22 lipca 2010

Rywale - rozdział 26


Emmm, no tak wypadałoby się wytłumaczyć. A więc, wytłumaczenia nie ma. Już myślałam, że nic nie zapiszę – brak weny i czasu, a tu nagle… Koko, twój blog mnie natchnął. Przeczytałam kilka rozdziałów i sama chciałam znów coś napisać (swoja drogą, skomentuje później, bo mam wiele do napisania). Piszesz według mnie w tym momencie najlepszy blog Sasunaru. Widać, że nadal sprawia ci to przyjemność. Biję pokłony :) Poza tym jest jeszcze jedna osoba, której komentarz mnie zmotywował. Anju – że też ci się chciało tyle pisać. Dzięki, było mi naprawdę miło przeczytać coś takiego.
Mam nadzieję, że coś tam ze mnie zostało:)
Aha, nie sądzicie, że szkic małego Naruto i Sasuke w mandze są świetne?
______________________________________

To było  dopiero trzecie piwo, a Naruto czuł, jak alkohol powoli zaczyna uderzać  mu do głowy. Wokół panował przyjemny półmrok, z głośników sączyła się muzyka uzupełniana co rusz krzykami grających w bilard w sąsiedniej sali, a dodatkowo jeszcze bliskość Uchihy robiła swoje.
- To co, kto idzie po następną kolejkę – Kiba wstał i wzniósł do góry pusty kufel, czekając, aż ktoś do niego dołączy.
- Ja – Uzumaki przechylił się i wypił na raz resztę trunku. Uśmiechał się przy tym, jakby cały świat dzisiaj należał do niego. Ale gdyby się nad tym dłużej zastanowić, to chyba już dawno nie był tak szczęśliwy.
- Ty lepiej siedź na tyłku – stwierdził ledwo słyszalnym szeptem Sasuke i pociągnął blondyna z powrotem na siedzenie. – Shikamaru z tobą pójdzie – zwrócił się do Kiby, nic sobie nie robiąc ze zbulwersowanego spojrzenia chłopaka w kitce.
- Same problemy z wami – Nara spuścił głowę przybierając znudzony wyraz twarzy, ale po szturchańcu od Temari  łaskawie wstał i mrucząc pod nosem coś w stylu „te baby” poszedł z Inuzuką do baru.
Uchiha zadowolony z siebie i pod pretekstem szukania czegoś w kieszeni swojej kurtki, którą zamiast na wieszak rzucił na oparcie boksu odwrócił się do Naruto, praktycznie przykładając usta do jego ucha.
- Chyb mam Deja Vu – wyszeptał.
Blondyn z początku zaskoczony, po chwili pokręcił głową i uśmiechnął się. Zrozumiał….
- No do końca – mruknął niedosłyszalnie.– Wtedy byliśmy sami – dodał, napotykając spojrzenie czarnych, błyszczących oczu, które wpatrywały się w niego intensywnie.
Zbyt intensywnie. Naprawdę, cholera, czy on musiał tak na niego patrzeć? Uzumakiemu zrobiło  się gorąco, nerwowo potargał jasne kosmyki, które notorycznie wpadały mu do oczu. Czemu ten drań tak na niego działa, nawet w towarzystwie? Chyba alkohol w organizmie i Sasuke w pobliżu stanowiły mieszankę wybuchową, zbyt niebezpieczną, by stosować ją wśród znajomych.
 - Nie teraz – ocknął się z ogarniającego go uczucia przyjemności i chwytając czarnowłosego za łokieć, odsunął nieco od siebie. Zerknął na pozostałych, ale chyba nikt nie zauważył ich małej konfrontacji.
- Przecież nic nie robię – Sasuke uśmiechnął się niezauważalnie. Lubił doprowadzać Naruto do takiego stanu  i w tym momencie nie przerażał go nawet fakt, że ktoś może zauważyć.  Zresztą, towarzystwo chyba zbyt dobrze się bawiło, by zwracać uwagę na takie drobiazgi.
- Sasuke… – Naruto poczuł jak czarnooki ściska pod stołem jego rękę. Nie żeby go to bolało, ale w tym wszystkim był jakiś nie do końca wytłumaczalny erotyzm.
Uzumaki pamiętał, jak kiedyś znalazł w pokoju Sakury czasopismo dla kobiet, w którym jacyś fachowcy wyjaśniali, dlaczego niektórzy ludzie uwielbiają seks w miejscu publicznym. W życiu by się nie przyznał, że coś takiego czytał, nawet teraz wstydził się własnych myśli, tym bardziej, że  przecież jego i Sasuke nie łączyły jeszcze takie relacje, ale tak czy inaczej, teraźniejsza sytuacja budziła skojarzenia z tamtym artykułem.
- No to chlup… - Kiba postawił przed nim pokal z przepisową pianą na dwa palce, przerywając tym samym jego rozmyślania.
Sasuke puścił rękę Naruto, przepuszczając Inuzukę na jego miejsce.

