20 kwietnia 2009

SasuNaru - mimo wszystko 12. Olśnienie

Sakura spojrzała uważnie na stojących nieopodal przyjaciół. Naruto gestykulował, jakby próbował coś tłumaczyć, Sasuke wyglądał na wkurzonego. Westchnęła i powróciła myślami do wczorajszego ranka. Przyszedł do niej Uzumaki i zachowywał się bardzo dziwnie. Niby chciał coś powiedzieć, ale gdy tylko otwierał usta, rezygnował. Kręcił się niespokojnie i nie mógł usiedzieć w miejscu. W końcu go przycisnęła i zażądała wyjaśnień. Chodziło o zorganizowanie podwójnej randki. Twierdził, że Sasuke się zgodził i prosił, by ona namówiła Hinatę. Haruno już wtedy była w lekkim szoku, ale tylko kiwnęła potakująco głową. Najbardziej dziwił ją fakt, że Uchiha, który zawsze odmawiał spotkania, tym razem zmienił zdanie. Poza tym, przecież kto inny był obiektem jego uczuć. Czyżby robił to dla Naruto? Nie, bez sensu, to by było nielogiczne. Poświęcać się i pchać blondyna w ramiona Hyugi? To nie w stylu bruneta. Może więc jej spostrzeżenia były błędne i Sasuke wcale nie interesuje się Uzumakim? Może się myliła i ma jeszcze szanse? Nie, to niemożliwe i doskonale o tym wiedziała. Jednak słaba iskierka nadziei zapaliła się i tliła się aż do teraz. Do momentu, w którym Sakura zorientowała się, że Uchiha najwyraźniej nic nie wiedział o ich obecności. Wyraz zaskoczenia na jego twarzy mówił sam za siebie.

- Czy coś się stało? – Hinata spoglądała to na nią, to na chłopców.

- Nie, nic. O, już idą – Haruno uśmiechnęła się, obiecując sobie w duchu, że to było jej ostatnie westchnięcie w stronę czarnookiego.

Sasuke, choć tego nie okazywał, był wściekły. Na siebie, bo nie domyślił się najprostszej rzeczy, tkwiąc w jakiś urojeniach. Na Naruto, że jest młotkiem i wyciągnął go na taką randkę. Na dziewczyny, bo przez nie spotkanie z chcianego, stało się niechcianym. Brunet najchętniej wróciłby teraz do rezydencji, ale to znów stawiało by go w głupiej sytuacji. No bo jak wyjaśni swoją nagłą zmianę decyzji? Najpierw zgodził się, żeby tu przyjść, a potem tak nagle się wycofuje? Miałby tłumaczyć, że liczył na spotkanie sam na sam z tym rozwrzeszczanym idiotą, bo coś do niego czuje, a teraz jest obrażony na wszystkich i o wszystko? Tego nigdy nie zrobi. Zresztą, reakcja Naruto na takie wyznanie nie byłaby raczej pozytywna. Młotek ma to do siebie, że prędzej mówi niż myśli, a Uchiha nie chciał być narażony na kpiny. Tak więc, po przeanalizowaniu całej sytuacji, doszedł do wniosku, że jedyne co mu pozostaje, to przemęczyć się te parę godzin, robiąc dobrą minę do złej gry.

Haruno traciła go lekko łokciem, wyrywając z zamyślenia.

- Sasuke.

- Tak? – podniósł wzrok. Zauważył, że wszyscy mu się przyglądają.

- Złożyliśmy już zamówienie, co dla ciebie?

- A, tak – czarnowłosy, zupełnie mimowolnie, wybrał ulubioną potrawę niebieskookiego, za którą sam nie przepadał.

- O! Myślałem, że nie lubisz ramen, draniu – Naruto wyszczerzył się w uśmiechu.

- To źle myślałeś, młotku – oparł głowę na łokciu.

