4 października 2009

Rywale - rozdział 20

Sasuke obudził dziwny ciężar uciskający okolice jego brzucha. Otworzył oczy, dopiero po chwili przypominając sobie, gdzie jest. Wczoraj już nie wracał do domu, został u Naruto. Uśmiechnął się sam do siebie, gdy ciężar się poruszył. Nie był przyzwyczajony do tego typu pobudek, zawsze do tej pory spał sam. Nawet, gdy spotkał się z którąś z dziewczyn, to nigdy nie zostawał do rana. Miały mu to za złe, ale przecież nic nikomu nie obiecywał. Zawsze to był tylko niezobowiązujący seks i one dobrze o tym wiedziały. Mimo to każda chyba łudziła się, że jest wyjątkiem, dla którego złamie swoje reguły. Stare dzieje… Sasuke zmarszczył nos, próbując zrzucić leżącego na nim chłopaka, ten jednak był uparty i nie ustępował.
–  Młotku, nie mogę oddychać – mruknął i dźgnął go w żebra, na co ten tylko wymamrotał coś niezrozumiałego.
No tak… Sasuke podniósł głowę, ale jedyne, co zobaczył, to nogi Naruto wystające spod kołdry. Ręce i głowa oparte o jego brzuch, schowane były pod pościelą. Że też on się nie udusi, kiedy śpi w ten sposób – pomyślał, próbując ściągnąć z Naruto nakrycie.

–  Zostaw! – Ten tylko jęknął  i w ostatniej chwili przytrzymał ręką kołdrę. Było jeszcze wcześnie i nie miał zamiaru wstawać. Poza tym to było bardzo przyjemne, obudzić się przy kimś w łóżku. To znaczy kilka razy spali tu jego przyjaciele, no ale to było zupełnie co innego.
–  To nie udawaj, że śpisz. – Sasuke czuł, jak głowa i ręce na jego brzuchu próbują ułożyć się wygodniej, mając za nic to, że taki ciężar nie jest niczym przyjemnym, zwłaszcza, kiedy komuś chce się sikać.
–  Przecież śpię. – Naruto znów się poruszył, a jego ręka zsunęła się niżej i chyba przypadkiem dotknęła penisa Sasuke, który był w pełnym wzwodzie. Poranna erekcja. Naruto parsknął i zaczął chichotać nie wiadomo z czego, jednak po chwili chyba dostał czkawki, bo spod kołdry docierało tylko jakieś niezrozumiałe, co chwilę przerywane buczenie.
–  Właśnie widzę, jak śpisz. – Sasuke brutalnie zepchnął go z siebie leżącego i wstał z łóżka. Przez chwilę korciło go, żeby sprawdzić, w jakim stanie, tam na dole, jest Naruto, ale w końcu machnął ręką. Jeszcze będzie miał okazję. Teraz przede wszystkim chciało mu się lać.
Przez chwilę stał zupełnie nagi na środku pokoju, ale po chwili ze złośliwym uśmieszkiem na ustach podszedł do okna i bezceremonialnie rozsunął niebieskie zasłony, wpuszczając do pokoju słońce. Skoro on już nie śpi, Naruto też powinien wstać.