Hinata Hyuga śmiała się z żartów, słuchała z zaciekawieniem opowiadań, jednak co jakiś czas rzucała ukradkowe spojrzenia w stronę Naruto.  Widziała, jak szepcze on coś do ucha Sasuke, co ją akurat nie dziwiło, bo przy stole Kiba wydzierał się w niebogłosy. Jednak cokolwiek by się działo i tak nie zmieniłoby to faktu, że najchętniej sama znalazłaby się na miejscu Uchihy.
- Pogadaj z nim – prawie podskoczyła, gdy usłyszała obok głos kuzyna. Spojrzała na niego niepewnie.
- Nie chcę przeszkadzać – zarumieniła się, choć przy takim świetle i tak nikt nie był w stanie tego zauważyć.
- Daj spokój, mam dość patrzenia jak się męczysz – Neji westchnął. Co jak co, ale czuł się odpowiedzialny za losy Hinaty, tym bardziej, że nigdy nie grzeszyła śmiałością. – No idź, ja pogadam z Sasuke – mruknął podnosząc się z miejsca.
- Neji, nie! – czarnowłosa w ostatnim momencie chwyciła go za rękaw. – Nie jestem jeszcze gotowa – spuściła wzrok.
Hyuga tylko przewrócił oczami.
- Wiecie co, mam pomysł – Kiba wstał nagle z miejsca, ale poczekał, aż wszyscy zwrócą na niego wzrok. – Chodźmy na nasz basen– uświadomił ich w końcu po długiej chwili milczenia.
- Jasne – prychnęła Ino. – Może od razu włamiemy się do gabinetu Tsunade - dodała ironicznie, zarzucając blond grzywką.
Kiba zapatrzył się przez chwilę na jej włosy, ale po chwili wrócił do przerwanego wątku.
- Shikamaru ma klucze – uśmiechnął się przebiegle.
- Zapomnij – Nara rozłożył ręce w obronnym geście. Nie zamierzał ryzykować wpuszczając nie do końca trzeźwe towarzystwo na teren akademickiej pływalni. Owszem, miał klucz, doczepiony do swoich własnych, Kakashi mu kiedyś zostawił w ramach nadprogramowych treningów, licząc  - jak to mówił - na jego rozsądek. A Nara był rozsądny, nawet po kilku piwach.
- No nie pękaj, chodźmy – Kibę poparła Ten-Ten, już wyobrażając sobie igraszki z własnym chłopakiem.
- Nie – wtrącił niespodzianie Sasuke. – Przed nami zawody, bez głupstw – wstał i mrugając do Naruto, skinął na Narę, by poszedł za nim do baru.

- Co jest? – Shikamaru usiadł na jednym z wysokich stołków obok Uchihy.
- Nic, chcę postawić ci piwo – stwierdził lekkim tonem brunet, zamawiając dwa kufle.
- Ta, jasne. A tak serio?
- Zagramy? – czarnookie wskazał pusty stół bilardowy w rogu sali.
- Czemu nie – Nara czując, że kroi się coś grubszego, postanowił nie utrudniać.

