29 kwietnia 2010

Rywale - rozdział 25


Na początek trochę prywaty, czyli jeszcze raz zareklamuję mój blog z recenzjami. Naprawdę nie gryzę :) Koko – twoja ocena już się pisze – tyle, że trochę to zajmie, bo żeby napisać coś sensownego, czytam od początku.
Osoby powiadamiane: Aluś, Argentine, Arika-chan, Elbereth, Hibari, Honou, Juskos, Kimi, Megami, Sasame, Shiawase, Siruwia, Tarquin. Jeżeli kogoś przypadkiem nie dodałam to się odezwijcie.
A teraz już zapraszam na rozdział 25. Obiecuję, że tym razem przeskoku czasowego nie będzie, przynajmniej nie po tym rozdziale :)
______________________________________
- Jestem już umówiony z Temari  - Nara pokręcił głową. – A wiecie, jakie są baby.
Naruto i Sasuke jak na komendę pokiwali głowami z dziwną miną. Obu na myśl od razu przyszła Sakura i jej zachowanie. Tylko że – obaj zdawali sobie z tego sprawę - porównywanie do niej Temari, było dla blondynki zdecydowanie krzywdzące.
- Może faktycznie lepiej zostać gejem? – Shikamaru zastanowił się na głos. – Chociaż w sumie nie. Biorąc pod uwagę zachowanie takiego Kiby czy choćby twoje, Naruto,  to byłaby prawdziwa trauma – rozmyślił się.
- Ej! – Uzumaki zmarszczył nos. – Co to ma znaczyć?
- Nic, nic – długowłosy podniósł ręce w geście obronnym, widząc morderczą intencję w spojrzeniu blondyna.- Tyle tylko, że czasem jesteście gorsi niż zaraza morowa – mruknął pod nosem.
Niebieskooki naburmuszył się i spojrzał na Uchihę, który – co było widać aż za bardzo -  usilnie próbował zachować powagę.
- Ty też masz mi coś do powiedzenia?
- Ja? Skąd. –  Brunet podszedł do wieszaka z kurtką i udał, że szuka czegoś w kieszeniach. – No może tylko tyle, że Nara ma po części rację – wymamrotał.
- Sasuke! Słyszałem!
Jednak zanim Uzumaki zdążył zrobić coś czarnowłosemu, rozległ się kolejny dzwonek do drzwi. Zdezorientowany blondyn spojrzał najpierw na Uchihę, potem na Shikamaru, a dopiero na końcu przez wizjer.
- To Kiba – stwierdził fakt i po chwili wahania otworzył drzwi.
- Cześć, Naru… Eee? – Inuzuka otworzył usta i stanął w przejściu z niezbyt inteligentną miną. – A to co, jakieś tajne spotkanie? – zmarszczył brwi i popatrzył z wyrzutem na swojego współlokatora, który jeszcze niedawno twierdził, że idzie na randkę z Temari.
- Jasne – mruknął Uchiha. – Zastanawiamy się jak wyrzucić z reprezentacji Neji’ego, a zamiast tego wziąć ciebie.
- Serio? – Kiba chyba nie dostrzegł kpiny w głosie czarnookiego, bo zaaferowany szybko wszedł do środka i zamknął drzwi.
- A jak myślisz? – brunet spojrzał ironicznie na nic nierozumiejącego w tym momencie szatyna. – Oczywiście, że nie!
- Sasuke, nie dokuczaj mu – Naruto stanął w obronie kolegi. – Shikamaru wpadł na chwilę, powiedzieć o dodatkowym treningu.  A poza tym chcieliśmy go namówić, a potem zadzwonić do ciebie i pójść gdzieś razem – wymyślił na poczekaniu, również po to, żeby odegrać się na brunecie za to, co wcześniej powiedział. Doskonale przecież zdawał sobie sprawę, że Uchiha wolałby wyjść tylko we dwójkę.
- O, to chodźmy do „Wyjścia”. Spotkałem po drodze Hinatę, mówiła, że idą tam dzisiaj z Nejim i Ten-Ten.
Na dźwięk imienia Hinata Sasuke drgnął nerwowo.
