18 maja 2009

Kłamstwo nie staje się prawdą tylko dlatego, że wierzy w nie więcej osób - 3

Leżałem, wpatrując się w sufit, nigdy w życiu nie byłem tak szczęśliwy jak teraz. Co będzie dalej? Nieważne. W końcu stało się to, na co czekałem. Jak? Nie wiem. Ostatnie kilka miesięcy zwyczajnie mi umknęło. Żyłem z głową w chmurach…
Tamtego dnia, dwudziestego trzeciego lipca, zostałem bezceremonialny wyrzucony z gabinetu Hokage przez samą właścicielkę, która wrzeszczała coś w stylu: „jak ja mogę w takim stroju pokazywać się w głównej siedzibie wioski”. Starszyzna przyglądała mi się z oburzeniem, a Sasuke tylko ironicznie pokręcił głową. Próbowałem podsłuchiwać, ale jak na złość, ktoś na zewnątrz robił remont i zagłuszał wszystko. Zrezygnowany powlokłem się do domu, wygrażając w myślach tej jędzy Tsunade. Miałem zamiar przebrać się i wrócić. W końcu właśnie ważyły się losy mojego przyjaciela, który, z tego, co zdążyłem zauważyć, nie okazywał specjalnej skruchy. Mówił o jakieś propozycji…
O tym, że zostaje w Konoha, dowiedziałem się dopiero wieczorem w rezydencji. Wcześniej nikt nie chciał mi nic powiedzieć, łącznie z nim samym. Za to w domu opowiedział, a raczej wyciągnąłem z niego kawałek po kawałku całą historię. Słuchałem wszystkiego z coraz większym zdziwieniem i zszokowaniem. Zabił brata i poznał okrutną prawdę o swoim klanie. Kiedy mówił, że pierwotnie jego zamiarem była kolejna zemsta, zamarłem. Jednak na szczęście zdał sobie sprawę, że to do niczego nie prowadzi. Wrócił więc i przedstawił propozycję. On przestanie się mścić, oni przyjmą go z powrotem na takich samych zasadach, jak kiedyś. Właściwie, gdy o tym mówił, zdałem sobie sprawę, że to nie była propozycja, a raczej ultimatum. Nie mieli wyboru, inaczej prawda o klanie Uchiha ujrzałaby światło dzienne, a do tego nie mogli dopuścić. Tak czy inaczej, Sasuke miał zostać w wiosce, a ja byłem z tego powodu przeszczęśliwy, co dało się zauważyć z odległości kilometra. Tego dnia nie wróciłem do domu na noc. Zostałem u niego, nie mogąc się nagadać, no a poza tym, to były przecież jego urodziny. Urodziny, z okazji których nie on, ale ja dostałem najlepszy prezent, jaki można sobie wymarzyć…
Moje życie zmieniło się diametralnie. Co tu dużo mówić, zniknął ten zdołowany, cichy Naruto, a na jego miejscu pojawiłem się dawny ja. Szczęśliwy ja. Chodziłem z głową w chmurach, nie odstępowałem Sasuke nawet na krok, a usta mi się nie zamykały. On jak zwykle milcząco na to przyzwalał. Chyba musiałem być niezwykle irytujący dla żeńskiej części populacji Konohy, bo ilekroć któraś chciała do niego zagadać, pojawiałem się ja. On w tej kwestii nic się nie zmienił. Nadal całkowicie ignorował zabiegające o jego względy dziewczyny, a ja cieszyłem się z tego jak durny. Mimo że znowu stał się najbardziej pożądanym obiektem w wiosce, wyglądał, jakby go to najmniej interesowało. Tolerował jedynie Sakurę, która od trzech miesięcy była mężatką i teraz już podchodziła do nas obu z dystansem, śmiejąc się, że oto siedzą w pokoju jej dwie niedoszłe miłości. Sasuke był zaskoczony, gdy dowiedział się, że ją odrzuciłem. Jeszcze bardziej wyraz jego twarzy się zmienił, gdy poznał prawdę o moim stanie cywilnym. Nie nosiłem obrączki, przeszkadzała mi, więc musiałem powiedzieć wprost. Na moment w jego oczach dostrzegłem jakby nutkę żalu, ale uznałem, że to musiało być tylko przywidzenie, bo za moment już kpił ze mnie jak zawsze. Nic sobie z tego nie robiłem. Mógł się zachowywać jak tylko chciał, ja i tak wszystko wybaczałem. Był. Tylko to się liczyło.
Pół roku po tym, jak wrócił, po raz pierwszy w życiu pokłóciłem się z Hinatą. Wtedy znów nie wróciłem do domu na noc, a ona w desperacji wygarnęła, że więcej czasu spędzam w rezydencji Uchihy niż w domu i że prawie mnie nie widuje. Wzruszyłem tylko ramionami, co jeszcze bardziej ją rozgniewało. Kłóciliśmy się, przedstawiając swoje argumenty, aż w końcu padły te słowa:
– Sasuke to, Sasuke tamto… Czy na świecie nie istnieje nikt poza Sasuke? Może to z nim powinieneś się związać, a nie ze mną!
Zasłoniła usta rękami. Chyba nie chciała tego mówić, ale było za późno.  Pomyślałem wtedy gorzko, że trafiła w sedno.  Próbowałem nie dać tego po sobie poznać, jednak z marnym skutkiem. Nigdy nie byłem dobry w ukrywaniu tego typu emocji, nie gdy chodziło o Sasuke. On był, jest i będzie najważniejszą osobą w moim życiu.
– Naruto, poczekaj…
Nie chciałem słuchać. Chwyciłem bluzę z zamiarem wyjścia z domu. Gdzie idziesz? Kiedy wrócisz? Znów te pytania. Miałem dość. Tego małżeństwa, Hinaty, udawania dobrego męża i ukrywania prawdziwych uczuć. Wyszedłem. Lało jak z cebra, a ja nie wziąłem płaszcza. Trudno. Ruszyłem przed siebie energicznym krokiem. Wiedziałem, gdzie iść. Wiedziałem, co zrobić. Koniec z tym udawaniem. Musiałem powiedzieć mu, co do niego czuje. Nie mogłem dłużej żyć w ten sposób.