Sasuke stanął nad umywalką, odkręcając wodę. Leniwie przemył twarz i wytarł się w pierwszy lepszy ręcznik. W wiszącym wyżej lustrze odbijała się jego blada twarz na tle jasnobłękitnych kafelków. Rozejrzał się dookoła w nadziei, że może znajdzie jakąś zapasową szczoteczkę do zębów. Niestety, niczego takiego nie zauważył, mimo że gruntownie przeszukał szufladę i szafkę. Po chwili dał za wygrana, tym bardziej, że z sypialni rozległ się dźwięk jego komórki.
Wszedł do pokoju, podnosząc jeszcze leżące od wczoraj na podłodze spodnie i szukając w kieszeniach telefonu. Nie zwracał uwagi na siedzącego już teraz na łóżku Naruto, który przyglądał mu się z dziwną miną.
–  Co? – odebrał, patrząc uprzednio na wyświetlacz i marszcząc brwi.
–  Sasuke? – W słuchawce rozległ się dobrze znany mu głos.
–  A jak myślisz? – westchnął.
–  Myślę, że to ty, nikt inny nie ma takich humorów od rana – zażartował Itachi. – Dzwonię, bo nie wróciłeś na noc.
–  I co, mam się tłumaczyć? – Czarne brwi tym razem uniosły się w zdziwieniu.
–  Sasuke, po prostu chcę wiedzieć, czy coś się stało. To nie w twoim stylu – głos w słuchawce zmienił się, teraz już nie brzmiał żartobliwie. Itachi, mimo że wydawał się osobą zupełnie beztroską, czuł się odpowiedzialny za młodszego brata, choć ten wcale tego nie chciał.
–  Nie, nic się nie stało – rzucił, patrząc na Naruto, który nadal siedział na łóżku i bezczelnie podsłuchiwał. – Aha, i tak na przyszłość daruj sobie kontrolę…
–  Wiem! Masz dziewczynę! – Krzyk zachwytu w słuchawce był doskonale słyszalny w całym pokoju. Itachi chyba naprawdę tak pomyślał, bo zaraz zaczął coś szybko mówić, ale Sasuke nacisnął już czerwoną słuchawkę.
–  No co? – spytał, patrząc z irytacją na Naruto, który znów zrobił dziwną minę.
–  Nic, tylko… –  Schował twarz w trzymaną poduszkę. – Widziałeś się w lustrze?
–  Widziałem, przecież byłem w łazience. – Sasuke nie miał pojęcia o co mu chodzi. Znów stanął przed umywalką, dokładnie oglądając swoją twarz, szyje... Coś go tknęło i obrócił się, zerkając za siebie. Zamarł. Na plecach miał kilka wyraźnie czerwonych kresek. – Cholera…
–  Wczoraj nie było tego prawie w ogóle widać – stwierdził Naruto, który wszedł zaraz za nim do łazienki. Na jego twarzy poczucie winy mieszało się z chęcią wybuchnięcia śmiechem.
–  Zabiję cię. – Sasuke oglądał ślady po paznokciach. – Przecież nie pokażę się tak na basenie.
–  Wczoraj jakoś nie narzekałeś. – Naruto wzruszył ramionami i unikając lecącego ręcznika, wyszedł do kuchni.
Sasuke, chcąc nie chcąc, sam przed sobą musiał przyznać, że ten młotek ma rację. Wczoraj było mu tak dobrze, że nawet nie zwrócił uwagi na to, gdzie znajdowały się ręce Naruto, kiedy robił mu dobrze. Jednak pokazanie się z takimi placami na pływalni naprawdę nie wchodziło w grę. Zaraz zaczęłoby się głupie gadanie.
–  Zróbmy sobie dzisiaj wolne – zaproponował, wychodząc z łazienki i opierając się o framugę.
Naruto, który właśnie stał boso na beżowych kafelkach w kuchni i trzymał w ręku czajnik, wyglądał, jakby rozważał tę propozycję, ale po chwili pokręcił głową.
– Kakashi zrobi mi coś niehumanitarnego, jak opuszczę trening – stwierdził, stawiając czajnik na kuchence i zapalając gaz.
–  Daj spokój. – Sasuke oparł głowę o ścianę i oblizał usta. Ostatnio zauważył, że to działa na Naruto jak płachta na byka. Nie mylił się, bo ten zagapił się na jego twarz, a już po chwili zjechał wzrokiem nieco niżej…
–  Draniu, cholera, nie rób tak – zreflektował się po chwili i zaczął wyjmować z szafki kubki do kawy. – Wiem, że robisz to specjalnie, ale ja naprawdę chcę pojechać na te zawody. Z tobą zamiast trenować, to… –  zająknął się, jakby to, co chciał powiedzieć, nie mogło mu przejść przez gardło.
–  No dokończ. – Sasuke podszedł i wyjął mu z rąk kubek w kształcie żaby. – Fajny – stwierdził z podejrzanym uśmieszkiem. Naruto nie wiedział, czy się nabija, czy mówi serio, ale postanowił ciągnąć temat.
–  Dostałem go kiedyś od dziadka, wiesz, on… –  przerwała mu dłoń Sasuke, zatykająca usta.
–  I kto by pomyślał, że nie potrafisz nazywać rzeczy po imieniu – zakpił, pochylając się i drażniąc mu ucho ciepłym oddechem. – I to kto jak kto, ale najbardziej hałaśliwa osoba na naszym roku. Chociaż nie, czekaj, bardziej hałaśliwy był ostatnio twój kolega, ten od problemów emocjonalnych – dodał, odsuwając się.
–  Nie śmiej się z Kiby, to mój przyjaciel – burknął Naruto i wrócił do robienia kawy. – Cholera, cukier się skończył – stwierdził, patrząc na dno metalowej puszki. – Muszę iść do sklepu.
–  Zostań, ja pójdę, zabiorę torbę z auta. – Sasuke chwycił swoje spodnie i zaczął się ubierać. – A co do treningu, nie przejmuj się. Jeszcze przez dwa dni, póki nie skończą się mistrzostwa, Kakashi będzie nas olewał – stwierdził, wciągając górną część garderoby. Naruto znów zagapił się, tym razem na tors chłopaka. Nagle naszła go niespodziewana chęć, by chwycić Sasuke za włosy i najpierw go pocałować, a potem na kuchennym stole… Westchnał, gdy zerknął na wspomniany mebel. Niestety, najpierw musiałby na nim zrobić porządek, a dopiero później mógłby cokolwiek kombinować. Zupełnie bezwiednie chwycił stojącą tam solniczkę i odstawił na miejsce w szafce. Sasuke już ubierał kurtkę i kierował się w stronę przedpokoju.
–  Chcesz coś? – zapytał, ale Naruto  pokręcił przecząco głową. – Dobra, to zaraz wracam.