Patrzył ponuro na rozchichotanego blondyna, który teraz tłumaczył coś Hinacie. No oczywiście, w końcu po to się z nią umówił, żeby miło spędzić czas. Trudno było od niego wymagać, aby zajmował się w takim momencie humorzastym przyjacielem. Jedyną dobrą stroną tej sytuacji, był fakt, że Sakura mu się już nie narzucała, jak kiedyś. To dość dziwne zachowanie z jej strony, ale Uchiha nie zaprzątał sobie teraz tym głowy. Miał ważniejsze rzeczy do roboty. Na przykład obserwowanie kątem oka „pary” siedzącej naprzeciwko i wbijanie sobie ze złości paznokci w udo.

Sposób bycia Naruto, ogólnie rzecz biorąc, jest zaraźliwy, więc nawet nieśmiała Hyuga zaczynała powoli wychodzić ze swojej skorupki. Zdołali ją wciągnąć w rozmowę o nowych technikach, a kiedy opuszczali restaurację, dziewczyna była nie do poznania. Wyglądała na bardziej pewną siebie, na jej twarzy gościł uśmiech. Opowiadała Sakurze zabawną historię z dzieciństwa. Naruto odciągnął bruneta na bok.

- Sasuke, muszę odprowadzić Hinatę. No a ty chyba powinieneś Sakurę… – spojrzał, niepewnie się uśmiechając. - Shikamaru mi mówił. Bo ja wiesz – nachylił się i zniżył głos do szeptu – podpytałem go trochę, on ma doświadczenie z Temari – zachichotał.

- W porządku – Uchiha nie był zachwycony, ale wiedział, że tak trzeba, nawet bez podpowiedzi innych.

- Dobra, to my idziemy – blondyn wyszczerzył się i ruszył w stronę dziewczyn.

- Naruto – czarnowłosy chwycił go nagle za rękę, nie pozwalając odejść.

- Co? – błękitne oczy zwróciły się w jego stronę ze zdziwieniem.

- A nie, nic – puścił go. – Baw się dobrze.

Kierowali się w stronę rezydencji Hyugi. Uzumaki milczał, co było dość niezwykłe w jego przypadku. Odnosił dziwne wrażenie, że coś przeoczył. Pod powiekami ciągle miał wyraz twarzy przyjaciela, gdy ten chwycił jego dłoń. Przyjemny dreszcz przeszedł wzdłuż pleców…

- Czy Sasuke - kun mnie nie lubi?– Hinata przerwała jego rozmyślania.

- Nie, no coś ty. On już taki jest.

- No bo… Cały czas obserwował ciebie i mnie, jakby był zły.

- Sasuke? – Naruto już chciał zaprzeczyć, ale po namyśle doszedł do wniosku, że coś w tym jest.

Uchiha faktycznie wydawał się tego wieczoru jakiś nieswój. I to nie dlatego, że milczał, bo to u niego normalne, ale był taki… Blondyn nie potrafił określić, jaki właściwie był brunet, ale na pewno zachowywał się dziwnie. Uzumaki kilka razy zauważył, jak przyjaciel obrzucił go ponurym spojrzeniem. Okazywał wyraźnie niezadowolenie, gdy Naruto mówił coś do Hinaty i śmiał sie razem z nią, a kiedy niebieskooki odgarnął Hyudze włosy, żeby nie wpadły do jedzenia, tamten wręcz syknął ze złości. Odgarnął włosy… Blondyn przypomniał sobie podobną sytuację sprzed kilku miesięcy. Siedzieli z Sasuke na werandzie. Wpatrywał się z jakąś taką fascynacją w twarz przyjaciela, gdy nagle niepotrzebny kosmyk zasłonił widok. Pamiętał, jak drżąc, podniósł rękę, żeby odsunąć włosy z policzka. Czuł się wówczas jak sparaliżowany, robiło mu się gorąco i zimno na przemian, a dotyk twarzy czarnookiego był porażający. Czy można to porównać do sytuacji sprzed niecałych dwóch godzin? Naruto nie był pewien. Dzisiaj to był zwykły odruch, który nie powodował żadnych sensacji w okolicach żołądka. Nie tak, jak wtedy, gdy prowadziły go jakieś nieznane emocje, a serce uderzało z zawrotną szybkością. Uzumaki zamarł… Już wiedział, co przeoczył. Sasuke… Olśnienie spłynęło na niego w jednej chwili. Obrazy kolejnych sytuacji, z Uchihą w roli głównej, zaczęły nakładać się na siebie. Znów widział zbliżającą się twarz bruneta, te niesamowite, czarne tęczówki. Znów poczuł jego rękę we włosach i dotyk ciepłych usta na swoich wargach. Pamiętał, jak świat wywrócił się do góry nogami, jak pragnął, aby to się nigdy nie skończyło. Był wtedy szczęśliwy i przerażony jednocześnie. Zareagował wściekłością, bo bał się, że to jakiś żart, podstęp ze strony przyjaciela…