Stanąłem przed wejściem do rezydencji, cały ubłocony. Musiałem wyglądać jak siódme nieszczęście, ale nie przejmowałem się tym w ogóle. Już miałem zadzwonić, gdy nagle opuściła mnie cała odwaga. Może jednak nie powinienem tu przychodzić? Usłyszałem kroki za drzwiami. Błyskawicznie uskoczyłem, znajdując sobie na konarze pobliskiego drzewa wygodne miejsce do obserwacji. Po chwili drzwi domu otworzyły się, a właściciel rozejrzał się dookoła. Jego wzrok na chwile spoczął na mojej kryjówce, jednak zaraz powędrował dalej. Sasuke wzruszył ramionami i wrócił do środka. Odetchnąłem z ulga. Co jak co, ale ukrywanie się na drzewie przed domem najlepszego przyjaciela nie było normalne. Deszcz ani myślał przestać padać, a ja wciąż nie mogłem się zdecydować, co zrobić. Wymyślałem coraz to nowsze scenariusze rozmowy, każdy odrzucając i uznając za idiotyczny. Co jakiś czas w oknie sypialni Sasuke pojawiał się cień, wtedy odruchowo się cofałem, choć raczej nie mógł mnie tu zobaczyć. Po dobrej godzinie, kiedy byłem już przemoknięty do suchej nitki, drzwi rezydencji ponownie się otworzyły.
– Długo tam jeszcze będziesz siedział, młotku? – dobiegł mnie ironiczny głos. Sasuke opierał się o futrynę i patrzył prosto na mnie.
Z wrażenia omal nie spadłem. Więc jednak mnie zauważył. Zeskoczyłem z gałęzi, zakładając ręce za głowę i śmiejąc się, by ukryć zdenerwowanie.
– Sasuke, draniu, skąd wiedziałeś?
– Nie wiem jak ty, ale ja jestem shinobi – zakpił.
No oczywiście, wyczuł moją chakrę, a ja idiota, myśląc o niebieskich migdałach…
– Będziesz tak stał? – Pokręcił głowa z politowaniem.
Wszedłem, zażenowany całą sytuacją. Sasuke zamknął drzwi i poszedł do salonu. Zdjąłem i powiesiłem na wieszaku mokrą bluzę, ale reszta musiała wyschnąć na mnie.
– No więc powiesz mi, co robiłeś tyle czasu na drzewie przed moim domem? Podglądasz mnie?
– Nie! – Musiałem się chyba mocno zarumienić, bo popatrzył z satysfakcją.
– Więc? – naciskał.
– Chciałem porozmawiać.
– I po to siedziałeś na drzewie?
– Nie… No bo, to nie takie proste… – plątałem się.
Nie odpowiedział. Czekał chyba na dalszą część mojej wypowiedzi. Podjąłem decyzję. Raz kozie śmierć.
– Bo chodzi o to, że ja…, że ty…, że ja do ciebie… – oczywiście nie mogłem się wysłowić. Jak zawsze, gdy miałem coś ważnego do powiedzenia. – Kiedy odszedłeś, ja zdałem sobie z czegoś sprawę. Do tej pory ci tego nie mówiłem, ale nie wytrzymam dłużej…
– Chodzi ci o to, że lecisz na mnie? – spytał znudzonym głosem.
Zamrugałem oczami, nie wierząc w to, co usłyszałem. Nie, to na pewno pomyłka. Ale jednak słyszałem…
– Skąd wiesz? – Byłem zbyt zaskoczony, żeby w ogóle zaprzeczać.
– Widzę, jak się zachowujesz – stwierdził. – Jak zakochany kretyn.
– Co? Ja nie… Byłem aż tak oczywisty? – jęknąłem.
Jego spojrzenie potwierdziło moje obawy. Tylko, co teraz? Jeżeli wie…
–   Dlaczego mi nie powiedziałeś?
– Czekałem, aż sam do mnie z tym przyjdziesz. Wiesz, jaką satysfakcję sprawiało mi obserwowanie twoich mąk?
– To okrutne i niemoralne – zmarszczyłem brwi. Nie spodziewałem się, że z niego taki…
– Pff… Ty mi robisz kazania na temat moralności? Spójrz na siebie. Stoisz naprzeciwko mnie i marzysz, by zdradzić ze mną żonę – stwierdził, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
Zdradzić? Poczułem gorąco rozchodzące się po moim ciele, a następnie kumulujące gdzieś w dolnych partiach ciała. O czym ten Sasuke mówi, przecież on nie…
– Skąd wiesz, że ja chcę… – urwałem, widząc jego ironiczne spojrzenie i uniesione brwi.
– A nie chcesz?
– No… – nie wiedziałem, co powiedzieć, choć w środku wszystko aż krzyczało „CHCĘ”!
– Tak czy inaczej, masz do tego okazję właśnie teraz. – Stanął przy ścianie, krzyżując ręce na piersiach. Czekał.
– Mam okazję? – Nie wierzyłem w to, co mówi. – Draniu, to znaczy, że ty też..? – Nie, to nie tak miało wyglądać. Miało wyjść spontanicznie. A jeżeli się ze mnie nabija?
– Za dużo gadasz – stwierdził, a jego oczy zabłysły jakąś dziwną emocją. Chyba to mnie przekonało.
– Sasuke… – Podszedłem i dotknąłem kosmyka czarnych włosów. Po chwili jednak moja ręka opadła bezwładnie, a ja stałem jak kołek, z głupim wyrazem twarzy. Tyle razy sobie wyobrażałem ten moment, a gdy to działo się naprawdę, nie byłem w stanie nic zrobić. On niczego nie ułatwiał, z kpiącą miną obserwując moje poczynania, a raczej ich zupełny brak w tym momencie. Tak bardzo go pragnąłem, ale nie miałem pojęcia od czego zacząć. To był Uchiha, ten egocentryczny, wyniosły, arogancki drań. Jeden niewłaściwy ruch i na pewno mnie wyśmieje, wykpi, że jestem zbyt sentymentalny i zachowuję się jak zakochana baba.