- Fajna laska się z tej Hyuugi zrobiła, szkoda, że leci na Naruto, a nie na mnie – ciągnął Kiba nie zwracając uwagi na podirytowanego Uchihę. – W liceum za to wyglądała jak strach na wróble, ta jej fryzura była koszmarna – roześmiał się.
- Teraz wcale nie jest lepiej – warknął brunet, próbując uciąć temat.
- Co ty gadasz? – Inuzuka wytrzeszczył oczy. – Co ty gejem jesteś? – palnął, nie zdając sobie kompletnie sprawy, że trafił w sedno.
Shikamaru wbił wzrok w sufit, a  Naruto dostał jakiś niezdrowych rumieńców. Jednak Kiba tego nie zauważył, ponieważ w obecnej chwili całą jego uwagę zaabsorbował wściekły wyraz twarzy czarnowłosego.
- Ups – przełknął nerwowo ślinę. – Ja… Eee… Żartowałem.
 Zrobił krok do tyłu, ale dalej były już tylko drzwi. Wymacał za plecami klamkę.
- Dajcie spokój – Shikamaru uznał, że wypada zainterweniować. – Jesteście strasznie kłopotliwi, wyluzujcie – spojrzał sugestywnie na bruneta.
Sasuke chyba zrozumiał, bo posłał Kibie jeszcze jedno groźne spojrzenie i odwrócił się od niego, a Naruto odetchnął z ulga. No cóż, na pewno kiedyś mu powie, ale jeszcze nie teraz. Póki co lepiej, żeby ich związek pozostał tajemnicą. Nie to, żeby Uzumaki wstydził się Uchihy i tego, co do niego czuje – bo coś niewątpliwie czuł, ale ludzie potrafią być okrutni dla kogoś, kto jest choć trochę inny. Blondyn nie znał nikogo z Akademii poza Saiem, kto otwarcie by się przyznał do odmiennej orientacji seksualnej. Zresztą pamiętał też te śmiechy i gwizdy na początku roku, kiedy  odegrał  swoje przedstawienie. Wtedy odczuwał satysfakcję z udanego planu, bo tak naprawdę wiedział, że to wszystko fikcja. A teraz… Teraz niezrozumienie otoczenia mogło zranić zarówno jego, jak i – już tak bardzo mu bliskiego – Sasuke. Poza tym byli jeszcze rodzice Uchihy. Czy zrozumieliby? Naruto szczerze w to wątpił. Który ojciec chodzi dumny jak paw, gdy dowiaduje się, że jego syn jest gejem?  Uzumaki nie znał takiego przypadku. Co prawda nie znał też rodziców Sasuke, ale coś podpowiadało mu, że brunet nie miałby z nimi łatwej przeprawy.
- Wiecie co, może faktycznie chodźmy do „Wyjścia”. Nie ma jak zimne piwo na rozluźnienie atmosfery – zaproponował długowłosy po chwili niezręcznej ciszy. – Zadzwonię do Temari, nie powinna mieć nic przeciwko, w końcu będzie tam Ten-Ten.
- Masz rację – ożywił się Uzumaki. – Sasuke? Kiba? – posłał im pytające spojrzenie.
- Ja zawsze chętny – Inuzuka wyszczerzył się po swojemu.
Uchiha tylko kiwnął głową, ale chwilę później, kiedy wychodzili, złapał Naruto za nadgarstek i cofnął do przedpokoju.
- Zależy mi na tobie – szepnął mu do ucha i musnął ustami jasne kosmyki.
Naruto uśmiechnął się tylko do siebie i wyszedł na korytarz, dając brunetowi do zrozumienia, że chce zamknąć drzwi.
- Mi na tobie też – mruknął w jego stronę, przekręcając klucz w zamku. - Poczekajcie – krzyknął do będących już  piętro niżej przyjaciół i chwilę później razem z Uchihą dołączył do nich.