- Moje połówki – stwierdził fakt Sasuke, kiedy dwie różnobarwne bile wpadły, zapewniając mu  przewagę.
Shikamaru wycelował, ale nie trafił. Uchiha, śmiejąc się, wbił kolejną. Chwycił piwo, biorąc kilka łyków. Nara znów chybił.
- Dobra – westchnął, odkładając kij na bok. – O co chodzi?
- Daj mi klucze na basen – Sasuke odłożył kufel na stolik obok.
- Klucze? Przecież przed chwilą sam mówiłeś, że przed nami zawody…
- Nie chcę iść tam w dziesięć osób – stwierdził spokojnie, przymierzając się do strzału.
- Chcesz iść z Naruto – długowłosy zrobił ponurą minę. – Przecież tam są kamery.
- Tylko w wejściu, byłem już tam kiedyś z bratem i jego kumplem – tym razem Uchiha spudłował, trafiając jednocześnie bilę Shikamaru. – Twój punkt – stwierdził.
Nara upił swoje piwo, nie biorąc nawet do ręki kija.
- A co, jak was złapią?
- Nie złapią, ale jeżeli martwisz się o klucz, powiem, że ukradłem.
- Nie poznaję cię – długowłosy dopił trunek. – Ale ok, mam nadzieję, że wiesz co robisz – odpiął i rzucił na zielone płótno stołu klucz. – Nie naraź niepotrzebnie Naruto – dodał i odszedł w stronę mniejszej sali.
Blondyn wiercił się niespokojnie na miejscu. Zastanawiał się, gdzie zniknął Sasuke z Shikamaru, ale nie zamierzał ich szukać. O co to, to nie.  To nie w jego stylu. Chyba.. No dobra…
Wstał i już zamierzał iść w stronę większej sali, gdy po schodach wszedł Nara.
- Idź do niego – mruknął, mijając go  i usadowił się obok Temari.
Zdezorientowany Uzumaki zszedł i chwilę się rozglądał, zanim zauważył Uchihę siedzącego na skraju stołu bilardowego. Właśnie podeszła do niego jakaś rudowłosa kelnerka i wdzięczyła się proponując chyba coś do picia., jednak czarnowłosy pokręcił głową odmownie. Mimo to dziewczyna nie ustępowała, próbując odgarnąć kosmyk włosów z twarzy Sasuke.
W Naruto wstąpiła nagle jakaś dziwna odwaga, może to alkohol, może ambicja, ale nie... To była zazdrość! Ruszył pewnym krokiem w stronę Uchihy i zdecydowanym gestem odtrącił dłoń kelnerki.
- Odczep się od mojego chłopaka – syknął jej do ucha.
Dziewczyna najpierw zamrugała oczami, a potem – wbrew oczekiwań Naruto, który myślał, że się zmiesza – roześmiała się głupio  i uciekła za bar.
Blondyn usiadł, oddychając głęboko, jednak piwo pozwoliło, by nie zastanawiał się teraz nad tym, czy przesadził. Poza tym Sasuke patrzył na niego w taki sposób…
-  Nie wiedziałem, że jesteś tak zaborczy – stwierdził w końcu brunet, przysuwając się do niebieskookiego. – A wiesz, że to jest to, co tygryski lubią najbardziej?
- Nie jestem tygrysem, Sasuke. – Uśmiechnął się blondyn. – Jestm lisem, nikt nie wie, na co mnie stać – chwycił bruneta za koszulkę i nie zastanawiając się nad ty, czy ktoś na nich patrzy, pocałował go.

18 komentarze:

Argentine pisze...

