcej wolnego czasu na pisanie, bo pomysłów, jak widać, nie brakuje. :-)
Pico

Sanu pisze...

Ehh, cóż, mogłam się tego spodziewać, Kushino.
Po pierwsze: na twoje blogi nie wchodzę, weszłam tylko wtedy, gdy zostawiłaś spam na moim.
Swoją drogą komentarz: "Nie chcesz?! Nie wchodź! UsuŃ!" jest agresywną formą reklamy i fakt, że stosujesz wykrzykniki, raczej wygląda jak rozkaz. A tego sobie tu nie życzę.

Po drugie: to mój blog i mogę się tu wypowiadać jak chcę. Jak ci się nie podoba to zgłoś do administracji, choć to ty tu naruszasz prawa netykiety stosując domniemane wulgaryzmy. Wiesz, co to takiego netykieta?

Po trzecie: nie napisałam tego dlatego, bo kiedyś mnie skrytykowałaś. Pamiętam raczej, że ty w akcie zemsty za rzeczowy komentarz wytknęłaś mi coś zmyślonego. Więc nie uważam tego za krytykę, bo na moją prośbę o wypisanie mi zauważonych przez siebie błędów nie zrobiłaś tego, uznając, że to nie ty napisałaś komentarz.
No właśnie - teraz mówisz, że to ty "krytykowałaś" wcześniej się wypierałaś, że nie ty... Komentarze są do wglądu, więc pogrążasz się jeszcze bardziej.

Mam tylko nadzieję, że to cię nauczy czegoś. A może nie...

Anonimowy pisze...

O! Nowa notka :) Cóż, szkoda, że nie masz czasu na pisanie, bo lubię Twoje opowiadanie. Mam nadzieje, ze jednak zostanie kilka dobrych blogów SasuNaru, bo to ciekawa para. Uważam komentarz Kushiny za zupełny brak kultury i potępiam ją za to. Bo przecież najważniejsza jest subiektywna ocena i autokrytyka, a potem ocenianie innych.

Renna.

mechalice pisze...

Cóż, ja jako czytelnik SasuNaru (osoba pisząca może niekoniecznie ;) - SasuNaru u mnie to po prostu "fail") na pewno pozostanę, bo to jest jeden z moich ulubionych pairingów. A spadek zainteresowania, hmmm... może to jednak wina ostatnich chapterów? Bo ja przez dobrą chwilę miałam wrażenie, że jeszcze tylko kilka wydań JUMPa i Kishi ostatecznie pożegna się z serią (odpukać - strasznie lubię tasiemce ;)).
Ale do rzeczy :) Uwielbiam Twój styl! I chociaż część była króciutka, jestem zadowolona. Bo w końcu nastąpiła konfrontacja braci Uchiha w temacie Sakury (która była trochę...speszona? ale z drugiej strony, kto by nie był, gdyby był w domu kogoś, z kim ma się "na pieńku" - w każdym razie sama jest sobie winna) i Shikamaru okazał się być kimś, kto widzi i wie wszystko o wszystkich. Chłopak zapewne zbiłby fortunę, gdyby miał bardziej ekonomistyczne podejście do życia! W końcu dzisiaj dobra informacja jest cenniejsza od złota ;) (mówię oczywiście ogólnie, chociaż zapewne wiele fanek dało by się pociachać za interesujące fakty z życia Sasuke i Naruto ;D)
Czekam na kolejną notkę i pozdrawiam serdecznie,
mechalice

Anonimowy pisze...

Nie będę robić żadnych wyrzutów, bo wiem, że z weną jak i z czasem różnie bywa :)
Co do notki: taka leciutka, w sumie nie wniosła nic szczególnego do całej fabuły (może z wyjątkiem tej ostatniej sceny), ale przyjemnie się ją czytało.
Bardzo często jak nie mam co czytać, lub po prostu mam ochotę przeczytać coś dobrego, czytam "Mimo wszystko", a i przyznam się, że 'Rywali' czytałam już nie raz. I tak właśnie czytając, odnoszę wrażenie, że wcześniej te notki były jakieś żywsze, dużo więcej emocji dało się w nich wyczuć, w pewien sposób elektryzowały jak się je czytało. Zapewne jest to związane z tą weną i czasem, ale..nie wiem. Po prostu te wcześniejsze bardziej mi się podobały :) Wiem, że uprzedzałaś, że to jest 'normalne życie Naruto i Sasuke. I, że nie będzie nagłych zwrotów akcji..' ale mimo wszystko czuję, że w te późniejsze epizody włożyłaś mniej zapału i emocji.
Mam nadzieję, że nie uraziłam Cie niczym w tym komentarzu.
Życzę weny :) i tego czasu żebyś miała jak najwięcej.
Pozdrawiam, Tarquin-chan

Sanu pisze...