Klub „Wyjście Ewakuacyjne” nie cieszył się zbytnią popularnością wśród mieszkańców miasta, może dlatego, że był oddalony od centrum dobry kawałek drogi. Jednak usytuowany niedaleko akademików, nadawał się na idealne miejsce spotkań braci studenckiej,  a już na pewno tej części niej, która lubiła imprezy we własnym gronie.
Sasuke, jako że nie mógł oczywiście wracać samochodem po alkoholu, wolał zostawić Hondę pod blokiem Uzumakiego. Głośno stwierdził, że odbierze ją od Naruto jutro, co w sumie nie mijało się do końca z prawdą. Tylko, że nie każdy musiał wiedzieć, że Uchiha zostawia samochód tu, bo i tak zamierza nocować u blondyna.
Pogoda nie zachęcała do spacerów, więc uznali, że pojadą autobusem. Brunet skrzywił się, bo nie korzystał z tego typu środków transportu, ale napotykając wzrok Naruto, powstrzymał się od komentarza. Temari miała do nich dołączyć już na miejscu, w końcu mieszkała w akademiku i dojście do klubu zajmowało jej w najgorszym wypadku pięć minut.
Mieli szczęście, bo na „ósemkę” nie trzeba było długo czekać, jednak była ona prawie do granic możliwości wypchana ludźmi.
- Cholera – zaklął blondyn. Strasznie nie lubił tłoku w autobusach.
Mina Sasuke wyrażała coś w rodzaju: „Chyba sobie kpicie”.
- To może pójdziemy pieszo? – zaproponował niebieskooki.
- Daj spokój, przeżyjesz – Kiba już stał na stopniu, a Shikamaru przepychał się do automatu z biletami.
Ostatecznie chyba pierwsze krople deszczu zachęciły pozostałą dwójkę do podróży w tym tłoku. Co, jak się potem okazało, nie było dla Uchihy takie najgorsze, bo w tłumie, popychany z każdej strony, mógł bezkarnie przytulać się do blondyna.
Klub składał się z dwóch sal. W pierwszej, znacznie większej, mieścił się bar z kilkoma wysokimi krzesłami, stół bilardowy, kilka boksów w kształcie beczek. Na jednej ze ścian umieszczone były tarcze do gry w darta, jednak w taki sposób, aby rzucający nie przeszkadzali pozostałym.  Było tu dość jasno i głośno. Do drugiej sali wchodziło się po trzech schodkach. Jej wystrój stanowiły dość spore, wysokie boksy. Większość z nich była prostokątna, ale w rogu znajdował się też okrągły, chyba największy ze wszystkich. W tym właśnie miejscu siedzieli już Temari, Ten-Ten, Hinata,  Neji oraz Ino. Temari pomachała przywołująco i wszyscy przesunęli się, aby zrobić miejsce nowoprzybyłym. Ino starała się tak manewrować, żeby Sasuke usiadł obok niej, ale ostatecznie ulokował się tam Kiba, potem Naruto i dopiero na samym brzegu Uchiha. Shikamaru usiadł z drugiej strony, koło Temari.
Nikt nie skomentował głośno obecności Sasuke, choć niewątpliwie było to zaskoczenie, bo rzadko z kimś gdzieś wychodził. Choć w sumie na ostatniej imprezie w akademiku też był, więc może zmienił nastawienie. Tak, czy inaczej, ktoś musiał iść po alkohol, a że Uchiha siedział na samym brzegu sam się zaoferował, a zaraz za nim poszedł Naruto, bo czarnowłosy może i był geniuszem, ale pięciu pełnych pokali piwa w dwóch rękach nawet on by nie przyniósł.
- Wiesz, że tu robią pizzę – Naruto wyjrzał zza ramienia czarnowłosego, stojącego przed nim w kolejce do baru.
- Głodny jesteś? – Sasuke odwrócił się do niego.
- W sumie to nie – niebieskooki uśmiechnął się. – Tak tylko mówię.
Uchiha, który przesunął się właśnie na początek kolejki, złożył zamówienie.
- A ja bym coś zjadł – mruknął, wciskając w ręce blondyna dwa kufle, które przed chwilą postawiła na blacie barmanka. – Najlepiej ciebie – szepnął i biorąc pozostałe trzy ruszył do stolika.