10 stycznia 2010

Rywale - rozdział 22

Sasuke obudził się rano z nieznośnym bólem szyi. Mruknął coś półprzytomnie, chyba jakieś przekleństwo, zastanawiając się chwilę, jakim cudem ma tak dziwnie ułożoną głowę. W końcu jego łóżko nie miało żadnych zagłówków, a poduszki były bardzo wygodne…
– Kurwa! – zaklął i poderwał się gwałtownie, co zaowocowało jeszcze większym bólem. Dopiero teraz dotarło do niego, że wczoraj musiał zasnąć w salonie z głową na oparciu kanapy. W dodatku w ubraniu.
Wstał, rozmasowując sobie kark i zerknął na zegarek. Dochodziła siódma. Wczoraj czekał na Itachiego do późnej nocy, ale ten się nie pojawił. Sasuke, nadal lekko krzywiąc się z bólu, wyszedł z salonu, kierując się do swojego pokoju. Musiał wziąć gorący prysznic, żeby trochę rozluźnić mięśnie, poza tym wypadało doprowadzić się do ładu. Wszedł na schody, gdy natknął się na swoją starszą wersję, która zmierzała w szlafroku do kuchni. Wzrokowi Sasuke nie umknął fakt, że brat ma dzisiaj wyjątkowo podkrążone, nawet jak na niego, oczy.
– Ktoś tu się nie wyspał – rzucił z wyraźną kpiną w głosie, przystając i opierając się o barierkę schodów.

– Spałem całkiem dobrze, dziękuje. – Itachi uśmiechnął się uprzejmie. – Za to ty, jak widzę, nie trafiłeś do swojej sypialni – dodał, sugestywnie zerkając na strój brata. Widział, że Sasuke zasnął w salonie, ale nie chciał go budzić, bo wrócił dość późno.
– Czekałem na ciebie. – Sasuke zmarszczył brwi.
– Czekałeś? Na mnie?! – Itachi zrobił zabawną minę mającą wyrażać szok absolutny i wyminął go, schodząc na dół. – Czymże sobie zasłużyłem na ten zaszczyt? – Obrócił się jeszcze, by zobaczyć irytację na twarzy brata, po czym schował się w kuchni. Był dzisiaj w wyjątkowo dobrym humorze, w przeciwieństwie do Sasuke, który wyglądał jak chmura gradowa.
– Widziałem cię wczoraj! – warknął Sasuke, zanim zdołał ugryźć się w język. Nie zamierzał mówić o tym wprost, chciał najpierw wypytać okrężną drogą co i jak, ale dobry humor brata i jego własna złość zrobiły swoje.
– Widziałeś? Nie rozumiem. – Itachi wytknął głowę zza drzwi.
Sasuke wszedł do kuchni i usiadł przy stole w kuchni. Oparł głowę na ręce, ale zaraz skrzywił się i wyprostował. Cholerne mięśnie karku.
– Myślałem, że jesteś mądrzejszy – powiedział po chwili milczenia, zupełnie ignorując wcześniej zadane pytanie. – Stać cię na kogoś lepszego niż ona – dodał.
Itachi pokręcił głową i usiadł naprzeciwko. Patrząc w chłodne i pełne gniewu czarne oczy brata, zastanawiał się, skąd w nim tyle złości.  
– O to ci chodzi… Wiesz, nie wszystko jest takie, jak ty to widzisz – stwierdził filozoficznie. Więc Sasuke w końcu dowiedział się o jego związku z Sakurą. No cóż, wcześniej czy później i tak by się wydało, tym bardziej, że wcale tego nie ukrywał. Po prostu do tej pory nic nie mówił,  bo doskonale wiedział, jaki stosunek ma Sasuke do jego dziewczyny.
– Bawisz się nią? – ten zapytał z nadzieją w głosie.
– Niczego takiego nie powiedziałem, a nawet nie zasugerowałem. – Itachi wstał i podszedł do kuchenki. – Chcesz kawy? – próbował zmienić temat, nie łudząc się jednak zbytnio, że Sasuke odpuści.
– Więc może wyjaśnisz z łaski swojej, dlaczego widziałem cię w centrum handlowym obściskującego tę idiotkę? – Miał rację, brat był uparty. Bardzo uparty.
– Sasuke… – zaczął. – Ty nic nie wiesz o Sakurze…
– Wiem o niej więcej niż ty i mówiłem ci, kim ona jest! – Sasuke nie zamierzał dać bratu dokończyć. – Ona cię wykorzysta tak, jak zrobiła to z Naruto. Znalazła sobie kolejną ofiarę, żeby dopiąć swego.
– Dopiąć swego?
– Najpierw mój rywal, z którym trenowałem codziennie, a teraz brat! Bliżej nie można było! – Sasuke wstał i zaczął chodzić po kuchni. Nie mieściło mu się w głowie, jak Itachi może być aż tak naiwny. Przecież do cholery przed tamtą imprezą w akademiku powiedział mu na temat Sakury wystarczająco dużo. Spodziewał się, że Itachi wykona po prostu swoje zadanie, a potem będzie omijał ją szerokim łukiem. Tak jak on sam.
– Uważasz, że spotyka się ze mną, żeby być bliżej ciebie? – Itachi wybuchnął śmiechem. Nie no, naprawdę, jego mały braciszek był czasami bardzo zabawny.
– A nie?
– A tak? – Widać było, że nie przejął się zbytnio. – Sasuke… Pozwól, że wyprowadzę cię z błędu. Nie jesteś pępkiem świata – uśmiechnął się.
– To nie jest śmieszne.
– Masz rację, nie jest – Itachi spoważniał. – Traktuję to zupełnie serio i nie zmienisz tego. Chcę ci tylko powiedzieć, że się mylisz.
– Będziesz tego żałował! – Sasuke zacisnął pięści. Już nie miał złudzeń, że Itachi chciał się tylko zabawić. To było na poważnie.
– Być może. Ale to ryzyko jest wpisane w każdy związek. Ty nie możesz o tym wiedzieć… – Nie zabrzmiało to złośliwie, raczej tak jakoś smutno.
– To ty nic o mnie nie wiesz!
– Daj spokój, Sasuke. Traktujesz dziewczyny jak zabawki. Jesteś zimny, wyniosły i arogancki. Mam tylko nadzieję, że kiedyś, w drodze wyjątku, trafi się ktoś, kogo potraktujesz trochę cieplej…  – Itachi przerwał sam sobie i spojrzał badawczo na brata. – Tak jak Naruto – dodał, jakby nagle doznał olśnienia.
Sasuke tylko wzruszył ramionami i czując, że chyba jednak nic nie zdziała w tej sprawie, wyszedł z kuchni. Był wściekły, ale w tym momencie nie miał żadnych argumentów poza tymi poniżej poziomu, a je Itachi łatwo by odparł. Musi się nad tym zastanowić na spokojnie.

