11 grudnia 2016

SasuNaru - NARUTO NEXT GENERATIONS - rozdział 2

W tym fiku klika faktów nie będzie się zgadzać z oryginałem, ale to są raczej drobne rzeczy. Tutaj Sasuke może dezaktywować Rinnegana tak jak Sharingana. Zdolny jest, nauczył się:) Poza tym w ogóle nie uwzględniam filmu The Last. To, co się tam wyprawiało, to istna parodia.
Miłego czytania:)       




Po kilku dniach Sasuke został przeniesiony do innej sali. Stan jego ręki był już na tyle zadowalający, że nie było potrzeby trzymać go pod stałą obserwacją. Zniknęła ta sterylna biel, zniknęły te wszystkie medyczne wynalazki podpięte do jego ramienia.
Sasuke z zadowoleniem poruszył palcami. Czuł je, mógł już nimi podnosić przedmioty, choć na początku miał z tym spore problemy. To głównie dzięki radom Naruto, który przecież sam przez to kiedyś przechodził, dość szybko doszedł do ładu z koordynacją.
Teraz ściskał w zabandażowanej dłoni gumową piłeczkę, którą czasami, znienacka, rzucał w swojego przyjaciela, rozpartego wygodnie w nogach jego łóżka. Niestety, dla niego niestety, Naruto jeszcze ani razu nie dał się zaskoczyć i za każdym razem ją łapał, nawet w chwilach, w których skupiał wzrok na czymś innym.

3 grudnia 2016

SasuNaru - NARUTO NEXT GENERATIONS - rozdział 1

Lovers to nowy fanfik w realiach mangowych. A tak konkretnie w realiach Boruto, kiedy to bohaterowie są już dorośli. Ktoś mi „delikatnie sugerował”, że powinnam napisać coś w tym klimacie. No i napisałam. Tak więc, Koko, specjalna dedykacja dla Ciebie :)




– A temu co? Zwariował? – mruknął Kiba.
 Od dobrych kilku minut przyglądał się Naruto, który w ekspresowym tempie stemplował i podpisywał dokumenty. Sterty papierów pojawiały się na biurku i znikały tak szybko, że pracownicy nie nadążali z donoszeniem ich. Oczywiście wszyscy w wiosce wiedzieli, że ich nowy Hokage jest pracoholikiem, ale teraz już przechodził samego siebie. Kiba przeciągnął ręką po swoich zapuszczonych, trochę przylizanych włosach i chwycił szpiczastą bródkę. Jeszcze trochę i prześcignie w długości zarostu stojącego obok kumpla, a wtedy wygra zakład.
– Kiba, jesteśmy w siedzibie Hokage, masz się wyrażać o Naruto z szacunkiem. Ciesz się, że jest zbyt zajęty, żeby w ogóle cię słuchać – westchnął cierpiętniczo Shikamaru.
Taaak, to była jedna z najtrudniejszych rzeczy na liście do zrobienia. I chyba najbardziej kłopotliwa. Co prawda jako główny doradca nie musiał się wcale tym zajmować, miał wiele innych ważnych obowiązków, ale chciał. Po prostu chciał. Problem polegał na tym, że Naruto został Siódmym Hokage już prawie pół roku temu, a większość osób, zwłaszcza z ich grupy wiekowej, nadal zwracała się do niego jak za czasów Akademii, zupełnie ignorując powagę funkcji, jaką teraz pełnił. Nie, żeby nie szanowali Naruto, wszyscy mieli świadomość, ja wiele mu zawdzięczają, ale pamiętali jednocześnie dawnego, rozwrzeszczanego blond idiotę, którym kiedyś niewątpliwie był. I teraz Shikamaru musiał się postarać, żeby zmienili podejście. Z kobietami poszło mu w miarę łatwo, one miały więcej ogłady, ale na przykład taki Kiba…

30 listopada 2016

Rywale - rozdział 48

Sasuke zdecydowanie się nie wyspał. I to wcale nie dlatego, że męczyły go jakieś koszmary związane z wczorajszym dniem i rozmową z ojcem, ale po prostu w nocy było mu tak zimno, że co chwilę się budził. To był taki drobny paradoks – mieć w łóżku osobę, która potrafi go rozpalić do czerwoności, a jednocześnie śpiąc z nią, marznąć. No niestety, ten problem powtarzał się notorycznie. Bo Naruto, świadomie czy też nie, zawsze zabierał całą kołdrę dla siebie i szczelnie się w nią zawijał. I potrzeba było sporej determinacji, żeby go z niej rozwinąć i zabrać kawałek dla siebie. Dlatego po dzisiejszej nocy Sasuke był już pewien, że jeżeli chce się wysypiać, musi kupić sobie drugą kołdrę.  Na początku zastanawiał się, czy nie lepsza by była jedna, ale dużo większa, dla nich obu, jednak znając możliwości Naruto, taką też zaanektowałby tylko dla siebie.
Wstał z łóżka i idąc do łazienki, omal nie wdepnął w opakowanie po pizzy, którą wczoraj zamówili. Naruto obiecał, że wyrzuci je do kosza na śmieci, ale jak widać na obietnicy się skończyło. Sasuke rozejrzał się po mieszkaniu. Oprócz kuchni, którą wczoraj sam posprzątał, reszta była w dużo gorszym stanie. Dzisiaj sobota, według Naruto, dzień porządków – przypomniał sobie.
– Ciekawe, co wymyśli, żeby jednak tego nie robić – mruknął sam do siebie i poszedł pod prysznic.