Sasuke zbiegał po schodach, wyjmując z kieszeni kurtki kluczyki do samochodu. Tuż przy wyjściu zatrzymał się i otworzył drzwi jakiejś blondynce z siatką z zakupami i jakimś dużym pudełkiem w ręku, która chwilę wcześniej usiłowała łokciem nacisnąć klamkę.
–  Dzięki… O, cześć – przywitała się dziewczyna, kiedy podniosła głowę i zauważyła, kto jej pomógł.
Sasuke znał ją, była z żeńskiej drużyny pływackiej. Kiedyś chciała się z nim umówić, ale nie był zainteresowany. A ostatnio widział ją w centrum miasta z Shikamaru.
–  Cześć – odpowiedział i przytrzymał drzwi, a Temari uśmiechnęła się w podziękowaniu.
–  Ty tu chyba nie mieszkasz? – zapytała z ciekawością w głosie.
–  Nie, odwiedzam kogoś – odparł wymijająco, nie chcąc wdawać się w dyskusję.
–  No, ale chyba nie Naruto? – Uniosła brwi w zdziwieniu. –  Dziewczyny mówią, że się nie znosicie. Za to moja babcia go uwielbia, ciągle o nim opowiada. Najchętniej widziałby go w rodzinie – roześmiała się.
–  Tak… – Sasuke skrzywił się, co nie umknęło uwadze Temari. – Ja musze iść. To na razie. – Odwrócił się i wyszedł z klatki.
Przebiegł przez parking i otworzył drzwi swojej hondy. Wyjął z niej torbę rzeczami. Z tego, co pamiętał, miał tam jeszcze jakąś zapasową koszulkę. Zamknął auto i rozejrzał się dookoła. No tak, nie zapytał nawet, gdzie tu jest jakiś sklep a telefon zostawił na szafce nocnej. Rozejrzał się dookoła i w końcu stwierdził, że poszuka na chybił trafił, najwyżej w ostateczności kogoś zapyta.