W poniedziałek rano Naruto ledwo zdołał wejść do budynku uczelni, gdy został zaatakowany przez podekscytowanego Kibę, który praktycznie wskoczył mu na plecy.
– No jesteś wreszcie! Chodź szybko! – Pociągnął go w stronę głównej tablicy ogłoszeń, pod którą tłoczyła się już spora grupka studentów. – Patrz! – Kiba wyszczerzył się w zadowoleniu, wskazując na jakąś kartkę.
Naruto zaczął się przepychać i w końcu, będąc wystarczająco blisko, zerknął przez ramię czarnowłosej dziewczyny. Na tablicy umieszczone zostały – już oficjalnie – nazwiska osób startujących w ogólnokrajowym zawodach.
– H… M… N… U… - zaznaczył palcem pierwszą literę swojego nazwiska. - Uzumaki Naruto… Styl dowolny, kraul… – mamrotał do siebie, czytając. – Jest! – wrzasnął z radości, jednocześnie chwytając i okręcając w powietrzu stojącą przed nim brunetkę. – Wybacz –zaśmiał się i puścił oszołomioną, jak się okazało,  Hinatę Hyuugę.
– Na… ruto… – Dziewczyna zarumieniła się i nim ktokolwiek zdążył zareagować, osunęła się na podłogę.
– Ej… Co jest? – Naruto, który jeszcze był w stanie euforii, bo właśnie dowiedział się, że jednak wystartuje w sztafecie, pochylił się nad Hinatą. – Ja nie chciałem – jęknął przerażony, że coś jej zrobił. W końcu jeszcze nigdy żadna dziewczyna nie straciła przez niego przytomności.
Większość gapiów spod tablicy zebrała się dookoła leżącej, tworząc teraz szczelne kółeczko, bo każdy chciał zobaczyć, co się stało.
– Rozsuńcie się, ona potrzebuje powietrza – rozległ się czyjś głos i po chwili towarzystwo zostało potraktowane szturchańcami przez Shikamaru.
Hinacie powoli wracała świadomość. Podniosła się lekko, a Naruto, naprawdę czując się winny, zdjął swoją kurtkę i przykrył nią jej ramiona.
– Chwyć mnie za szyję – powiedział i podniósł ją. W towarzystwie Kiby, Shikamaru oraz kilku chichoczących koleżanek wyszedł przed budynek i ulokował ją na jednej z ławek pod zadaszeniem. – Lepiej? – zapytał po chwili.
– Ta..ak, dziękuję… – Hinata uciekła wzrokiem od niebieskich oczu. Było jej wstyd, że tak zareagowała na Naruto. Co prawda zawsze czerwieniła się na jego widok i robiło jej się gorąco, no ale do tej pory nigdy z tego powodu nie zemdlała. Jednak tym razem… Tym razem jej miłość chwyciła ją w ramiona, a tego było chyba już za dużo… – Przepraszam za kłopot – dodała.
– To ja przepraszam. Dowiedziałem się, że oficjalnie jestem w sztafecie, więc trochę mnie poniosło – roześmiał się Naruto, pocierając sobie włosy na karku. Hinata uśmiechnęła się nieśmiało.
– Stary, dlaczego to zawsze tobie trafiają się takie laseczki? – Kiba, nie zważając na to, że swoimi słowami wywołał zakłopotanie u dziewczyny, klepnął przyjaciela w plecy.
– Bo kiedyś zostanę mistrzem olimpijskim! – Naruto oddał mu z nawiązką. Kiba, cofając się przed kolejnym niby-ciosem, potrącił idącego właśnie do wejścia studenta.