"z głośników sączyła się muzyka uzupełniana co rusz krzykami grających w bilard w sąsiedniej sali" przed 'co' przecinek.
Później Kiba zadaje pytanie, a nie ma znaku zapytania.
"Nara spuścił głowę przybierając znudzony wyraz twarzy, ale po szturchańcu od Temari łaskawie wstał i mrucząc pod nosem coś w stylu „te baby” poszedł z Inuzuką do baru. " brak przecinka przed 'przybierając', 'łaskawie' i 'poszedł'
"na oparcie boksu odwrócił się do Naruto" przecinek przed 'odwrócił'
"- No do końca " chyba raczej "Nie do końca"
"Hinata Hyuga śmiała się z żartów słuchała z zaciekawieniem " przecinek przed 'słuchała'
"Nie zamierzał ryzykować wpuszczając nie do końca trzeźwe towarzystwo na teren akademickiej pływalni." przecinek przed 'wpuszczając' i chyba 'na', ale tego już nie jestem pewna.
"kiedy dwie różnobarwne bile wpadły zapewniając mu przewagę." przecinek przed 'zapewniając'
"wdzięczyła się proponując chyba coś do picia.," przed 'proponując' i chyba ci się dwa klawisze na raz wcisnęły.
To tyle jeśli chodzi o błędy. W innych miejscach, nie byłam pewna tych przecinków.
a przynajmniej tyle zapamiętałam z lekcji polskiego.
Co do rozdziału ogółem...
WIEDZIAŁAM ŻE GO POCAŁUJE !!!
Przy poprzednim rozdziale tak myślałam, w końcu alkohol dodaje ludziom odwagi. I rozdział był zadowalający, chociaż nie świetny po tak długim braku. Mam nadzieję, że z następnym się pospieszysz.
Ciekawe co to będzie, kiedy do tego kręgu miłości, dołączy jeszcze Hinata. Ale i tak na razie mam nadzieję na basen. To dopiero będzie akcja :D Ten tekst Naruto przed pocałunkiem: fenomenalny :D
No i zdzirowata kelnerka, nie lubię takicg postaci. W sumie nikt nie lubi, ale dodają pikanterii, jakie by nie były. Plastiki jedne.
Shikamaru is the best.
Jak coś jeszcze wpadanie mi do głowy, to napiszę :)
pozdrawiam

Siruwia pisze...

Zdecydowanie i bezkompromisowo najbardziej podobała mi się końcówka. Uwielbiam kiedy jeden z nich jest taki...nieprzewidywalny? zaborczy? zazdrosny?
Cóż, inteligencją Kiba nie grzeszy, kto wie co by się stało, gdyby wszyscy się wybrali na ten basen. Coś mi się wydaje, że władze szkoły nie byłyby zadowolone.
Sasuke w żaden sposób w tym momencie nie przewyższył inteligencją Inuzuki, po prostu jest samolubny :P Na miejscu Nary też bym jednak spasowała. Po co się wykłócać z Uchihą, on i tak postawi na swoim. Mam tylko nadzieję, że się tam nie potopią ;)
Hinata jak zwykle nieśmiała, ale za to ze wsparciem moralnym w postaci Nejiego. Mam nadzieję, że jeszcze długo nie będzie gotowa, nie ważne jak bardzo Hyuuga będzie ją dopingował.
No i co do kwestii pocałunku, od którego zaczęłam. Trudno było sobie tego nie wyobrazić...Zwisające nisko żarówki, oświetlające tylko i wyłącznie stół bilardowy. Pełno dymu i Sasuke oparty o krawędź w ten swój arogancki sposób.
Nie ma co się dziwić, że Uzumaki poczuł zazdrość.

Czekam z niecierpliwością jak zwykle na kolejne rozdziały...i życzę weny, która ostatnio widocznie robi sobie ze wszystkich jaja :)
Pozdrawiam.

Kuroneko pisze...

Hmmm myślę, że jak sobie jeszcze trochę popiją to nie zauważyliby nawet wtedy gdy Sasuke i Naruto zrobili to na stole w tym klubie XD
Scena zazdrości taka mrauuu <3 No i Sasuś jest niegrzeczny ];> Również życzę weny i chciałabym zwrócic uwagę, że nie widać z boku linka prowadzącego do 25 rozdziału. Pozdrawiam serdecznie!

AjEmPiekuo pisze...