Tarquin-chan
Oczywiście, że mnie nie uraziłaś, w końcu wyrażasz opinię.
Co więcej, masz rację. Faktem jest, że nie mam już do bloga tyle serca co kiedyś. Wiem, że brakuje tu emocji. Też czasem czytam swoje fanfiki i co rusz, to mam do nich nowe zastrzeżenia. "Mimo wszystko" jest pełne emocji, ale naiwne i cukierkowe wg. mnie:P, "Kłamstwo" nadal jest moim ulubionym, a Rywalom - zdaję sobie sprawę - emocji brakuje. Postaram się coś z tym zrobić, choć nic nie mogę obiecać.
Dzięki za szczerą opinię:)

Anonimowy pisze...

doczekałam się T^T piękne, Sakura jest .... brak mi słów i cieszę się ze tak ją opisujesz - nie przeżyłabym ze świadomością że jest świetna/lubiana itp. Mam nadzieję, że twoja wena wróciła na długo :DD pozdrawiam Tsuki ;**

ikuko pisze...

yay nawet nie wiesz jak się ucieszyłam widząć nowy rozdział :3 niespodziewałam się zupełnie xd
mimo, ze krotki, jest świetny i w ogole ważne, ze jest, bo upewnilam się, że z tobą wszystko ok ;P mam nadzieję, ze next niedługo... (1 miesiąć ?)

Karolina pisze...

:)

jusoks pisze...

Nawet nie wiesz jak się cieszę,że napisałaś*HURA*:):)i że tobie nie przeszło z SasuNaru:)mi do tej pory nie przeszło:D
Rozdział mi się podobał,przyjemnie i lekko się go czytało(chociaż czuję niedosyt)Życzę dużo weny:)byśmy mieli my czytelnicy co czytać:)i by tobie to sprawiało radość, bo to jest najważniejsze.Pozdrawiam;*

Anonimowy pisze...

Ja również zauważyłam ten spadek zainteresowania. Co prawda nie można do nikogo mieć pretensji, każdy ma własny powód, ale jak spojrzeć na ogół... naprawdę wypada to przygnębiająco. Najgorsze jest jednak to, że ci którzy odstawiają SasuNaru to w większości bardzo dobrzy autorzy (co prawda chyba powinnam napisać "autorki", ale to tak na wszelki wypadek :P), a ci którzy... cóż, nie radzą sobie zbyt dobrze nie chcą odpuścić i mało tego - nawet nie przyjmują krytyki i nie widać u nich poprawy. Dobija mnie to. Co do notki, to jak sama wspomniałaś jest krótka, lecz szczerze mówiąc ja cały czas jestem pod ogromnym wrażeniem, że mimo pracy masz czas pisać cokolwiek. Na dodatek tak dobrze. Ostatnio rozważałam czy mam jakąś ulubioną autorkę - jeszcze nie tak dawno miałabym z odpowiedzią na to pytanie ogromny problem, ale z racji liczby zawieszeń i usunięć blogów... oraz "spadku formy" u niektórych - i doszłam do wniosku, że chyba tak. Jesteś nią ty. Jak patrzę na twoje prace to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że musiałaś włożyć dużo pracy w wyrobienie sobie takiego stylu, jeśli jednak to tylko kwestia talentu to naprawdę pozostaje tylko pogratulować. Kurczę, wiesz, czuję się trochę jakbym ci się podlizywała ^^". Mam nadzieję, że tego tak nie odbierzesz. Szczególnie, iż nie leży to w mojej naturze. Chciałam ci chyba zwrócić na coś uwagę... a, tak - znalazłam aż jeden błąd: "Kiba skoczyła na równe". To tyle :P. No może jeszcze tyle, że ja też lubię tylko S/N, z tą tylko różnicą, że W OGÓLE nie interesuje mnie inne yaoi, a nie jedynie parowanie Naruto z innym chłopakiem niż Uchiha. Jakbyś chciała - bo widziałam tu gdzieś, że chętnie przyjmujesz zaproszenia - to masz tu adres mojego bloga: www.snai.blog.onet.pl
Od jakiegoś czasu nic nie wstawiłam, ale troszkę już tego jest ^^. (Ja mimo, że jestem dopiero w gimnazjum to i tak mam pewne problemy z zagospodarowaniem sobie czasu :C)

Pozdrawiam - Yukami

Anonimowy pisze...