– Oo... Sorki – wymamrotał i odsunął się od wyglądającego jak chmura gradowa „kolegi” z roku.
– Cześć, Sasuke – Naruto uśmiechnął się, a po chwili jego spojrzenie powędrowało za wzrokiem chłopaka, który uparcie wpatrywał się teraz w Hinatę, siedzącą w jego kurtce. Po chwili Sasuke rzucił mu tylko spojrzenie typu: „co to ma, kurwa, znaczyć”, odwrócił się i wszedł zdecydowanym krokiem do budynku. Naruto, udając, że musi do toalety, zostawił towarzystwo i pobiegł za nim.
– Draniu, czekaj! – Dogonił go zdyszany na schodach. A niech go cholera, że też musiał narzucić takie tempo. – Oficjalnie jestem w sztafecie. Jest już ogłoszenie – pochwalił się w końcu.
Sasuke spojrzał na niego ponuro.
– Zapomniałeś kurtki – rzucił zgryźliwie. Nie dość, że był w podłym humorze, to jeszcze jego chłopak zachowywał się jak jakiś cholernie przesadny dżentelmen w stosunku do kuzynki Neijego. Która swoją drogą na niego leciała. I chyba tylko on sam tego nie zauważał…
– Wiem, wiem. – Naruto machnął ręką i wzruszył ramionami. – Później odbiorę.
– A możesz mi wytłumaczyć, dlaczego miała ją na sobie Hyuuga?
– Omal jej nie zabiłem... – Sasuke zmrużył oczy powątpiewająco. – … no dobra, może nie „zabiłem”, ale to była moja wina, bo…
– Dobra, nieważne – przerwał mu w pół zdania. Nie chciał, żeby jego zazdrość była tak oczywista. Co, rzecz jasna, nie znaczy, że takowej nie było. W końcu Uchiha, jeżeli już czegoś lub kogoś chciał, to nigdy się tym nie dzielił. – Rozmawiałem z Itachim – poinformował grobowym tonem, zmieniając temat.
– I? – Naruto przypomniał sobie wczorajszą sytuację. Chciał wieczorem zadzwonić i pogadać na ten temat, ale w końcu zrezygnował z tego pomysłu. W końcu to był sprawa pomiędzy braćmi, powinni to załatwić między sobą.
– Ta małpa go wykorzystuje. Spotykają się na serio – westchnął Sasuke. Wczoraj naprawdę starał się wymyślić jakieś logiczne argumenty, ale te, które przyszły mu do głowy, Itachi już znał i nic sobie z tego nie robił. Sasuke nie mieściło się w głowie, jak on może być tak głupi.
– Co zrobisz? – spytał Naruto, patrząc na niego uważnie. Widać było, że Sasuke jest naprawdę zły. Nie dziwił mu się. Sprawa dotyczyła jego brata, najbliższej rodziny.
– A co mogę zrobić? Przecież mu nie zabronię – burknął Sasuke, w myślach już widząc minę Itachiego, gdyby czegoś takiego spróbował. Mógłby obstawiać pół na pół między wybuchem śmiechu, a poważnym tonem, każącym mu się nie wtrącać w nie swoje sprawy. Choć pewnie najpierw nastąpiłoby to pierwsze, a potem drugie…
– Może mu przejdzie? – wyraził nadzieję Naruto, który więcej niż „zgadzał się” ze swoim chłopakiem w kwestii Sakury.
– Może. – Sasuke pchnął drzwi do sali wykładowej, w której było już tak gwarno, że dalsza rozmowa nie miała sensu, bo musieliby się przekrzykiwać.