- Naruto-kun – dziewczyna lekko dotknęła jego ramienia.

- Hinata… - Uzumaki powoli wracał do rzeczywistości.

- Źle się czujesz, Naruto –kun?

- Nie skądże –roześmiał się zakładając ręce za głowę. Jednak tak naprawdę wcale nie było mu wesoło. Zaczynała do niego docierać pewna prawda… A on sam nie był do końca przekonany, czy chce ją całą poznać.

- Hinata, odprowadzę cię do domu, późno już, pewnie się o ciebie martwią.

- Dobrze, Naruto – kun – dziewczyna uśmiechnęła się do niego, ale on jakby tego nie widział, bo pod powiekami miał wciąż obraz pewnego pocałunku.

Szedł sprężystym krokiem, trzymając ręce w kieszeniach. Ponury wyraz twarzy, był niezmienny od dobrych paru godzin. Dziewczyna idąca obok, obserwowała go ukradkiem. Wygląda jak obrażone dziecko, któremu zabrano najukochańszą zabawkę – pomyślała. Znała przyczynę takiego zachowania czarnookiego i zrobiło jej się go trochę żal. Niby nie zasługiwał na to, bo w końcu został potraktowany tak, jak do tej pory sam traktował innych, ale Haruno, wbrew pozorom, nie była mściwa. Wcześniej zaproponowała brunetowi, że sama wróci do domu, ale on uparł się, że ją odprowadzi. Widocznie dobre wychowanie nie pozwalało mu postąpić inaczej. A skoro tak, to miała czas, aby z nim porozmawiać. Nie była do końca przekonana, czy to dobry pomysł w tym momencie, ale postanowiła zaryzykować.

- Sasuke - kun - zaczęła cicho. - Nie martw się, on w końcu zrozumie.

- On? – Uchiha nie wydawał się zainteresowany, odpowiedział głównie przez grzeczność.

- Tak, on. Naruto.

Drgnął na dźwięk tego imienia, ale nadal nie odwrócił głowy.

- Nie wiem, o co ci chodzi – zacisnął mimowolnie pięści.

- Myślę, że jednak wiesz – Sakura uśmiechnęła się. - Zależy ci na Naruto – powiedziała to wolno i wyraźnie. – Coś do niego czujesz.

Czarnowłosy zatrzymał się i spojrzał na nią ze złością.

- Nic nie wiesz.

- Gdy jesteś w jego towarzystwie, stajesz się inny – ciągnęła, nie przejmując się nieuprzejmym tonem głosu rozmówcy. - Zauważyłam, jak na niego patrzysz, kiedy wydaje ci się, że nikt nie widzi. Jeśli nie jesteście razem, twoje myśli błądzą nie wiadomo gdzie i nie możesz się skupić. Tak było na tamtej misji… - dziewczyna umilkła na chwilę.

Uchiha poruszył się niespokojnie. Skąd ona to wie. Zawsze starał się ukrywać swoje uczucia. Może faktycznie za często spoglądał na Naruto, ale żeby od razu wysnuwać takie wnioski? Co gorsza, to były trafne wnioski. Jednak Sasuke nie zamierzał nic mówić. To jego sprawa i tylko jego. Zresztą Naruto i tak nie odwzajemnia tych uczuć, czego dał dzisiaj dobitny przykład.