– I co, tylko tyle? – Czarne oczy przewiercały mnie na wskroś. Och, jak on musiał się naigrywać teraz ze mnie, z mojej nieporadności. – Skoro to wszystko, to… – Ruszył w stronę schodów.
– Nie, czekaj! – To podziałało na mnie jak porządny kopniak. Co ja do cholery wyprawiam? Mam go tuż przed sobą, czekającego na mój ruch, a panikuję jak pensjonarka. Chwyciłem rękaw śnieżnobiałej koszuli i przyciągnąłem go do siebie. Był wyższy, więc musiałem stanąć na palcach, co było cholernie niewygodne. Chyba to zauważył, bo popchnął mnie na kanapę, a ja pociągnąłem go za sobą tak, że teraz siedział na mnie. Był ciężki, ale w tym momencie nie przeszkadzało mi to wcale. Chciałem tej bliskości, chciałem go czuć, nawet, gdy powodowało to lekki dyskomfort. Złapałem czarne włosy, może nawet odrobinę za mocno, ale nie zaprotestował. To dodało mi odwagi, bo już po chwili wbijałem się swoimi ustami w jego. W końcu mogłem poczuć ich smak, moje marzenia stawały się rzeczywistością. To działo się naprawdę. Nie byłem delikatny. Już dawno wyzbyłem się szczeniackiego przekonania, że pocałunek musi być subtelny. Ja subtelnością nigdy nie grzeszyłem, a w momencie, kiedy w grę wchodziło pożądanie, mogłem jedynie zachłannie i brutalnie gryźć jego wargi, czekając, aż pozwoli mi na coś więcej. Póki co nie pozwalał. Spod półprzymkniętych powiek obserwował moją twarz i dawał do zrozumienia, że za mało się staram. Zmuś mnie  – mówiły jego oczy, coraz bardziej błyszczące. Jedną ręką przejechałem wzdłuż kręgosłupa, a drugą pociągnąłem za włosy, odchylając jego głowę do tyłu. Chyba się tego nie spodziewał, bo na moment otworzył usta, co wykorzystałem z pełną premedytacją, wsuwając do środka język. Najwidoczniej spodobała mu się taka zabawa, bo po chwili poczułem dość mocny ból. Ugryzł mnie, udając, że chce pozbyć się „intruza”.  Mruknąłem coś, ale nie zamierzałem uciekać.  Spojrzałem prosto w czarne oczy i pokręciłem lekko głową, dając do zrozumienia, że w taki sposób się mnie nie pozbędzie. Próbował jeszcze kilka razy, ale byłem nieugięty. W końcu chyba uznał, że wystarczająco udowodniłem swój upór, bo rozchylił wargi, tym razem dobrowolnie, dając mi pełne pole do popisu. Na to czekałem. Położyłem ręce na jego biodrach i pogłębiłem pocałunek. Trącałem jego język, oczekując reakcji, ale dzielnie się trzymał. Nie zniechęcało mnie to. Wręcz przeciwnie. Wiedziałem, że to tylko gra i kontroluje się resztkami sił, bo jego oczy zaczynały płonąć. Skapitulował, gdy moja ręka, jakby od niechcenia, przesunęła się po wewnętrznej stronie uda. Drgnął nieznacznie i znów, tym razem chyba nie do końca świadomie, zacisnął zęby. Po chwili uniósł się lekko i przycisnął mnie do oparcia kanapy. Jego język nie czekał już biernie, tak samo jak ręce, które wsunęły się pod moją koszulkę. Wykorzystał moment, gdy brakło powietrza i odsunęliśmy się na ułamek sekundy, by pozbawić mnie tej części garderoby. Znudziła mu się już najwyraźniej poza kamiennego posągu i z marszu przejął inicjatywę, nie zawracając sobie zupełnie głowy jakimiś niepotrzebnymi pytaniami o zgodę. Jego władcza natura dawała o sobie znać, a ja bynajmniej się temu nie przeciwstawiałem. W moich najskrytszych fantazjach zawsze on dominował i byłoby dziwnie, gdyby rzeczywistość okazała się inna. Przymknąłem oczy, oddając się całkowicie jego kontroli. Czarne włosy muskały moją twarz, a usta i język pokazywały, co to znaczy namiętność. Zaczynałem drżeć z podniecenia, coraz mocniej odczuwałem nacisk w spodniach, tym bardziej, że napierał na mnie całym ciałem.  Po chwili oderwał się od moich ust i zszedł w okolice szyi. Odchyliłem głowę do tyłu, oddychając ciężko. Drażnił się ze mną, ocierając co chwila biodrami o mój brzuch. Działał na mnie niesamowicie, nie wiedziałem czy będę w stanie długo tak wytrzymać. Raczej nie, kiedy on się w ten sposób porusza, kiedy…
– Sasuke… – jęknąłem. Spojrzał na mnie i chyba zrozumiał, bo wstał i pociągnął mnie za sobą. Znów przyssał się ustami do mojej szyi, ale jednocześnie lekko popchnął mnie w stronę schodów. Nie widziałem, jak idę, cofałem się na oślep, a on był zbyt zajęty majstrowaniem przy moim rozporku, by zwrócić na to uwagę. Najpierw wpadliśmy na barierkę, potem potknąłem się o stopień… Moje spodnie zostały gdzieś na podłodze, a ja siłowałem się z elementami jego garderoby Nie mogłem rozwiązać tego cholernego sznurka. Chciałem byle jak, byle szybko, a zaplatałem jeszcze gorszy węzeł niż na początku. Pokręcił głową, stwierdzając złośliwie, że jestem do niczego, bo nawet nie potrafię go rozebrać. Nie przyjąłem się tym wcale. Jego niecierpliwe ręce i ciepły oddech na karku, mówiły co innego. Jakoś dotarliśmy na górę, drzwi ustąpiły pod naporem naszych ciał. Zatrzymał się na chwilę.