Naruto przez pół dnia usiłował poprawić Sasuke humor, ale nie do końca przynosiło to pożądane rezultaty. Może dlatego, że nie było warunków do dłuższej rozmowy. Dopiero kiedy przed treningiem zeszli do szatni, dał mu do zrozumienia, żeby przebierał się jak najwolniej, bo chce z nim porozmawiać.
– Idziesz? – Kiba, który wyjątkowo dzisiaj marudził, szturchnął go w ramię. Wyglądał, jakby miał ochotę pogadać i wyciągnąć go na piwo lub coś innego, byle z procentami. Shikamaru ostatnio mówił, że ich przyjaciel znów dostał kosza od którejś z kolei dziewczyny, po czym zadeklarował, że ma je wszystkie gdzieś. Taa, jasne…
– Za chwilę. – Naruto pochylił się, udając, że szuka czegoś w szafce i tylko machnął mu ręką, żeby szedł sam. Potem do niego zadzwoni i jakoś się umówią.
Kiba postał jeszcze chwilę, ale kiedy zobaczył, jak Naruto się guzdrze, zirytował się i wyszedł, tak jak większość osób, bo Kakashi już coś krzyczał.. Kiedy w końcu szatnia całkowicie opustoszała, Naruto podszedł do siedzącego na ławce Sasuke.
– Jesteś dzisiaj strasznie spięty. – Położył ręce na jego ramionach i zaczął robić lekki masaż. 
– Źle spałem. – Chłopak przymknął oczy. Ten dotyk sprawiał mu przyjemność.
– Mogę coś na to poradzić? – Niebieskie oczy zalśniły przekornie. Sasuke chwycił Naruto i przyciągnął do siebie.
– Może tak… – udał, że się zastanawia, muskając nosem jego brzuch. Ten zaśmiał się i odsunął.
– Łaskocze.
– E tam… – Sasuke przyciągnął go z powrotem, tym razem prowokacyjnie chwytając zębami gumkę kąpielówek.
Naruto westchnął i wsunął palce w czarne włosy.
– Może  tu zostaniemy? – Objął go mocniej. Naprawdę, w tym momencie Sasuke wystarczał mu do szczęścia. Jego dotyk, jego zapach, jego smak…
– Mhm… – Ten podniósł się i popchnął go na przeciwległą ścianę. – Ciekawa propozycja. – Pocałował go. Nie miał w tym momencie ochoty dołączać do reszty grupy. Miał w nosie wszystkich, łącznie z Kakashim, którego głos docierał nawet do szatni.
Naruto bezwiednie położył ręce na jego plecach, drapiąc je delikatnie.
– Chcesz, żebym znowu wyglądał tak jak ostatnio? Ledwo co zeszło. – Sasuke zabrał jego dłonie i przytrzymał przy ścianie.
– Mi się podobało… – Naruto odchylił głowę, wywołując w czarnych oczach coś na kształt pożądania. Och, gdyby mogli tu zostać sami… Gdyby tylko…
- Sasuke! Naruto!
Obaj westchnęli, słysząc naprawdę donośny krzyk dobiegający z pływalni. To Kakashi ich wołał i chyba był naprawdę wściekły, biorąc pod uwagę przekleństwa, jakie za chwilę poleciały.  – Jednak chyba musimy już iść.
– Nie musimy…
– A jak przyjdą po nas? – Naruto wyobraził sobie minę ich trenera, który zobaczyłby ich w takiej sytuacji. Sasuke chyba pomyślał o czymś podobnym, bo go puścił.
– Ale nie myśl, że ci dzisiaj odpuszczę – szepnął mu do ucha, kiedy wychodzili z szatni.