Oj, strasznie długo czekało się na ten rozdział. Ale oczywiście rozumiem, że brak weny i czasu to jak najbardziej siły wyższe. Sama na to cierpię. Co do rozdziału, to naprawdę mi się podoba. Tylko jak dla mnie mógłby być dłuższy, ale może następny taki będzie, mam nadzieję. Jak już ktoś wyżej wspomniał - końcówka najlepsza. Ja zdecydowanie najbardziej uwielbiam w tym opowiadaniu momenty takich jakby... zbliżeń, czułości między Naruto i Sasuke. Rozdział jak najbardziej na plus i oby kolejny pojawił się szybciej, niż ten. Życzę dużo weny, dużo czasu i dużo pomysłów, koniecznie ciekawych. ;p
Pozdrawiam. ;*

Daimon pisze...

O Matko i Córko! Jakiś ostatnio okres dobroci dla stęsknionych czytaczy :D To już trzeci tekst daaawno nie odwiedzany przez Autorkę, który to owa nawiedziła. Najpierw Siruwia, potem Anju a teraz Ty :* Jeszcze Mirume obiecywała come back, cały czas czekam na "pink" ;)
No ale przejdę do rozdziału. Zgodzę się z przedpiszczyniami, zaborczy Naruto to jest to, co tygryski, liski i inne stworzenia lubią najbardziej. Świetna scena w knajpie. Trochę alkoholu i człowiek odważny. Co do Hinaty, to już myślałam, że przyuważy coś między chłopakami, skoro tak intensywnie wpatrywała się w Uzumakiego. No ale jak wiemy miłość jest ślepa, więc nic poza nim nie widziała. A basen? hm, trochę niebezpiecznie tak po alkoholu, ale mam nadzieję, że będą uważać. I jeszcze na koniec Shikamaru, baaardzo go lubię i w kanonie i w fickach. Przeważnie Autorki zachowują kanoniczność względem jego osoby i wychodzi świetny. Twój Nara też bardzo mi odpowiada.
Pozostaje mi życzyć Ci nieustannego wena i czasu. Mam nadzieję, że tym razem nie zamilkniesz na tak długo.

Ach i jeszcze maluchy w mandze. No przecież to takie słodkie berbecie :D Nie mogłam się napatrzeć. Patrząc na nich nie można się nie zastanowić, jacy by byli, gdyby mieli rodziny i normalne życie. Ech, nie mogę doczekać się konfrontacji naszych chłopców.

No dobra teraz już pozdrawiam i spadam :*

Ewerina pisze...

Cieszę się nieskrywanie że po takiej przerwie wróciłaś i napisałaś nową notkę ^.^
Notka świetna i nie mogę się doczekać tego, jak oboje będą na basenie =3
pozdrawiam i czekam na next'a

Anonimowy pisze...

Sasuke przy Naruto schodzi na 'złą drogę'. Nawet włamanie się do wlasności publicznej już mu nie straszne...no i co ten sex robi z ludźmi, hmm...;p
Naruto również zaskakuje, jestem ciekawa min ( np. taki Kibulec połknąłby chyba z wrażenia własny kufel...i nie zdążyłby złapać mdlejącej Hinaty...) pozostałych, o pewnie i tak zauważą. Ślepi w końcu nie są;)


Dziś krótko, ale czekam na scenę nad basenem;]

Pozdrawiam i życzę weny

Sasame

Anonimowy pisze...

Och, nawet nie wiesz jak się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam, że dodałaś 26 rozdział Rywali. Czekałam na niego 2 miesiące, jednak muszę przyznać, że czekanie się opłacało.
No i nawet nie masz pojęcia jak wielkie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam, że natchnęłam cię Bom Bom! Bardzo się z tego faktu cieszę :) I masz rację, pisanie FF wciąż sprawia mi radość, chociaż jest to przyjemność niebywale zaskakująca, gdyż zazwyczaj mam słomiany zapał do wszystkiego ;)