Woda na kawę zdążyła już wystygnąć i zagotować się po raz kolejny, gdy wrócił Sasuke. Zniecierpliwiony Naruto siedział przy stole w kuchni, bez zainteresowania przerzucając strony jakiejś gazety.
–  Gdzie ty byłeś, sklep jest za blokiem – mruknął i spojrzał zdegustowany na Sasuke, który ściągnął z ramienia swoją sportową torbę i rzucił ją na podłogę swoją torbę, a na blacie postawił zakupy.
–  Chyba poszedłem nie w tę stronę, zresztą nieważne. – Wzruszył ramionami, wypakowując cukier, bułki, sypaną kawę, której –  jak słusznie wydedukował – Naruto w swoich zapasach nie posiadał, i czekoladę.
Naruto od razu chwycił tabliczkę i odłamał kawałek.
–  Dzwonił Shikamaru i mówił, że ktoś podłożył bombę na uczelni – stwierdził, jak gdyby nigdy nic, biorąc drugą kostkę.
–  I co? – Sasuke spojrzał na niego pytająco. Już nie raz i nie drugi takie rzeczy się działy, wiadomo, że ktoś robił kawał. Pamiętał, jak kiedyś w lutym ewakuowali całą szkołę. Oczywiście znaleźli kawalarza, jego kumpel się wygadał, ale jak widać, znalazł się kolejny debil.
–  Nic, przeszukują budynki i odesłali wszystkich do domu – uśmiechnął się.
Sasuke tylko pokręcił głową, jednak telefon od Shikamaru o czymś mu przypomniał.
–  Ta blondynka, z którą spotyka się Nara…
–  Temari?
–  Tak. Ona nie mieszka przypadkiem w akademiku? – spytał, bo coś mu nie pasowało.
–  Mieszka, przecież byliśmy u niej na imprezie. –  Naruto uśmiechnął się, przypominając sobie skutki zabawy. Wtedy przecież po raz pierwszy całował się z Sasuke. Porwał resztę czekolady, chcąc zająć czymś usta.
–  No tak… – Sasuke uniósł kąciki ust. On też doskonale pamiętał, co się wtedy stało. – Ale nie w tym rzecz. Widziałem ją przed chwilą na klatce schodowej z zakupami.
–  Może przyszła do kogoś. – Naruto wzruszył ramionami.
–  Twierdziła, że jej babcia chce cię mieć w rodzinie – przypomniał sobie na głos Sasuke, przez co Naruto omal nie zakrztusił się czekoladą. Klepnął go parę razy w plecy i podał kubek z żabą, nalewając do niego uprzednio wody. – Nie wiedziałem, że masz już plany matrymonialne – zakpił, patrząc, jak ten pije łapczywie.
–  Przestań – burknął Naruto, odstawiając kubek. Coś mu się wydawało, że wie, kim jest babcia Temari. Tylko jedna staruszka z tego bloku chciała go swatać ze swoją wnuczką. – Nie wiedziałem, że to ona – dodał już na głos.
–  Kto? – Sasuke nie do końca rozumiał, o czym on mówi.
–  To moja sąsiadka, na pewno ją pamiętasz, była tu kiedyś z zupą – westchnął i oparł głowę na ręce. – Kiedyś chciała mnie umówić z wnuczką. Ale nie miałem pojęcia, że to Temari, nigdy jej tu nie widziałem.
–  No to nie jesteś zbyt spostrzegawczy. – Sasuke, widząc, że Naruto nie zamierza się ruszyć, wstawił po raz trzeci tę samą wodę. – I napiłbym się w końcu tej kawy. – Otworzył paczkę i wsypał do kubka dwie łyżeczki.
–  O kurczę! – Naruto coś sobie przypomniał. –  Jeśli tak, to… Shikamaru ma przerąbane. Babka myśli, że to jakiś satanista – zaczął się śmiać.
–  No, faktycznie, on taki mroczny – zakpił Sasuke, zalewając kawę wodą, która po raz kolejny zdążyła się zagotować.
–  Chodzi o te długie włosy – Naruto przewrócił oczami. –  Wiesz, że niektórzy mają dziwne poglądy.
–  To prędzej hipisa przypomina niż satanistę – Sasuke napełnił też kubek Naruto. Do połowy, jak ten sobie życzył.
–  Oj, nie czepiaj się, draniu. Ty za to z tymi podrapanymi plecami wyglądasz jak jakiś masochista. Ciekawe, co powiesz w poniedziałek, jak ktoś o to zapyta. – Spojrzał wyzywająco.
–  Powiem, że zrobiliśmy sobie orgię u ciebie w mieszkaniu… – Czarne oczy zmrużyły się zaczepnie. – I dodam, zgodnie z prawdą, że to ty tak mnie urządziłeś.
–  Ta, jasne. Nie zrobisz tego! – Naruto wstał z krzesła, omal nie przewracając swojego kubka, który stał na blacie. Była by wielka szkoda, bo już zdazył się przywiązać do tej paskudnej ropuchy.
–  A co, wstydzisz się? – Sasuke złapał go i przyciągnął do siebie. Dzień zapowiadał się idealnie. Tylko oni dwaj, jedno łóżko i – zerknął za okno – deszcz. Nie trzeba było nigdzie wychodzić, niczym się przejmować…
–  Nie, ale wiem, że tak nie powiesz – Naruto chwycił rękoma czarne kosmyki, dotykając nosem policzka. On też czuł, że jest po prostu idealnie. Wczoraj Sasuke powiedział mu, że są razem, więc co mogło być lepszego w taki pochmurny dzień niż cieszyć się swoją obecnością w ciepłym mieszkaniu? Naruto pragnął czuć dotyk Sasuke, jego zapach, słyszeć jego głos, po prostu mieć go przy sobie, nawet jeżeli nie mieliby robić niczego szczególnego. Miał wrażenie, że zauroczył się jak gówniarz, ale to uczucie było chyba odwzajemnione.
–  Zastanowię się… – Sasuke, nie bawiąc się już w żadne wstępy, pocałował go. Mieli cały dzień dla siebie i nie zamierzał tego zmarnować.
– Sasuke? – Naruto, któremu coś się przypomniało, oderwał się od niego na chwilę.
– Mm?
– Kupiłeś mleko?

