11 stycznia 2014

Szpieg, który nosił szpilki - rozdział 8

Tekst pisany fragmentami przez trzy osoby: mnie, Koko i Yukami. Był tworzony dla zabawy, więc proszę nie traktować go zbyt poważnie.

____________________________________________________


— Czy ty wiesz, ile ja się nad tym napracowałem? – wściekał się Naruto, patrząc, jak Sasuke wychodzi z kabiny, a potem wykonuje na swoich pośladkach ostatnie poprawki, ugniatając je dłońmi i przeglądając się w lustrze nad umywalką. – I przez ciebie pewnie będziemy mieli pecha, dupku. To były żurawie na szczęście!
Sasuke spojrzał na niego pogardliwie.
— Nie wiedziałem, że jesteś przesądny, ale w sumie czego innego można się spodziewać po takim idiocie – prychnął.
— Przesądy nie są głupie! Jak coś się stanie, to ci przypomnę, co mówiłeś, draniu! – Naruto wskazał  oskarżycielsko palcem na Uchihę, ale ten tylko przewrócił oczami.
— Skończ z tymi bzdurami, młotku. Pamiętasz jeszcze, że mieliśmy przeszukiwać kabiny? – rzucił wyniośle i wrócił do tej, z której przed chwilą wyszedł, czyli jedynej nie przeszukanej przez podejrzanych typów. Zaczął przyglądać się uważnie jej wnętrzu, wygarniając przy tym porządnie uszczuplony stosik papierowych żurawi na zewnątrz. Naruto w odpowiedzi tylko burknął coś pod nosem, ale w końcu podszedł do Uchihy, próbując dołączyć do poszukiwań.
— Co ty robisz? Tu nie ma miejsca, nie widzisz? – warknął Sasuke, prawie przyciskany twarzą do ściany.
— I co ja ci poradzę? Pozostałe kabiny tamci przeszukali i na pewno nic w nich nie ma – mruknął Naruto. – Ej, nie rozpychaj się! – wrzasnął, kiedy dostał łokciem Uchihy, który najwyraźniej próbował wypchnąć go na zewnątrz.
— Co wy robicie? — zapytała Sakura, która właśnie weszła szybkim krokiem do łazienki. Sasuke nadal wypychał Naruto z kabiny, tym razem przy użyciu obu łokci i kolana, a ten, w odwecie za żurawie, próbował na powrót zdeformować papierowy tyłek. Wyglądali, jakby wzajemnie próbowali się obmacywać.
— Nic! — Wkurzony Naruto cofnął się i z rozpędu popchnął Sasuke na sedes. Na szczęście deska była podniesiona, więc sztucznym pośladkom nic się nie stało.
— Oni wracają — poinformowała Sakura i doskoczyła do kabiny, żeby wyciągnąć z niej przyjaciół. Kiedy Hidan i Kakuzu weszli z powrotem do łazienki, cała trójka wyleciała z hukiem zza koślawo trzymających się na zawiasach drzwi.
— Ej, mówiłem, że lesbijki — zawołał Hidan z błyskiem w oku.
— Powtarzam, że to damska toaleta — warknęła Sakura. Nerwowo zerknęła na Sasuke i Naruto, obaj jednak wydawali się być doprowadzeni do porządku.
— Przynieśliśmy papier — odpowiedział niezbyt przyjaznym tonem Kakuzu i z niezmiennie grobową miną wyciągnął zza pleców kilka rolek. — A teraz, jeśli pozwolicie, zostawimy go w kabinach — mruknął tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Sakura, widząc, że zwykłe wyganianie na nic się nie zda, postanowiła podejść ich od innej strony.
— Och, panowie są z personelu! Najmocniej przepraszam, nie pomyślałam wcześniej, bo panowie tacy eleganccy, ale w sumie nie powinnam się dziwić, takie wystawne przyjęcie to i dziadków kloze… was wcisnęli w garnitury, prawda? – zaśmiała się sztucznie, rzucając przez ramię spanikowane spojrzenie na dwójkę przyjaciół i podeszła do mężczyzn. Widziała, że już chcieli zgłaszać sprzeciw, więc nie mogła dać im dojść do słowa. – Właściwie to z chęcią panów wyręczę, to musi być bardzo nudna robota – powiedziała, mając zamiar wyjąć z rąk Kakuzu rolki papieru, jednak mężczyzna trzymał uparcie.
— Co robimy? – mruknął tymczasem półgębkiem Naruto, szturchając Sasuke łokciem.
— Zauważyliby, gdybyśmy znowu weszli do kabiny, jeśli o to pytasz – warknął Uchiha.
— Nie jeśli odwrócę ich uwagę – rzucił Naruto z uśmiechem i w dwóch krokach doskoczył do Sakury.    — Sakurka, ale co ty mówisz. Nie przeszkadzaj panom w wykonywaniu ich pracy. Zresztą, powinni przyjrzeć się spłuczce w trzeciej kabinie, bo coś szwankuje – wtrącił się i razem z dziewczyną praktycznie wepchnęli mężczyzn do wspomnianej kabiny. Naruto mrugnął do Sasuke porozumiewawczo i bezgłośnie powiedział: sprawdź w spłuczce.
Ale Sasuke doskonale wiedział, że ma to zrobić. W końcu miał taki zamiar zanim Naruto nie zaczął wgniatać go w ścianę.