Jeśli zaś chodzi o rozdział:
Ochhh, oni są tacy uroczy. Ich związek, bo już tak można to nazwać bez dwóch zdań, jest po prostu cudowny ^___^ To jak do siebie szeptali w towarzystwie. Taki słodki smak niewychowania ;) No i Hinata, która chciałaby być na miejscu Uchihy. Sądziłam, że ma więcej odwagi, jednak coś mi mówi, że wkrótce może uderzyć ze zdwojoną siłą...
I muszę przyznać, że Sasuke powalił mnie na kolana. Och, Shikamaru nie jest głupi i doskonale wiedział, że Uchiha ot tak nie stawia piwa... ;)
No i coś mi mówi, że w końcu poznamy odpowiedź na niezwykle nurtujące pytanie, a mianowicie: co też można robić w wodzie, poza pływaniem...
Cóż mam nadzieję tylko, że w porywach ekstazy nasi chłopcy się tam nie potopią w tym basenie ;)
No i ostatnia scena... ochhh
uwielbiam gdy sasuke jest taki nonszalancki, a i naruto już się od niego uczy tejże cechy...
>to jest to co tygryski lubią najbardziej< zabiłaś mnie tym tekstem ;D
Już się nie mogę doczekać następnej części, jestem potwornie ciekawa co też wymyślisz. Mam nadzieję, że 27 rozdział pojawi się znacznie szybciej, tak więc natycham cię! i liczę na rychłą publikację kolejnej części :)))

Pozdrawiam serdecznie! ;)
Koko

Corny;) pisze...

Jestem tu od kilku dni i śledze każdy rozdział na tym blogu aż w końcu doszłam do jego końca^^
Postacie zachowują się prawie jak w anime akcja i miejsce są inne^^ W każdym bądź razie bardzo mi się spodobało;)
Nieśmiała Hinata wpatrująca się w Naruto, Opiekuńczy Neji, krzykliwy Kiba, słodka Ino;) Inteligentny i jak zawsze spostrzegawczy Nara. Nic dodać nic ująć;D
Rozdział jest naprawdę świetny. Akcję podkręca alkohol no i jeszcze ten basen;D Zaczęło się robić ciekawie;D Jak zwykle nonszalancki Sasuke no po prostu bomba no i nasz słodki Naruciak, który pod wpływem alkoholu bierze przykład z Saska i bez żadnego wahania i wstydu całuje Sasuke;D
Ciekawa jestem jakie to pomysły chodzą Ci po głowie z tym basenem;p Normalnie chciałabym wiedzieć;D Aż korci z ciekawości xDD
Masz świetny styl pisania Twoim czytelnikom na pewno się nie nudzi kiedy czytają nowa notkę^^

Chciałabym także abyś informowała mnie o nowych notkach (jeśli możesz i chcesz xD) na moim gg 12863453. Zachęcam także do odwiedzenia mojego bloga (dopiero zaczynam więc proszę o zrozumienie;D) co prawda inna tematyka ale może jednak się skusisz;p www.sasodei.bloog.pl

Serdecznie pozdrawiam,z góry dziękuje i życzę weny twórczej;))

Anonimowy pisze...

oh taaaaaak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Cuuuuudooooo!!!! A końcówka mmmmmmmmmmmmmm............... A już myślałam, że sie nie doczekam. A teraz czekam na cd. :D
neko-chan

ikuko pisze...

mmmm rzeczywiscie.. to jest to co tygryski lubia najbardziej ;) kocham to opowiadanie! mam nadzieje, ze nie bedzie nastepnych tak dlugich przerw ;3

Mikachin pisze...

Mrrrauuuu ~~ Biedny Naruto, Sasuke działa na niego wyjątkowo.... erotycznie? XD Naruto podpity jest nieprzewidywalny, a ich pocałunek może ktoś zauważyć. Ale co tam. W końcu są razem ;p
Kocham twoje opowiadanie!
Życzę dużo weny <3

alien pisze...