32 komentarze:

  1. ajajajaj, końcówka taka, jak chciałam:) co do Itachiego- wierzę, że mu przejdzie. Najlepeiej, żeby sam sobie znalazł chłopaka:P daru komentowania nie posiadam, powiem wiec tylko, że jak zawsze genialne i zniecierpliwością czekam na cd.(i żeby był dłuższy!)

    OdpowiedzUsuń
  2. krótkie!

    ale i tak gratuluję zmartwychwstania : >

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie króciutki rozdział, jednakże bardzo się cieszę, że zaistniał w dniu dzisiejszym. Życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oh yeah, oh yeah, oh yeah !! nawet nie wiesz jak sie ucziceszylam widzac nowy rodzial!! jest po prostu swietny tak jak kazdy inny! mimo dlugich przerw, naprawde warto na nie czekac! jednak mam nadzieje, ze next niedlugo ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Ehh...Jeżeli już Itachi szaleję za Sakura to mam nadzieję,że go nie zrani...Ciekawe co Naruto i Sasuke będą robić po treningu :D Heh...Pozdrawiam:**

    OdpowiedzUsuń
  6. O, nowy rozdział! *O*
    Kurczę, naprawdę fajnie piszesz, szkoda tylko, że tym razem tak krótko. Jednak doskonale rozumiem co znaczy bark czasu..
    A co do poprzedniej notki, może ja poprostu inaczej to zinterpretowałam ;p Jak się naczyta niewiadomo ile yaoiców to potem tak wychodzi xD
    Pozdrawiam serdecznie ;]]

    OdpowiedzUsuń
  7. Fakt, rozdział krótki, ale ja i tak wolę taki, niż żaden! ^___^
    Co prawda na pozór mało się dzieje, ale bywają i takie rozdziały, czasami są potrzebne.
    Ale wiesz, odniosłam wrażenie, że Itacza coś tam chyba naprawdę olśniło… To takie odkrywcze „Tak jak Naruto”. xD W każdym razie to naprawdę było odkrywcze i mnie osobiście kilka puzzelków wskoczyłoby do układanki. A wydaje mi się, że Itacz raczej szybko kojarzy fakty. xP A w każdym razie wydaje mi się, że ktoś powinien już te fakty jednak skojarzyć. I jeżeli miałabym obstawiać, to albo Itachi, albo Shika. Kiba jakoś się nie klasyfikuje. xD On by się potknął o prawdę i jeszcze przeprosił. xD Ale myślę… Nie, w sumie nie umiem się zdecydować, czy Itacz czy Shika pierwszy by się domyślił. A wydaje mi się, że to raczej dość ciekawe, że dwoje facetów, dotąd nie pałających do siebie sympatią, spędza ze sobą tyle czasu. W każdym razie „najbliższych” raczej to chybaby zainteresowało. xD
    Osobiście nie przeszkadza mi to, że Itachi jest z Sakurą, aczkolwiek nie wiem, czy będę w stanie ją polubić. Chyba raczej nie, będę mieć do niej teraz chyba taki sam uraz jak Sasuke i Naruto.
    I w ogóle Saaaas! *____* Jak ja kocham go takiego zaborczego i zazdrosnegooooo… *rozpływa się* Osz, normalnie uwielbiam to! I go też! xDDD
    Cóż mam jeszcze rzec… Czekam na kolejny rozdział, mam nadzieję, że znajdziesz czas na pisanie i w ogóle publikowanie. I przede wszystkim życzę dużo, dużo weny i motywacji do pisania. Wiem ! Zmotywuj się nami, maluczkimi, którzy będziemy oczekiwać choćby ochłapów z pańskiego stołu! xPPPP
    No nic, czekam i pozdrawiam serdecznie! ^^

    Hibari.

    OdpowiedzUsuń
  8. Matko! Mam nadzieję, że Itachi dozna olśnienia i żuci to coś plastiko podobne! Ona jest beeee~ xD

    Ah! Witam w 2010 roku ^^

    Oj! Końcówka mnie powaliła! Mrr! Mam nadzieję, że nie odpuścisz Sasuke~ ^*_*^

    Reakcja Hinaty była zabawna xD Haha.

    Życzę dużo weny w nowym roku. ^^


    By Pazurek

    OdpowiedzUsuń
  9. Mm..nie wiem czemu, po prostu nie lubię pary Itachi - Sakura, ale..opowiadanie jest bardzo fajne więc przecierpię ;)
    Ładnie zakończenie wyszło, podobało mi się. Tylko szkoda bardzo, że nie masz czasu pisać );
    Pozdrawiam i życzę weny ;))
    Tarquin-chan