powiem tak: zadaj sobie pytanie dlaczego w ogóle piszesz? czy dlatego, żeby Cię czytano? na pewno, czy może bardziej - bo lubisz pisać? zapewne, jedno i drugie i jakieś inne trecie? z całą pewnością. Prowadzisz ten blog bo jesteś fanką Sasu/Naru i chcesz poopowiadać innym fanom tej pary o swoim sposobie myślenia i patrzenia na nich. I świetnie. Jeśli potrafisz i chcesz pisać choćby dla jednej osoby czytającej ten blog - to uwierzę, że naprawdę lubisz pisać i nie zraża Cię wielkość publiki. I nie przestawaj, zapewniam, że masz stałą liczbę wiernych czytelników, którzy lubią pofantazjować właśnie o tej parze. Mówisz, że zainteresowanie nią pada? A kogo to obchodzi! Prawdziwego miłośnika nie powinno to zrażać, mam Twój blog w zakładce "ulubione" i zaglądam zawsze na popraw humoru. Najbardziej cenię to, że należysz do nielicznych autorów, którzy kończą swoje opowiadania pozytywnie. Przyznam, że nie trawię złych zakończeń, bo uważam, że są łatwiejsze. Dla dobrych trzeba się wysilić na jakieś sensowne wytłumaczenie, a uśmiercić można jednym słowem. Pozdrawiam ciepło, choćbyś miała pisać do szuflady to pamiętaj, że w końcu przede wszystkim robisz to dla siebie, na dodatek to co lubisz. karupin

Anonimowy pisze...

Sakury nie znoszę więc błagam nie rób z niej tej szczerej dziewczyny, która się zakochała i żałuje win.
Sasuke jak zawsze egoista i dupek. TO się zmienić nie może bo nam bohater by zniknął (ale katastrofa...)A on to nie ma już wystarczającego prestiżu...? Ja rozumiem że poza szkołą ale bez przesady
shadowstar

Anonimowy pisze...

Hej.
Przez cały dzisiejszy dzień czytałam twoje opowiadania. Nie powiem, żebym jakoś szczególnie interesowała się yaoi, ale twoje opowiadanie jet świetne.
Masz wspaniały styl pisania i dzięki Bogu w żaden sposób nie przypominasz tych żałosnych blogerów. Twoje opowiadanie jet perełką w morzu chłamu, który miałam okazję przejrzeć.
Bardzo podobał mi się plan zemsty Naruto. Czegoś takiego w życiu bym się nie spodziewała. Szkoda tylko, że to wszystko przez kogoś takiego jak Sakura. A że Itachi wykreowany przez ciebie jest wspaniały, to mam nadzieję, ze niedługo pobędą razem.
Najbardziej podobał mi się rozdział o imprezie. zachowanie ludzi po alkoholu zawsze jest takie zabawne, chociaż mimo usilnych prób, nie potrafiłam wyobrazić sobie Nejiego pijącego z Lee.
Wiem, że ze względu na tematykę, moje opowiadanie może cię nie zainteresować, ale zapraszam na my-naruto-story.blog.onet.pl i jeśli informujesz, to proszę abyś dodała mnie do swojej listy.
Argentine

. pisze...

Ależ ci ludzie nerwowi się zrobili :) Aż strach się bać, no serio. Ale ja naprawdę, naprawdę wierzę, że po tym co powiedziałaś we wstępie, to coś może drgnie w sprawie z tym niemiłym zjawiskiem ^-^ o! Właśnie tak, będzie to krok milowy w sprawie spamu!

Dzisiaj rano obudziłam się i miałam coś w rodzaju... ech, wizji? No, można to tak określić. A więc miałam wizję, że dodałaś nową notkę. I przed chwilą wchodzę i voila (chyba tak to się pisze).
Chociaż rozdział dodany był już kilka dni temu ^-^, ale mniejsza.
Nie masz pojęcia jak się ucieszyłam.
Rozdział krótki bo krótki, ale co z tego? Najważniejsze, że coś dodałaś. Tak bardzo brakowało mi twoich tekstów przez te 3, 4 miesiące, że zaczęłam od nowa czytać Rywali :) I ja doskonale rozumiem, czemu inni mówią, że im się Sasunaru nie znudziło, jeśli czytają COŚ takiego! ^______^ No po prostu oczy się świecą i banan na gębie wielkości Madagaskaru.
Najbardziej w rozdziale podobał mi się fragment, kiedy Naruto jechał po polnej drodze, och to było po prostu bezcenne ;D i jak ja doskonale znam ten teks "ty się nie znasz", kiedy Sasuke twierdził, że Uzumaki jest marnym kierowcą. Biedny Naruto, przecież on jest najlepszym kierowcą. Sasuke mu zazdrości po prostu umiejętności, tak właśnie! :D
Och, no i jak mogłam zapomnieć o finałowej scenie rozdziału. Sakura w domu Sasuke, to jak hm, coś pomiędzy łanią a skunksem w norze lwa ^-^ Na następny rozdział warto będzie czekać ^-^
O i właśnie, wspomniałaś właśnie w notce o stypendium, o które będą się bili Sasuke i Naruto. I tak się nad tym zastanawiałam i strasznie mnie ciekawi, który z nich będzie lepszy i otrzyma stypendium. Coś mi mówi, że to jednak Sasuke wygra :)