Niniejszym ogłaszam, że na twego bloga wkrada się alien, czyli ja ;)
Zacznę od pochwalenia wystroju bloga - nie mam w tym zbytniego rozeznania, ale zmysł estetyczny zdecydowanie mówi mi, że czerń, biel i odcienie szarości to jest to, co 'tygryski lubią najbardziej' :)
Z obecnych tutaj opowiadań przeczytałam jak na razie tylko Rywali - bardzo się ucieszyłam, gdy będąc jeszcze w trakcie czytania, zobaczyłam nowy rozdział.
Pozwolisz jednak, ze zamiast owego rozdziału skomentuję całe opowiadanie :)
Co mi się podoba w twoim opowiadaniu:
- styl. z każdym rozdziałem coraz lepszy. masz talent do narracji :) z początku wprawdzie zdarzało się, że zagubiona musiałam przerywać czytanie, bo np. dialog bohaterów po jakimś czasie okazywał się być toczony w pomieszczeniu, o którym wcześniej nie było wzmianki - tak było bodajze, jeśli dobrze pamiętam, z pierwszym kontaktem Naruto i Itachiego. im dalej w las, tym lepiej. narracja staje się bardziej spójna i plynna, a od 17 rozdziału to w ogóle cud miód i orzeszki :) pochłonęłam te końcowe rozdziały na jeden raz i to z ogromną przyjemnością. takze ukłony za styl.
- bohaterowie - zwłaszcza Naruto i Shikamaru. Naruto, zwłaszcza w tych ostatnich rozdziałach, staje się bardzo naturalny i na szczęście nie traci całkiem głowy dla Uchihy, Shikamaru natomiast podoba mi się od początku :D wierne odbicie tego mangowego, w jakiejkolwiek sytuacji by się nie znalazł. któtko mówiąc - ciacho!
- humor - nie jest to może opowiadanie opierające się na humorze, ale akcja z policjantem czy nauką jazdy przyprawiły mnie o spazmy śmiechu :D bardzo to lubię w fanfikach.
- opisy uczuć i myśli postaci - to jest to, co umiesz robić i chyba o tym wiesz. te opisy są bardzo dobre :) nie wiem, co mogłabym dodać. są świetne i już.
Czego mi brakowało na początku, a co (na szczęście) pojawiło się potem:
- opisy miejsc. nie mówię, że na początku ich nie było. gdy czytam, lubię mieć w wyobraźni konkretne tło akcji. w pierwszych rozdziałach miałam z tym kłopot, w ostatnich zaś (tak gdzieś od 17) moja wyobraźnia wreszcie została właściwie pokierowana :)
- konkretne rozwinięcie wątku plywania - to coś, co się owszem, przewijało, ale bardziej w kontekscie wspaniale zbudowanych męskich ciał. nie to, żebym miała coś przeciwko, broń boże :> ale lubię, gdy w opowiadaniu akcja dzieje się również poza uczuciami bohaterów - aha, bo zapomnę - ogromny plus za wątek ShikaTema! wracając do pływania - bardzo chcę przeczytać w przyszłości opis zawodów pływackich :D moja wyobraźnia snuje różne pomysły na ten temat.
*zerknęła na zegarek* O matko -_- znowu będę jutro spać do południa.
kończąc temat, bo późna godzina wygania a ważniejsze rzeczy i tak już wypunktowałam - życzę odnalezienia tej radości z pisania, którą kazdy pisarz z długim stażem gubi i której szuka :)
zapraszam też do siebie - opowiadanie SasuNaru się kłania. nie mam wprawdzie tak długiego stażu jak niektórzy tutaj, ale się tym nie przejmuję ;D
pozdrawiam serdecznie :*
alien

PS: Tak, wyglądają cudnie ;D

Anju pisze...

Przeczytałam od razu po dodaniu, jednak brak czasu nie pozwolił mi się wypowiedzieć. Teraz wykorzystam okazję; )
Na początek; nie spodziewałam się, że rozdział pojawi się w ten sam dzień, w którym skończyłam czytać z nadzieją, że kolejny ukaże się już niedługo. Byłam mile zaskoczona, że napisałaś go tak szybko. Cieszę się niezmiernie również z faktu, że mniej więcej przyczyniłam się do tego: D
I dla mnie również szkic małego Naruto i Sasuke jest świetny: )