    OdpowiedzUsuń
  10. Nawet nie wiesz jak długo szukałam opowiadania takiego jak to.
    Twój styl jest lekki, przez co można się rozpłynąć. Przypomniałaś mi, dlaczego tak kocham parę SasuNaru. Może trochę pospolita, ale co tam ;P
    Sasuke w sumie nie stracił u Ciebie tej słynnej Uchihowatowości, chociaż czasem potrafi zaskoczyć czułością.
    Naruto jak to Naruto - głupi ale rozkoszny.
    Samo opowiadanie jest słodkie, a słodyczy nigdy za wiele ;3 W dodatku Sakura jest przedstawiona w nie najlepszym świetle. Jestem ciekawa, czy jest z Itachim dla Sasuke, czy może z miłości... No nie wiem, trudno rozgryźć.
    To ja czekam na następny rozdział, nawet jakby przez długi czas miałoby go nie być :P
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Nawet nie wiesz jak długo szukałam opowiadania takiego jak to.
    Twój styl jest lekki, przez co można się rozpłynąć. Przypomniałaś mi, dlaczego tak kocham parę SasuNaru. Może trochę pospolita, ale co tam ;P
    Sasuke w sumie nie stracił u Ciebie tej słynnej Uchihowatowości, chociaż czasem potrafi zaskoczyć czułością.
    Naruto jak to Naruto - głupi ale rozkoszny.
    Samo opowiadanie jest słodkie, a słodyczy nigdy za wiele ;3 W dodatku Sakura jest przedstawiona w nie najlepszym świetle. Jestem ciekawa, czy jest z Itachim dla Sasuke, czy może z miłości... No nie wiem, trudno rozgryźć.
    To ja czekam na następny rozdział, nawet jakby przez długi czas miałoby go nie być :P
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Nic tylko powinszować zbudzenia się ze snu! ^^ Długie czekanie w końcu się opłaciło.
    Rozdział jak zwykle fantastyczny i za krótki ;) Ciekawa jestem do czego zdolny jest Sasuke w stosunku do Sakury...
    Czekam zatem na kolejny rozdział, żeby się w końcu tego dowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudnie ;)
    Czyżby Itachiemu coś zaskoczyło i skojarzył co jest między jego młodszym bratem a Naruto? ^^
    No i wciąż jestem ciekawa o co tak dokładnie chodzi w relacji Itachiego i Sakury, bo pairing jak najbardziej mi się podoba i serialnie nie mogę się doczekać kolejnej części (z powodu bardzo interesującej końcówki również... ;D)
    Pozdrawiam,
    mechalice

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam twoje opowiadania od deski do deski, i stwierdziłam jeden bardzo istotny fakt chociaż pewnie nie raz go słyszałaś mianowicie świetnie piszesz. W jednym rozdziale napisałaś że akcja w twoich opowiadaniach jest powolna i mi to właśnie odpowiada =] Nie lubię a wręcz nienawidzę czegoś takiego że np. w 3 rozdziale Sasuke i Naruto lądują w łóżku.Wolę jak wszystko dzieje się powoli bez pośpiechu. Jednak jest jedna rzecz której brakuje mi w twoich notkach. Chodzi mi o odczucia bohaterów. Co prawda nie jest tak że nic nie piszesz na ten temat, ale [moim zdaniem] trochę za mało. Mimo to i tak twoje opowiadania są wspaniałe a co do najnowszego nienawidzę Sakury.Co prawda w shippuudenie się poprawiła ale no właśnie ale jednak.Ciekawa jestem jaki sekret skrywa Haruno skoro nie chodzi o zawrócenie Itachiemu w głowie chociaż może jednak.Gomen za tak chaotyczną wypowiedź oraz wszelkiego rodzaju błędy ale taka już jestem x] Serdecznie zapraszam do mnie na mitsuki.blog.onet.pl i mam jedną prośbę czy mogłabyś powiadamiać mnie o nowych notkach?

    OdpowiedzUsuń
  15. Miło wiedzieć, że jednak przerwa nie spowodowała żadnych szkód i nie przeszkodziła lekkości i niesamowitemu stylowi Twojego opowiadania.
    Btw. tak, jak poprzedniczki zakończenie tego rozdziału uznaję za najlepsze ;) Weny życzę.

    OdpowiedzUsuń
  16. boskie^^ już nie mogę się doczekać na następną notkę^_^

    OdpowiedzUsuń
  17. Mogłabyś dodać Rozdział 21 na liście z boku? : )

    OdpowiedzUsuń
  18. No nie ! Naruto taki perwers !
    * *
    *ślinotok *
    Hłehe.. xd
    Mm.. ale nie wybacze Itasiowi.. jak on mógł ! Sakura?!
    Uhh..
    No nic. czekam na następną notkę. ; *
    A i zapraszam do siebie.
    www.yaoi-miyu.blog.onet.pl

    < 3 Buziaki !
    Vp. Miyu

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie nowa notka !
    : )
    Zapraszam. www.yaoi-miyu.blog.onet.pl
    Buziaaaki!
    życze weny :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Co to jest sztafeta? ^__^

    Ostatnio narzekam na wszystko i twój blog jest chyba jedyną rzeczą do któredj nie mogę nie przyczepić i która mi się podoba od początku do końca rozdziałyu, dlatego bardzo się cieszę, że w końcu ktoś porządnie poprawił mi humor :)

    Itachi się zorientował? Ciekawe czy jakoś wykorzysta swoje olśnienie. I jestem strasznie ciekawa o co też chodzi z Sakurą. Dlaczergo Itachi z nią jest i w ogoóle jak ta cała sprawa wyglada od kuchni.