20 komentarzy:

  1. I coś takiego uwielbiam!!
    Zwykłe życie, wprawdzie "nie"zwykłych ludzi, ale przedstawione tak lekko i przyjemnie, że mogłabym czytać bez końca.
    Jak dla mnie możesz tak pisać bez końca. Kocham Twój styl. Potrafisz zainteresować opisując nawet najprostszą czynność. I naprawdę ugasiłaś dzisiaj moje pragnienie.
    Dopiero co wróciłam z zajęć i właśnie tego mi było trzeba.
    Trochę humoru i informacji na temat sąsiadki blondyna...:lol:
    Ale mój mózg wysiadł na lekcjach, więc chyba nic więcej nie napiszę.
    Oczywiście oprócz tego, że naprawdę nie musisz na siłę wymyślać problemów i komplikować ich życia. Takie jakie jest, mi zdecydowanie się podoba i wszystko idzie swoim tempem. Przyjdzie czas, że będziesz miała wenę aby rzucić im kłody pod nogi. Więc pisz to co Ci sprawia przyjemność i podpowiada wena.
    Nic na siłę.>>:D:D
    Pozdrawiam & Cya...:*

    OdpowiedzUsuń
  2. hm.... jak to sie przyjemnie czyta:) wiem, że w kółko pisze to samo, ale naprawde mi sie to niezmiennie podoba. Bo to jest takie naturalne, nie naciągane, takie po prostu życie:) mam nadzieje, ze bedziesz pisac jak najdluzej:PP

    OdpowiedzUsuń
  3. Bąbowa notka bardzo mi sięona podobała i już sie nie mogę doczekać sienastępnej. Pozderki :*:*:*:*:*
    By: Cloud

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też wolę czytać o zwykłym życiu, a niekoniecznie o jakichś tragediach i perypetiach utrudniających życie bohaterom. Coś mi się zdaje, że jeżeli Sasu nie opowie wszystkim o orgii, to i tak wszystko się wyda. :P
    Pico

    OdpowiedzUsuń
  5. Yay x3 Kocham kocham kocham ! Nie wazne, ze krotki, wazne, ze jest ;)
    Twoje opka są zawsze takie lekkie i przyjemne, cud miod i orzeszki... Mmmm! Czekam na nestepny ;33

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniale piszesz!Jestem zachwycona,siedziałam do 2 w nocy i czytałam(niestety nie mogłam do czytać bo matka mnie do spania pogoniła)tak mnie wciągnęło:D. Koleżanka mi poleciła twojego bloga(warto było i to BARDZO),potrafisz wspaniale opisywać ich zwykłe życie z taką dokładnością i lekkością. Nie wiem co jeszcze napisać ale jestem zachwycona twoją twórczością mam nadzieję że wena będzie ci sprzyjać. Pozdrawiam i duuużo weny :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojjj...Ciekawe co by powiedział Naruto, gdyby Sas SERIO przyznał się do '' obcowanie płciowego z Uzumakim'' na forum klasy... xD

    Wybacz, że tak krótko, ale dziś mózg nieskory do myślenia( 11 h w szkole prawie (ała)

    Sasame

    OdpowiedzUsuń
  8. PS.zapomniałam(a podobno skleroza nie boli ;P)czy mogłabyś mnie powiadamiać o niusach? to moje GG:10838119 z góry dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
  9. I bardzo dobrze, że jest chociaż taki! *.* Ja się tam cieszę. ^^
    Kurde, nie wiem, co mam mówic, żeby się nie powtarzac i w kółko nie mówic tego samego.
    Mnie się podoba, właśnie ze względu na to "zwykłe życie i brak nagłych zwrotów akcji". Wszystko dzieje się powoli i naturalnie.
    Poza tym, ciesze się, że piszesz, że tak powiem "swoją wersję". Znaczy chodzi mi o to, że trzymasz się cały czas swoich wizji, nie piszesz tego, co by ktoś tam chciał czytac, tylko przedstawisz swój pomysł, to jak ty to widzisz. To jest dobre, bo takie pisanie stricto pod publikę nic dobrego nie niesie, bo nie raz Autor może się nieźle zagmatwac w swoim opowiadaniu. W każdym razie ukłon za to. ^^
    Cóż mam jeszcze rzec... Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy, bo zapowiada się bardzo ciekawie. Nie poganiam, bo to denarwujące, zwłaszcza, gdy ma się chwilowy zastój pisarki. Nota bene nie znosze takich zastojów. == Są strasznie denerwujące dla piszącego.
    Ale ale! Czekam cierpliwie aczkolwiek z niecierpliwością. xDDDD

    Hibari.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytało się fajnie i przyjemnie, chociaż brakowało mi tego elektryzmu, ale to nic. Ten rozdział był bardzo sympatyczny.

    Sama nie wiem dlaczego tak późno komentuję. Nie wiedziałam jak się za komentarz zabrać. Co ci napisać. W głowie miałam pustkę.

    No ale najwyższa pora się chyba przełamać.