– Zaraz nie będzie odwrotu – szepnął.
– Dla mnie już od dawna go nie ma – stwierdziłem zdecydowanym tonem.
Tylko na to czekał. Nie bawiąc się w już w żadne wstępy, rzucił mnie na łóżko, znów atakując językiem szyję. Próbowałem zrobić coś z tym węzłem, ale nie ustępował. Sasuke, zniecierpliwiony moimi poczynaniami, chwycił kunai i po prostu go przeciął, odrzucając gdzieś w kąt, razem z inną częścią garderoby. Szybko pozbawiłem go koszuli, tak, że teraz mogłem w pełni podziwiać wyrzeźbioną przez lata ćwiczeń klatkę piersiową. Przysiągłbym, że na moment widziałem na bladej twarzy uśmiech zadowolenia, ale zaraz właściciel pozbawił mnie tego widoku, nachylając się i gryząc w ucho. Powoli przesuwał się w dół, z rozmysłem omijając najwrażliwsze miejsca na moim ciele. Wsunął kolano między uda, ocierając się raz po raz i doprowadzając mnie tym do białej gorączki.
– Sasuke… – wyjęczałem po raz kolejny jego imię, wbijając paznokcie w ramiona. Nigdy w życiu tak się nie czułem, to było stokroć lepsze od najśmielszej mojej wizji sennej. Ale to nie sen… Drżałem, gdy jego język badał moje ciało, tym razem już dokładnie, centymetr po centymetrze, dostarczając mi niesamowitych doznań. Kiedy w końcu ściągnął ze mnie bokserki,  sprawił, że wszystko dookoła zaczęło się zamazywać i wirować. Zupełnie nieświadomie, zostawiałem mu na plecach, coraz to mocniejsze, czerwone smugi. Doszedłem, myśląc w kółko o jednym i tym samym: Moje marzenie się spełniło. Rozum nie miał w tym momencie nic do powiedzenia, liczyły się tylko i wyłącznie namiętność i uczucia.
– Sasuke – wychrypiałem. Byłem szczęśliwy, choć wiedziałem, że to jeszcze nie wszystko, że to tylko wstęp, a prawdziwa zabawa dopiero przed nami. Leżał obok, czarne, pełne pożądania oczy wpatrywały się we mnie. Dotknąłem jego policzka. Dosłownie czułem, jak moja twarz emanuje szczęściem. Podniósł się i ułożył mnie w bardziej dogodny dla siebie sposób. Czekał. Wręcz pieścił mnie wzrokiem, a ja czułem, jak znów przechodzą mnie dreszcze. Wyciągnąłem ręce, chcąc pozbawić go reszty garderoby, ale nie pozwolił. Chwycił moje nadgarstki i przycisnął do poduszki.
– I co ja mam z tobą zrobić? – westchnął.
Spojrzałem zdziwiony. Jak to co masz zrobić – pomyślałem. – Działaj. A może on nie ma pojęcia jak? Ja zdążyłem na ten temat trochę poczytać, ale on… Próbowałem wyrwać się z uścisku i jakoś go nakierować, ale nie puszczał. Czekał, choć jego oddech był coraz cięższy. 
– Co mam teraz z tobą zrobić – powtórzył sugestywniej.
Ahh… Zrozumiałem. Ależ byłem tępy. On chciał to usłyszeć.
– Kochaj się ze mną – wyszeptałem niepewnie.
– Słucham? – uśmiechnął się złośliwie.
– Uchiha, ty draniu, kochaj się ze mną – tym razem usłyszałby mnie nawet, gdyby stał na parterze.
Puścił moje ręce, pozwalając bym pozbawił go po kolei spodni i bokserek. Całował moją szyję, ocierał się zmysłowo, co znów spowodowało wzrost pożądania. Błądziłem rękami po całym jego ciele, a on powoli przygotowywał mnie na najlepsze. Krok po kroku…  W końcu jego usta przylgnęły do moich, ręce znalazły się na biodrach i poczułem go w sobie.  Wstrzymałem oddech, próbowałem z całej siły nie myśleć o bólu, choć było to trudne. Chyba starał się nie poruszać, ale nie do końca to wychodziło. Chwyciłem jego głowę tak, by widzieć twarz. Wyglądał cudownie, czarne oczy wyrażały w tym momencie więcej niż kiedykolwiek.  Powoli zapominałem o bólu. Byłem gotowy na wszystko, co chciał mi dać. Poruszyłem się lekko. Zrozumiał…
Jakkolwiek próbowałbym opisać to, co nastąpiło potem, nie znalazłbym słów. Wiem jedno. Mógłbym wtedy umrzeć, a byłaby to najpiękniejsza śmierć, jaką można sobie wymarzyć. Już sam widok Sasuke był niesamowity i poruszający, a kilka jego cichych jęków, brzmiało dla mnie jak najpiękniejsza muzyka. Nawet on, mistrz panowania nad sobą, nie był w stanie całkowicie się kontrolować, choć nie przeczę, że bardzo się starał. Wtedy też, po raz pierwszy nazwałem moje uczucie do niego po imieniu. Kochałem go. Kochałem, jak nikogo na świecie i wiedziałem, że już nigdy nie pozwolę mu odejść. Choćbym miał go więzić wbrew woli – zrobię to. Zrobię, bo już wiem, że życie bez miłości jest nic nie warte.
– Młotku, śpij. – Silne ramię przyciągnęło mnie władczo. Nie sprzeciwiłem się. Należałem do niego. Nie zastanawiałem się, co będzie z moim małżeństwem. Na to przyjdzie czas jutro. To była chyba ostatnia myśl, po której zasnąłem.