29 listopada 2016

Informacja


Miałam to zrobić razem z kolejnym rozdziałem, ale niestety, nie zdążyłam go napisać:) Tak więc… Chciałam poinformować, że do świata Sasunaru wraca ktoś jeszcze, ktoś, kogo na pewno dobrze znacie – Koko.  Z zupełnie nowym fanfikiem, tym razem w realiach mangowych. Pierwsza część  już jest:) Link znajdziecie obok.  Miłego czytania:)



16 listopada 2016

Rywale - rozdział 47


Minęły już dobre dwie godziny, odkąd Naruto wrócił do domu. Od tamtego czasu starał się znaleźć sobie zajęcie, ale na niczym nie potrafił się skupić. Złe przeczucia go nie opuszczały, mimo że próbował sobie wmówić, że będzie dobrze. Oczywiście po tym wszystkim, co się stało, był pewien uczuć Sasuke, ale martwiło go, co wyniknie z rozmowy z ojcem. Widać było, że Fugaku Uchiha jest wściekły. Na pewno będzie starał się przekonać syna do zakończenia tego związku. Jak nie prośbą, to groźbą. Naruto nie wiedział dokładnie, jakie relacje panują między Sasuke a jego rodzicami, nigdy o tym nie rozmawiali, obawiał się jednak, że jego ojciec, właściciel znanej na całym świecie korporacji, nie odpuści tak łatwo. Co, jeżeli postawi mu jakieś ultimatum? Jeżeli będzie kazał wybierać: rodzina albo ten związek? Dobrze, że przynajmniej Itachi był po ich stronie i dzisiaj stanowczo dał to rodzicowi do zrozumienia. Zresztą, on, od kiedy tylko zaczął przypuszczać, co ich łączy, zawsze, choć często w żartach, okazywał im wsparcie. Sasuke zwykle się tym irytował, uważał, że brat niepotrzebnie się wtrąca, ale Naruto miał na ten temat inne zdanie. Nie zawsze, zwłaszcza, gdy w grę wchodził kontrowersyjny związek, można było liczyć na poparcie kogokolwiek. Oni w tym wypadku mieli dużo szczęścia. Zaakceptowali to przyjaciele, zaakceptował Itachi, zaakceptowała nawet mama Sasuke. A to już było coś.

23 października 2016

Rywale - rozdział 46

Naruto, chociaż umawiał się z Sasuke, że zadzwoni do niego, gdy będzie już w mieszkaniu, teraz uznał ten pomysł za kompletnie bezsensowny. W końcu po odprowadzeniu Hinaty miał tylko kilka kroków do jego domu. Co też oczywiście wykorzystał.
– A, to ty. – Itachi, wpuszczając go do środka, machnął tylko ręka, jakby sugerując, że nie musiał nawet pukać. Przecież był chłopakiem Sasuke. „Chłopak Sasuke” – jak to fajnie brzmiało. Uśmiechnął się sam do siebie. Kto wie, może zostaną kiedyś rodziną? To by była naprawdę ciekawa opcja. Może w końcu jego brat ogarnąłby te swoje humory i byłby milszy nawet dla niego?
– Kurwa! Zajebię cię, Itachi!
A może i nie…
– Co tam się dzieje? – Naruto właśnie postawił stopę na stopniu schodów prowadzących na piętro, ale słysząc kolejną serię przekleństw, które dochodziły z pokoju na górze, odwrócił się i uniósł pytająco brwi.

6 października 2016

Rywale - rozdział 45


Kiedy Sasuke zamknął drzwi za niespodziewanymi gośćmi i wrócił do kuchni, Naruto leżał z głową na blacie i trząsł się ze śmiechu. „Jogurt” nadal nie został starty z podłogi, więc Sasuke, czując, że w tej kwestii nie ma co liczyć na swojego chłopaka, wziął mop i posprzątał pozostałości po ich zabawie. To, co się wydarzyło przed chwilą, było po prostu żenujące, zupełnie nie rozumiał, co tak bawi Naruto.
– Inuzuka to największy kretyn, jakiego znam – mruknął pod nosem, wyciskając mop i jeszcze raz przecierając podłogę. – Jak on w ogóle zdał w zeszłym roku egzaminy?
– Oj, nie obrażaj go, to mój przyjaciel. Poza tym Kiba nie jest głupi, on jest po prostu trochę… naiwny. I niedomyślny. – Naruto podniósł głowę i oparł ją na rękach. Patrzył, jak Sasuke zaciera ślady, to nic, że trochę po fakcie. Widział, że jest zły.
– Jest tak samo niedomyślny jak ty? – mruknął Sasuke, kiedy odstawił już wiadro do łazienki. Miał zamiar dokończyć pracę na metodykę, wziął więc z biurka swój laptop i usadowił się wygodnie na łóżku, kładąc go na kolanach. Chciał zapomnieć o tej niezbyt przyjemnej sytuacji, która powodowała u niego poczucie dyskomfortu Co jak co, ale nie miał ochoty nikogo wtajemniczać w intymne szczegóły ich związku. Ten kretyn, Inuzuka, może faktycznie był tak naiwny, że w swojej ignorancji pomylił spermę z jogurtem, ale Shikamaru już o to nie podejrzewał. Cholera, że to musiało stać się w właśnie dzisiaj. Kliknął folder z zapisanym wcześniej plikiem i przejrzał pobieżnie wyniki swojej pracy. Jeszcze sporo zostało do napisania.