Sakura stała przed kabiną, w której zamknęli mężczyzn i nerwowo zerkała w stronę Sasuke i Naruto, którzy majstrowali coś przy toalecie. Nie miała pojęcia, czy powinna podsłuchiwać nieznajomych, czy starać się zagłuszyć pracę swoich przyjaciół.
— A toaleta przy drzwiach chyba się zatkała! — powiedziała głośno, ale w odpowiedzi usłyszała jedynie gorączkowe szepty między Hidanem a Kakazu.
Sasuke natomiast, najciszej jak potrafił, podniósł ceramiczne wieko spłuczki.
— Coś tam jest! — wyszeptał mu do ucha podniecony Naruto, wsuwając rękę do środka. Wyciągnął z niej niewielki woreczek. — Jakieś papiery — mruknął, zaglądając do środka.
— Pst! — Sakura pstryknęła ostrzegawczo palcami.
— Spłuczka działa jak należy — usłyszeli głos Hidana, a zaraz potem skrzypienie otwieranych drzwi. Naruto spojrzał na Sasuke z przerażeniem, odstawiając wieko toalety na swoje miejsce.
— Majtki — powiedział cicho, patrząc wymownie na biodra Uchihy. Sasuke skrzywił się, ale nie miał innego wyboru. Płynnym ruchem (dzisiejszego wieczora nabrał już nieco praktyki) wyciągnął żurawie spod sukienki i włożył zamiast nich papiery, czerwieniąc się nieco, kiedy czuł na sobie uważne spojrzenie Naruto. Kiedy tylko poprawił swoją sukienkę, drzwi do łazienki otworzyły się gwałtownie.

Sprzątaczka spojrzała na nich zmęczonym życiem wzrokiem. Nie wiedziała, dlaczego wszyscy znajdujący się w łazience ludzie, gapią się na nią, ale nie wydawała się być tym zainteresowana. Weszła do środka, ciągnąc za sobą wózek wypełniony najróżniejszymi środkami czystości. Przez chwilę panowała niemal zupełna cisza. Niemal, bo sprzątaczka dość hałaśliwie grzebała w rzeczach na swoim wózku. Hidan i Kakuzu spojrzeli po sobie wymownie.
— Panowie chyba jednak powinni wyjść — powiedziała kobieta, robiąc przy tym groźną minę i podpierając dłonie na biodrach.
Hidan otworzył już usta, chcąc chyba zacząć dyskusję, ale w końcu obaj panowie wyszli, szepcząc coś między sobą. Cała drużyna siódma była pewna, że będą jeszcze próbowali wrócić, ale już nie mieli zamiaru ich przed tym powstrzymywać — i tak nie znajdą już tego, czego szukali. Tajemnicze dokumenty spoczywały teraz w bezpiecznych niczym sejf gaciach Uchihy i jedyne, co pozostało do zrobienia, to dokładne przejrzenie ich w jakimś ustronnym miejscu. Kibel chyba niestety odpadał. Ostatnio zrobiło się w nim zdecydowanie zbyt tłoczno.

