16 września 2016

Rywale - rozdział 40

Początek nowego tygodnia nie zapowiadał się dla Naruto zbyt optymistycznie. Nie dość, że w nocy nie mógł spać, cały czas zastanawiając się nad tym, co powiedział Sasuke, to jeszcze, żeby dotrzeć na uczelnię, musiał wpakować się do zapchanego jak zwykle o tej porze autobusu, bo jego rower wymagał naprawy. Wczoraj chciał rozładować frustrację, więc dość długo jeździł po wyboistym leśnym terenie. Pech chciał, że w pewnym momencie nie wyrobił zakrętu i wygiął przednie koło. Sam też się trochę poobijał, czego dowodem były siniaki na ramieniu. Westchnął i pchnął drzwi do auli. Od razu zauważył Sasuke, który siedział w drugim rzędzie i obojętnym wzrokiem wpatrywał się w jakiś bliżej nieokreślony punkt. Głowę opierał na rękach i nie zwracał uwagi na nic, co się dzieje dookoła niego. Nawet nie zauważył, że wszedł. Naruto zrobiło się żal, kiedy przypomniał sobie te wszystkie momenty, ten czas, gdy nawet na zajęciach się nie rozstawali. Zazwyczaj siedzieli w ostatnim rzędzie, gdzie mieli widok na wszystkich, ale mało osób miało widok na nich. Sasuke miał zwyczaj przysuwania się, udawał wtedy, że chce zajrzeć mu do notatek, ale obaj wiedzieli, że wcale nie o to chodzi. Czasem rzucał złośliwe komentarze, na temat zachowań niektórych osób, bywało, że zabierał mu długopis, twierdząc, że i tak nic ciekawego nie napisze, a on sam swojego zapomniał, a przez to, jak dogryzał Kibie, Naruto raz prawie został wyrzucony z wykładu, takiego dostał ataku śmiechu. A teraz Sasuke siedział i nie zwracał na niego najmniejszej uwagi. Tak strasznie za nim tęsknił… Nie miał pojęcia, jak wytrzyma nadchodzące dni. Podniósł głowę i rozejrzał się, szukał Shikamaru, ale…