29 komentarzy:

  1. *o* mam gwiazdy w oczach. Parę błędów znalazłam, chyba całe trzy, ale w niczym to nie przeszkadzało. Opisałaś to tak, że sama czułam *^^*. Fantastyczna notka, Sasuke... jak to Sasuke, a Naruto taki uległy, że aż bezbronny. Kochany taki :)Kurczę nie wiem, co napisać no...po prostu podobało mi się :)


    Lloyd

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja.Cię.Zabiję. Wybacz obcesowość, ale przysięgam ZROBIĘ TO, jeśli nie dodasz 4. części z wyjaśnieniami.
    No wiesz: Jak się dalej potoczyło, jak Hinata się o tym dowiedziała, jej reakcja, Co na to fanki Uchihy...
    Kurcze! Tyle pytań...
    Wybacz, że to powiem, ale opo sprawia wrażenie niedokończonego :(
    Napisz tą czwartą część ;p
    Co Ci szkodzi? A ile my będziemy mieli radochy...xD
    No jak Cię uprosić?
    PS. Świetna scena łóżkowa, choć właściwie powinnam powiedzieć scena ' kanapowo-schodowo-łóżkowa'. Tak etapami x) No bo moje pierwsze 'yaoi' " Odzyskane szczęście na DSSie " było średniej jakości( żeby nie powiedzieć NIE POTRAFIĘ PISAĆ HARDÓW xD )

    Z nadzieją czekam na 4. część :3

    Pozdrawiam :*

    Sasame

    OdpowiedzUsuń
  3. Po.:
    1.Hmm.. W notce jest kilka, błędów.
    Po.:
    2.Nie napisałaś jak doszli(I czy wogulę doszli.)O_o.
    Ale widzę, że to jest twoje pierwszy yaoi xDD..
    Po:
    3. W nie których zdaniach brak końcówek,*Wzdycha.*przecinków["," xD]Czykropek. ["."xD]
    *************
    Ale cóż.. Notka gdyby nie te błędy xDDDDD. Była by IDEALNA:D

    ;P;PPPPPP......
    Pozdrawiam By:Kushina;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem usatysfakcjonowana xD Mimo iż to pierwszy Twój hard, nie wygląda na to zbytnio. Ja sama nie umiem się bawić w prawdziwe yaoi, jak na razie, wystarczy mi shounen-ai :)
    Jest świetnie, nic dodać nic ująć, oczywiście pomijając te kilka błędów, których nie było dużo.
    Sasuke nadal jest jak najbardziej Sasukowy, nie zatraciłaś nic a nic. A Naru... Naruś jak to Naruś.
    No, nie mogę się doczekać dalszej części.

    OdpowiedzUsuń
  5. 'iligante...' jakby to powiedział mój znajomy. Ech niewierny ten Naruś oj niewierny... Oczywiście czekam na dalsza częśc. Z niecierpliwością. Tak sobie pomyślałam ze powinnam coś skrytykowac ale (i tutaj ja sie wcale nie podlizuje) nic za cholere złego znajlexc nie mogłam;D

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Kushina

    Dawno się tak nie uśmiałam:)

    Hmmm, chcesz być złośliwa, bo napisałam ci w komentarzu, że twoje notki to błąd na błędzie? (wybacz, niestety tak jest, a sama się prosiłaś o opinię).
    Wyprowadzę cię z błędu, osoba taka jak ty, która nie potrafi poprawnie pisać, nie jest w stanie wywrzeć na mnie wrażenia. Tym bardziej, że ja zdaje sobie sprawę, że w moich pracach są błędy, nawet napisałam to we wstępie.
    Ale, ok:) Poproszę cię o te zdania w których brak końcówek i "czykropek", chętnie poprawię.

    Nie napisałam, czy doszli i czy w ogóle doszli... Jak mogłam, czyżbym zapomniała? Więc pewnie nie doszli... Jak mogli dojść, skoro nie było tego czarno na białym, jeszcze najlepiej w jakiś wulgarny sposób opisane.
    Trochę śmieszy mnie to, że robisz z siebie wytrawną yaoistkę, która ma "doświadczenie" (w wieku 14 lat), i "cudownie" opisuje takie sceny w 3 zdaniach.

    No więc czekam z niecierpliwością, aż wytkniesz mi te moje braki końcówek zdań i kropek, bo w takim razie trzeba poprawić.

    Moja odpowiedź nie wyglądałaby tak, gdyby takie błędy wytknęła mi kompetentna osoba.

    OdpowiedzUsuń
  7. mi tam błędy nie przeszkadzają X3
    a notka znakomita (jak zwykle)
    Yaoi wyszło ci świenie jak na pierwszy raz.
    Mi naprzykład pierwszy pisanie treści yaoi kompletnie nie wyszło heh.
    Dlaczego ja nie mam takiego talentu? (zospacz)
    Dziś mam urodzony i ta notka wo naprwade fajny prezeny X3 dziekuje
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. O.o niewiem co napisac ...... było niesamowite, Uchiha jak zwykle spostrzegawczy ;] ale scena yaoi *-* MNIAM po prostu MNIAM ahhhh wrócmy do rzeczywistości, ciekawe jak zareaguje Hinata jak się o ich związku dowie ^^"

    Ceres

    OdpowiedzUsuń
  9. A jednak udało ci się wybrnąć i sądzę, ze uda się zamknąć historię w 4 rozdziałach :D
    Idealnie opisana scena łóżkowa, naprawdę. Mogę tylko zazdrościć i marzyć,aby mit eż się tak udało :)
    Najbardziej podobało mi się jednak, że Naruto nie był taki "oj wydupcz mnie Sasuczku kochany", a Sasuke, wręcz przeciwnie, władczy i opanowany.
    No i tyle. Czekam na 4. część, chociaż jak dla mnie mogłoy się już na tej zakończyć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Yay *.*. To było piękne... chyba się nawet zarumieniłam =^^=.
    Sasuke był z lekka wredny wobec Naru. No, ale cóż... nie dziwię mu się, skoro Naru sznurka nie potrafił odwiązać (achh ten nasz blondynek). Wszystko sobie wyobraziłam. Yay... Sasuke w moich wyobrażeniach jest mega seksowny *.*.
    Trochę żal mi Hinaty... (pogubiłam się, czy piszesz 4 część, czy też nie). Jeśli piszesz, to jestem ciekawa jak Hina zareaguje na wieść o tym, że Uzumaki kocha Uchihę? Będzie mi jej trochę żal... (no, co ja poradzę, że ją po prostu lubię?).
    I jeszcze raz... co za wredny Sasuke... we wstępie udawał posąg... (hmm.. całkiem interesujące), a nasz Naru musiał się męczyć. (w sumie... dla drania - wszystko :D)
    Szkoda jednak, że blondyn nie pokazał kilku sztuczek łóżkowych( w końcu jest żonaty od 2 lat).
    Ale wybaczam :D