    Zacznę od końca. W ostatnim dialogu było dziwnie. Odniosłam wrażenie jakby Naruto naprawdę wstydził się tego co go łączy z Sasuke. I nawet jego wymówka nie była za bardzo przekonywująca.

    Co jeszcze. Ah. Zdziwiły mnie kreski na plecach Uchihy. Było aż tak ostro? ;) No ale jednak dobrze, że podłożyli tą bombę. Mam nadzieję, że opiszesz dalszą część tego dnia.

    Sasuke w bokserkach w kratke... to dla mnie za dużo! :D
    No i jeszcze jedno: Naruto chciał zgwałcić tors Sasuke czy jego samego?

    Nie ok już na poważnie. Naprawdę fajnie, że starasz się dodawać notki, pomimo, że nie masz czasu. Doceniam to. A to czy nie masz weny czy masz to najmniejszy minus. Bo chociaż teraz nie było aż tak dobrze, to czytało się naprawdę przyjemnie.

    Mam nadzieję, że szybko znajdziesz wolną chwilę, żeby coś napisać.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnie, jeśli tak wygląda twój brak weny to po co ci ona? ;)Piszesz ciekawie, nawet jeśli nie ma jakiś nagłych zwrotów akcji jak to określiłaś. Jest zabawnie i tak jakoś ciepło, po prostu miło się czyta. Komentuję po raz pierwszy, bo niedawno skończyłam czytać twoje poprzednie opowiadania i muszę powiedzieć, że wszystkie mi się podobały, ale chyba to najbardziej przypadło mi do gustu. Masz duże poczucie humoru i ciekawe pomysły. Świetnie nakreślasz charaktery postaci. Kocham Itachiego, powala mnie na łopatki! Kiba taki chuligan i dzieciak, ale też jakoś go lubię. Naruto i Sasuke perfekcyjni. Tak coś podejrzewałam, że Temari będzie wnuczką sąsiadki, ciekawie, tylko współczuję biednemu Shikamaru, uznany za satanistę, rozbawiło mnie to. A co z Gaarą? Kocham go niezmiernie, ale pojawił się tak przelotnie pojawi się jeszcze jakoś czy nie mam co liczyć? Mam nadzieję, że szybko znajdziesz wolną chwilę, żeby napisać kolejny rozdział i że będzie równie udany jak poprzednio, chociaż wątpię, żeby było inaczej. Pozdrawiam i życzę duuuużo weny.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oki, po paru sekundach doszłam, gdzie tu właściwie pisze się komentarze. Ta, nie każdy myśli w zastraszająco szybkim tempie, a już szczególnie po przyjacielskiej imprezie ;).
    Właściwie, jak to na mnie przystało, przez jakieś dziesięć minut zastanawiałam się, czy pisać ten komentarz, czy też nie. W sumie jednak doszłam do wniosku, biorąc pod uwagę to, co pisałaś o niebywale rozwiniętych komentarzach nowych czytelników, stwierdziłam, że Twój gniew mnie raczej nie dosięgnie, z racji tego, że cierpię na nieuleczalna chorobę rozpisywania się o tylnej części Maryni za każdym razem, kiedy dopuszczą mnie do klawiatury. Zatem nie zdziw się, jak ten komentarz osiągnie niebotyczną długość. Ale ja naprawdę się starałam, żeby był zwięzły i krótki *niewinny uśmiech*.
    Może zacznę od tego, że przeczytałam cały Twój blog (blogi?). Tak, nie miałam co robić, nudziło mi się. W gruncie rzeczy to chyba byłaby prawda... Ale jakby pisał to ktoś inny. Ja niestety jestem człowiekiem (Echem, dobra, tylko bez takich mi tu) niebywale zabieganym, mającym wielkie ambicje i jeszcze większego lenia, a co za tym idzie - uwielbiam marnować czas przed monitorem. Choć personalnie nie uważam tego, za marnowanie czasu, tylko za eksploatację go w troszkę inny sposób. W końcu wszystko zależy od punktu widzenia. Wracając do przyczyn, jakie skłoniły mnie do gruntownego przeczesania Twoich dzieł: szukałam jakiegoś dobrego opowiadania o tematyce NaruSasu, a takich naprawdę porządnych, które spełniłyby moje, raczej aż za wysokie wymagania, jest niewiele. W większości znajduję tyle luk, że odechciewa mi się dalszego brnięcia w ich treść. A nawet, jeśli czytam przez jakiś czas, to rzadko kiedy komentuję.
    Tak oto pewnego wieczoru, kiedy z zaciętą miną przeszukiwałam olbrzymi, jak wody świata Internet, natrafiłam na Twojego bloga. Hm, może tu zadziała doktryna predestynacja, skoro piszę ten komentarz? Dunno, so nvm. Zaczęłam czytanie od tych opowiadań, których akcja toczyła się w realiach mangi. Zazwyczaj takie właśnie wolę, a za rzeczywistość alternatywną zabieram się naprawdę rzadko. Ale tutaj znowuż nie pojmuję, co mną kierowało, że przeczytałam wszystko. Może w Rywalach przekonało mnie pływanie? Może jakaś podświadoma część mnie pragnęła przeczytać o czymś, co kiedyś było moim życiem? Szum wody, to uczucie, kiedy oblewa Cię naokoło, emocje przed zawodami i nawet ten piekielny zapach chloru unoszący się dookoła. Chyba jednak nie będę w to mieszała mojej podświadomości, bo się jeszcze na mnie obrazi :). Tak czy inaczej spodobał mi się Twój styl, ale to raczej nie to było dla mnie najważniejsze. Bardziej przykuwam uwagę do tego, jak jest kreowany świat. Nienawidzę czytać o czymś, co mnie irytuje w sposób nieciekawy. Owszem, podoba mi się, kiedy opowiadania wymuszają na mnie jakieś emocje czy uczucia (a o to naprawdę trzeba się postarać. Tylko nieliczni zasługują na owy zaszczyt), jednak denerwujące jest, kiedy to wszystko oddziałuje non stop na te same części Twojej osobowości. Czuję się wtedy znużona. Lubię, kiedy autor jest sprzeczny ze mną. Jakoś w większości przypadków (coś około 95%) finały są dokładnie takie, jakie je sobie wyobrażam. Co za tym idzie - nie ma w tym nic ciekawego. Przewidywanie wszystkiego staje się strasznie nudne tym bardziej, kiedy okazuje się, że masz rację. Twoje opowiadania należą do tego wyróżnionego odsetku (czyli 5%), które nie przewiduję, czekając na wyrok autora. A nawet, jeśli to czynię, nie trafiam. Piszesz przyziemnie, kiedy ja myślę abstrakcyjnie. Tego właśnie poszukuję. Innego świata, niż ja tworzę. I może właśnie to, że ten Twój świat oczarowuje mnie do tego stopnia, sprawiło, że teraz to piszę?
    Przepraszam, że na daną chwilę nie wypiszę Ci błędów stylistycznych czy interpunkcyjnych (ortograficznych nie widziałam), ale zazwyczaj pierwszy komentarz winien być delikatny i bardziej w powitalnym stylu. Ludzie poznaje się z czasem, gdybym od razu teraz ukazała, jak upierdliwą i nieznośną osobą jestem, pewnie zmieniłabyś adres.
    Pozdrawiam i na razie usuwam się w cień, co nie oznacza jednak, że znikam.