— Musimy iść do pokoju — wyszeptała Sakura, kiedy wychodzili z łazienki. Naruto otarł się niby przez przypadek o jej biust i z bezczelnym uśmiechem lekko klepnął Sasuke w tyłek. — Naruto! — syknęła dziewczyna, patrząc wymownie na Sasuke, który już przymierzał się do zadania mu solidnego ciosu.
— Ktoś może zauważyć, jak tam idziemy — burknął Uchiha. Naruto jeszcze go popamięta, cholerny kawalarz.
— Więc musimy iść po kolei. W pewnych odstępach czasowych — zauważył sprytnie Naruto, nie mogąc przestać się cieszyć. — Może najpierw ty, Sasuke. Przenosisz najcenniejszy ładunek — powiedział, śmiejąc się zupełnie nie po kobiecemu, czym zwrócił na siebie uwagę dwóch tłustych bogaczy. Sakura uśmiechnęła się do nich zalotnie, po czym rzuciła Naruto gniewne spojrzenie, nadeptując obcasem na jego buty. Dopiero po chwili Uzumaki zauważył, że dziewczyna czerwieni się soczyście, rzucając speszone spojrzenia w stronę Uchihy.
— Ej, zaraz, zaraz! — zawołał wesoło i zachichotał szybko, kiedy znowu poczuł na sobie spojrzenie jakichś gości. — Sakura, ty chyba nie pomyślałaś, że Sasuke może mieć jakąkolwiek inną ceną rzecz w swoich gaciach oprócz tych papierów, co? Co? — zapytał z niedowierzaniem, zatrzymując się gwałtownie. Szli właśnie w stronę wind. Sakura nie odpowiedziała, a Sasuke przeklął cicho pod nosem i nie czekając na nich, skierował się w stronę windy, która właśnie przyjechała na dół. Naruto, niewiele myśląc, poszedł za nim, zdążając w ostatniej chwili przed zamknięciem się drzwi. Sakura niestety została na parterze.
— Pomóc, piękna pani? — Goryl, krytykujący przy wejściu na imprezę tyłek Sasuke, znów postanowił przypomnieć o swoim istnieniu. — Koleżanka już wytrzeźwiała? — dodał z obleśnym uśmiechem.
Sakurze zrobiło się gorąco. No tak, wcześniej wyprowadzali nieprzytomną pracownicę Orochimaru w blond peruce, a teraz Naruto szedł, jak gdyby nigdy nic...
— Sole trzeźwiące — stwierdziła, naciskając w panice wszystkie przyciski windy naraz. W tym momencie rozległ się jakiś dziwny, stłumiony dźwięk i licznik wyświetlający piętra zatrzymał się między trzecim a czwartym. Sakura oparła się o ścianę, licząc w myślach do dziesięciu. To nie mogło się wydarzyć.
— Jakiś problem — zapytał mężczyzna, który nagle, ni stąd, ni zowąd pojawił się w hotelowym korytarzu. Odgarnął z czoła swoje lekko fioletowawe włosy i uśmiechnął się niebezpiecznie. Sakura wiedział, że to nie wróży nic dobrego.
— Ej, spadaj, ja byłem pierwszy — zareagował obleśny goryl, jednak tym razem Sakura była mu za to naprawdę wdzięczna. Hidan, nadal z niebezpiecznym błyskiem w oku, wycofał się.
— Wody? — zaproponował niespodziewanie pseudowybawca.
— Nie, dziękuję! — rzuciła Sakura i ruszyła w stronę schodów. Musiała sprawdzić, co się dzieje.