    Co do komentarzy. Napisałam swoją opinię, jak się czuję, kiedy czytam takie teksty (które zawierają 1 lub 3 słowa). Nic nie wnoszą, i chyba każdy piszący tak uważa. :)
    Trzeba wprowadzić porządek! :D
    Zróbmy protest ;p

    Zgred-chan(DarkLady)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nieeesamowite *_* Ty maly zboczusiu, Ty... ;** Jestes wspaniala :33 Czekam na czworeczke ;* Jame :3

    OdpowiedzUsuń
  12. Też się kurde, uśmiałam.
    Kushino co to jest czykropek, z czym to się je i dlaczego Firefox podkreśla mi to słowo?
    Jeśli masz czas, przetłumacz mi na polski słówko 'wogulę', bo w moim słowniku, mimo najszczerszych starań, takowego nie odnalazłam.

    KOMENTARZ WŁAŚCIWY JEDNAK:
    (...) co dało się zauważyć z kilometra. - to jakaś przenośnia, czy coś? Brzmi jak slang.
    Innymi słowy, gdzie się podziało "z odległości"? :)

    Nigdy nie byłem dobry w ukrywaniu tego typu emocji, nie to Sasuke. - chyba miała pomyłka, bo aż ciśnie się tu na język 'nie, gdy chodziło o Sasuke' :)

    To jedyne błędy, jakie dostrzegłam w tekście. Akcja nie pognała tak szybko w przód, w końcu to trzyczęściowy łanszut (LOL XD), moim zdaniem było odpowiednio. SCREW HINATA.
    Za opis seksu wystawiam ci 5. Byłoby sześć, gdybyś użyła słowa PENIS, mam fetysz na jego punkcie. Bardzo zadowolił mnie fakt, że nie było to hard porno, tylko light yaoi. Nie cierpię tych wszystkich 'odbytów, dziurek, szarpania sutków', to psuje odbiór tekstu.

    Please, trochę dłuższe zdania C:

    Jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  13. O rany...Jestem wstrząśnięta. To było piękne do tego stopnia, że łzy same zaczęły mi płynąć. Doprawdy, potrafisz poruszyć czytelnika do granic.
    Pisz, pisz! Nie ważne które opo. Oba są świetne.
    Maczka

    OdpowiedzUsuń
  14. A żebyś wiedziała D:

    5 w skali szkolnej C:

    Do pani wyżej: jesteś moim mistrzem. Udało ci się rozpłakać czytając opis seksu dwóch mężczyzn C:

    OdpowiedzUsuń
  15. Niesamowite. Bardzo mi się to podobało, Sasuke mrauł jaki sexi. No i Hard był cudowny. Czekam już na następną notekę. Pozderki :*:*:*:*
    By: Cloud