    OdpowiedzUsuń
  13. O matko...
    Jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak wciągającym opowiadaniem o SasuNaru, dodatkowo w mojej ulubionej wersji: Alternative Universe <3 Mam dość tych ficków o zakazanej miłości Sasuke i Naruto w Konoha i tak dalej. Twoje opowiadanie jest, hm... Intrygujące, o. Miło się je czyta. Gdy dorwałam się do pierwszego rozdziału, od razu zaczęłam czytać drugi, trzeci, czwarty... Aż dobrnęłam do najnowszego. I wiesz co? Podoba mi się tu. ^^ Lekki styl, to uwielbiam <3
    Dodatkowo na początku jest moja ulubiona sielanka, która potem przeradza się w kręte zakręty na splecionych drogach bohaterów. To się nazywa talent.
    Życzę Ci powodzenia i dużo weny w pisaniu kolejnych rozdziałów. ^^
    Lily.
    P.S.: Mam nadzieję, że nie obrazisz się, ale dodałam Twojego bloga do linek na www.golden-lullaby.blog.onet.pl . Z niecierpliwością czekam na nowy rozdział. ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Na Spisie blogów yaoi pojawiła się recenzja Twego bloga.
    [ http://y-a-o-i.blog.onet.pl/ ].
    Pozdrawiam:
    Viera.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mmmmm cudna notka. Już nei moge się doczekać kolejnego rozdzialiku
    Neko-chan

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nie oczekuję nagłych zwrotów akcji. Czasem dobrze jest poczytać o zwykłym życiu, zwykłych problemach, szczególnie, że napisanych lekkim piórem. Momentami mam dość szybkiej akcji (zważywszy, że sama taką piszę^ ^"), więc to jest dobra odskocznia od tego: )