Krótkie. Bardzo krótkie. Ale i tak się cieszę, bo treścią nadrabiasz. Ogólnie uwielbiam wydarzenia rozgrywające się we wszelakich klubach - ten imprezowy nastrój. Cokolwiek by się w nich nie działo; bijatyka, rozmowa, seks, i tak by mi się podobało. W subtelny sposób zawarłaś dwa z przedstawionych przeze mnie przykładów. Rozmowa - naturalna przy piwie, dobre towarzystwo i miło spędzany czas; seks - może nie do końca, ale sam fakt zbliżenia się Naruto do Sasuke, ten erotyzm jaki ich łączył, pocałunek. Jej<3

Hinata... lubię ją, nie lubiąc zarazem. Nic do niej nie mam, ale czasami irytuje swoją nieśmiałością. Powinna się wziąć za podrywanie Naruto nieco śmielej, zamiast siedzieć i milczeć, czekając aż ktoś sprzątnie jej go sprzed nosa. Nieważne, że to już się stało, ona o tym nie wie. Już miałam nadzieję, że mając wsparcie Neji'ego, zacznie działać. To mogłoby być śmieszne. Szkoda, że jeszcze nie czas na to. Poczekam ; )

Kiba... no ja go uwielbiam: D Szczególnie, że dzięki niemu Sasuke wpadł na ciekawy pomysł spędzenia czasu z blondynem na basenie, sam na sam: > Dobrze, że Nara jak Nara, jest rozsądny nawet po kilku piwach i nie pozwolił władować się tam 'nie do końca trzeźwemu towarzystwu'. Strach pomyśleć, co by się wtedy tam działo.

A Twojego Sasuke to ja wręcz ubóstwiam. I Shikamaru też. Jak zawsze domyślny, od razu wiedział, że brunet nie od tak stawia piwo. Coś się szykowało i on o tym wiedział, pozazdrościć jego dedukcji. A Uchiha też dobry, zamiast spytać wprost, musiał takie zagrywki robić, ale to dobrze; )

Końcówka - najlepsza!
Zazdrosny Naruto, tego jeszcze nie było; ) Ale nie ma się, co dziwić. Sasuke siedzący na skraju stołu bilardowego, w półmroku, pewnie przybierając lekceważącą postawę, musiał wyglądać seksownie. Na miejscu blondyna również nie zdzierżyłabym widoku kelnerki, namolnie przystawiającej się do mojego chłopaka.

Tak, to jest to, co 'tygryski lubią najbardziej': D I Naruto to prawdziwy lis - faktycznie, nikt nie wie na co go stać. Pocałunek - cudowne zwieńczenie rozdziału.

Czekam niecierpliwie na nowy rozdział. Mam nadzieję, że pojawi się dość szybko: >

Anonimowy pisze...

JATA! Doczekałam się*tańczy z radości*proszę,nie błagam nie męcz nas tak więcej ja rozumiem,że wena jest kapryśna,że brak czasu,ale to opowiadanie jest ŚWIETNE!I dlatego tak marudzę, troszkę^^;
Wciągnęła mnie ta notka i przeczytałam jednym tchem,aż żal że już się skończyła.
Bardzo mi się podobała reakcja Naruto - zazdrośnik C: i przejął inicjatywę :D
Będę oczekiwać z niecierpliwością na notkę bo zapowiada się ekscytująco :D
Pozdrawiam i DUŻO WENY C:
jusoks

Anonimowy pisze...

Heh a co dalej...:) wiem i tak powinnam się cieszyć 2 rozdziały dodane, ale to niestety tak mnie wciągło, że poprostu nie umiem się doczekać ciągu dalszego..(szczególnie, że blog się odkryło 2 dni temu i trzeba było nadrobić zaległości :P) czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy pozdrawiam


Shasti

Nyx pisze...

Twój blog został dodany do linków na yaoi-nyx.blogspot.com

Anonimowy pisze...

Ahh~~ jakie to piękne! *__*
Zauważyłam ten blog dopiero wczoraj i jestem wniebowzięta!
Cały dzień czytałam.Jestem zachwycona!
Do do tego rozdziału - jak wszyscy mówią - świetne zakończenie :D
Nie mogę doczekać się kolejnych rozdziałów i mam nadzieję, że nigdy nie przestaniesz pisać!
Pozdrawiam, Jua ^^