- Jemu tak samo na tobie zależy, nawet jeżeli jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy – Haruno jakby czytała w jego myślach.

- Skąd ty to możesz wiedzieć? – był wyraźnie zaskoczony.

- Ponieważ widziałam jego determinację, kiedy przez trzy lata robił wszystko, żeby cię odnaleźć. To spojrzenie, kiedy mówił o tobie. Takie zawzięcie, upór, skłonność do poświęceń – nie biorą się z niczego. On chciał za wszelką cenę uratować najważniejszą osobę w życiu – ciebie. A żadna przyjaźń, nawet ta najlepsza, nie sprawia, że ktoś zachowuje się jak szaleniec, wariat opętany tylko jedną myślą i brnący ślepo naprzód. To może spowodować tylko miłość.

Uchiha, choć nie dał tego po sobie poznać, był wstrząśnięty jej słowami. To w jaki sposób o tym mówiła…

- Kiedy byłeś w śpiączce, Naruto prawie nie odchodził od twojego łóżka. Siedział tam, trzymając cię z rękę. Widziałam jego łzy, choć za wszelką cenę starał się je przede mną ukryć. Jego oczy… Był kompletnie załamany. – Haruno spojrzała zdecydowanym wzrokiem na bruneta. - On cię kocha, nawet jeśli o tym nie wie. I bez ciebie byłby bardzo samotny i nieszczęśliwy. Tak jak ty bez niego. Kiedy to dostrzegłam, moja nadzieja, że kiedykolwiek zdobędę twoje uczucie, prysła.

- Sakura, ja… - nie wiedział, co powiedzieć.

- Gdyby chodziło o inną dziewczynę, nie poddałabym się tak łatwo – kąciki jej ust uniosły się. – Ale w takim wypadku, nie jestem na tyle głupia, by wierzyć w cuda.

- Sakura, wiesz co? – Uchiha spojrzał na dziewczynę. – Może jednak nie jesteś taka irytująca?

Odpowiedział mu śmiech.

Naruto sam nie wiedział, ile już czasu siedzi na gałęzi jakiegoś drzewa, rozmyślając. Nad sobą, nad Sasuke… Kiedyś zapytał Sakurę, po czym poznać, że jest się zakochanym. Powiedziała, że jeśli coś takiego nastąpi, raczej to zauważy. On jednak nie był tą odpowiedzią usatysfakcjonowany. Męczył ją i męczył, aż w końcu poddała się i z uśmiechem na ustach zaczęła opowiadać: o śmiesznym uczuciu w okolicach żołądka, szybszym biciu serca, chęci przebywania z wybraną osobą jak najczęściej. Mówiła, że zakochany człowiek nie myśli racjonalnie, robi z siebie idiotę, byle tylko ta druga osoba go zauważyła. Cieszy się z każdego małego sukcesu swojej miłości, ale też płacze, gdy dzieje jej się krzywda… Uzumaki przymknął oczy. Nie powiedziała mi tylko, że gdy ta osoba cię dotyka – całe ciało przechodzą przyjemne dreszcze, kiedy czujesz na sobie jej ciepły oddech – jesteś jak sparaliżowany, wreszcie, gdy cię całuje - wszystko wokół jakby wirowało – pomyślał. - Nie powiedziała, bo tego nie doświadczyła. Blondyn jęknął i schował twarz w dłoniach. Właśnie - o ile niczego nie pominął - doskonale opisał sam siebie w relacjach z Sasuke. A to oznaczało tylko jedno. Zakochał się w swoim najlepszym przyjacielu…

Gdy Uchiha wrócił do domu, Naruto jeszcze nie było. Czekał na niego w salonie, rozmyślając o tym, co mówiła Haruno. Prawie nie śmiał w to uwierzyć. Bo jeżeli Uzumakiemu na nim zależy w taki sposób, to dlaczego umawia się z kimś innym? Po dwóch godzinach uznał, że to chyba nie ma sensu. Młotek najwyraźniej nieźle się bawi, skoro tak długo nie wraca. W ponurym nastroju poszedł do siebie.