    Ja również podzielam myśli Sasuke, jeśli chodzi o sposób spania blondyna. No jak on się nie dusi? Ja tak nie potrafię, ale to w końcu młotek, po nim wszystkiego można się spodziewać.: D
    Najlepszym przykładem jest tutaj, to jak urządził Uchihę. Było aż tak ostro? Mhm, jestem ciekawa, czy faktycznie brunet komukolwiek powie o tej orgii. Stwierdzenie "prywatny młotek" mnie rozczuliło. No było takie... słodkie. Nie potrafię inaczej tego określić, ale naprawdę mi się spodobało. Takie śliczne zakończenie rozdziału.
    A nazwanie Kiby "kolegą od problemów emocjonalnych" szczerze mnie rozbawiło. I sprawujący kontrolę Itachi. (oj, na pewno by się zdziwił, gdyby dowiedział się, że 'dziewczyną' Sasuke jest Naruto: D) I Shikamaru uznany za satanistę. I Temari jako wnuczka mojej ulubionej sąsiadki. No po prostu super: D

    Życzę powrotu weny i oczekuję nowego rozdziału.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Na początek z góry przepraszam, że nie komentowałam poprzednich rozdziałów. Po prostu kiedy wchodzę na twojego bloga i zaczynam czytać rozdziały, to jedyne co mam w głowie, to zobaczyć co będzie dalej. Jeszcze raz gome, a teraz co do notki. Cóż można powiedzieć, świetna jest. Chociaż jeśli mam być szczera, to mam takie wrażenie, że wcześniej w tych notkach twoich było więcej hmm..więcej takich jakichś uczuć, choćby niespodziewanych, zmysłowych pocałunków. Nie twierdzę, że teraz jest ich mało...po prostu mam wrażenie, że wcześniej było ich więcej ;))
    Serdecznie pozdrawiam i niecierpliwie czekam na następną notkę.
    Tarquin-chan
    P.S
    Mam nadzieję, że ta następna notka pojawi się już wkrótce. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przepraszam za wcześniejszą pomyłkę. Ogólnie mój blog jest o paringu sasunaru tak więc teraz zapraszam na kolejny rozdział.


    kamilka62

    OdpowiedzUsuń
  19. Waa tak dawno mnie tu nie było... Musisz mi wybaczyc! T.T. Ale faza na Naruto, a tym bardziej na yaoi Naruto wróciła ze zdwojoną mocą, więc przeczytałem zaległe notki na jednym tchu i chcę więcej!
    Oczywiście wiem, że brzmi to samolubnie, i że nie masz czasu, ale mimo to, nie mogę się powstrzymać - ten ff jest zbyt dobry.
    Przechodząc do treści muszę powiedzieć, że nic nie straciło na stylu i w ogólę. Nadal prezentujesz wysoką klasę i za to jestem niezmiernie wdzięczny. Sasuke jest taki jaki powinien być, Naruto tak samo! Rozwinąłbym tylko wątek z Itachim, strasznie mnie on ciekawi ;d. ale zostawiam to Tobie, oczywiście.
    Będę czekał na kolejny rozdział z wielką niecierpliwością :). Pozdrawiam zyczę czasu i weny.

    OdpowiedzUsuń
  20. Phi , ale się namęczyłam żeby znaleźć miejsce gdzie się komentarze pisze... : ) No, ale cóż żadna nowość w moim przypadku. Aa , a więc tak piszę Ci tutaj pierwszego komentarzyka, gdyż przeczytałam caaaaaaaałeeeego bloga od początku do końca, nie tylko zaczejerąbistych(na polski : bardzo fajnych xD) Rywali, lecz również resztę. A więc tak napisałam tylko jednego gdyż jestem małym, niedobrym leniuchem ;D więc wybacz mi bardzo :). Ale cóż no normalnie na tym rozdziale z imprezki tarzałam się po podłodze! To było genialne... HAHAHA! `Lee, wierzysz w przeznaczenie?
    Brewka pokiwał głową.
    - No więc, przeznaczeniem tej butelki było zostać stłuczoną – wytłumaczył z poważną miną.` Buahah ! Usmiałam się jak nie wiem ! Rozdział 9 mnie całkowicie rozwalił ! I ten kawał ! Haha! I parę tam innych tekstów mnie strasznie rozbawiło ! Mmm.. I ten ich pocałunek... PISZESZ NIESAMOWICIE! No kocham tą! I ten Sasuke mmm... XD haha :) fajnie, fajnie. a jakaż to była noc :) Biedny Sasuś... te plecki :) Ale wybaczy blondaskowi .. ;] Hi. Nikt nie umie się gniewać na Naruto :) A już zwłaszcza `Drań`... :)

    No to weny życzę i z utęsknieniem czekam na kolejną notkę. :) Pozdrowionka.
    Patoritsia :)

    OdpowiedzUsuń