No to chyba wszystko. Jak mi się jeszcze coś przypomni to dopiszę.

Pozdrawiam serdecznie, życzę duuużo czasu, a weny nie muszę, bo jesteś w najlepszej formie :)

Kuroneko pisze...

Yay! Jestem w totalnym szoku O__o 23 rozdział! \o/ Maaatko jak ja na to długo czekałam <3 Wielkie dzięki, że nie porzuciłaś tego opowiadania, bo zdecydowanie jest jednym z lepszych. Właściwie, również powtórzę po przedmówcach o spadku zainteresowania
SasuNaru i tylko modlę się, żeby moje ulubione blogi nie zostały zawieszone, bo nie wiem co ja wtedy zrobię T__T Sama raczej niczego dobrego nie wymyślę ;P "Rajd" Naruto po polu genialny xD Mogłabym się przyczepić do długości rozdziału po tak długiej przerwie, ale tego nie zrobię. Możliwe, że troche mniej emocji da się wyczuć w ostatnich rozdziałach, ale ja uwielbiam właśnie to ślimacze tempo i opis scen z życia codziennego :) Sakura z Itasiem, bez żadnego ukrytego motywu? No way! >.< Aż mi się ciśnienie podnosi jak o niej czytam xD Oby Itaś przez nią nie cierpiał, bo jej kłaki powyrywam ;D Pozdrawiam cieplutko, życzę weny i jeszcze raz dziękuję za to, że jesteś ;*

Anonimowy pisze...

Porządnie mnie wystraszyłaś! Także zauważyłam spadek twórczości w zakresie pisarskich chęci tworzenia yaoi sasu/naru w internecie i myślałam, że Ciebie także dopadła ta straszliwa choroba. Obyś się przed nią ustrzegła! Nie odwiedzaj zbyt wielu blogów yaoi, stroń od podrzędnych stron nafaszerowanych błędami ortograficznymi i czytaj słownik frazeologizmów...(zawsze poprawiał mi humor, taki mały paradoks).
Co do rozdziału - jestem absolutnie zachwycona każdym zdaniem, a najbardziej wzruszył mnie Kiba wraz ze swoim słupem. Bo w sumie w zupełności się z nim zgadzam! Skoro w niego wszedł, to na pewno go tam wcześniej nie było.
Przyznam szczerze, że Sakura mnie drażni. Ale to czysta, niczym nie uzasadniona awersja. Nieuleczalna. Bywa.
Do następnego rozdziału!

Miuymi vel Mermaid

Daimon pisze...

No wczoraj o 2:42 nie znalazłam 23 rozdziału, co patrząc na godzinę mnie osobiście nie dziwi ;) Jakże się ucieszyłam dzisiaj, gdy znalazłam nawet ten krótki rozdział. Nieważne, byle był :D No i zrobił się groch z kapustą. Myślę, że teraz mogą sobie bracia wygarnąć to i owo przy świadkach. Jakie to kłopotliwe, że tak zacytuję Shikamaru, którego też bardzo lubię w kanonie i u Ciebie.
Tak myślałam, że jak ktoś ma się zacząć domyślać czegokolwiek co dotyczy Sasuke i Naruto, to będzie to właśnie Nara. Natomiast Kiba zejdzie na zawał, jak nic ;)
Co ja jeszcze, aha Bob Seger. Bardzo mi pasuje do Twojej wizji Itachiego. Widzę go ganiającego z dezodorantem w rytm muzyki :D Świetnej dodam. Poznałam Boba, jak i wielu innych przy okazji Supernatural. Świetna muza.
Co do ilości i częstotliwości tekstów, to się zgadzam. W zasadzie większość tekstów na jakie trafiłam, to są z przełomu 2007-2009 i koniec. Już nie patrzę na jakość, tylko stwierdzam fakt. Bo tych dobrych to jak na lekarstwo. Dziwi mnie to trochę, ponieważ odcinki cały czas się przecież ukazują, więc zainteresowanie nie powinno zanikać o_O Ja dopiero odkryłam ten świat i myślę, że długo z niego nie wyjdę.
Co do par, to ja również nie wyobrażam sobie Sasuke i Naruto z kimś innym, oni po prostu są na siebie skazani.
Poza chłopakami, to z chęcią bym poczytała coś z Kakashim. Jakby ktoś miał coś ciekawego na oku to ja chętnie :D Oczywiście, że zajrzę w sznurki, które masz na stronie, bo mogę się domyślić, że skoro polecasz u siebie, to jest to warte przeczytania :)
To ja Cię pozdrawiam droga Sanu i niech wen będzie z Tobą :*