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszyscy zaczynają od wzmianek o błędach to ja nie będę się wyróżniać. Prawie, bo ja powiem, że błędów nie dostrzegłam. Nie wiem, czy to dlatego, że jak czytam coś bardzo dobrego nie skupiam się na przecinkach, czy też pomniejszych błędach, czy też dlatego, że wszystkie wyeliminowałaś, ale na pewno nie było jakiegoś błędu w stylu "przczółka" hihi. Co do samego hmm dłuższego oneshot'a bardzo mi się spodobał jak przeczytałam za jednym razem te 3 rozdziały. Wcześniej mnie odrzucało. Do tego typu opowiadań potrzebuję odpowiedniego nastroju. Sądzę, że to jeden z najlepszych tworów jakie czytałam, gdzie tak dobrze przedstawione są uczucia Naruto i relacje między nim a Uchihą. Wspaniałe, właśnie tak, jak ja to odczuwam, chociaż minusem był ślub z Hinatą i to nawet nie tyle dlatego, że on musi być dla Sasuke, tylko takie postępowanie, zrobienie tego z takich pobudek nie pasowało mi do mojego kochanego blondyna. Oczywiście to już nasza kreacja, jednak niektóre postacie tak wryły mi się w pamięć, że pewne zachowania mi do nich nie pasują nie ważne kim by były, ale mniejsza o moje subiektywne odczucia, odnoszące się do tak małych kwestii. Muszę powiedzieć, że przedstawiona Sakura również ukoiła moje nerwy. Zastanawiałam się jaka rola przypadnie jej tym razem. Czy znowu pustej laski, czy jakiejś zołzy i oczywiście nie zawiodłam się bo nie była, ani tym, ani tym. Była raczej tą Sakurcią stworzoną przez Pana K. Zrobiło mi się jej żal, wtedy jak przybyła do Naruto, a potem samego Uzumakiego. To, że nie myśli na zapas strasznie mi do niego pasuje, ale to, że on nie chwyta się swych sennych marzeń już jakoś nie za bardzo. Mądre słowa, ale do Naruto bardziej by mi pasowało uchwycenie się sennych marzeń by zamienić je w rzeczywistość. Sasuke... Słodziak. Nie wiem czemu, ale dla mnie był słodki z tym swoim dąsaniem się udawaniem, że ma w nosie Naruto i tym jak pozwalał mu moknąć na drzewie, a potem okazać jak bardzo zależy mu na ich zbliżeniu. Sama yaoi była magiczna, cudowna. Widać, że pisała ją dojrzała osoba. To dobrze, bo dzięki temu czytało się wspaniale. Ja proszę o powiadamianie mnie o nowych notkach. GG.2472747. Pozdrawiam i czekam teraz niecierpliwie zarówno na Rywali jak i na 4 część tego fanfic'a.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ah no tak! Na śmierć zapomniałam tutaj skomentować, a to przecież, aż dziwne, że Honou nie wtryniła jeszcze swoich trzech groszy.
    No ale ok, ok już to jest nadrabiane.
    Moje pierwsze wrażenie. Yay! Był hard. I to naprawdę niezły hard, bo z tego co zauważyłam wątki erotyczne zawsze są pisane tym samym schematem..
    1. Gra wstępna, blabla
    2. Jakieś tam mizianki
    3. Później już prawdziwy hard
    4. Opis spełnienia.
    U Ciebie było naprawdę inaczej i szczerze mówiąc jestem pozytywnie zaskoczona, bo wreszcie od dawna już przeczytałam fick z innymi opisami wątków erotycznych.
    Oczywiście od razu wiedziałam, że od momentu spotkania Sasuke z Naruto Uzumaki wiecznie będzie u niego grzał miejscówkę, i spodziewałam się, że Hinata się o to zezłości. Potem wypomniała mu, że mógł się z Uchihą związać i powiedziała 'przepraszam'. Tylko ja za bardzo nie wiem po co te 'przepraszam', ale rozumiem, to Hinatka a Hinatka zawsze za wszystko przeprasza, taka jej natura.
    No i potem Naruto wkurzony w ten mig znalazł się u Saske (no pomijając te sterczenie na drzewie, ale cóż... no nie popisał się inteligencją xD).
    Potem Sasuke wypalił, że Naruto zachowywał się w stosunku do niego jak napalona fanka i tutaj mi już w mózgu zaczęło zgrzytać, bo ja jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić (wow, to pierwszy raz jak nie mogę sobie czegoś wyobrazić), że Naruto lata za nim i trzepocze rzęsami, aż się wiatr robi xD
    No ale ok, taką miałaś wizję. W sumie zła nie była, chociaż była też taka... mmm nie w stylu Uzumakiego.
    No a później oczywiście ta wielka dla obu chłopców chwila, gdzie obaj już nie mogli wytrzymać z podniecenia a sami sobie doigrywali.
    Np. Sasuke, który non stop coś gadał a sam biedny już wytrzymać nie mógł xD ah ten Sasuke.
    Dobra, ja kończę bo się trochę rozpisałam a Tobie się czytać zapewne nie będzie chciało.
    Czekam na cz. 4 mam nadzieję, że będzie równie dobra jak poprzednie.
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Albo ja jej nie zrozumiałam.
    W każdym bądź razie wiem, że on za nim nie latał i wołał "Sasuuukeee-kuun umów się ze mną". Chodziło mi raczej o to, że Naruto nie chodziłby za nim wpatrzony albo zamyślony, tylko raczej mu dogryzał jak zawsze.
    No, ale tak naprawdę pies wie, co Naruto zrobiłby w tej sytuacji naprawdę, a ja uważam i tak, że wszystko jest cacy tak jak napisałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  19. A mnie się wszystko podobało :)
    Bardzo, ale to bardzo, bardzo, bardzo(chwila ciszy na nabranie oddechu) no dobra; strasznie bardzo(co to w ogóle za określenie? Ale pomińmy...) lubię yaoi i shounen-ai.
    Zwłaszcza, jeżeli w grę wchodzą dobrze opisane relacje Naruto x Sasuke ^^
    Bo na serio, yaoi z nimi jest wieeele, ale znaleźć DOBRE yaoi to wohoh - trza przebić się przez kilkanaście eee lekko mówiąc niezbyt dobrych(chociaż po głowie chodziło mi określenie nieco inne XD).

    Ja sama na razie uczę się pisać jedynie shounen-ai, yaoi jest dla mnie za trudne, z resztą wszyscy wypominają mi, że ja zbytnia romantyczka jestem.

    Btw. twoje teksty zawsze czytam z "wyszczeżem" na twarzy, a ta notka sprawiła, że na moich policzkach pojawiły się rumieńce.

    Naruto Narutowaty, chociaż jak ktoś wcześniej zauważył, nie widać tego jego sloganu "Belive it!" który z pewnością(w kanonie) zabiły nie jednego z Akatsuki gdyby ten to powtarzał jak najęty w kółko.
    Zawsze wyobrażałam sobie Naruto jako Uke, po prostu dla mnie wydaje się nienaturalne, że w związku z Saskiem Narut mógłby być Seme oO'
    Ty na szczęście wpadłaś w mój gust z treścią. Tylko mruczeć.

    Co do Saska... Lubię takich zimnych drani(chociaż szczerze mówiąc, w anime Sasuke nie cierpię, i nie, nie z powodu pożal-się-Boże-jetixa ale ogólnie jakiś taki 'nieee' jest. Zabawne jest to, że lubię go w opowiadaniach. Dziwne.) Tutaj Sasuke pokazał, że wcale się nie zmienił w kogoś typu "Naruto chodź w me ramiona, kocham cię! Tys ma miłości jedyna! Użyj Sexy no jutsu i załóżmy rodzinę! Bądź matką mych dzieci!".

    Charaktery są zachowane, na błędy nie patrzę bo sama z nimi kuleję.
    Przepraszam za taki nieskładny komentarz ^^'
    Czekam na czwartą część!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja się chyba uparłam, ale to tutaj nie jest HARD YAOI, tylko LIGHT YAOI. Attention PLZ D:

    OdpowiedzUsuń
  21. Osobiście nie określiłam tego ani "Hard" ani "Light". Po prostu Yaoi xP

    OdpowiedzUsuń
  22. Powiem Ci, że jestem pod bardzo wielkim wrażeniem. Gdy przeczytałam, przez dobre 15 minut siedziałam i gapiłam się bezproduktywnie w monitor.
    Moim zdaniem wszyło Ci to opowiadanie świetnie. Bez słodkości, po prostu naturalnie.
    Przede wszystkim Sasuke nie był uke, bo jakoś tego nie toleruje. ==" Władczy i zawsze dominujący Uchiha jako uke po prostu mi nie pasuje. Mam chyba zbyt ograniczoną wyobraźnię. Sas był Sasem, wstrętnym, złośliwym, zimnym draniem i kropka. Takiego go uwielbiam. xDDD A Naruto zaś nie był słodkim, nieporadnym uke tylko taki fajnym. Taki... Takim mmmm! xP
    Scena "łóżkowa" wyszła ci bardzo zgrabnie i strasznie mi się podobała.
    Znalazłam jedno zdanie, które było błędnie napisane, ale nie moge go teraz, kurde znaleźć, jak przeczytam jeszcze raz i je wyłapię, to Ci napiszę. ^^
    JEżeli mam podsumować, to jeżeli powiem,z ę zakochałam się na wieki wieków amen w tym opowiadaniu to chyba choć trochę odda to, jak bardzo mi się podobało.
    Jestem pełna podziwu i kłaniam się do stóp. ^^
    Pozdrawiam