    Czemu Naruto przeprowadzał Uchihe "coś" na kształt masażu? pRzeceż Uzumaki nie jets az tak lewy.

    No i Hinata wymiata. NMam nadzieje, że b ędzie z nią wiecej akcji bo jest naprawdę dobrą płachtą na Uchihę ^ ^

    Czekam oczywiście z neicierpliwoscią na koljeną cześć. Życzę czasu i weny :)
    I przrpramszam za błędy w komentarzu ale mam pocięte palce i trudno mi piosac a spoiesze sie i nie mam czassu poprawic ^^'

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  21. :)
    Nie, no genialne:)
    Jak zawsze! Jak ja się cieszę, że wróciłaś! Kocham to opowiadanie!! Jest wspaniałe! Podziwiam Cię! Hah! Ten Itachi mnie rozwala! Jak nie rzuca gąbkami `znacząc świnie` XD to kombinuje coś z Sakurą... Aj, Sasuke go ostrzega, ale widocznie nic sobie z tego nie robi :(... Szkoda. No cóż, sam się przekona jaka jest Sakura. Oj kocham SASUKE! Zazdrośnik jeden, cholernie przystojny i arogancki.. Mmm. Ten Naruto to ma dobrze. Hinata jaka akcja... Zemdlała hi hi! Aaa Sasuke to naprawdę rozpieszcza tego Narusia... Pizza codziennie i do tego takie pieszczoty... Mhhmhm... No ja nie wiem... A ten mu się tak odpłaca... `Romansuje` sobie z Hinatą. Wspaniała parka; ] Młotek i Drań :) Aż motylki czuję w brzuchu :) HahhaxD
    No cóż, weny, czasu, natchnienia, fanów i wszystkiego, wszystkieegoo czego Ci tylko potrzeba. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdzialik :)
    Buziaki. Pozdrawiam:)
    Patoritsia

    OdpowiedzUsuń
  22. zapraszam na www.snai.blog.onet.pl ^^"

    OdpowiedzUsuń
  23. Twoje opowiadanie jest genialne. Podoba mi się nietypowe umiejscowienie fabuły, które zamiast w Konosze odbywa się w realiach życia studenckiemu (zresztą tak bliską mojemu sercu). Przypadło mi do gustu to, że bohaterowie podobnie jak ja są studentami drugiego roku i tak jak ja mają po 20 lat. Twój styl pisarski jest dojrzały i jest na wysokim na poziomie. A czytanie twoich tekstów jest lekkie, łatwe i przyjemne. Nie ma w nich literówek czy też błędów ortograficznych, co bardzo sobie cenię w takich opowiadaniach. Wszystko rozgrywa się stopniowo, nie ma tu czegoś takiego, iż już w drugim rozdziale bohaterowie wskakują od razu do łóżka. Wszystko jest takie łagodne i subtelne. Cieszy mnie także to, że twoje opowiadania kończą się pozytywnie. Nie znoszę smutnych zakończeń podobnie jak większości blogowych fanfików pisanych zazwyczaj na takim tragicznym poziomie, że na widok których dostaje białej gorączki ze względu na niezliczoną ilość błędów. Tutaj na szczęście fabuła nie jest nudna, sztampowa i prowadzona na siłę. Pisz dalej i więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Cud, miód i orzeszki^^
    Czytałam twojego bloga dawno tamu, weszłam wtedy przez przypadek. Nawet nie wiesz ile się namęczyłam żeby go ponownie odnaleźć! Ha! Ale się udało xD To jedno z niewielu opowiadań SasuNaru które lubię.
    Kiedy napiszesz coś nowego?

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziękuję Ci za słowa krytyki. Powiem jedno: po części przyznaję Ci rację. Nie mam weny, na dodatek parring sasunaru zaczyna sie ode mnie oddalać (czytasz mangę i na pewno wiesz co się teraz dzieje, mam złe przeczucia co do dalszych czapterów) w każdym bądź razie, brakowi weny towarzyszy również chęć skończenia ukochanego ficku dobrze i z polotem i jak widać wychodzi takie monstrum, z refleksjami gdzie ni w ząb nikt nie może załapać "o co do cholery chodzi?!". No cóż jestem niestety tego świadoma, jak widać wszyscy przestają już pisać.
    Tak to mnie trochę martwi, czyżby fandom SasuNaru zaczynał naprawdę ginąć? Mnie szczerze mówiąc również nie chce się nic pisać i nie poświęcam temu tyle czasu ile poświęcałam kiedys.
    Może warto jakoś poruszyć ten temat? W końcu manga sie jeszcze nie skończyła :)
    Czekam na dalszą cześć Twoich ff, najbardziej na tego gdzie Sasuke stracił wzrok, mam nadzieję, że tego nie porzuciłaś.
    Co do mojego nowego ff, jest pisany raczej jako komedia, smęty idą na bok. Wreszcie :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Notka świetna, przeczytałam 7 razy i proszę o coś nowego, dodaj nową notkę, proszę! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie no szczerze to chciałabym aby Sakura zniknęła z życia Itacza zanim go zrani!
    Ale ogólnie naprawdę świetnie piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jezu bardzo się cieszę, że jeszcze istnieją tak wspaniałe blogi sasunaru i ze jeszcze ktoś wytrwał.
    Proszę, ale nie przestawaj pisać, bardzo cię proszę bo uwielbiam cię czytać a liczba blogów o sn bardzo spada :<
    nie wiem czemu ludzie tak rezygnują z pisania ficków i prowadzenia blogów.
    dziękuję za to, że piszesz.