Blondyn wszedł do rezydencji najciszej jak się da. Wcześniej był tak pochłonięty swoimi myślami, że nawet nie zauważył, która już godzina. Nie wiedział, czy Sasuke wrócił, ale jeżeli tak, to pewni śpi. Naruto czuł jakiś ciężar w żołądku. Nerwy dawały o sobie znać. Nie wiedział, co zrobić. Nie wyobrażał sobie, że uda mu się ukryć swoje uczucia przed Uchihą. Nigdy nie był w tym dobry. Więc może mu po prostu powiedzieć i czekać na wyrok? Chciałby, ale zwyczajnie bał sie reakcji drania, na takie rewelacje. Gdyby go tylko wyśmiał – to jeszcze byłoby do zniesienia. Ale jakby powiedział, że nie chcę więcej przyjaźni kogoś takiego jak Uzumaki? Że to mu popsuje wizerunek i takie tam?

Naruto wstał i poszedł na górę. Jutro o tym pomyśli, teraz to nie ma sensu. Minął drzwi do pokoju Sasuke. Było cicho, chyba spał… Blondyna nagle coś podkusiło. Wszedł do środka.

- Sasuke – wyszeptał. – Sasuke, śpisz?

- Nie śpię, młotku?

Uzumaki drgnął. Nie spodziewał się tego. Podszedł do łóżka i usiadł na brzegu. Sylwetka bruneta uniosła się lekko.

- Mogę cię o coś zapytać? – niebieskie oczy przyzwyczajały się do ciemności panującej w pomieszczeniu.

- Mhm.

- Czemu byłeś dzisiaj taki zły?

- A jak sądzisz? – skrzywił się czarnowłosy.

- Nie chciałeś się umawiać z Sakura?

- Coś w tym guście – brunet uznał to za wystarczające wyjaśnienie.

- Sasuke… A z kim chciałbyś pójść na randkę?

- Przyszedłeś tu o pierwszej w nocy pytać mnie, z kim chciałbym pójść na randkę? Zwariowałeś? – spojrzał na niego zdziwiony.

- Oj, draniu, nie dlatego przyszedłem. Chciałem ci coś powiedzieć – Naruto zebrał się na odwagę. Chyba jednak wszystko będzie lepsze od tej niepewności.

- A więc słucham.

- Bo ja, wiesz… - niebieskooki mówił tak cicho, że Uchiha musiał się przysunąć, żeby cokolwiek słyszeć - Lubię cię… - wyszeptał, a cieple ramiona objęły czarnowłosego za szyje.

Sasuke przeszły przyjemne dreszcze. Dotknął policzka Uzumakiego.

- Ja też cię lubię – delikatny uśmiech pojawił się na twarzy.

- Ale… wiesz… bo można lubić i lubić… - niebieskooki nie miał pojęcia jak to ująć w słowa. - A ja cię lubię tak… tak…- nie, nie da rady tego powiedzieć, nie potrafi. – Draniu, jesteś moim najlepszym przyjacielem – wymamrotał, a w duchu aż jęknął, zły na siebie, za to, że stchórzył.

Brunet drgnął. Wiec jednak tylko przyjacielem - pomyślał z rozczarowaniem. Odsunął od siebie chłopaka.

- Późno już. Idź spać.

- Coś się stało? – Naruto był zdezorientowany nagłą zmianą barwy głosu.

- Nie, po prostu jestem zmęczony. Idź.

Blondyn wstał i ruszył w stronę wyjścia. Przez chwile się zawahał, ale w końcu nacisnął klamkę.

- Dobranoc, Sasuke – mruknął.

- Dobranoc – Uchiha patrzył na oddalająca się sylwetkę, która po chwili zniknęła za drzwiami. Ukrył twarz w dłoniach. – Skoro tak, to będę dla ciebie przyjacielem. Będę kimkolwiek zechcesz. Tylko mnie nie zostawiaj – pomyślał gorzko.