    Hibari.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wybacz mi tu kuzynka Kushiny-san słuchaj.. To ja pisałam ten komentarz. To nie ona pisała… Ona ma rękę w gipsie. Przeze mnie. Przeze mnie ma rękę w gipsie! A ja chciałam się Wyżyć po tym co zrobiłam.. To weszłam na jej bloga(Który mi się zresztą bardzo podoba…), na gadu-gadu…(Którego ja nie mam..) I wypadło na twojego bloga! Nie patrzyłam co piszę.. Sorka i proszę o wybaczenie..

    By: Kimiki

    OdpowiedzUsuń
  24. Hmm, jakby to ująć. Nie wierze w ani jedno słowo. Tyle razy pisała do mnie na gg,że zdążyłam już poznać jej styl i mam 100% pewności, że komentarz pisała ona, jako odwet za wytknięcie jej błędów (swoją droga ciekawe dlaczego usunęła mój komentarz:))

    Spójrzmy chociaż na to co napisałaś (nie używasz emotek i nie robisz rażących błędów) więc to poniżej, nie jest twojego autorstwa.
    Po.:
    1.Hmm.. W notce jest kilka, błędów.
    Po.:
    2.Nie napisałaś jak doszli(I czy wogulę doszli.)O_o.
    Ale widzę, że to jest twoje pierwszy yaoi xDD..
    Po:
    3. W nie których zdaniach brak końcówek,*Wzdycha.*przecinków["," xD]Czykropek. ["."xD]
    *************
    Ale cóż.. Notka gdyby nie te błędy xDDDDD. Była by IDEALNA:D

    ;P;PPPPPP......
    Pozdrawiam By:Kushina;D

    Jakkolwiek będziecie się starać i tak mnie nie przekonacie, bo ja doskonale wiem, że to ona.
    Tylko właściwie nie wiem, po co się tłumaczycie. Ja się nie obraziłam, mnie to rozśmieszyło. Starałam się jedynie wymusić na autorce komentarza,aby wypisała mi owe błędy. Niech bierze odpowiedzialność za to, co pisze. Może to ją czegoś nauczy.

    OdpowiedzUsuń
  25. "On, w tej kwestii nic się nie zmienił" - przecinek jest zbędny.
    "po popatrzył" - przypuszczam, że miało być "bo".
    To tyle, co wyłapałam w tym rozdziale. ^^

    Hibari.

    OdpowiedzUsuń
  26. [spam]Kushino lol, mi zawsze wmawiają po czymś takim, że to siostra/brat pisał/a[/spam]

    OdpowiedzUsuń
  27. O żesz w morde! Sanu-sama! To było... to było PIĘKNE!! Nie! Tego się nie da wyrazić słowami! Omg ... Szczerze mówiąc to aż się wzruszyłam... xD Cholera ale pani to ma talent! Dobrze, że będzie kolejna część tego opka :)) Boże ale mnie pani ucieszyła tą notką ! Przepraszam ze pisze jak jakiś zje.bol ale normalnie nie moge xD Cudo!
    Dziękuję pani za tą notke. Bardzo! ;**

    Pozdrawiam i czekam na new ;))

    ;***


    Arika-chan

    OdpowiedzUsuń
  28. Kurde... Czemu tu nie być mój komentarz? Hmmm? Przecież go dałam... No cóż... Mnie sie podobało. nawet mogłoby się tutaj skończyć. Nie wyglądało jakbyś takie sceny opisywała pierwszy raz. Możesz popisać tego jeszcze troche;P
    Shiawase

    OdpowiedzUsuń
  29. Witaj droga Sanu :)

    Nie wiem od czego by tu w ogóle zacząć...
    Od zawsze miałem, mam i prawdopodobnie będę miał problemy z pisaniem komentarzy itp, ale nie o tym powinienem pisać.
    Widzę, że niektóre osoby z bliżej nieznanych pobudek potrafią wytknąć nawet najmniejsze błędy o ile takowe są i według mnie nie jest to na miejscu. Chętnie bym określił takie zachowanie, jednakże nie będę już psuł krwi dziewczynie, która koniec końców pogrążyła się i tak dostatecznie. Dziś jakoś znalazłem czas aby przeczytać kilka blogów, bliższych memu sercu i tak zaglądając do "Rywali" coś mnie tknęło do przeczytania Twego drugiego blogu. Oczywiście, nie zawiodłem się. Prawdę mówiąc nie spodziewałem się takiego typu napisania historii SasuNaru. Co do treści, to chyba nie mogłaś tego lepiej napisać. Superowo (jeśli mogę się tak wyrazić) opisałaś uczucia i wewnętrzne rozterki Naru, a później te "hardcorowe" zakończenie ehh aż brak mi słów...
    Uwielbiam czytać takiego typu blogi gdzie relacje, fizyczne, bądź psychiczne między bohaterami są napisane tak umiejętnie, jakby się czytało historię z życia wzięte...
    Podsumowując, droga SaNu nie przestawaj tworzyć, gdyż kiedy taki dzień nastąpi, jakaś część mnie samego zniknie gdzieś nie mając drogi powrotu. Dla mnie jesteś mistrzynią Yaoi (jak kilka innych wspaniałych autorek) i zawsze znajdę choć odrobinę czasu, aby po raz kolejny udać się w krainę marzeń gdzie nie ma żadnych granic, gdzie chodź na chwilę moje problemy ulatniają się,a ja sam jestem po prostu szczęśliwy.

    SasuNaru_HoroRen

    OdpowiedzUsuń