    A.

    OdpowiedzUsuń
  29. Interesuje Cię ocena Twojego bloga? wbijaj na www.ocenka-naruto.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  30. SPAM!
    Nie chcesz?! Nie wchodź! UsuŃ!
    http://oceny-yaoi-kushina.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  31. O matko i córko! Sanu! Urzekła mnie Twoja historia ;) Ale od początku.
    Całkiem niedawno odkryłam świat Naruto. No tak mnie siekło na stare lata. No oczywiście, że było mi mało i oczywiście, że zaczęłam szukać w sieci wszelakich opowiadań, no bo to przecież niektóre związki to same się proszą. I tu napotkałam problem. Jest bardzo niewiele dobrych opowiadań albo ja jeszcze na wiele nie trafiłam. Mam nadzieję, że to ta druga opcja jest bardziej prawdziwa i że uda mi się jeszcze znaleźć różne perełki. Na razie znalazłam Ciebie. Świetna historia, napisana lekko, z humorem, pełna uczuć wszelakich. Przy całej niekanonicznej historii udało Ci się zachować kanoniczność bohaterów, co bardzo lubię w tekstach. No może jedynym wyjątkiem jest Itachi, którego wprost uwielbiam w Twoim opowiadaniu. Może niewiele go jest ale jak już się pojawi to rzuca się w oczy. Świetnie opisałaś relacje między chłopakami. Wszystko rozwija się powoli i tak, właśnie to lubię w tekstach. Większość opowiadań jakie napotkałam to zostały napisane tylko po to, żeby jak najszybciej wrzucić parę do łóżka bez planu, byle do celu. Nie no w ogóle nie będę pisać o tym co mnie spotkało w sieci. brrr. Co tu jeszcze chciałam, aha, no bardzo się cieszę, że jest również Kakashi. To zdecydowanie moja ulubiona postać w Naruto. Pewnie dlatego, że mi najbliżej wiekiem do niego ;) i jest po prostu niepowtarzalny. Z nim tekstów to jest naprawdę niewiele, niestety. No ale wróćmy do chłopaków, bardzo jestem ciekawa, co to się dalej wydarzy, co będzie z Sakurą, mam nadzieję, że ma uczciwe zamiary względem starszego Uchihy. Z mojego punktu widzenia tak wygląda, że dała sobie spokój z Sasuke, no ale nie dziwię się, że młody się zamartwia po takim numerze jaki wywinęła. No i jestem ciekawa, czy Naruto jakkolwiek zareaguje gdy się dowie jaki to spisek został uknuty pomiędzy braćmi. Czy się w ogóle dowie? Czy go to obejdzie? No cóż to już wszystko w Twoich rękach. A ja, ciołek jeden zaczęłam czytać ze świętym przekonaniem, że tekst jest skończony, cały wieczór dzisiaj czytałam, żeby na końcu zobaczyć, że to jeszcze nie koniec. Z jednej byłam zła, że się nie dowiedziałam jak się kończy historia, a z drugiej ucieszyłam się bo uwielbiam długie opowiadania. Druga strona przeważa więc czekam z (nie)cierpliwością na dalszy ciąg. Biorąc pod uwagę, że ostatnia aktualizacja była w styczniu mam nadzieję, że nie porzuciłaś tekstu. Szlag by mnie trafił jasny, ani chybi.
    Ależ się rozpisałam. I chyba trochę chaotycznie mi tu wyszło, ale pozytywnie :D
    Tak więc pozostaje mi życzyć Ci wena i czasu ku naszej radości.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Genialnie jak zwykle :D
    Końcówka świetna, haha ;D
    Szkoda tylko, że im przerwali ;(
    A Itaś jest glupi, o !

    Arika-chan

    OdpowiedzUsuń