1 komentarz:

  1. Komentarze przeniesione z http://sasunaru-drogapowrotu.blog.onet.pl

    ojeeej. głupi Naru >.<' mógłby mu powiedzieć, albo co oO' umphh. Kiedy kolejny rozdziała? Bardzo chcę wiedzieć, jak to się dalej potoczy.
    http://jnid.gu.ma
    ~Kichisame, 2009-04-06 11:48

    No tak, cholender, mógł mu powiedzieć. Ale wtedy nie było by już kolejnej notki. A ja już czekam na twoje kolejne opko. Mam ochotę się trochę powtrącać, ale ,,, możesz skopań mi za to tyłek, jak chcesz XD
    ~Lloyd, 2009-04-06 13:17

    Mi siębardzo podobało. A będzie następne opo SasuNaru? Plose bo ja normalnie kocham tą parę i twoje opowiadania. Pozdro =)
    ~Minato, 2009-04-06 13:24

    Najprawdopodobniej będzie, tylko nie wiem kiedy i jakie (chodź na pewno Sasunaru).
    ~SaNu, 2009-04-06 13:34

    Mm.. świetne. takie lekko melancholijne. Ładniutkie. Czekam na kolejny rozdział. Nie ma co się rozwodzić, chociaż szkoda, że to już koniec.
    ~Green., 2009-04-06 14:01

    No tak szykuje się już na ten koniec, ale starałam się zbytnio o tym nie myśleć czytając tą notkę. Zastanawiam się kto w końcu to powie, jasno i wyraźnie i jakoś tak obstawiam Uchihę, chociaż być może znów coś popchnie do tego Naruto. Rozdział bardzo ładny i tak myślałam, że to była Sakura chwała za to:) Bardzo podobały mi się opisy Sasuke zresztą Naruto też niczego nie brakowało, ale jakoś ten Sasuke wysuwa mi się na 1 miejsce i muszę powiedzieć, że jest wspaniały. Pozdrawiam
    ~Elbereht, 2009-04-06 14:09

    cholera... to wszystko przez ciebie. przez ciebie sie na końcu poryczałam >.< normalnie przeżywałam jak młody rolnik podorywkę... ale w sumie. po głębszej analizie można stwierdzic, że nawet mi to nie przeszkadza xD. podsumowując: notka była super, ale nie waż sie powtażac takich smutnych scen, bo dopadnę i utopię. no to wszystko z mojej strony xD
    Z Panem Bogiem :)
    ~hayashi, 2009-04-06 15:44

    Wrrrr. Ja jestem zła..^^ W tym momencie żądam, aby Naruto powiedział Sasuke co do niego czuje, albo wejdę pod biurko i nie wyjdę do następnej noci..!! Świetne opo.!! Czekam na newsa..xDD.
    ~domin.jane_karo@poczta.onet.pl, 2009-04-06 22:20

    Bł>agam cię *padana na kolana przed SaNu* błagam cię o to byś napisała na jutro lub środę noteczkę *składa różne dary SaNu* ja tak kocham twojego bloga że ah nie wiem co powoiedzieć. Pisz szybko niocie bo ja nie wyrabiam nerwowo. I mam nadzieję ze twoje nowe opo to też będzie SasuNaru. Bo to moja kochana para =). Gorące pozderki i życzę dużo weny :*:*:*:*:*:*:*:*
    ~Cloud, 2009-04-06 23:10

    buuuuuu... głupi naru xp chikenowac w takim momencie? xd ech... czekam na next ;**
    ~ikuko, 2009-04-07 14:45

    ale zajebisteeee*.* ja chce wiecej i nie chce konca!!!
    ~Shiawase, 2009-04-07 20:05

    *Szturch, szturch* szkoda, że Naruto stchórzył... A już miałam nadzieję... Moja zboczona natura domaga się... Ah... Młe he he..
    Nie no, rozdział piękny... Aż miło sobie wyobrazić minę Sasia, gdy go Sakura uświadamiała...
    ~lanjeli, 2009-04-07 21:29

    OdpowiedzUsuń