Siruwia pisze...

Tak...Ekhmmm...Ja też zauważyłam znaczny spadek zainteresowania? Nie to złe słowo...Fascynacji? SasuNaru...bądź co bądź, jestem jedną z tych autorek, które przechodzą właśnie swój mały kryzys. Nie twierdzę, że moje zainteresowanie spadło, ale zafascynowanie tym tematem na pewno się obniżyło. Co prawda, staram się na nowo odzyskać to uczucie, kiedy po raz pierwszy zaczęłam pisać, ale wydaje się to trudne zwłaszcza, że jedna rzecz odciąga moja uwagę od innej rzeczy i trwa to tak bez końca. Może pewnego dnia to kółko znów doprowadzi mnie do momentu, w którym SasuNaru odgrywa rolę pierwszoplanową, poza rzeczywistością oczywiście.
Jednym z powodów pojawienia się u mnie rozdziału był, niezaprzeczalnie, rozdział, który pojawił się u Ciebie. Moje sumienie wtedy się odezwało i jak widać wyszło co wyszło.
Czytałam Twój rozdział już jakiś czas temu, ale jak widać, spadek mojej aktywności jest wszechobecny, więc nie ma co się dziwić, że wzięłam się za komentarz dopiero teraz.
Przejdźmy w końcu do rozdziału...Lubię gdy toczy się wszystko spokojnie, utrzymując swoje tempo i nie spiesząc się do niczego. Zdecydowanie podoba mi się, jak na razie, bezproblemowa komunikacja pomiędzy Uchihą a Naruto :) Zapewne atmosfera pomiędzy nimi i nie tylko stanie się nerwowa za sprawą Sakury. Nie żeby się wtrącała, ale sama jej obecność działa im (i nie tylko) na nerwy. Trochę ostro się zakończyła się wypowiedź Itachiego, który mam nadzieję nie będzie żałował swojej znajomości z Haruno.
Może trochę o Kibie i Shikamaru należy się jeszcze wypowiedzieć. Dziwnym trafem, na tych lepszych blogach, Inuzuka jest zawsze moim ulubionym bohaterem. Nie wiem, sama świadomość tego, że jest on w anime fenomenalny, sprawia, że w większości lubię to jak go prezentują inni autorzy. U Ciebie podoba mi się to jego konspiracyjne zachowanie. Jest taki nieświadomy sytuacji i żądny prawdy :)
Shikamaru...wydaje mi się, że jego dedukcja w sprawie ubrania była bardziej podszyta lenistwem :) No i ta jego niepodważalna inteligencja :) Powala na kolana w kontraście z nierozgarnięciem Kiby :)
To chyba było by na tyle...
Pozdrawiam serdecznie i życzę niekończącej się miłości do SasuNaru XD
Siruwia....która nie pamięta kiedy ostatnio napisała jakikolwiek komentarz.
Cya :*

Anonimowy pisze...

Świetnie jak zwykle droga Sanu-san :))
Początek był zabawny, co bardzo mi się podobało :DD Haha :D Uwielbiam glupotę Kiby i Naruto za kółkiem :D

Jak Itachi miał czelność ją przyprowadzić do domu?! Pf ;/
Nie cierpię jej xD

Dobrze, już nie przynudzam, tylko idę czytać dalej :))

Pozdrawiam serdecznie ;***

Arika-chan

Anonimowy pisze...

Cześć wszystkim z tej strony!
Bardzo miło was spotkać!
Postaram się udzielać :)
Cześć!
---
[url=http://akcesoria.do.pedicure.makijaz123.com/13/]akcesoria do pedicure[/url]

MiraCle pisze...

Ja tam nie widzę nic złego w tym że Sakura kręci z Itachim, w twoim opowiadaniu jest takim wesołym miksem Sasukowicza i Narutosława więc jest git xD
Tylko ta scena z samochodem ciągle mi nie pasuje... no trudno, przeżyje :P