Windą szarpnęło, a Sasuke z niezbyt dużą gracją poleciał prosto na Naruto. Światło na suficie zamigotało groźnie, ale ostatecznie nie zostali odcięci od jego dopływu.
— Co to było? — zapytał Naruto, patrząc z bliska na umalowaną twarz Uchihy.
— Winda się zacięła! — warknął jego przyjaciel, odsuwając się do niego i poprawiając kieckę. — Do cholery, jesteśmy tu uwięzieni!
— Żartujesz?! — wydarł się Naruto, łapiąc za perukę. Ściągnął ją z rozdrażnieniem i rzucił w kąt windy. — Co teraz zrobimy? Nie wgramolimy się przecież do szybu w tych kieckach!
— Wiem przecież — warknął Sasuke, myśląc gorączkowo. Spojrzał na wyświetlacz, który miał wskazywać piętra. Nie wskazywał nic.
— Może Sakura nas uratuje? — zapytał z nadzieją Naruto, a Sasuke tylko prychnął w odpowiedzi. — No to nie wiem, nie możemy tu czekać na zbawienie, cholera! Zresztą, to twoja wina, bo sprofanowałeś żurawie. Mówiłem ci, że będziemy mieć przez to pecha!
— Rozbroję system — zadecydował w końcu Sasuke, wysuwając z peruki wsuwkę i zaczął majstrować przy tablicy interaktywnej.
— Rozbroisz? — wyśmiał go Naruto — Dawaj lepiej te papiery, zobaczymy, co tam jest!
— Zabieraj te łapy z mojego tyłka!
— Dobra, dobra — mruknął Naruto i odsunął się, choć cały aż kipiał od chęci sprawdzenia zawartości dokumentów. — Bronisz tej dupy jak niepodległości. Żeby jeszcze chociaż była prawdziwa... — dodał zgryźliwie i usiadł na podłodze, opierając się plecami o ścianę windy.
Sasuke z uporem maniaka majstrował wsuwką w tę i we w tę. Niestety, jedyne, co mu się w końcu udało osiągnąć, to zwarcie. Światło w windzie zgasło na dobre.
— Nie, no teraz to już w ogóle jesteśmy w ciemnej dupie! — Naruto podniósł się na kolana i zaczął szukać swojej peruki. Wolał, żeby ewentualna ekipa ratunkowa nie zastała go "bez włosów".
— Jak masz lepszy pomysł, to słucham — warknął Sasuke. — Nie jestem elektrykiem.
— A niby co ja mogę zrobić po ciemku? — mruknął oburzony Naruto. — Chociaż, skoro i tak tu tkwimy... — dodał po chwili zastanowienia i, nadal na kolanach, zbliżył się do srajtaśmowych pośladków.
— No ty chyba nie... — Sasuke skoczył jak oparzony, ale nie bardzo miał gdzie uciec. — Powiedziałem, nie zbliżaj się do mojej dupy — warknął spanikowany.
Naruto, mrucząc coś o zboczonych członkach klanu Uchiha, zaczął na oślep grzebać w swoim cekinowym, robiącym za damską torebkę, worku. Chwilę potem wyjął z niego niewielką zapalniczkę. Pstryknął i przysunął płomień niebezpiecznie blisko papierowego tyłka przyjaciela.
— Jak i tak tu tkwimy, to może zobaczymy jednak te papiery, co? — dokończył urwane wcześniej zdanie. — Może to jakiś nowy wynalazek? Sprzedamy i zgarniemy kupę kasy.
Sasuke na wzmiankę o kupie przypomniał sobie, że musi przecież skorzystać z toalety. Zły jak diabli zabrał Naruto zapalniczkę, zanim ten zdążył cokolwiek podpalić i oświetlając sobie tablicę, na powrót zaczął przy niej majstrować.
W tym momencie gdzieś z góry dobiegł ich przytłumiony głos.

— Sasuke, nic ci nie jest? — krzyczała w głąb szybu Sakura, która przed chwilą siłą otworzyła drzwi windy na czwartym piętrze.

1 komentarz:

  1. Witam,
    no i znaleźli dokument, przed Hidanem i Kakazu, ale ich wystawili to było świetne.... Naruto i Sasuke w windzie, cóż tam ciekawego może się dziać... Sakura zapewne ich zaraz uwolni...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń